Reklama

Kultura

Świadectwa naszych sumień

W muzeum prasy w Aachen znajduje się kolekcja ponad 200 tys. gazet, wśród nich również pierwsza gazeta, jaka ukazała się na świecie, a także najmniejsza, zamykająca swą przestrzeń w kilku centymetrach kwadratowych. I największa - o wielkości kilku metrów. Jak do tej pory, muzeum prasy, znane jako Aachens Zeitungsmuseum, ma największe zbiory prasy na świecie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Aachen (Akwizgran) - niemieckie miasto położone w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia - uważane jest do dzisiaj za miejsce uzdrowiskowe z racji występujących tu wód leczniczych. Położone na styku Belgii i Holandii, szczyci się swym początkiem na ponad wiek przed Chrystusem. Wydźwignięte na fundamentach celtyckiego grodu, dziś przyciąga mnóstwem zabytków o różnorodnej architekturze, pobudowanych na niewielkich wzniesieniach. W szczególności zaś katedrą, uważaną za pierwszy niemiecki zabytek. Miasto jest dumne z tego, że tu urodził się Karol Wielki i właśnie w aacheńskiej katedrze spoczywają jego doczesne szczątki. Sama świątynia była natomiast świadkiem koronacji ponad trzydziestu królów.

Pasjonat duszy narodu

Reklama

Oskar Forckenbeck był tylko z pozoru statecznym obywatelem. Wprawdzie urzędnik i burmistrz, ale lubił „awanturę”. Nie był jednak skandalistą, lecz człowiekiem przygody. Uwielbiał ciągnące się do rana dyskusje przy piwie, przechodzące w rozmowy podczas spacerów kończących się znów na nocnych dysputach. Nade wszystko jednak uwielbiał podróże. Ten przyszły prawnik, student znamienitych uniwersytetów w Getyndze i Heidelbergu, urodził się w 1822 r. 30 lat później został burmistrzem w niewielkim miasteczku i przez 10 lat wiódł stateczne życie. Zwyciężyła w nim jednak pasja podróżnika i aby móc ją realizować w wygodnych warunkach, poślubił bardzo zamożną Marię Packenius, córkę burmistrza miasta Wassenberg, zapewniając sobie w ten sposób dożywotnie finansowanie swoich przygód naukowych. Szybko jego podróżniczą pasją, oprócz rozmów z napotkanymi ludźmi - znał bowiem kilka języków - stało się namiętne czytanie gazet. Jego zdaniem, gazety były „duszą narodu”. Skąd więc tylko mógł, przywoził gazety. Kiedy zmarł w 1898 r., pozostawił po sobie 80 tys. tytułów i 1500 książek o tematyce prasoznawczej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Fragment swej unikatowej kolekcji Oskar Forckenbeck zaprezentował już 12 lat wcześniej w Aachen, w Suermondt Museum. Uważał bowiem, że gazety są również świadectwem dziedzictwa kulturowego. Jednakże, kiedy zaproponował w drugiej połowie XIX wieku utworzenie muzeum gazet nie zyskał zrozumienia u władz Aachen. Możliwe stało się to dopiero z końcem lutego 1886 r., kiedy odbyła się pierwsza wystawa w Aachen, w Suermondt Museum. Forckenbeck trzy lata później założył - wspólnie z Maksem Schlesingerem - magazyn poświęcony prasie, zatytułowany „Museum Newspaper”. Następnie w teatrze miejskim jego staraniem powstała pierwsza w Niemczech czytelnia prasy.

Początki prasy

W latach 30. XX wieku zbiory Oskara Forckenbecka przeniesiono do jednego z najstarszych budynków w Aachen, gdzie znajdują się do dziś. Sama budowla zmieniła się na zewnątrz od 1495 r. tylko w niewielkim stopniu. Początkowo mieściła się tam fabryka obróbki metalu, później policja, straż miejska, wreszcie - więzienie. Od 1931 r. zaś już nieprzerwanie w murach tej kamienicy mieści się Aachens Zeitungsmuseum. Jest ono utrzymywane przez miasto, ma również swoich prywatnych sponsorów.

Reklama

- Przed trzema laty wnętrza budynku zostały gruntownie przebudowane - mówi Kristina Kral, historyk sztuki pracująca w muzeum. - Kolekcja bowiem z każdym rokiem powiększa się i mimo że obecnie wszystkie zbiory są digitalizowane i niebawem zostaną udostępnione w internecie, na nowe trzeba było znaleźć więcej miejsca.

W tej chwili w muzeum znajdują się unikatowe egzemplarze gazet wydawanych na całym świecie. Na ogół po jednym egzemplarzu i pierwsze numery. Zdarza się czasem nawet, że wydawca nie ma pierwszego egzemplarza swojej gazety, a ma ją muzeum. Do najbardziej unikatowych eksponatów należy prasa pochodząca z początków pojawienia się gazet na świecie, a więc z XVI wieku. Muzealnicy za jeden z najcenniejszych okazów uznają „Relation” - pierwszą gazetę wydaną w Strasburgu. Ta najstarsza gazeta ukazała się w 1605 r. Muzeum ma jednak pierwszy egzemplarz dopiero z 1609 r. W muzealnych zbiorach można też zobaczyć pierwszą gazetę codzienną „Aviso”, drukowaną w Wolfenbüttel, a ukazującą się przez 6 dni w tygodniu w Lipsku od 1650 r. Znajdują się tu również pierwsze tygodniki, magazyny, komiksy, pierwsze gazety na błyszczącym papierze, które datują się na 1805 r., czy pierwsze kolorowe pisma. Muzeum posiada również okazy pisma klinowego czy też wzorzec karolińskiej minuskuły, zwanej „karoliną”.

Reklama

Szczególne pozycje muzealne to gazety azjatyckie, zwłaszcza żydowskie. Muzeum posiada bowiem największy zbiór prasy żydowskiej, niewykluczone, że za przyczyną żydowskiego przedsiębiorcy i dziennikarza Juliusa Reutera, założyciela pierwszej Reuters News Agency w Akwizgranie. Swoje informacje na duże odległości aż do 1851 r. Reuter przesyłał za pomocą gołębi pocztowych. Pokonywały one trasę Akwizgran - Bruksela dwukrotnie szybciej niż pociąg. Dopiero w połowie XIX wieku zastąpiono je telegrafem.

„Zabytki” manipulacji

W salach wystawowych można też zobaczyć, jaką rolę spełniała w przeszłości i spełnia dzisiaj agencja prasowa i jej dziennikarze, a jaką gazeta codzienna, na czym polega proces filtracji, któremu podlega wiadomość. Pokazano również metody przekazywania komunikatów, od… epoki kamiennej po współczesność, a także jakie informacje były ważne dla społeczeństw wczoraj, a jakie są ważne dziś. Opisano też powstanie i rozwój komunikacji masowej i jej skutki społeczno-historyczne. Zilustrowano to za pomocą trzech wiodących mediów: gazety codziennej, dziennika radiowego i serwisu telewizyjnego. Na interaktywnej mapie świata można uzyskać dostęp niemal do wszystkich wydawanych dziś gazet.

Reklama

W aacheńskim muzeum można nie tylko obejrzeć oryginalne gazety i poczytać o historii środków społecznego przekazu. Osobny dział w placówce poświęcony jest metodom manipulacji dokonywanej przez redaktorów i polityków za pomocą mediów. Wykorzystuje się do tego zarówno warsztat dziennikarski, jak i współczesną technikę, fotografię, radio i film. W części interaktywnej muzeum wiele miejsca poświęcono kwestii wolności prasy i mediów. Cenzura bowiem, jak mówią autorzy ekspozycji, była i jest jednym z największych zagrożeń dla wolności przepływu informacji. Dla ilustracji pokazano wybrane gazety, które padły ofiarą cenzury, jak również zdjęcia i teksty dokumentujące niebezpieczną pracę reporterów w strefach konfliktu. Najwięcej dokumentów dotyczy czasu obu totalitaryzmów: nazizmu i komunizmu. Można przy tym zobaczyć nie tylko poważne okaleczenia tekstów, ale też i zabawne „wpadki” cenzury. Na jednym ze zdjęć widzimy np. Breżniewa z jego czeskim „odpowiednikiem” Dubczekiem na moskiewskim lotnisku. To samo zdjęcie po sowieckiej okupacji Czechosłowacji w 1968 r. przedstawia Breżniewa, ale już bez Dubczeka. Baczny obserwator może zobaczyć jednak, że na ocenzurowanym zdjęciu zostały po Dubczeku… buty. Inne ze zdjęć pokazuje Mussoliniego na koniu. W rzeczywistości narowistego rumaka trzyma za uzdę adiutant wodza. Na zdjęciu prasowym nie ma już adiutanta, Mussolini sam kiełzna konia.

Przede wszystkim jednak w aacheńskim muzeum nie brak przykładów cenzury z niedalekiej przeszłości, z czasów wojny na Bałkanach czy w Afganistanie. Również z wydarzeń czasu pokoju, dotyczących ocenzurowanego życia „możnych tego świata”.

Oprócz najważniejszych zadań, jakie stawia sobie muzeum, czyli kolekcjonowania prasy, prowadzi ono też działalność naukową i wystawienniczą, a także edukacyjną, zarówno dla dzieci, młodzieży, jak i dla dorosłych. Wśród poruszanych zagadnień wiele miejsca poświęca się niebezpieczeństwu, jakie niosą ze sobą współczesne media, szczególnie te, które dopuszczają się manipulacji.

Udokumentowane przemijanie czasu

Muzeum posiada też kilkanaście tysięcy książek z zakresu historii prasy, jak również wiedzy o jej twórcach: wydawcach, redaktorach, dziennikarzach czy pisarzach współpracujących z mediami. Do najnowszych zabytków należą natomiast depesze agencyjne oraz nagrania pierwszych audycji radiowych i programów telewizyjnych.

- Aachens Zeitungsmuseum dwa, trzy razy do roku organizuje specjalne wystawy - mówi Kristina Kral. - We wrześniu 2013 r. prezentowano znakomite fotoreportaże żydowskiego fotografika Roberta Capy w 100. rocznicę jego urodzin, notabene współzałożyciela agencji fotograficznej „Magnum”. Poprzez fotografię opisuje on losy prześladowanych Żydów w czasie II wojny światowej. Opowiada też o początkach budowy państwa Izrael.

Reklama

Muzeum jest również inspiratorem różnorakich przedsięwzięć historycznych organizowanych wspólnie z miastem. Jest też współorganizatorem przedsięwzięć dokumentujących ważne wydarzenia historyczne, jak realizowane obecnie w 100. rocznicę wybuchu I wojny światowej, „Europeana 1914-1918”, czyli europejski projekt „zbierania i publikowania osobistych wspomnień ludzi z czasów pierwszej wojny światowej. Odwiedzający muzeum mogą przywieźć zdjęcia, listy, nagrania dźwiękowe, dzienniki i inne pamiątki z czasów I wojny światowej”. W tej chwili baza danych zawiera blisko 50 tys. plików cyfrowych.

Placówka oprócz tego, że dla badaczy i historyków prasy jest niezwykłym miejscem dokumentującym przemijanie czasu, jest również soczewką, przez którą można nad wyraz łatwo wychwycić, że to, co dziś jest ważne, jutro staje się mniej ważne, a pojutrze - już nieistotne, a w końcu - zapomniane. Każe też pamiętać, że sensacyjne tytuły z pierwszych stron błyskawicznie się dezaktualizują. I jak powiedział przed trzema laty podczas otwarcia muzeum po remoncie burmistrz Aachen Marcel Philipp: „Muzeum jest nie tylko częścią pamięci naszej cywilizacji. Ono pokazuje młodym ludziom, jak oświeceni obywatele powinni rozsądnie korzystać z mediów”.

PS: Dziękuję Richardowi Wyzga za pomoc i tłumaczenie.

2013-10-28 14:35

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niemieccy biskupi między sceptycyzmem a pochwałą "drogi synodalnej"

[ TEMATY ]

synod

Niemcy

Adobe.Stock

Trzecie spotkanie plenarne niemieckiego projektu reformy "droga synodalna", które odbyło się w ubiegłym tygodniu we Frankfurcie nad Menem, wywołało wśród biskupów niemieckich mieszane reakcje. Biskup Trewiru Stephan Ackermann oświadczył, że widzi Kościół katolicki na drodze "ku większej szczerości". Zastrzegł, że nie jest w euforii, ale widzi, "jak sprawy idą do przodu". Powiedział, że potrzebne są dobrze uzasadnione twierdzenia, aby kwestia kobiet lub moralności seksualnej mogła być była nadal dyskutowana w Rzymie. Następnie powiedział: "Udało nam się osiągnąć naprawdę otwartą komunikację, zarówno podczas obrad plenarnych, jak i w dyskusjach indywidualnych, które są również bardzo ważne podczas takiego zgromadzenia".

Biskup Bertram Meier z Augsburga jest bardziej sceptyczny. „Spotkanie, które zakończyło się w sobotę, pokazało, że `droga synodalna` z pewnością niesie ze sobą ryzyko" – powiedział niemiecki hierarcha. Choć atmosfera była "przyjazna i w dużej mierze pełna szacunku", to jednak w podtekście zgromadzenia ścierały się "różne nurty kościelne". Wyznał, że życzyłby sobie "jeszcze większego zróżnicowania" w uchwałach i głosowaniach. Bp Meier powiedział, że jasne jest, iż konieczne są również zmiany strukturalne. W kwestiach wiary i moralności należy jednak rozróżnić, co stanowi niezbywalną podstawę, a co pozwala na dalszy rozwój doktryny "w celu uwzględnienia ducha Jezusa". „Wiarygodność jest równie ważna jak wierność doktrynie" - zaznaczył.
CZYTAJ DALEJ

Redemptoryści odcinają się od wspólnoty, która planuje święcenia biskupa bez zgody Rzymu

2026-07-10 14:01

[ TEMATY ]

redemptoryści

Karol Porwich/Niedziela

Zgromadzenie Najświętszego Odkupiciela (CSsR) opublikowało oświadczenie, w którym stanowczo odcina się od sedewakantystycznej wspólnoty Synowie Najświętszego Odkupiciela (FSsR), mającej siedzibę na wyspie Papa Stronsay w archipelagu Orkadów. Dokument został wydany w związku z planowaną na 25 lipca konsekracją biskupią założyciela wspólnoty, ks. Michaela Mary’ego, która ma się odbyć bez mandatu papieskiego.

W oświadczeniu opublikowanym 7 lipca w Rzymie przełożony generalny redemptorystów, o. Rogério Gomes CSsR, podkreślił, że „Synowie Najświętszego Odkupiciela (FSsR) nigdy nie byli częścią Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela (CSsR), ani też nigdy nie byli prawnie powiązani z Zarządem Generalnym Redemptorystów”.
CZYTAJ DALEJ

Po wizycie w Hiszpanii wysoki poziom popularności papieża Leona XIV

2026-07-11 18:12

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV w Hiszpanii

popularność

Adobe Stock

Wizyta papieża Leona XIV do Hiszpanii na początku czerwca wywarła duże i trwałe wrażenie, zwłaszcza w Katalonii. Według najnowszego badania przeprowadzonego przez państwowy instytut badawczy CEO, 59 proc. Katalończyków popiera sposób sprawowania przez niego papieskiego urzędu.

Wynik ten znacznie przewyższa poparcie dla takich przywódców państwowych jak Emmanuel Macron (50 proc.), Xi Jinping (47 proc.) i kanclerz Niemiec Friedrich Merz (42 proc.). Najmniej poparcia uzyskali Władimir Putin (13 proc.) i Donald Trump (12 proc.).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję