Reklama

Wiara

GPS na życie

Karnawałowe komplikacje

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Chcecie wiedzieć, jak powinni bawić się chrześcijanie? Internet pełen jest tzw. dobrych rad. Począwszy od ludzi prawdziwie pobożnych, poprzez tych, którzy kiedyś chodzili do kościoła, a na totalnych ateistach skończywszy – wszyscy lepiej ode mnie wiedzą, jak mam imprezować w karnawale (lub – według pewnego inteligenta – nie imprezować wcale, bo to „wbrew nauce Kościoła”). Nie polecam czytać, mocno irytujące.

Ale do rzeczy. Osobiście nikomu bym takiego pytania nie zadała (chyba że szef zleciłby mi wywiad na ten temat). Owszem, mogłabym zapytać, gdzie grają dobrą muzę, a gdzie wejście jest tanie. Ale nie zapytam nikogo, jak ja – jako chrześcijanka – mam się bawić. I czy mi wolno. Bo odpowiedź znajdę w każdej książeczce do nabożeństwa („w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach”). Polecam takie proste rozwiązania, może wtedy mniej głupot wypisywano by w necie – również na forach dla wierzących.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Czwarte wyjście

Reklama

Nie zapytam, bo przecież nie pytam też, czy wolno mi nosić taką fryzurę albo takie buty, jakie studia wolno mi wybrać i jakim samochodem jeździć, skoro jestem katoliczką. Ludzie pukaliby się w czoło, gdybym z czymś takim wyskoczyła! Ale – co ciekawe – już pytanie o zabawę nie wszyscy uznaliby za głupie. Taaak… To się komuś całkiem nieźle udało: wmówić chrześcijanom, że w bawieniu się jest coś niestosownego, grzesznego nawet. Tak głęboko to gdzieś w nas tkwi, że hasło „czy mi wolno?” pojawia się samo z siebie. A ponieważ ludzie są zwykle zbyt leniwi, żeby raz na zawsze rozwiać swoje wątpliwości, wybierają najczęściej jedno z trzech wyjść: unikają zabaw na wszelki wypadek; unikają Kościoła przekonani, że to skostniały twór wzniesiony na zakazach; albo idą imprezować, ale podkreślają przy tym, że w to akurat Kościół im się wtrącać nie będzie.

No i po co tak dramatyzować? Kościół nie zabrania nam się bawić. Kościół wręcz zachęca nas do radości. Och, wiem, że istnieje cała masa ludzi przekonanych, że jest zupełnie odwrotnie, ale to tylko ich prywatne opinie. W „Szaleństwach panny Ewy” Jerzy narzekał, że mama każe mu pościć w piątki, środy, przed każdym świętem i przed wizytą u dentysty. Czy robiła to z powodów finansowych, czy miała na myśli jakieś głębsze umartwienie – jeden Makuszyński wie. A jednak nieszczęsny Jureczek nie wmawiał sobie i światu, że to wszystko wina Kościoła. Prywatna pobożność ma to do siebie, że… jest prywatna i taki też ma zasięg. Nawet jeśli komuś wydaje się, że człowiek wierzący ma obowiązek nieustannie pokutować i się umartwiać. Poważnie pytam: jak niby pogodzić z tym hasło „święty uśmiechnięty”? Zasiąść w worze pokutnym i szczerzyć zęby? Skoro ktoś lubi…

Gdzie by tu poszukać?

Reklama

Od lat duszpasterstwa akademickie i różne wspólnoty parafialne, a nawet diecezjalne organizują imprezy w karnawale. Do wyboru. Zarówno coś à la dyskoteka, jak i wypasione bale w kreacjach i z cateringiem. Najczęściej bezalkoholowe – szczególnie jeśli akcja toczy się w parafialnych salkach (i słusznie, bo na wszystko jest odpowiednie miejsce). Ludzie mówią, że się świetnie bawią, przychodzą co roku, przyprowadzają znajomych. Znaczy się, że można. Oczywiście zawsze może się trafić imprezka, którą zachwyceni są jedynie jej organizatorzy z garstką stałych bywalców – i tak bywa, nie będę nikogo oszukiwać. Ale jest też całe mnóstwo imprez poprowadzonych naprawdę profesjonalnie. Po coś w końcu są urządzane warsztaty szkolące wodzirejów na bale bezalkoholowe (tacy mają trudniej, w końcu trzeba rozruszać salę bez wspomagaczy). Zasadniczo trend jest pozytywny.

A jednak nie do końca…

Popieram takie przyparafialne eventy, zwłaszcza że mogą bez problemu bawić się na nich również nieletni, a i rodzice mają gwarancję, że dziecko wróci do domu na własnych nogach. Na pewno jednak nie dam się przekonać, że jest to jedyna stosowna dla chrześcijanina rozrywka (zwłaszcza dorosłego). Dlaczego? Po prostu nie podoba mi się to, że znowu dajemy się spychać do „katakumb”. Tak jakby samo pójście do jakiegoś lokalu było już co najmniej niewłaściwe. Ma taka postawa oczywiście swoje konsekwencje. Imprezy w popularnych klubach wyglądają jak wyglądają, bo na to pozwalamy. Mogłoby być inaczej – bez organizowania pikiet pod lokalami i zbierania podpisów – gdyby chrześcijanie normalnie tam wchodzili i bez zbędnego gadania pokazywali, że można się bawić nie zapijając na umór (a może nawet nie pijąc wcale), że można fajnie tańczyć nie wycierając się o podłogę i o wszystko, co się rusza, że można być ubranym modnie w coś więcej niż mikroskopijne szmatki. Mogłoby, ale nie będzie, bo w salce jest łatwiej i nikt się dziwnie nie gapi. Żeby nie było – nikomu nie mówię, jak ma się bawić, to nie moja sprawa. Uważam jednak, że jeśli ktoś chce np. dać świadectwo, że umie imprezować bez alkoholu, to chyba raczej powinien z tym wyjść w świat. Bo komu w salce pod kościołem da przykład swoją abstynencją? Tym, którzy też nie piją?

Jak przystało

A tak w ogóle to nie dajmy się zwariować. Chrześcijanie to w końcu nie jakaś banda alienów. Jeśli się nam chce, to rzucamy się w wir życia społecznego, towarzyskiego itd. I jest OK. Wystarczy, że do wszystkiego podejdziemy z miłością, tak jak… no… chrześcijanom przystało. Chrześcijanin chrześcijaninem może (co tam może, musi!) być wszędzie. Okoliczności nie mają tu nic do rzeczy. W karnawale też.

2015-01-13 15:18

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Oddać Maleńkiemu pokłon

• Święta Bożego Narodzenia – czas, w którym rodzi się Maleńkie Dziecię. Czy oczekiwałeś kiedyś w swojej rodzinie narodzin dziecka? Może syna lub córki? Może pamiętasz narodziny swojego rodzeństwa albo dziecka twoich przyjaciół? Pamiętasz ten czas? • Kiedy dowiedziałam się, że zostanę mamą, moje życie całkiem się zmieniło. Zaczęłam etap oczekiwania. Przez dziewięć miesięcy czułam się tak bardzo wyjątkowo, tak bardzo z każdym dniem doświadczałam łaski, jaką zostałam obdarzona. To był błogosławiony stan. Czekanie – jak to z czekaniem bywa… Były miesiące, których w ogóle nie zauważyłam, były i takie, które nie miały końca. Potem przyszedł czas wzmożonych przygotowań. Psychologowie nazywają to syndromem wicia gniazda. Wielkie sprzątanie domu, skręcanie łóżeczka, prasowanie kaftaników i śpiochów, wreszcie wyjazd do szpitala. I jest – nowy mały człowiek. • I gratulacje, odwiedziny, telefony, SMS-y, pierwsze zdjęcia i pocałunki. Jakie to teraz wszystko jest proste, myślę sobie. Rodzi się dziecko i po chwili już cały świat widzi go na Facebooku. W momencie każdy może odwiedzić cię w szpitalu lub zadzwonić. Bez trudu, bez wysiłku. Po świętach Bożego Narodzenia przychodzi czas na uroczystość Trzech Króli. Dla jednych jeszcze jeden wolny dzień. A dla nas? Dla nas to czas na pokłon. Św. Mateusz pisze, że Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali, gdzie jest nowo narodzony Król. Chcieli oddać Mu cześć, a to nie było takie proste. Nie wiedzieli, jak wygląda, wszak nie dostali MMS-a ze zdjęciem Pana Jezusa. Wiedzieli, że narodził się Król. Trzeba Go odszukać i złożyć Mu hołd. Zamiast GPS-a, prowadziła ich gwiazda i wiara. Mieli w sobie pragnienie oddania hołdu i złożenia darów. Przynieśli to, co najcenniejsze: złoto, kadzidło i mirrę. Szukali, by spełniło się proroctwo. • Święta Bożego Narodzenia to szczególny czas. Jest to taki czas, o którym trudno coś nawet napisać. Wszystko już wiemy. Współczesny świat swoje obchody rozpoczyna zaraz, kiedy ze sklepowych witryn znikają znicze. W telewizji pojawiają się ciężarówki z coca colą i wszystko się zaczyna. Zaczynamy wielkie sprzątanie, pranie i gotowanie. Biegamy po sklepach w poszukiwaniu choinek, łańcuchów i prezentów. • Święta Bożego Narodzenia to czas, w którym właściwie zapomina się o wszystkim. O sporach, o tym, że się kogoś nie lubi, że się z kimś nie odzywamy i o nauce. O nauce też często zapominamy. O klasówce zapowiedzianej tuż po Świętach przypomina nam się… tuż po Świętach. • Święta Bożego Narodzenia to taki czas, w którym należy pochylić się nad swoim życiem i złożyć Maleńkiemu pokłon. A 6 stycznia to taki czas, w którym Trzej Królowie nam o tym przypominają już na kolejny rok.
CZYTAJ DALEJ

Ksiądz pielgrzym, który zawsze mówił: „Damy radę”

2026-08-23 13:44

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks Paweł Kłys

„Był sługą, który zawsze mówił: damy radę”. W Łękawie uczczono pierwszą rocznicę śmierci ks. Władysława Pietrzyka

„Był sługą, który zawsze mówił: damy radę”. W Łękawie uczczono pierwszą rocznicę śmierci ks.
Władysława Pietrzyka

– „Dobra, dobra, damy radę, poradzimy sobie” – te słowa ks. Władysława Pietrzyka przez lata towarzyszyły pielgrzymom zmierzającym na Jasną Górę. W przededniu pierwszej rocznicy jego śmierci w parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Łękawie modlono się za zmarłego kapłana, wspominając go jako człowieka wielkiego serca, kapłana-sługę i gospodarza, który zawsze był gotów pomóc drugiemu człowiekowi.

W sobotni wieczór, 22 sierpnia, Eucharystii w intencji śp. ks. Władysława Pietrzyka przewodniczył bp Zbigniew Wołkowicz. Homilię wygłosił ks. Łukasz Tarnawski, proboszcz parafii św. Kazimierza w Łodzi i wieloletni kierownik Pieszej Pielgrzymki Łódzkiej na Jasną Górę.
CZYTAJ DALEJ

Wambierzyce. Wkrótce Light for life. Wolontariusze pilnie poszukiwani

2026-08-25 16:45

[ TEMATY ]

Wambierzyce

LFL

Light for Life

Materiały organizatorów

Light for Life - Festiwal młodzieży diecezji świdnickiej

Light for Life - Festiwal młodzieży diecezji świdnickiej

Największy festiwal młodzieży diecezji świdnickiej powraca. Tegoroczna dziewiąta edycja Light for Life odbędzie się 19 września pod hasłem „Pragnę”. Organizatorzy zapowiadają dzień modlitwy, spotkań, świadectw i dobrej muzyki.

- Light for Life to propozycja dla młodych, którzy szukają głębszych relacji, odpowiedzi na pytania o sens życia i przestrzeni do szczerej rozmowy o wierze – podkreślają organizatorzy. W sanktuaryjnym otoczeniu Wambierzyc uczestnicy będą mogli przekonać się, że chrześcijaństwo nie jest zbiorem nakazów, ale żywym spotkaniem z Bogiem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję