Reklama

Sport

Kropelką soli...

Niedziela Ogólnopolska 8/2014, str. 51

[ TEMATY ]

sport

bieg

Kowalczyk Justyna

TAKleven / Foter.com / CC BY-SA

Justyna Kowalczyk

Justyna Kowalczyk

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

„Z tego to chyba nic nie będzie” – powiedział lekarz badający malutką Justynkę, niedługo po urodzeniu, trzymając malucha za paluszki u nóg i mierząc ją krytycznym wzrokiem. Faktycznie, w pierwszych tygodniach życia Justyna była bardzo wątła i chorowita. „O tym, że będzie kiedyś sportowcem, nikt wtedy nawet nie pomyślał” – mówi pan Józef (ojciec Justyny – przyp. red.).

W początkowym okresie ciąży pani Janina była na tzw. podtrzymaniu – płód był zagrożony i mogło dojść do poronienia. Matka i jej najmłodsze dziecko przetrwały, dzięki Bogu, te krytyczne chwile. Niestety, nie oznaczało to końca problemów. Mimo że Justyna urodziła się w przewidywanym terminie i jej waga odpowiadała normom, to jednak była bardzo odwodniona i słaba. Obawiano się o jej życie. Także dla jej matki poród okazał się ogromnym wysiłkiem. Była tak słaba i wycieńczona, że dwa tygodnie przeleżała w łóżku. Mamy z dzieckiem nie wypisano ze szpitala po rutynowych czterech dniach, zostały tam dłużej. Mimo to Justynka po powrocie do domu bardzo źle się czuła. Dodatkowo, wskutek tych komplikacji, w szpitalu pomylono faktyczną datę urodzenia Justyny Kowalczyk i wpisano 23 stycznia 1983 roku. Nigdy tego nie poprawiono i w dokumentach oficjalnych pojawia się właśnie ta data. Rodzina jednak urodziny Justyny obchodzi 19 stycznia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Po powrocie ze szpitala załamany ojciec i wyczerpana matka nie wiedzieli, co robić. Zdawali sobie sprawę, że bez profesjonalnej opieki medycznej może zdarzyć się tragedia. „Rany Boskie – krzyknęła wówczas przerażona pani Janina do swojego męża – przecież to dziecko może nie doczekać jutra. To nie jest mój pierwszy poród, wiem, jak powinno wyglądać zdrowe dziecko!”.

Zatrwożeni rodzice zwrócili się więc do znajomego lekarza z Krakowa, który akurat mieszkał w ich okolicy. I to właśnie on, patrząc na niemowlę, zawyrokował: „Z tego to chyba nic nie będzie”. Dzisiaj wiemy, jak bardzo się mylił.

Mimo tej mrocznej prognozy zarządził natychmiast dalsze działania. Dziecko było dramatycznie odwodnione i potrzebowało leczenia szpitalnego, ponieważ jednak zostało stamtąd wypisane, zdani na samych siebie, państwo Kowalczykowie zastosowali się do porady znajomego lekarza. Nieustannie czuwali przy swej nowo narodzonej córeczce i co minutę jedno z nich wkładało palec do wody z solą i karmiło nią Justynkę kropelka po kropelce. Tą prowizoryczną kroplówką i ogromną miłością rodzice utrzymali dziewczynkę przy życiu.

Reklama

Dwa miesiące po narodzinach czwartego dziecka, które wymagało nieustannej opieki, rodzinę czekała przeprowadzka ze starego domu do sutereny nowego, w którym było już centralne ogrzewanie i dostęp do bieżącej wody. W dzień po tym ważnym dla Kowalczyków wydarzeniu, rankiem w sobotę 19 marca 1983 roku Justyna przyjęła chrzest św. w kościele parafialnym w Kasinie Wielkiej, a goście przyjęci zostali już w nowym domu. Była malutka, miała zaledwie kilka tygodni, ale podczas całej uroczystości w świątyni nie płakała. Podobnie jak starsza siostra Wiola, Justyna została ochrzczona w dniu św. Józefa, patrona swego taty. Rodzice modlili się o zdrowie swojej najmłodszej córeczki za jego wstawiennictwem.

Wielkie, bezgraniczne poświęcenie matki i ojca nie gwarantowało jednak ustabilizowania stanu zdrowia małej Justynki. Pierwszy rok jej życia był krytyczny. Przez cały czas ważyły się losy tej dziewczynki, która lata później miała pokazać, do jak wielkich wyczynów zdolny jest jej organizm. Nie dość, że była słaba, wątła i chorowita, to na domiar złego dopadło ją zapalenie płuc. Z pomocą rodziców i rodziny udało jej się przetrwać i te trudne chwile. Później już pięknie się rozwijała, nawet ospa ją ominęła.

Ta mała, niepozorna dziewczynka, która od chwili narodzin tak dzielnie walczyła o życie, lata później porwała się na wielką walkę sportową. Jej wyczyny miały dać jej samej, rodzinie i wszystkim Polakom ogrom satysfakcji. Justyna miała sięgnąć po pierwsze od czasów Józefa Łuszczka medale na wielkich imprezach narciarstwa klasycznego.

Fragment książki „Bieg życia Justyny”, Adam Sosnowski, Andrzej Stanowski, Wydawnictwo Biały Kruk

2014-02-18 15:58

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Seminaryjny tenis

Niedziela Ogólnopolska 48/2016, str. 49

[ TEMATY ]

sport

tenis

Kleryk Adam Rogal

Gala zakończenia kleryckich mistrzostw w tenisie stołowym

Gala zakończenia kleryckich mistrzostw w tenisie stołowym
Już po raz 19. seminarzyści spotkali się na kleryckich mistrzostwach Polski w tenisie stołowym w gmachu Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej w dniach 8-9 listopada br. Ponad 40 zawodników reprezentujących 13 seminariów zamieniło sutanny na strój sportowy, by walczyć o tytuł mistrzowski i puchar firmy President Electronics Poland. Patronat nad mistrzostwami objął abp Wacław Depo, który podczas otwarcia turnieju przypomniał, że „klerycy, jako ludzie na drodze powołania, powinni służyć całemu człowiekowi, który jest jednością duszy i ciała”.
CZYTAJ DALEJ

Podkarpackie: Prokuratura zwróciła się do Ukrainy o dokumentację i przesłuchanie matki Ihora M.

2026-10-08 13:24

[ TEMATY ]

opactwo

atak nożownika

Adobe Stock

Prokuratura wystąpiła do Ukrainy o przesłuchanie matki Ihora M. i dokumentację dotyczącą jego zdrowia oraz ewentualnego leczenia psychiatrycznego. Materiały mają pomóc w ocenie poczytalności podejrzanego o zabójstwo i usiłowanie zabójstwa czterech osób w Jarosławiu oraz ustaleniu motywu ataku.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prokurator Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz poinformowała w czwartek na konferencji prasowej, że wniosek o międzynarodową pomoc prawną obejmuje przesłuchanie w charakterze świadka matki Ihora M. oraz zabezpieczenie dokumentów dotyczących jego stanu zdrowia, ewentualnego leczenia psychiatrycznego i możliwej motywacji. Śledczy zwrócili się również o informacje o jego karalności w Ukrainie. Według rzeczniczki Ihor M. nie był karany w Polsce.
CZYTAJ DALEJ

Efekt Leona we Francji: więcej modlitwy, formacji i powołań

2026-10-08 17:42

[ TEMATY ]

Francja

powołania

Papież Leon XIV

@Vatican Media

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Otwieramy nowe szkoły modlitwy, będzie więcej rekolekcji i dni skupienia – mówi ordynariusz diecezji Saint-Denis, gospodarz spotkania Leona XIV z młodzieżą na Stade de France. Kościół we Francji wyciąga wnioski z tego, co wydarzyło się podczas wizyty Ojca Świętego. Okazało się, że Francuzi pragną powrócić do źródeł. Wizyta Papieża zadziałała jak katalizator dla tego głębokiego pragnienia odnowy.

Bp Étienne Guillet podkreśla, że wizyta Leona XIV we Francji okazała się prawdziwym zesłaniem Ducha Świętego. Najwyraźniej przejawiało się to właśnie w Saint-Denis na wieczornym czuwaniu z młodzieżą. „Widziałem płomienie Ducha Świętego w sercach i duszach: pokój, radość, pragnienie jedności, chęć zaangażowania się, odwagę i śmiałość w dawaniu świadectwa. Pokój i radość, które nadal trwają niczym trwała woń są znakiem Ducha Świętego” – zapewnia ordynariusz diecezji Saint-Denis w wywiadzie dla tygodnika France Catholique.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję