Reklama

Kultura

Kapłan i muzyk spełniony

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

PROF. DR HAB. CEZARY TARACHA: – Jest Ksiądz kapłanem i muzykiem jednocześnie. Proszę powiedzieć, kiedy i w jakich okolicznościach narodziły się oba powołania?

KS. ALFONSO GUILLAMÓN DE LOS REYES: – W świat muzyki wprowadziła mnie moja mama. Zachęcała, abym śpiewał popularne wówczas piosenki, zwłaszcza motywy pochodzące z amerykańskich i włoskich filmów, które jako dzieci oglądaliśmy w kinie. Muszę przyznać, że bardzo mi się to podobało. Śpiewając te utwory, czułem się niczym przysłowiowa ryba w wodzie. Później rozpocząłem naukę w Konserwatorium Muzycznym w Murcji, gdzie pracowała siostra mojej mamy. To ona wspierała moje pierwsze kroki na nowej drodze i zachęcała sześciolatka do systematycznego poznawania podstaw muzyki. W wieku 9 lat rozpocząłem naukę gry na fortepianie, którą ukończyłem z dyplomem Konserwatorium. Później zdobyłem również dyplom w klasie organów.
W tym czasie zetknąłem się również z duszpasterstwem młodzieżowym w mojej parafii. Poznałem wielu wspaniałych seminarzystów i księży. Doświadczyłem radości płynącej z obecności Boga w Eucharystii i Słowie. Pojawiło się pragnienie naśladowania Jezusa i służenia Kościołowi poprzez kapłaństwo.

– Co zatem znaczy dla Księdza kapłaństwo? Jak postrzega Ksiądz rolę kapłana we współczesnym świecie?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– Kapłaństwo oznacza rezygnację z własnych planów, z dysponowania własnym życiem. Kapłan należy do ludzi, którzy go otaczają, którzy zbliżają się do niego z zaufaniem i stają się jego rodziną. W tym sensie uważam, że rola kapłana we współczesnym świecie polega na ciągłym towarzyszeniu braciom i siostrom i przybliżaniu Jezusa ludziom często oddalonym od Boga i doświadczającym głębokiej samotności.

– Niedawno został Ksiądz mianowany proboszczem jednej z parafii w rodzinnej Murcji. Proszę powiedzieć, z jakiego rodzaju problemami spotyka się proboszcz w Hiszpanii początków XXI wieku?

– Tych problemów jest wiele. Jeden z najbardziej palących to dechrystianizacja młodzieży. Po przyjęciu I Komunii św., w wieku 8-9 lat, dzieci tracą kontakt z Kościołem. Dorośli natomiast pochłonięci są sferą materialną i wkraczają w indywidualizm. Należy więc przybliżać wszystkim ludziom, bez względu na ich wiek, stan i sytuację życiową, radosne oblicze Kościoła, który ofiarowuje im przestrzeń serdecznego spotkania, szczerości uczuć względem bliźnich, wreszcie konkretną i ofiarną służbę potrzebującym. Ujmując to inaczej – odpowiedzią na problemy, z jakimi spotyka się współczesny Kościół hiszpański, powinno być ukazywanie obecności żywego Chrystusa w społeczności naznaczonej rzeczywistością wiary i wzajemnej miłości.

– Proszę rozwinąć ten wątek. Jak przedstawia się sytuacja Kościoła katolickiego w Hiszpanii?

Reklama

– Do niedawna Kościół był jedyną instytucją i społecznością sprzeciwiającą się relatywistycznej ideologii, którą papież Jan XXIII nazwał „kulturą śmierci”. Z tego powodu był krytykowany i odrzucany przez znaczące siły w Hiszpanii. Z drugiej strony natomiast ludzie Kościoła doświadczają problemów właściwych współczesnemu społeczeństwu, a na skutek rutyny i konformizmu stają się, jak to ujął papież Franciszek, „bardziej pośrednikami niż aktywnymi uczestnikami” wydarzeń i procesów. Warto jednak podkreślić, że na przestrzeni ostatnich dekad i w opozycji do narastających zjawisk sekularyzacji życia, pojawiły się w Hiszpanii nowe ruchy apostolskie, nowe instytucje, jak Caritas czy „Manos Unidas”, które podejmują ewangelizację różnych środowisk. Działają one w skali całego kraju i docierają do najmniejszych miejscowości, odpowiadając skutecznie na palące problemy społeczne, takie jak bezrobocie i postępująca pauperyzacja rodzin, nie tylko emigrantów, ale również Hiszpanów.

– Jakie nadzieje wiąże Ksiądz z wyborem papieża Franciszka?

– Jego wybór można uznać za modelowy. Zresztą wszystko, co wydarzyło się od czasu ustąpienia papieża Benedykta XVI, który z właściwą sobie pokorą i prostotą wyjaśnił motywy skłaniające go do podjęcia tej decyzji, przebiegało w sposób bardzo godny. Wydarzenia te stanowią, moim zdaniem, świadectwo stałej i żywej obecności Ducha Świętego w życiu Kościoła.
Jako zakonnik nowy Papież wnosi na Stolicę Piotrową całe bogactwo charyzmatów, ciepły, wręcz rodzinny styl bycia, zrozumienie problemów zwykłych ludzi i, oczywiście, przypomnienie, że Ewangelia stanowi istotę misji Kościoła.

– Porozmawiajmy teraz o drugiej pasji. Co Ksiądz myśli o współczesnej muzyce, a zwłaszcza o aktualnych tendencjach w muzyce liturgicznej?

Reklama

– Zasadniczy problem współczesnej muzyki to jej jakość. Zmieniły się paradygmaty, w których ramach artyści rozwijali swoją twórczość, a wraz z nimi aspekt estetyczny. Z tego powodu przeciętni ludzie nie odnajdują już w muzyce tego piękna, którego oczekują. Jest to szczególnie widoczne w zakresie muzyki liturgicznej. Jakże często doświadczamy, że wierni nie rozumieją, nie czują utworów, pieśni, które są wykonywane podczas liturgii. Myślę, że oddalenie od Boga skutkuje również tym, że w sztuce dochodzi do odrzucenia tego, co piękne, wartościowe i dobre. Oznacza to, że w trakcie odnowy liturgicznej, jaka miała miejsce po Soborze Watykańskim II, nie udało się zrealizować pewnych założeń zarówno w kwestii jakości produkcji muzycznej, jak i pobudzenia zdolności recepcyjnych oraz aktywnej partycypacji wiernych.

– Od pewnego czasu pełni Ksiądz funkcję organisty tytularnego katedry w Murcji. Jak Ksiądz postrzega obecną sytuację hiszpańskiej organistyki oraz rolę organisty w Kościele?

– Tak, jestem organistą tytularnym katedry, choć obecnie z racji obowiązków duszpasterskich czasowo nie spełniam tej roli. W ostatnich dekadach miały miejsce pozytywne zjawiska w tym zakresie. Przeprowadzono remonty wielu historycznych instrumentów, zbudowano nowe. Wzrosła również liczba organistów wykształconych w konserwatoriach. Nie znaczy to jednak, że stan hiszpańskiej organistyki jest zadowalający. Jeżeli chodzi natomiast o rolę organisty, to powinien on przede wszystkim znać i rozumieć liturgię, ponieważ jego obowiązki nie ograniczają się do sfery muzycznej. Generalnie Kościół hiszpański powinien przywiązywać większą wagę do tych spraw i powrócić do tradycji zabiegania o jakość muzyki, jak to miało miejsce w dawnych czasach. Jest, na szczęście, coraz więcej dobrych decyzji i realizacji w tym zakresie.

– Mimo długotrwałej przygody z organami jest Ksiądz przede wszystkim pianistą. Jaki repertuar wykonuje Ksiądz najczęściej? Na czym polega sekret fortepianu?

Reklama

– Mój repertuar związany jest z epokami największego triumfu i znaczenia fortepianu. Są to przede wszystkim wielcy kompozytorzy XIX wieku. Rzadziej wykonuję kompozycje współczesne, choć mam wielki szacunek dla dorobku twórców 2. połowy XX stulecia. Wiele przyjemności sprawia mi np. muzyka amerykańska, zwłaszcza jazz i gospel.
A sekret fortepianu? Cóż, wydaje mi się, że siła tego instrumentu polega na wielkim potencjale ekspresji oraz niezrównanych możliwościach brzmieniowych, jakie posiada. Owszem, organy mają swoje bogactwo dźwięków, nawet większe, ale są one, moim zdaniem, mniej oryginalne i mniej subtelne. Organy wywołują emocje poprzez wrażenie, fortepian natomiast wywiera wrażenie, oddziałując na nasze emocje.

– Proszę opowiedzieć naszym Czytelnikom o kontaktach Księdza z Polską.

– Po raz pierwszy przyjechałem do Polski, konkretnie do Lublina, przed trzema laty, na zaproszenie prof. Cezarego Tarachy z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Razem z lubelskim organistą dr. Markiem Bochniakiem zagraliśmy wówczas koncerty w tamtejszej filharmonii. Oczarowało mnie piękno polskiego krajobrazu, wspaniałe zabytki Lublina oraz Krakowa, który miałem okazję również zobaczyć. Poznałem wielkość polskiego narodu wyrażającą się w jego historii, literaturze, sztuce. Zdałem sobie sprawę z wielu podobieństw pomiędzy Polakami i Hiszpanami. Poza tym od dawna odczuwałem szczególną wdzięczność dla waszego narodu, który wydał Jana Pawła II – wielkiego papieża, będącego szczególnym darem dla Kościoła powszechnego. Dodam jeszcze, że ta pierwsza wizyta w Polsce zaowocowała szczególną przyjaźnią, jaka łączy mnie z rodziną Marka, który na moje zaproszenie koncertował dwukrotnie w Murcji, oczarowując naszą publiczność swoimi improwizacjami organowymi.

– Czy w najbliższym czasie będziemy mogli usłyszeć Księdza ponownie w Polsce?

Reklama

– Tak. Prawdopodobnie wiosną 2014 r. Pracuję jednak już nad repertuarem (kompozytorzy hiszpańscy: Isaac Albéniz, Enrique Granados i polscy: Fryderyk Chopin, Ignacy J. Paderewski), który zaprezentuję w Lublinie.

– Oblicze Księdza promieniuje radością. Czuje się Ksiądz szczęśliwy, spełniony?

– Cóż, wkrótce będę obchodził 70. rocznicę urodzin. Pan Bóg obdarowywał mnie w tym czasie wielokrotnie i na różne sposoby. Z drugiej strony, można powiedzieć, że każdy poszukuje swojej własnej drogi do szczęścia. Dla mnie tą drogą jest Chrystus Zmartwychwstały i muzyka.

2013-12-10 13:35

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W krainie kobiecości

Niedziela Ogólnopolska 36/2009, str. 16-17

[ TEMATY ]

muzyka

Kubakocoj/pl.wikipedia.org

Alicja Majewska

Alicja Majewska
Nie można wyglądać jak młoda dziewczyna, gdy się dobiega sześćdziesiątki. Banał i oczywista oczywistość. A jeśli się wygląda, to znaczy, że się wykonało wiele bardziej lub mniej tajemnych i nienaturalnych ingerencji we własne ciało. Alicja Majewska otworzyła nam pewnej słonecznej sierpniowej niedzieli, odziana tylko w kąpielowy jasny ręcznik. Biegła właśnie z powrotem do łazienki, bo jej sowia natura sprawia, że kładzie się późno i równie późno wstaje. Objuczeni sprzętem chłopcy z ekipy „Zacisza” o mało nie upuścili swoich pakunków. I Wy, moi Szanowni Czytelnicy, stanęlibyście jak wryci. I Wy, moje Kochane Czytelniczki, jęknęłybyście z zazdrości. Alicja Majewska w ręczniczku i bez makijażu wygląda po prostu zjawiskowo! Większość ekipy „Zacisza Gwiazd” stanowią mężczyźni. Tego dnia wraz ze mną były na planie cztery kobiety. I wszystkie cztery bardzo uważnie studiowałyśmy „widok” na panią Majewską z bardzo bliska (chyba się nie wydało, potrafimy być dyskretne). I zaręczam Wam: w ten „widok” nie było żadnych ingerencji! Żadnych skalpeli ani zastrzyków! Alicja Majewska po prostu tak ma, cokolwiek sobie o tym myślicie. Również sposób poruszania się, sposób bycia Alicji jest młodzieńczy, lekki, pełen energii i wdzięku. Pani Alicja natychmiast łapie kontakt z każdym członkiem ekipy, jest wesoła, dużo mówi, dba, by wszyscy czuli się dobrze. Pani Alicja zaprosiła do swego „Zacisza” (mieszczącego się - to nie żart - w warszawskiej dzielnicy Zacisze) najbliższych przyjaciół - Zbigniewa Wodeckiego i Włodzimierza Korcza. Byliśmy wszyscy umówieni na godzinę 11.00. O godz. 9.50 Alicja wpadła na pewien pomysł i zadzwoniła do Włodka Korcza, który jeszcze spał. - Włodek, a może byś skomponował jakąś muzykę do dzisiejszego nagrania „Zacisza Gwiazd”? Od Korczów do Majewskiej jedzie się około dwudziestu minut. Pan Włodek miał więc niewiele ponad pół godziny, aby wstać, ubrać się i skomponować utwór do „Zacisza”. Wymyślił go w wannie. Wpadł do domu Alicji i pobiegł do fortepianu, aby zagrać to, co wymyślił w czasie porannej toalety. My, zaciszowcy, pobiegliśmy za nim i przysiedliśmy z wrażenia. - „W Warszawie na Zaciszu… - Zacisze Gwiazd...” - zagrał i zaśpiewał kompozytor. Kocham swą pracę, ale muszę przyznać, że to był jeden z najpiękniejszych jej momentów. Włodzimierz Korcz tworzy do mojego programu urocze nutki, a Alicja Majewska i Zbyszek Wodecki je śpiewają! Wyszło tak fajnie, że pan Włodek zaproponował, aby w tym składzie nagrać płytę pt. „Zacisze Gwiazd”. Kto wie, może? W tym czasie Zbyszek i Włodek dworują sobie z Alicji nieustannie. Że kiedy mówi, to nie idzie, a kiedy idzie, to nie mówi - te dwie czynności się u niej wykluczają (Wodecki). Że kiedy idą razem ulicą, a pan Włodek opowiada coś ważnego, często orientuje się, iż mówi sam do siebie. Alicji już przy nim nie ma. Jak zwykle zatrzymała się przy jakimś lustrze po drodze i poprawia włosy. Co dziwi o tyle, że włosy Alicji są zawsze uczesane, zawsze pięknie naturalnie skręcone. Nie trzeba ich układać na szczotkę ani na wałki, ani żelazkiem... W ogóle nie trzeba z nimi nic robić. Po prostu wstaje rano i wygląda, jakby właśnie wyszła od fryzjera. To nie jest opis marzenia każdej kobiety. To najprawdziwsza opowieść o Alicji Majewskiej. Jeśli do tego dodamy, o czym donieśli zaproszeni przez nią do jej zacisza panowie, że Alicja się z reguły straszliwie spóźnia, że godzinami rozmawia przez telefon, że uwielbia komplementy - to będziecie już mieli obraz kobiety stuprocentowej, kwintesencję kobiecości. Alicja była taką kobietą, o jakiej śpiewa w piosence Korcza i Młynarskiego. Gdy jej mężem był dziennikarz telewizyjny - Alicja nie musiała robić nic. Mąż robił zakupy, Alicja nudziła się, czekając na niego w samochodzie. Mąż gotował i podawał do stołu. Mąż wyręczał ją we wszystkim. - Rzeczywiście nie musiała pani robić nic?! - nie dowierzam. - No, ja śpiewałam - uśmiecha się kokieteryjnie Alicja. Tyle że ta sielanka trwała zaledwie kilka lat, po których mąż zaczął się opiekować całkiem inną kobietą. A jeszcze później zachorował na raka i zmarł. Alicja opłakiwała go, bo po rozwodzie pozostali w przyjaźni. Zostawszy sama, Alicja musiała nauczyć się wszystkiego od początku. Dziś znakomicie radzi sobie z wszelkimi domowymi sprawami, a jej sałatek i śledzików Zbyszek i Włodek nie mogą się nachwalić. Znakomicie sprawdza się także jako architekt, by nie rzec - budowlaniec. Trudno uwierzyć, że jej świetlisty, jasny dom był kiedyś szarym, betonowym klockiem. Alicja sukcesywnie go rozbudowywała, powiększała i upiększała. Kiedyś chciała wyburzyć ścianę między salonem a jadalnią, ale okazało się to niemożliwe, gdyż była to ściana nośna. Wtedy Alicja wymyśliła łuki. Niedługo potem na obiedzie gościł u niej Jerzy Gruza. - To go zaszokowało: ten szary barak, a w środku pałacowe łuki. I z tej właśnie inspiracji powstała sławetna scena w serialu „Czterdziestolatek”. Na dobudowanym przez Alicję pięterku poza salą, gdzie odbywają się próby, mieści się sypialnia połączona z łazienką. Wcale nie ma tu drzwi. Łazienka stanowi integralną część domu, w niej także wiszą obrazy i stoją ozdoby, które można podziwiać, leżąc w łóżku. Mnie najbardziej przypadła do gustu stylowa kuchnia. Sierpniowe słońce przeświecające przez spowijającą okna winorośl tworzyło w niej klimat jakby z obrazu holenderskiego mistrza. Po koncertach Alicja wraca do domu, do 90-letniej mamy, która jest po udarze. Nie chodzi i nie mówi. Jednak Alicja i jej siostra znalazły sposób komunikowania się z mamą. Mama nie potrafi zacząć wyrazu, trzeba podpowiedzieć pierwszą sylabę, wtedy się udaje. Ale skąd Alicja wie, jaki to ma być wyraz i co mama chce powiedzieć? Skąd Alicja to wie?
CZYTAJ DALEJ

Diecezja świdnicka. Miliony na ratowanie zabytków

2026-02-07 22:31

[ TEMATY ]

diecezja świdnicka

dotacje na zabytki

Stanisław Magiera

Klasztor oo. franciszkanów w czasie powodzi

Klasztor oo. franciszkanów w czasie powodzi

Znaczące wsparcie dla ratowania dziedzictwa kulturowego, tak można podsumować wyniki pierwszego naboru do programu „Ochrona zabytków” pn. „Ochrona zabytków nieruchomych i ruchomych 2026 – prace planowane”, ogłoszonego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Spośród 2590 złożonych wniosków pozytywnie rozpatrzono 412, a łączna kwota przyznanego wsparcia wyniosła 167 mln zł. Wyraźnie zaznacza się w tym zestawieniu Dolny Śląsk, do którego trafiła znaczna część środków.
CZYTAJ DALEJ

Uśmiech, który skrył tortury. Gwatemalski „męczennik konfesjonału”

2026-02-08 19:29

[ TEMATY ]

Augusto Rafael Ramírez Monasterio

Vatican Media

Na pierwszy rzut oka to zwykła fotografia radosnego zakonnika. Jednak za uśmiechem „brata Augusto” kryje się jedna z najbardziej wstrząsających historii wierności tajemnicy spowiedzi w XX wieku. Papież Leon XIV otworzył drogę do jego beatyfikacji.

Oficjalne zdjęcie Augusto Ramíreza Monasterio (szerzej znanego jako brat Augusto) przedstawia uśmiechniętego franciszkanina w brązowym habicie, spokojnie stojącego w ogrodzie. To, co wygląda na sielankowy portret, jest w rzeczywistości dokumentacją zbrodni. Fotografia powstała w czerwcu 1983 roku, zaledwie chwilę po tym, jak zakonnik przetrwał wielogodzinne, brutalne tortury z rąk gwatemalskiego wojska.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję