Reklama

Ksiądz na celowniku

W obliczu krzyża można wpaść w rozpacz albo... w ramiona Pana Boga.

Niedziela kielecka 14/2009

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Czasem zaczyna się bardzo zwyczajnie. Cztery ściany na plebanii, głucha cisza i dotkliwa samotność, a w koło kipi życie. To problem głównie księży z małych, wyludniających się parafii, choć nie tylko. Jedna Msza św. w ciągu dnia nie wypełni całego czasu. Ksiądz musi mieć życie zorganizowane.

Pan Bóg o mnie walczył

- Z całego serca chciałem służyć Bogu i ludziom, jednak już po kilku latach kapłaństwa zaczął się kryzys - przyznaje ks. Mariusz. Zaniedbywał modlitwę, wszystko go denerwowało, stał się krytykancki wobec proboszcza. - Akurat wtedy zjawiła się pewna kobieta. Chciała się zaprzyjaźnić. Zaczęły się spotkania, słuchałem opowieści o jej poranionym życiu, ale sam także zacząłem się zwierzać. Żyłem myślami o kolejnych spotkaniach. Byłem zakochany - wyznaje. - Wszystko inne odeszło na dalszy plan. Nasza znajomość pogłębiała się, a moje serce było coraz bardziej podzielone. Z jednej strony targały mną wyrzuty sumienia, z drugiej myślałem - też mi się od życia coś należy. Pan Bóg jednak walczył o mnie. Po trzydniowych rekolekcjach, które mocno przeżyłem, podjąłem decyzję o zerwaniu tej znajomości. Kobieta pytała: „co z naszą miłością?”, a szatan podsuwał myśl: jesteś za nią odpowiedzialny. Byłem konsekwentny, nawet poprosiłem o zmianę parafii. Rok czasu zmagałem się ze sobą. Teraz wiem, że Pan Bóg był o mnie zazdrosny i dzięki Jego pomocy przetrwałem tę ciemność - mówi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Na full zakochani

Reklama

Każdy człowiek potrzebuje czuć się kochanym. Więc jak poradzić sobie z celibatem, brakiem rodziny, dzieci? Traktowanie go wyłącznie w kategorii braku czegoś, kogoś nie wystarczy. - Można wytrwać w celibacie tylko wtedy, kiedy się jest na full zakochanym w Chrystusie - powiedział ks. Darek. Co to znaczy w praktyce? Tłumaczy, że czuje się zaślubiony Chrystusowi i, może to zabrzmi patetycznie, Kościołowi, czyli środowisku, któremu ma służyć. Poza tym - jak mówi - ksiądz musi przejść pewną transformację - od bycia kawalerem do bycia ojcem. Taka miłość jest życiodajna, wnosi odpowiedzialność za powierzonych ludzi, napotkane osoby. Przyznaje, że dla kapłana budująca jest także przyjaźń z dobrymi małżeństwami.

Bracie, masz problem

Choć to czasem trudne, ksiądz również potrzebuje kogoś, kto skoryguje jego błędne postępowanie czy myślenie, kogoś, kto powie mu po prostu prawdę.
Człowiek przychodzi do seminarium z całym bagażem doświadczeń życiowych dobrych i złych. - Zawsze powtarzałem sobie, że nigdy nie będę taki jak ojciec - mówi ks. Zbigniew. - Mój dom to były wieczne awantury i alkohol. W seminarium postanowiłem, że nie wezmę alkoholu do ust. Wytrwałem, ale po dwóch latach kapłaństwa, podczas jednego spotkania towarzyskiego wypiłem jedno piwko. I tak się zaczęło, piłem coraz więcej i częściej. Po roku mojego picia usłyszałem od pewnego księdza: bracie, masz problem. Wypierałem się, tłumaczyłem… On nie odpuszczał, przyjeżdżał regularnie i rozmawiał ze mną. W końcu zrozumiałem, że moje kapłaństwo jest zagrożone. Nie mogę mówić więcej. Dodam jedynie, że od dwóch lat nie wypiłem ani kropli.

Dynie i sosny

Reklama

Każdy kapłan opuszcza mury seminarium z pewną wizją duszpasterstwa, ambicji i celów do realizacji. Ludzie często oceniają księdza po materialnych osiągnięciach - to że „dobry gospodarz z niego”. Ksiądz staje się ekspertem od środków unijnych, specjalistą od budownictwa, realizuje projekty, przedsięwzięcia. A to nie tak! Lepiej zostawić to świeckim, wciągnąć ich do pracy, powierzyć im odpowiedzialność za wspólnotę - mówi jeden z księży. - Pokusą jest też aktywizm. Można realizować duszpasterstwo dyni - szybko rosną kolejne inicjatywy, akcje, jednak pękają i niewiele zostaje, a można też prowadzić duszpasterstwo sosny - systematycznej pracy, która zakorzenia naszą wiarę w Bogu, a wtedy wzrasta w górę - dodaje.
Jak powiedział papież Benedykt XVI, „ksiądz ma być przede wszystkim specjalistą od duszy”. Ma prowadzić ludzi do Pana Boga, to jest najważniejszy cel duszpasterski. - Chodzi o tych, którzy chodzą do kościoła i korzystają z sakramentów, ale też takich, którzy mają niewiele wspólnego z Kościołem. To jest nasze dzisiejsze wyzwanie - mówi ks. Darek.
Kapłaństwa uczą się każdego dnia. Wiedzą, że podobnie jak małżeństwo, musi być pielęgnowane jak ogród, inaczej zwiędnie. Modlitwa, rekolekcje, codzienny brewiarz, dni skupienia, a czasem wyjście na pustynię, konieczne zwłaszcza, gdy popada się w zbytni aktywizm. - Czasem potrzebuję paru dni czasu, ciszy, samotności, żeby wszystko zostawić i zająć się swoją duszą - ale wśród licznych zadań, nie ma za dużo takich okazji - przyznaje.

Czułem się gorszy

- Wszyscy w koło chwalili się swoimi sukcesami pracy z młodzieżą, a dla mnie katecheza była torturą - opowiada ks. Mateusz z pewnej parafii. - Szedłem do klasy ze ściśniętym gardłem. Cała godzina schodziła mi na uspakajaniu młodzieży, która była zainteresowana wszystkim, tylko nie przekazem wiary. Po co mi to wszystko, wolę 24 godziny na dobę być w kościele niż kilkanaście godzin w tygodniu w szkole - mówiłem do siebie. Czułem się gorszy, myślałem, że do niczego się nie nadaję, że to moja wina. Pewne ukojenie dawała mi jedynie modlitwa. Codziennie jedną godzinę brewiarzową ofiarowałem za moich uczniów. Któregoś dnia, po katechezie, podszedł do mnie chłopak. Powiedział, że nie ma do kogo pójść, tylko do mnie ma zaufanie. Podzielił się swoim problemem, który przerasta jego młode serce. I - jak ks. Mateusz opowiada - to było jakimś przełomem w jego kapłaństwie. - Koncentrowałem się na sobie, uważając młodzież za zło konieczne, a siebie za ofiarę, teraz dostrzegam ich zwyczajne zagubienie. Od tej pory wiele się zmieniło, łatwiej rozmawiam z młodymi. Oczywiście, nie jest idealnie, ale zrozumiałem, co św. Paweł miał na myśli, pisząc, że „kiedy my umieramy, to wy otrzymujecie życie” - tłumaczy.

Mocno trzymać się Chrystusa

Niejednokrotnie słyszeliśmy pewnie, że będziemy mieli takich kapłanów, jakich sobie wychowamy.
- Ludzie muszą wiedzieć, że ksiądz jest na celowniku szatana. On najbardziej atakuje księży. Dlaczego? „Uderz w pasterza, a rozproszą się owce” (cytat z Biblii). Ksiądz potrzebuje ochrony. Bez modlitwy umieramy - tłumaczy ks. Tomasz Rusiecki.
Siostry zakonne modlą się codziennie za każdego księdza i kleryka w diecezji z imienia i nazwiska. Nasza modlitwa też by się przydała.
Księża potrzebują modlitwy, ale też ludzi wokół siebie, którzy odpowiedzialnie zaangażują się w duszpasterstwie, będą otwarci na wspólnotę.
- Każdy kryzys, trudne sytuacje życiowe są też doświadczeniem krzyża. W obliczu krzyża można wpaść w rozpacz albo w ramiona Pana Boga. Kryzys może uczyć pokory, leczy z grzechów i prowadzi do nawrócenia. Jednym słowem, muszę się mocno trzymać Chrystusa, bo zwariuję - mówi ks. Darek.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Burke: dzisiejsza niemoralność seksualna przypomina Sodomę i Gomorę

2026-09-16 15:37

[ TEMATY ]

Kard. Raymond Burke

Sodoma i Gomora

niemoralność

seksualna

Adobe Stock

Grzeszność współczesnej epoki do biblijnych czasów Sodomy i Gomory, tak jak zostały one opisane w Księdze Rodzaju porównał kardynał Raymond Burke w rozmowie z Shawnem Ryanem w jego programie „The Shawn Ryan Show”. Kardynał ostrzegł, że istnieją podobieństwa między perwersjami seksualnymi naszych czasów a czasami Abrahama.

Według biblijnego opisu ludzie w tamtych czasach prowadzili bezbożny, niemoralny tryb życia i dochodziło do aktów homoseksualnych. Przybysze do tych miast byli przyjmowani gościnnie, ale potem wykorzystywani seksualnie. Kard. Burke przypomniał, że Bóg nakazał Abrahamowi opuścić Sodomę i Gomorę wraz z Lotem. Udali się oni do Ur w Chaldei, gdzie Bóg obiecał Abrahamowi syna, który będzie miał więcej potomków, niż można sobie wyobrazić.
CZYTAJ DALEJ

Dzisiejsza przypowieść, mimo takich czy innych trudności, jest pełna nadziei

2026-09-16 13:22

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pl.wikipedia.org

"Przypowieść o robotnikach w winnicy"

Przypowieść o robotnikach w winnicy

Dzisiejsza przypowieść, mimo takich czy innych trudności, jest pełna nadziei. Któż z nas, patrząc uczciwie na swoje życie, może powiedzieć, że pracuje dla Pana od pierwszej godziny?

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».
CZYTAJ DALEJ

Cios w plecy - 17 września 1939 roku

2026-09-17 08:27

[ TEMATY ]

17 września 1939 r.

Armia Czerwona

cios w plecy

Wikimedia Commons/dp. Źr.: TASS

Wkroczenie wojsk sowieckich do Polski w 1939

Wkroczenie wojsk sowieckich do Polski w 1939

Wkroczenie Armii Czerwonej na teren Rzeczpospolitej zdezorientowało Polaków, a skuteczna obrona i wola walki osłabła - tak o 17 września 1939 roku mówi historyk, prof. dr hab. Marek Wierzbicki z Katedry Systemów Politycznych i Komunikowania Międzynarodowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Jak dodaje ekspert KUL, 19 miesięcy sowieckiej okupacji Ziem Wschodnich Polski przebiegało pod znakiem terroru, eksterminacji oraz rabunku mienia obywateli i instytucji państwa polskiego.

Genezy września 1939 roku należy szukać w skutkach I wojny światowej i zakwestionowania układu wersalskiego. Republika Weimarska jako państwo pokonane, bardzo boleśnie odczuwało utratę swojej mocarstwowej pozycji. Podobnie Rosja bolszewicka (późniejszy Związek Sowiecki), której próbę szerzenia rewolucję proletariacką na całą Europę powstrzymała Polska w wojnie lat 1919-1920. Te dwa rewizjonistyczne państwa nie wyzbyły się jednak planów ekspansji: Niemcy na wschód Europy, a Sowieci na zachód.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję