Reklama

Niedziela Sosnowiecka

Rodzi się misjonarz...

Kiedy mówi się o misyjnym zaangażowaniu Kościoła, myśli się najczęściej o działalności księży, zakonników i sióstr zakonnych, rzadko wspomina się w tym kontekście misyjną posługę ludzi świeckich. Zaangażowanie laikatu na rzecz najbardziej potrzebujących to ciche i pokorne służenie Bogu w drugim człowieku; nawet wówczas, kiedy trzeba poświęcić wygodne i bezpieczne życie, opuścić najbliższych i przyjaciół. Postawa świeckich misjonarzy to budujący przykład. Misyjne zaangażowanie wymaga wiele samozaparcia i wyrzeczeń, otwartości na drugiego człowieka oraz gotowości do poświęceń, często z narażeniem zdrowia, a niejednokrotnie i życia. Decyzja o wyjeździe na misje nie jest łatwa, kiedy bowiem misjonarz świecki wraca po latach pracy misyjnej do domu, musi na nowo uczyć się rzeczywistości rodzinnego kraju. Mimo to nie brakuje „Bożych szaleńców” – świeckich, którzy decydują się na taki życiowy wybór.
Obecnie osoba świecka, która chce wyjechać na misje, ma dwie możliwości zrealizowania swoich pragnień: jako misjonarz świecki lub jako wolontariusz. Misjonarz świecki swój wyjazd traktuje jako życiowe powołanie i opuszcza kraj rodzinny na kilka, kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat. Komisja Episkopatu Polski ds. Misji utworzyła w Warszawie Centrum Formacji Misyjnej (CFM), w którym kandydaci przez rok przygotowują się do wyjazdu na misje. W CFM przygotowują się nie tylko osoby świeckie, ale także księża, bracia i siostry zakonne. Jest to dla nich również czas upewnienia się w swoim powołaniu misyjnym.

Niedziela sosnowiecka 3/2014, str. 4-5

[ TEMATY ]

misje

misjonarz

Archiwum prywatne Joanny Śliwińskiej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

AGNIESZKA LOREK: – Funkcjonuje pewien stereotyp, który zawęża pojęcie „misjonarz” do księży czy sióstr zakonnych, tym bardziej że dla wielu z nich praca w najuboższych regionach świata to element powołania lub charyzmatu zgromadzenia. Co sprawia, że świeccy – ludzie młodzi – podejmują decyzję o wyjeździe na misje i kierują swoje kroki do Centrum Formacji Misyjnej?

JOANNA ŚLIWIŃSKA: – Tak, to prawda, wciąż funkcjonuje w naszym kraju stereotyp, że na misje może pojechać tylko ksiądz bądź siostra zakonna. Jednakże co roku z rożnych wolontariatów czy poprzez Centrum Formacji Misyjnej do pracy na krańcach świata wyrusza wiele młodych osób, by tam służyć pomocą. Wydaje mi się, że historia każdego świeckiego misjonarza jest trochę inna – jedni marzą o tym od dzieciństwa, inni poprzez spotkanie z drugim człowiekiem, np. misjonarzem, podejmują taką decyzję. Jednak każdy z nas chce jechać, by służyć ludziom najlepiej jak tylko potrafi – swoimi zdolnościami i umiejętnościami. Jednak warto zwrócić uwagę, że każdy, kto rozpoczyna kurs w Centrum Formacji Misyjnej, zostaje tam skierowany w przypadku zgromadzeń zakonnych przez przełożonych, a w przypadku księży diecezjalnych czy osób świeckich przez swojego biskupa diecezjalnego.

Reklama

– Czy uważa Pani, że osoby świeckie powinny wyjeżdżać na misje? Czy nie lepiej zostawić tę „działkę” duchownym?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Wydaje mi się, że praca duchowieństwa wraz z pracą osób świeckich może się świetnie uzupełniać. Nie ma konieczności, by ksiądz uczył dzieci w szkole czy pracował w szpitalu – te zadania mogą wykonywać osoby świeckie. Jednak zawsze pozostaje świadomość, że w krajach misyjnych wciąż potrzeba kapłanów misjonarzy, bo to oni są szafarzami sakramentów i tutaj osoby świeckie nie są w stanie ich zastąpić.

– A jaki impuls skłonił Panią do decyzji wyjazdu na misje? Czy jakiś przykład osoby bliskiej, czy lektura, albo film, czy jeszcze coś innego?

– Przyznam, że jest to najtrudniejsze pytanie, które praktycznie każdy mi zadaje... Pierwsza myśl o takim wyjeździe przyszła około cztery lata temu, ale wtedy studia i praca skłaniały mnie bardziej do tego, by nie zaprzątać sobie tym głowy. Jednak gdzieś z tyłu głowy wciąż była myśl o pomocy najuboższym. W międzyczasie skończyłam jedne studia i rozpoczęłam kolejne, na kierunku ratownictwo medyczne. Dwa lata temu, po spotkaniu Salezjanów i ich opowieściach o placówkach misyjnych pomyślałam, by pojechać na wolontariat misyjny…

– Co do tej pory robiła Pani w życiu?

Reklama

– Po ukończeniu liceum i zdaniu matury studiowałam biznes międzynarodowy na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. W 2013 r. ukończyłam studia na kierunku ratownictwo medyczne. Przez ostatnich sześć lat formowałam się także we Wspólnocie Przymierza Rodzin Mamre, a także pracowałam z młodzieżą naszej diecezji m.in. prowadząc grupę bierzmowanych czy pomagając przy organizacji Spotkań Młodych Diecezji Sosnowieckiej. A zawodowo przez ponad półtora roku pracowałam przy projektach logistycznych w jednej z korporacji w Katowicach.

– Jakie trzeba mieć predyspozycje, cechy charakteru, zdrowie, łatwość nauki języka, żeby pojechać na misje?

– Jeśli chodzi o osoby świeckie to istnieje granica wieku 24-40 lat; cechy charaktery to przede wszystkim otwartość, łatwość nawiązywania kontaktów i chęć służenia innym bezinteresownie. Osoba chcąca wyjechać na misje musi być zdrowa, dlatego też wielokrotnie jesteśmy poddawani różnym badaniom, a także szczepieniom, by zapobiec ewentualnym chorobom. Na pewno jest łatwiej, jeśli ktoś ma predyspozycje do nauki języka, ale przy dużej liczbie godzin, które my w tygodniu spędzamy na nauce, ciężko jest nie nauczyć się porozumiewać w danym języku czy dialekcie.

– Kiedy rozpoczęła Pani formację w warszawskim Centrum Formacji Misyjnej? Jak długo trwają przygotowania i na czym one polegają?

Reklama

– Formację w Centrum Formacji Misyjnej rozpoczęłam 2 września 2013 r. Przygotowania trwają do końca maja, tak wiec mniej więcej 9 miesięcy. Często żartujemy, że po tych 9 miesiącach rodzi się misjonarz W głównej mierze przygotowania polegają na nauce języka kraju, do którego dana osoba się wybiera. W tym roku są to języki: angielski, rosyjski, francuski i hiszpański. Jednak kilka osób już teraz rozpoczęło naukę dodatkowego języka, np. Suahili czy arabskiego. Nauka odbywa się cztery dni w tygodniu, natomiast środa jest zawsze poświęcona wykładom m.in. z zakresu teologii misji, poznawaniu regionów czy krajów do których będziemy posłani, kultur i zwyczajów tam panujących. Ponadto w Centrum Formacji Misyjnej mamy okazję praktycznie codziennie spotkać misjonarzy, którzy przyjeżdżają na urlopy do kraju i zatrzymują się u nas, w Centrum, słuchać ich opowieści i świadectw dotyczących pracy misyjnej.

– Jak prezentuje się nasz Kościół diecezjalny jeśli chodzi o misyjną posługę? Ilu duchownych z diecezji sosnowieckiej przebywa obecnie na misjach i w jakich krajach?

– Z naszej diecezji na misjach przebywa trzech księży: ks. Jarosław Kucharczyk pracujący w Republice Południowej Afryki, ks. Marek Zaręba oraz ks. Krzysztof Pawłowski pracujący w Peru. Ponadto na misjach są jeszcze siostry zakonne czy księża zakonni, którzy pochodzą z naszej diecezji. Co do osób świeckich to ja jestem pierwszą osoba wybierającą się na misje, ale mam nadzieje, że niebawem to się zmieni.

– W ostatnim czasie w parafiach naszej diecezji głosiła Pani swoje słowo do wiernych. Co usłyszeli; jaki jest cel tych wystąpień?

Reklama

– Moim zdaniem w diecezji sosnowieckiej bardzo niewiele mówi się o misjach, ewentualnie podczas zbiórek funduszy na cele misyjne. Celem mojego spotkania z wiernymi w poszczególnych parafiach naszej diecezji jest uświadomienie im, jak praca misyjna wygląda, ale przede wszystkim jest to prośba o modlitwę za misjonarzy i o powołania misyjne. Wiele osób dziwi się, że jadę na misje jako osoba świecka. Ciekawi ich w jaki sposób będę tam pracować. Spotkania te pozwalają też naszym diecezjanom poznać mnie i zobaczyć kim jestem. Niejednokrotnie spotykam się z masą pytań, szczególnie osób młodych, co – nie ukrywam – bardzo mnie cieszy.

– W jaki sposób diecezjanie mogą pomagać swoim misjonarzom?

– Podstawowym sposobem pomocy misjonarzom jest modlitwa za nas, za nasze dzieła. Doskonale wiemy, że podczas pracy na placówkach misyjnych przyjdzie zmęczenie i chęć powrotu do domu. Właśnie wtedy ta modlitwa niejednokrotnie nam pomaga. Ponadto trzy razy w roku w kościołach w całej Polsce prowadzone są zbiórki pieniędzy na potrzeby misji; jedna z takich okazji była 6 stycznia br., kiedy to wierni na tacę mogli składać ofiary na fundusz misyjny. Misjom i misjonarzom można pomagać w wieloraki sposób, np. wysyłając SMS, kupując kalendarz misyjny, a dodatkowo można też misjonarza „adoptować” – to znaczy zostać patronem misjonarza. Polega to na podjęciu modlitwy za konkretnego, wybranego misjonarza, a także składaniu dobrowolnych ofiar, przesyłanych na konto. Więcej informacji na ten temat można znaleźć na stronie www.misje.pl w zakładce patronat misyjny.

– Co czeka Panią po zakończeniu nauki w Centrum Formacji Misyjnej?

– Po zakończeniu przygotowań w Centrum Formacji Misyjnej wybieram się jeszcze na kurs języka do Hiszpanii. Nie ukrywam, że marzę jeszcze o kilku dniach w naszych Tatrach, tak na pożegnanie. Jeśli wszystko dobrze pójdzie to na początku września tego roku będę już wyjeżdżać na misje.

Reklama

– Do którego kraju misyjnego pojedzie Pani po ukończeniu formacji?

– Jak na razie nadal nie wiadomo gdzie pojadę. Pierwotnie plan był taki, aby udać się do Republiki Środkowej Afryki, jednak w związku z bardzo niestabilną sytuacją w tym kraju nie ma możliwości, by tam pojechać. W związku z tym przygotowuję się na wyjazd do któregoś z krajów Ameryki Południowej, gdzie prawdopodobnie będę pracować w szpitalu lub ośrodku medycznym. Jednak nadal nie jest to pewne. Czas i sytuacja za kilka miesięcy pokażą...

– Jest Pani pełna wiary i zapału do tej służby... A co powiedziałaby Pani wszystkim, którzy myślą o misjach, a nie są do końca do tego przekonani?

– Pamiętam zdanie, które powiedział mi jeden z moich przyjaciół, kiedy miałam wątpliwości czy dobrze robię zostawiając wszystko, decydując się na wyjazd do Warszawy do Centrum: „Jeśli nie spróbujesz to zawsze będziesz żałować, a jeśli stwierdzisz, że to nie dla ciebie, to zawsze masz gdzie wrócić”.

2014-01-16 15:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Z Bęczkowa do Afryki

Niedziela kielecka 51/2023, str. I

[ TEMATY ]

misje

Bęczków

Archiwum prywatne

Sylwester Gola (z lewej) z ks. Cezarym Wieczorkiem, misjonarzem z RCA

Sylwester Gola (z lewej) z ks. Cezarym Wieczorkiem, misjonarzem z RCA

Nigdy nie myślał, że wyjedzie na misje, a jednak jego przygoda życia rozpoczęła się 5 grudnia. Sylwester Gola z parafii Bęczków spędzi na placówce misyjnej w Republice Środkowej Afryki 3 miesiące.

W pierwszy piątek miesiąca 1 grudnia w bazylice katedralnej w Kielcach posłania wolontariusza misyjnego dokonał bp Jan Piotrowski, przewodniczący KEP ds. Misji, udzielając mu pasterskiego błogosławieństwa.
CZYTAJ DALEJ

Z roku na rok coraz więcej. Nocne pielgrzymki podbijają Francję

2026-04-08 08:27

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Lourdes

Francja

Vatican Media

Francuzi odkrywają urok nocnych pielgrzymek. W większości są to nowe inicjatywy, podjęte w odpowiedzi na wzmożone zainteresowanie wiarą i problemy współczesnego człowieka. „Chcieliśmy pomóc ludziom znajdującym się na obrzeżach Kościoła, aby mogli odkryć Jezusa” – mówi Louis-Marie jeden z organizatorów nocnego marszu do Ars.

O odrodzeniu nocnych pielgrzymek we Francji informuje tygodnik Famille Chrétienne. Szczegółowo opisuje sukces marszu do sanktuarium św. Jana Marii Vianneya w Ars. To 30 km trudnej wędrówki przez skaliste zbocza Mont Thou, na północny zachód od Lyonu. Dwa lata temu w pielgrzymce wzięło udział 300 osób. W tym roku było ich już 1800. Wyruszali z czterech różnych miejsc. Wśród pątników znalazł się również prymas Galii, wielki propagator pieszego pielgrzymowania: „Z roku na rok jest was coraz więcej. Głębokim sensem naszego istnienia jest bowiem wędrówka ku Bogu. Wspieramy się nawzajem, a towarzyszy nam Duch Święty” – mówił arcybiskup Lyonu Oliver de Germay.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Grzegorz Ryś zaprasza do wspólnej modlitwy w 16. rocznicę katastrofy smoleńskiej

2026-04-08 21:48

[ TEMATY ]

modlitwa

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

Kard. Grzegorz Ryś

Kard. Grzegorz Ryś

10 kwietnia, w 16. rocznicę katastrofy smoleńskiej metropolita krakowski, kard. Grzegorz Ryś odprawi Mszę św. w katedrze na Wawelu o godz. 8.00, obejmując modlitwą wszystkie ofiary.

Modlitwa w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej w katedrze wawelskiej trwa nieprzerwanie od roku 2010. Wawel stał się w ten sposób nie tylko miejscem pochówku pary prezydenckiej, Lecha i Marii Kaczyńskich, ale również miejscem pamięci o wszystkich, którzy zginęli 10 kwietnia pod Smoleńskiem. Tradycję tę kontynuować - w ślad za kard. Stanisławem Dziwiszem i abp. Markiem Jędraszewskim - chce kard. Grzegorz Ryś.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję