Reklama

„Matka 24h”

26 maja 2013 r. rozpocznie się 53. Krakowski Festiwal Filmowy, będący jedną z najstarszych inicjatyw w Europie poświęconych filmom dokumentalnym, animowanym oraz krótkim fabułom. Podczas 8 festiwalowych dni widzowie będą mieli okazję obejrzeć ok. 250 filmów z Polski i całego świata, prezentowanych w sekcjach konkursowych oraz pokazach specjalnych. Festiwalowi towarzyszyć będą wystawy, koncerty, pokazy plenerowe oraz spotkania z twórcami, a udział w nim weźmie 600 polskich i zagranicznych gości, wśród nich wybitni reżyserzy, producenci oraz wierna krakowska publiczność. W konkursie polskim wśród filmów dokumentalnych zaprezentowany zostanie obraz „Matka 24h”.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

MARGITA KOTAS: - Pretekstem do opowiedzenia tej historii stał się obraz Matki Bożej Częstochowskiej, który „wędruje” po rodzinach, od domu do domu, pozostając w każdym z nich przez 24 godziny. Skąd pomysł na taki temat dokumentu?

MARCIN JANOS KRAWCZYK: - Inspirację do każdego filmu, jaki realizuję, przynosi życie. W tym przypadku było podobnie. Pewnego dnia wraz z żoną wybrałem się do rodziców mieszkających w Tomaszowie Lubelskim i nasz pobyt zbiegł się z wizytą w ich domu obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Dotychczas znałem peregrynację jedynie z opowieści babci, a teraz trzeba było po obraz wyjść do sąsiadów i przynieść go do domu. Jako dokumentalista, zainspirowany sytuacją, odruchowo wyciągnąłem kamerę. Myślę też, że w pewnym sensie zaskoczony rzeczywistością, trochę się za tą kamerą „schowałem”. Po chwili jednak zacząłem wraz z bliskimi czuć siłę tego obrazu, poczuliśmy, że jego nawiedzenie ma głębsze znaczenie. I wtedy już wiedziałem, że jest to temat na film. Wędrówka obrazu jest pretekstem do wejścia do różnych rodzin, w różne - zwykłe, proste, banalne, a niekiedy trudne - sytuacje, ale i do pokazania mocy, jaka płynie z tego obrazu. Film jest próbą odpowiedzi na pytanie, czym jest wiara w kontekście tragedii życiowej, cierpienia i bezradności.

- Przygotowania do realizacji filmu rozpoczął Pan na Jasnej Górze.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Zacząłem zgłębiać historię Cudownego Obrazu i jego znaczenie dla ludzi. Przyjechałem na Jasną Górę 6-7 lat temu, by stanąć przed Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, dowiedzieć się, jak zrodził się pomysł peregrynacji i jakie były jej początki. Przypadek sprawił, że spotkałem wówczas o. Sebastiana Mateckiego. Nawiązała się między nami nić porozumienia, która z czasem przerodziła się w przyjaźń. To o. Sebastian służył mi na tym wstępnym etapie swoją pomocą. Dowiedziałem się wówczas, na czym polega peregrynacja. Później napisałem hipotetyczny scenariusz i starałem się wpleść w niego skrajnie różnych bohaterów i środowiska. Najpierw udokumentowałem wieś w moich rodzinnych rejonach, a potem szukałem też miast i różnych placówek. Kluczem było poszukiwanie ludzi, którzy potrzebują matki. Zrozumiałem bowiem, że dla Polaków Matka Boża jest prawdziwą Matką. Matka Boża jest tą Matką, na którą możemy liczyć 24 godziny na dobę. Jak każda matka, Ona jest dla nas w sposób duchowy dostępna w każdej chwili.

- Jako odbiorca Pana filmu miałam wrażenie, że jest to film o matce w bardzo szerokim znaczeniu - o naszym kulcie i zaufaniu do Matki Bożej, ale i o ziemskich matkach borykających się z różnymi problemami i troszczących się o swoje rodziny. Czy był to efekt zamierzony, by na tle Matki Bożej pokazać rolę ziemskiej matki?

- Dokładnie tak. Dla mnie bardzo duże znaczenie miało pokazanie roli matki w życiu człowieka. Jedną z bohaterek mojego filmu jest Justyna, w której historii zawiera się chyba całe jego przesłanie. Ona po śmierci swojej mamy stara się być matką dla swojego rodzeństwa, szukając oparcia w Matce Bożej. Modli się przed obrazem, który przyszedł do jej domu, a jednocześnie traktuje ten obraz i obecność Maryi jako obecność swojej matki, która odeszła. Nie da się do końca opisać w słowach, kim jest ta matka i gdzie jest, ale właśnie ta scena w swoich emocjach daje odczuć czym jest matka 24h.

- Niejeden widz oglądający film może zaczepnie zapytać, ile z tych historii było „ustawionych”...

Reklama

- Nie było „ustawek”. Generalnie trafiałem tam, gdzie obraz rzeczywiście był. Wyszukiwałem bohaterów, dowiadując się, w którym domu obraz będzie i umawiałem się z nimi, pytając o zgodę na filmowanie. Jedynie w przypadku scen kręconych w więzieniu trochę pomogliśmy „losowi”. Miałem już za sobą sceny w szpitalu w Janowie Lubelskim i nie ukrywam, bardzo mi zależało, by w moim filmie znalazły się sceny nakręcone w tak specyficznym środowisku jak areszt. Peregrynacja odbywała się wówczas w Kaliszu, gdzie jest areszt śledczy, ale nie było pewności czy obraz do niego przybędzie. Poczyniłem więc ku temu starania i udało się. Po fakcie natomiast tamtejszy proboszcz dziękował mi, że dzięki mnie obraz Matki Bożej trafił także do aresztu, gdzie przynajmniej kilku osadzonych bardzo na jego przybycie czekało.

- Czy trudno było otworzyć ludzi w obecności kamery?

- Ludzie szybko zapominali, że obok jest kamera. Mnie paradoksalnie pomogła rola, jaką przez kilka lat grałem w „Plebanii”. Mimo że serial się skończył, ludzie ciągle pamiętają i kojarzą mnie z postacią serialową (ks. Antoniego Króla - przyp. red.), i obdarzają mnie w związku z tym zaufaniem. Uznawali, że skoro robię film na ten temat, to z głębszych pobudek, a nie szukam taniej sensacji. Czasem jednak miałem wrażenie, że rola, jaką grałem w serialu, trochę mi przeszkadzała. W niektórych przypadkach ludzie starali się pokazać, jak gorliwie się modlą, a na modlitwie „na pokaz” jako twórcy dokumentu mi nie zależało.

- W wielu scenach widać autentyczne przejęcie i zmieszanie wynikające zatem nie z obecności kamery, ale samej Matki Bożej. To wielka sztuka towarzyszyć z kamerą w scenach nawiedzenia, a nie zniszczyć intymności tej chwili.

- Dokument jest ogólnie materią dosyć trudną. Choć można by zaryzykować stwierdzenie, że z jednej strony jest on sztuką trudną, a z drugiej łatwą. Trzeba mieć po prostu trochę szczęścia, by uchwycić jakąś szczególną chwilę, sytuację.

- Ukończył Pan Mistrzowską Szkołę Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy. Skąd u Pana zainteresowanie szczególnie filmem dokumentalnym?

Reklama

- Sprawiła to życiowa prawda. Będąc aktorem, budując każdą swoją rolę, czynię to na bazie pewnych obserwacji, podpatrywania prawdziwych, naturalnych zachowań. By dobrze zagrać, muszę zagrać jak najprawdziwiej. Właściwie nie grać, a być. Kiedy zacząłem myśleć o filmie jako reżyser, doszedłem do wniosku, że najbliżej prawdy, żeby poznać człowieka, jest dokument, czyli tak naprawdę obserwacja. Reżyseria dokumentalna nie polega na tym, żeby coś szczególnie kreować, tylko żeby cierpliwie obserwować i wyłapywać ciekawe sytuacje. Robiąc dokument, staram się dotrzeć do takich momentów, kiedy mój bohater coś przeżywa, kiedy czegoś dotyka głębiej. Staram się dotknąć w człowieku tych strun, na których rozbrzmiewa jego wrażliwość.

- Pana film miał już wprawdzie swoje prezentacje, m.in. na Jasnej Górze, ale jego prawdziwe życie rozpocznie się dopiero podczas tegorocznego Krakowskiego Festiwalu Filmowego...

- Po ukończeniu 50-minutowej wersji filmu odbył się jego spontaniczny pokaz na wałach jasnogórskich, co dla mnie osobiście było pięknym uwieńczeniem pracy i podziękowaniem… „Matka 24h” była już pokazywana w TVP, zdobyła już pierwszą nagrodę na Festiwalu Sztuki Faktu w Toruniu, zaczynają napływać zaproszenia na festiwale zagraniczne - najbliższy to festiwal w czerwcu w Hiszpanii. Oficjalna międzynarodowa premiera filmu będzie miała natomiast miejsce na KFF. Wspaniale, że zbiega się to z Dniem Matki, ponieważ w krótszej wersji filmu - festiwalowej, szczególny nacisk kładę na matki Polki.

- Festiwalowa wersja, mimo iż skrócona do 30 minut, zawiera sceny, których nie ma w pierwotnej wersji filmu...

Reklama

- To prawda. Najważniejszymi dla mnie spośród dodanych scen są ujęcia Jasnogórskiej Matki zza ołtarza, gdzie sfilmowałem zdjęcie Cudownego Obrazu i przytknięcie do niego kolejnej kopii - tak jak to miało miejsce niemal 60 lat temu. Zachęcam do obejrzenia dwóch wersji mojego filmu - o ich różnicach i wymowach szerzej można przeczytać w majowym wydaniu miesięcznika „Kino”. Mam też nadzieję, że dzięki przychylności Ojców Paulinów tegoroczni pielgrzymi będą mogli zapoznać się z moimi filmami na Jasnej Górze.

* * *

Marcin Janos Krawczyk

Polski aktor telewizyjny, teatralny i filmowy, scenarzysta i reżyser. Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu (2001). Po ukończeniu studiów związał się z Teatrem Dramatycznym w Warszawie (2001-2003). Występował także w Teatrze Powszechnym im. Jana Kochanowskiego w Radomiu (2004), Teatrze na Woli i Centrum Artystycznym M25 w Warszawie. Ukończył także kurs reżyserii dokumentalnej i warszawską Mistrzowską Szkołę Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy. Jego debiut reżyserski 9-minutowego filmu „Rendez-vous” (2006), prezentowany w ponad 40 krajach świata, spotkał się z uznaniem na festiwalu filmowym w Berlinie i zdobył nominację do nagrody Złotego Berlińskiego Niedźwiedzia. Powstały w 2009 r. dokument „Sześć tygodni” otrzymał nominację do nagrody na Konkursie Polskich Filmów Krótkometrażowych. Był w selekcji ponad 40 międzynarodowych festiwali, zdobywając nagrody, w tym najważniejszą na IDFA w Amsterdamie. „Matka 24 h” - 2012. Reżyseria i scenariusz: Marcin Janos Krawczyk. Zdjęcia: Marcin Sauter. Muzyka: Michał Lorenc. Produkcja: Janos Film Production. Koprodukcja: Telewizja Polska. Współfinansowanie: Polski Instytut Sztuki Filmowej. Nominacja do nagrody Złoty Lajkonik (2012). Nagroda dla najlepszego filmu dokumentalnego z pogranicza reportażu na Festiwalu Sztuki Faktu w Toruniu (2013).

Możliwość zakupu filmu na: www.matka24h.pl

fanpage: www.facebook.com/pages/Matka-24h

Kontakt z twórcą filmu: janosfilm.pro@gmail.com.

2013-05-20 15:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Mama św. Karola Acutisa: życia nie wolno zmarnować

2026-10-12 15:49

[ TEMATY ]

mama

św. Carlo Acutis

nie wolno

życia

zmarnować

Vatican Media

Mama Świętego Karola Acutisa z Papieżem Leonem XIV

Mama Świętego Karola Acutisa z Papieżem Leonem XIV

Życie jest cenne i nie wolno go zmarnować – mówi Antonia Salzano, matka św. Karola Acutisa. 12 października, w liturgiczne wspomnienie młodego świętego i 20. rocznicę jego śmierci, przypomina przesłanie syna skierowane do ludzi w każdym wieku: Bóg czeka na każdego człowieka, a życie warto przeżywać z myślą o wieczności.

Podziel się cytatem – podkreśla Antonia Salzano. Jak mówi, jej syn rozumiał, że życie ma wartość, której nie wolno roztrwonić.
CZYTAJ DALEJ

Zmiana pokoleniowa w Kościele? Watykanista komentuje decyzje Leona XIV

2026-10-12 09:25

[ TEMATY ]

decyzje

Leon XIV

watykanista

w kościele

zmiana pokoleniowa

komentuje

PAP

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Nominacje abp. Vittoria Francesca Violi na archiprezbitera Bazyliki św. Piotra i kard. Luisa Antonia Tagle’a na dziekana Kolegium Kardynalskiego zapowiadają zmianę pokoleniową w Kościele. Zdaniem watykanisty Andrei Gagliarducciego decyzje te pokazują, że pontyfikat Leona XIV wykracza poza tradycyjny podział na nurty konserwatywne i progresywne.

Włoski komentator w analizie opublikowanej 12 października wskazuje, że obie nominacje były zaskakujące, ale wpisują się w dotychczasowy styl działania papieża. Leon XIV, wyświęcony na kapłana w 1982 r., należy do pokolenia, które nie uczestniczyło osobiście w sporach Soboru Watykańskiego II. Łączy przywiązanie do liturgii z doświadczeniem misyjnym i otwartością na nowe wyzwania Kościoła.
CZYTAJ DALEJ

Tu wszyscy są zwyciężcami

2026-10-12 16:34

Karolina Kapustyńska

Olimpiada podopiecznych WTZ

Olimpiada podopiecznych WTZ

Uroczystość rozpoczęła się Mszą św., której przewodniczył Biskup Rzeszowski Jan Wątroba. Nawiązując do święta Matki Boskiej Siewnej – Biskup przypomniał, że zasiewane na roli ziarno symbolizuje słowo Boże, a także słowa, które wypowiadamy. „Ważne, aby one były zasiewaniem dobra. Aby na naszych ustach często były słowa „dziękuję”, „proszę”, „przepraszam”.

Po Mszy św. uczestnicy Olimpiady przeszli na Stadion Podhalańczyk, gdzie po odegraniu hymnu olimpijskiego, przyjęli gratulacje wojewody podkarpackiego Teresy Kubas-Hul, wicemarszałka województwa podkarpackiego Karola Ożoga, dyrektora PFRON-u Macieja Szymańskiego, starosty rzeszowskiego Krzysztofa Jarosza, kierownika ROPS-u Doroty Micał i dyrektora Wydziału Polityki Społecznej Miasta Rzeszowa Andrzeja Burnata. Następnie olimpijczycy przystąpili do sportowej rywalizacji. W programie znalazły się między innymi rzuty piłką lekarską, rzut podkową, biegi oraz rozgrywki piłki siatkowej. Wielką pomoc w ich przeprowadzeniu świadczyli wolontariusze Szkolnych Kół Caritas z rzeszowskich szkół: z II LO, III LO, IX LO, ZSG i ZSE.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję