Reklama

Niedziela Rzeszowska

Rzeszowskie cmentarze

223 lata temu otwarto w Rzeszowie pierwszy „nowoczesny” cmentarz miejski. Był rok 1792. Do tego czasu zmarłych rzeszowian chowano przy średniowiecznym cmentarzu mieszczącym się przy kościele farnym

Niedziela rzeszowska 45/2015, str. 4-5

[ TEMATY ]

cmentarz

Arkadiusz Bednarczyk

Fragment nagrobka Holzerów na Starym Cmentarzu w Rzeszowie

Fragment nagrobka Holzerów na Starym Cmentarzu w Rzeszowie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Lepsze i gorsze miejsce po śmierci

Reklama

Ponieważ miasto stanowiło jedną parafię, zatem zmarłych chowano przy rzeszowskiej farze. Tam mieścił się najstarszy cmentarz. Dla tych, którzy ośmielili się naruszyć spokój cmentarza, przewidywano nawet karę klątwy. Co bardziej wpływowi obywatele – zgodnie ze znanym powiedzeniem: „Ambicje ludzkie po śmierci przechodzą na cmentarze” – także po śmierci pragnęli zaznaczyć swoją pozycję i być pochowani „apud ecclesiam”, czyli możliwie blisko kościoła, najlepiej w samym wnętrzu świątyni. Służyły do tego nawy boczne, w których znajdowały się, nieistniejące dzisiaj kaplice. Testamenty rzeszowskich mieszczan pełne są próśb do rodzin, aby znalazły one miejsce pochówku, ale uwaga! – najlepiej w którymś kościele. Próbowano dostać się do pijarów, reformatów czy bernardynów. Zmarli na łożu śmierci obiecywali materialne wsparcie parafii, dysponując w testamentach środkami przeznaczonymi na anniwersarie (msze za zmarłych). Na przykościelnym cmentarzu odbył się jeden z niezwykłych pogrzebów, jakie widział Rzeszów. Był to pogrzeb ofiar konfederacji barskiej, której jedna z bitew miała miejsce w Rzeszowie. Przy odgłosie dzwonów wszystkich rzeszowskich kościołów ulicami Rzeszowa szedł kondukt z trumnami bohaterskich powstańców. Tę smutną procesję otwierały czarne, żałobne chorągwie. Pogrzeb prowadzili: gwardian bernardynów, gwardian reformatów oraz pleban z rzeszowskiej fary. Za nimi w procesji szli przedstawiciele rzeszowskich cechów, mieszkańcy miasta. Ulice były pełne płaczących ludzi.

Zakaz chowania w kościołach

W osiemnastym stuleciu konsternację wywołało rozporządzenie cesarza Józefa II, który nakazał zakładać cmentarze poza obrębem miast; zakazano również chowania wewnątrz kościołów; było to spowodowane głównie troską o poprawę warunków sanitarnych w miastach. W 1792 r. otwarto więc nowy cmentarz miejski – nekropolię w rejonie kościółka Świętej Trójcy. Warto wspomnieć, iż ten zabytkowy cmentarz jest starszy niż cmentarz Rakowicki w Krakowie, który otwarto jedenaście lat później. Na Starym Cmentarzu pochowano ok. 40 tys. osób. Zachowało się ponad sześćset nagrobków, niektóre z nich to prawdziwe dzieła sztuki: np. grób z leżącym dzieckiem, który kryje prochy dzieci znanego rzeszowskiego kamieniarza Franciszka Janika (pochowano tu trzy córeczki rzemieślnika). Przejmujące epitafium głosi: „Tu śpi mój Aniołek, Wandzia moja miła. Śmierć mi Cię, Skarbie drogi, na wieki uśpiła...”. Pochowano na Starym Cmentarzu kilkunastu burmistrzów, lekarzy, adwokatów, posłów i nauczycieli. Dziś pozostały po nich jedynie nagrobki, wspomnienia dalekich krewnych. Kiedy spacerujemy cmentarnymi alejkami, wpatrując się w uśmiechające się smutno anioły i zatarte fotografie tych, którzy już odeszli, poczuwamy kruchość ludzkiego życia i przewrotność ludzkich losów...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Zmarli w przedwojennym Rzeszowie oczekiwali na swoją ostatnią podróż przy kościółku Świętej Trójcy; przy otwartych trumnach paliły się świece, a co bardziej trwożliwi – bali się zaglądać do środka kaplicy. Kiedy w 1910 r. otwarto cmentarz pobiciński, kondukty pogrzebowe ruszały stąd z całym uroczystym orszakiem. Trumny transportowano przeszklonym karawanem, ciągnionym przez parę odpowiednio przystrojonych koni, na którym kładziono wieńce i wiązanki kwiatów dla zmarłego. W specjalnych stajniach mieszczących się przy ul. Mickiewicza czy ul. Dymnickiego przetrzymywano „pogrzebowe konie” do karawanów.

Trudne początki cmentarza na Pobitnem

Pod koniec dziewiętnastego wieku rzeszowska Rada Miasta rozpoczęła starania o otwarcie nowego cmentarza, położonego na obrzeżach Rzeszowa. Nie było to zadanie łatwe. Napotkano opór ze strony rzeszowskiego proboszcza, który twierdził, iż planowany cmentarz jest znacznie oddalony od miasta. 1 stycznia 1910 r. otwarto jednak cmentarz na Pobitnem. Pochowano tutaj ok. 37 tys. ludzi. Zbudowano kaplicę oraz domek dla grabarza. Nie wszyscy rzeszowianie dali się przekonać – matka 20-letniej dziewczyny, niejakiej Lusi Rajterównej zaklinała miejskiego lekarza na wszelkie świętości, aby zrobił on wyjątek dla jej córki i wydał zezwolenie na pochówek na Starym Cmentarzu. Ponoć lekarz pozostał nieubłagany; prawdopodobnie gdyby ustąpił, również i inne rodziny nie zgodziłyby się na pochówek tutaj swoich bliskich (o trudnych początkach nowej rzeszowskiej nekropolii dowiadujemy się dzięki M. Jarosińskiej, autorce książeczki: „Cmentarz Pobicieński”).

Dzieła sztuki

Na cmentarzu spoczywa wiele zasłużonych osób. Niektóre grobowce to prawdziwe dzieła sztuki – jak np. grobowiec Angermanów czy ks. Józefa Jałowego. Ciekawą formę architektoniczną posiada grobowiec przedwojennego burmistrza miasta dr. Krogulskiego (założył w mieście wodociągi). Na Pobitnem spoczywa również płk Leopold Lis-Kula, który poległ 7 marca 1919 r. w bitwie z Ukraińcami pod Torczynem na Wołyniu, należący do najbardziej zaufanych ludzi Marszałka Piłsudskiego.

Wielu starszych rzeszowian pamięta, iż w Dzień Zaduszny wokół bramy cmentarza, jak i przy ul. Lwowskiej stały tzw. cmentarne baby... Były to ubogie osoby oferujące swoje modlitwy za zmarłych w zamian za parę złotych. I chętnych wcale nie brakowało...

2015-11-05 12:23

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nekropolia profesorska ma własny przewodnik

Niedziela wrocławska 47/2017, str. 6

[ TEMATY ]

cmentarz

przewodnik

PBJ

Ks. Paweł Cembrowicz i Kamilla Jasińska

Ks. Paweł Cembrowicz i Kamilla Jasińska

Powstał przewodnik po cmentarzu św. Wawrzyńca we Wrocławiu przy ul. Bujwida dla wszystkich tych, którzy chcą zapoznać się z panteonem wielkich wrocławian. Mapa, dzięki której możemy zwiedzać jedną z nekropolii wrocławskich, jest już dostępna. Z Kamillą Jasińską z Uniwersytetu Wrocławskiego oraz ks. Pawłem Cembrowiczem – proboszczem parafii katedralnej rozmawia Patrycja Jenczmionka-Błędowska

Patrycja Jenczmionka-Błędowska: – Jak zrodził się pomysł na powstanie specjalnej mapy?
CZYTAJ DALEJ

Które przykazanie w Prawie jest największe?

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

adobe.stock.pl

Wizja doliny wysuszonych kości należy do czasu po roku 587, gdy Izrael utracił ziemię, świątynię, króla i - jak sam mówi - nadzieję. Bóg cytuje tę skargę dosłownie: „wyschły kości nasze, minęła nadzieja nasza, już po nas”. Prorok zostaje postawiony pośrodku doliny pełnej kości „bardzo wyschłych” - śmierć dawna i dopełniona hańbą braku pogrzebu, który w Izraelu oznaczał zerwanie więzi z ziemią ojców i pamięcią wspólnoty. Na pytanie: „synu człowieczy, czy kości te powrócą znowu do życia?” Ezechiel nie odpowiada ani „tak”, ani „nie”: „Panie Boże, Ty to wiesz” - pokora, która oddaje sprawę Temu, kto jedyny zna drogę ze śmierci do życia. Ożywienie dokonuje się dwustopniowo, według wzorca stworzenia człowieka z Rdz 2,7: najpierw prorokowanie do kości - zbliżają się z trzaskiem, pokrywają ścięgnami, ciałem i skórą, „ale ducha w nich nie było”; potem prorokowanie do ducha. Cała scena gra wieloznacznością hebrajskiego rûaḥ, które w tych czternastu wersetach oznacza kolejno wiatr, strony świata („od czterech wiatrów”), tchnienie i Ducha Bożego - jedno słowo spina meteorologię, anatomię i pneumatologię, bo życie na każdym poziomie jest darem tego samego Boga. Wyjaśnienie wskazuje pierwszy sens: kości to „cały dom Izraela”, otwarcie grobów to wyprowadzenie z wygnania. Lecz obrazy sięgnęły dalej, niż sięgała odbudowa polityczna - judaizm i chrześcijaństwo odczytały w nich zapowiedź zmartwychwstania umarłych; freski synagogi w Dura Europos z III wieku ilustrują tę wizję właśnie tak, a liturgia Kościoła czyta ją w wigilię Zesłania Ducha Świętego. Ireneusz sięgał po nią w obronie zmartwychwstania ciała: skoro Bóg na początku ulepił człowieka z prochu, może też ożywić wyschłe kości - ciało jest Jego dziełem, nie przeszkodą. Refren „i poznacie, że Ja jestem Pan” mówi o poznaniu przez doświadczenie: lud, który uważa się za martwy, pozna Boga po tym, że żyje.
CZYTAJ DALEJ

Rozważania na niedzielę: Dlaczego Bóg dopuścił do tej tragedii?

2026-08-21 08:45

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Materiał prasowy

Trzy niezwykłe historie ludzi, których wiara została poddana radykalnej próbie. Pierwsza rozpoczyna się od niewyobrażalnej tragedii i pytania: „Jeśli Bóg jest dobry, dlaczego do tego dopuścił?” Druga pokazuje młodego człowieka piszącego z zachwytem o zjednoczeniu z Chrystusem — człowieka, który później stanie się jednym z największych przeciwników religii. Trzecia prowadzi nas na nocny spacer C.S. Lewisa z J.R.R. Tolkienem i do zaskakującej podróży, podczas której niewierzący pisarz odkrył, że… już wierzy.

Dlaczego św. Piotr rozpoznał w Jezusie Mesjasza, choć faryzeusze wiedzieli o religii znacznie więcej? Czy wiara jest rezultatem logicznego rozumowania, osobistej decyzji, a może darem, którego człowiek nie potrafi sam sobie zapewnić? I co zrobić, gdy czujemy, że nasze połączenie z Bogiem staje się coraz słabsze?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję