Egzamin za trzy dni a głowa pusta. Spieszyć się - lecz dokąd? "Kochać ludzi" szepcze Ks. Twardowski i odchodzi na palcach by nie przeszkadzać w nauce. Oglądam obrazki bo litery zbyt trudne. Cisza. Tylko zegarek pilny jak mrówka lecz i on w końcu zasypia.
W drodze
Siedzę w pociągu tyłem do kierunku jazdy. Patrząc przed siebie - patrzę wstecz. Za plecami przyszłość. Słyszę głos: Dokąd jedziesz? Odwracam się i widzę.
Przed siebie.
Fragment
z rękawem w atramencie z posępną miną pyta: Co będzie?
Anna Tomczyk, urodziła się w Polsce, ale od 20 lat mieszka w Niemczech. Ukończyła romanistykę i anglistykę w Stuttgarcie. Obecnie pisze doktorat z literatury angielskiej. Poezję pisze zarówno
w języku polskim, jak i niemieckim.
Cóż można powiedzieć o Autorce, mając przed sobą jej cztery wiersze? Czy aby nasz sąd nie będzie zbyt pobieżny i nie narazimy się na zarzut dyletanctwa? Pokuśmy się jednak o uchwycenie kilku wyznaczników
tej poezji. Zauważmy, jak często Autorka zadaje pytania: "dokąd?", "co będzie?". Do głosu dochodzi więc swego rodzaju niepokój, który w zderzeniu z paradoksami rzeczywistości (czy nie jest paradoksalne,
że siedząc w pociągu tyłem do kierunku jazdy, jedziemy jednak przed siebie?) każe pytać o kierunek jazdy lub o cel naszego pośpiechu. Niepokój jednak w tych wierszach nie dominuje, gdyż podmiot liryczny
znajduje odpowiedzi na swoje wątpliwości. I jeszcze jedno: od pozostałych wierszy zdecydowanie odróżnia się Credo. Podmiot liryczny w pełni świadomie wyznaje swoją wiarę, raz płonącą jak ogień, innym
razem wątpiącą, wreszcie upadającą. Ta wiara nie jest jednak pozbawiona Boskiego Ty, które wierzy w nas i potrafi podźwignąć człowieka z jego upadku. Cóż można jeszcze dodać? Niech ten krótki tekst pozostanie
"skończonym początkiem", a resztę Czytelnik dopowie sobie sam.
"Święta kobieta” – można by dziś użyć potocznego określenia, przyglądając się Monice, jej troskom i niespotykanej wręcz cierpliwości, z jaką je przyjmowała.
Nie tylko to było niezwykłe, co musiała znosić jako żona i matka, ale przede wszystkim to, jaką postawą się wykazała i jak ta postawa odmieniła życie jej męża i syna.
Monika. Urodzona ok. 332 r. w mieście Tagasta w północnej Afryce, pochodziła z rzymskiej chrześcijańskiej rodziny. Jednak największy wpływ na jej pobożność miała prawdopodobnie piastunka, stara służąca, która, zajmując się dziewczynką, dbała, by ta ćwiczyła się w pokorze, umiarze i spokoju. Gdy młoda kobieta wychodziła za mąż za rzymskiego patrycjusza, była bardzo religijna, znała Pismo Święte, filozofię, ale przede wszystkim wierzyła, że z Bożą pomocą będzie dobrą, cierpliwą żoną i matką. I była. Jednak jeszcze wtedy nie miała pojęcia, jak dużo ją to będzie kosztowało i jak wielkie owoce przyniesie jej życie.
Przeczytaj także: Monika i Augustyn
Najpierw mąż. Był poganinem, ponadto człowiekiem gniewnym i wybuchowym. Lubił zabawy i rozpustę. Monika potrafiła się z nim obchodzić niezwykle łagodnie. Swą dobrocią i cierpliwością, tym, że nigdy nie dopuszczała do kłótni, a także modlitwami i chrześcijańską postawą spowodowała nawrócenie i przyjęcie chrztu przez męża. Gdy owdowiała w wieku ok. 38 lat, miała świadomość, że mąż odszedł pojednany z Bogiem.
Syn. Monika urodziła troje dzieci: dwóch synów – Nawigiusza i Augustyna oraz córkę (prawdopodobnie Perpetuę). Mimo ogromnego wysiłku włożonego w wychowanie dzieci jeden z synów – Augustyn zapatrzony w ojca i jego wcześniejsze poczynania, wiódł od lat młodzieńczych hulaszcze życie, oddalone od Boga. Kolejne 16 lat swojego wdowiego życia Monika poświęciła na ratowanie ukochanego syna. Śledząc ich losy, trudno pojąć, skąd brali siły na tę walkę, np. ona – by odmówić własnemu dziecku przyjęcia do domu po powrocie z Kartaginy (wiedziała, że związał się z wyznawcami manicheizmu), on – by nią pogardzać i przed nią uciekać. Była wszędzie tam, gdzie on. Modliła się i płakała. Nigdy nie przestała. Wreszcie doszło do spotkania Augustyna ze św. Ambrożym. Pod wpływem jego kazań Augustyn przyjął chrzest i odmienił swoje życie. Szczęśliwa matka zmarła wkrótce potem w Ostii w 387 r.
Bł. kard. Wyszyński sam nazwał siebie Prymasem Jasnogórskim, bowiem całe jego życie upływało w łączności z Jasnogórską Maryją. Od ponad 40 lat na Jasnej Górze organizowane są z 27/28 każdego miesiąca czuwania z „bł. Prymasem w Domu Matki”. Dziś co miesięczną modlitwę rozpocznie Apel Jasnogórski, o g. 21.00 w Kaplicy Matki Bożej
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.