Pójdź za Mną!
Kard. Ratzinger ukazał, jak na różnych etapach swego życia Karol Wojtyła wciąż na nowo odpowiadał na wezwanie Chrystusa „Pójdź za mną”. Zawsze wiązało się to z jakąś ofiarą, z koniecznością wyrzeczenia się samego siebie, własnych planów i aspiracji. „Nasz Papież, wiemy to wszyscy - mówił kard. Ratzinger - nigdy nie pragnął ocalić swego życia, zachować go dla siebie; chciał ofiarować samego siebie bez reszty, aż do ostatniej chwili, dla Chrystusa i także dla nas. Dzięki temu właśnie mógł doświadczyć, jak to wszystko, co złożył w ręce Pana, powróciło w nowy sposób: umiłowanie słowa, poezji, literatury stało się istotną częścią Jego pasterskiej misji i nadało Jego głoszeniu Ewangelii nową świeżość, aktualność i moc przyciągania — i to właśnie w czasach, gdy jest ona znakiem sprzeciwu”.
Zakorzeniony w Chrystusie
Przyszły papież podkreślił, że to miłość Chrystusa była najbardziej przemożną siłą w życiu Jana Pawła II: „wie o tym każdy, kto widział, jak się modlił, i słyszał, jak głosił słowo Boże. Dzięki temu głębokiemu zakorzenieniu w Chrystusie mógł On dźwigać ciężar, który przerasta siły człowieka: mógł być Pasterzem owczarni Chrystusa, Jego Kościoła powszechnego” – powiedział kard. Ratzinger.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W komunii z cierpiącym Panem
Reklama
Ostatnie lata życia polskiego Papieża kard. Ratzinger odczytywał przez pryzmat tajemnicy paschalnej, swoistego udziału w męczeństwie, które Jezus zapowiedział św. Piotrowi, mówiąc: „gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”. „W pierwszym okresie swego pontyfikatu – powiedział kard. Ratzinger – Ojciec Święty, wówczas jeszcze młody i pełen sił, prowadzony przez Chrystusa, podróżował aż na krańce świata. Potem jednak coraz głębiej wchodził w komunię cierpienia z Chrystusem, coraz pełniej rozumiał prawdę tych słów: ‘Inny cię opasze’. I właśnie w tej komunii z cierpiącym Chrystusem niestrudzenie i z nową mocą głosił Ewangelię, tajemnicę miłości do końca”.
Obrał Maryję za matkę
Kard. Ratzinger zwrócił też uwagę na szczególny związek Karola Wojtyły z Maryją. Ponieważ sam bardzo wcześnie stracił własną matkę, tym mocniej ukochał Matkę niebieską. „Usłyszał słowa ukrzyżowanego Chrystusa, jak gdyby były skierowane osobiście właśnie do Niego: ‘Oto Matka twoja’. I uczynił tak jak umiłowany uczeń: przyjął Ją w głębi swego jestestwa: Totus Tuus”.
„Pobłogosław nas, Ojcze Święty!”
Głosząc homilię na pogrzebie Jana Pawła II kard. Ratzinger stał się wyrazicielem uczuć, które 8 kwietnia 2005 r. połączyły wielomilionowe rzesze wiernych. „W pamięci nas wszystkich – mówił – na zawsze pozostanie ta chwila, gdy w ostatnią Niedzielę Wielkanocną swojego życia Ojciec Święty, naznaczony cierpieniem, raz jeszcze ukazał się w oknie Pałacu Apostolskiego i po raz ostatni udzielił błogosławieństwa Urbi et Orbi. Możemy być pewni, że nasz ukochany Papież stoi teraz w oknie domu Ojca, widzi nas i nam błogosławi. Tak, pobłogosław nas, Ojcze Święty. Zawierzamy Twoją duszę Matce Bożej, Twojej Matce, która prowadziła Cię każdego dnia, a teraz wprowadzi Cię do wiekuistej chwały swojego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa”.