W naszych papierowych rekolekcjach chciałbym dzisiaj zaprowadzić Państwa do Soaru. Byłoby dobrze, gdybyśmy poszerzyli naszą wiedzę, czytając 19 rozdział Księgi Rodzaju. Pozbycie się pęt pozoru nie jest łatwe. Doskonale obrazuje to sytuacja Lota. W Sodomie i Gomorze dzieją się rzeczy okropne. Zachowanie Lota, kiedy przybyli do niego wysłańcy Boga, ujawnia, jak bardzo łatwo można przesiąknąć klimatem zła. Oto kiedy rozwrzeszczany tłum domaga się wydania owych mężów, aby czynić z nimi sodomskie grzechy, Lot proponuje, że da im swoje dwie córki, niby w duchu tamtejszych zasad gościnności. Kiedy wreszcie wysłańcy Boży przynaglają go do opuszczenia Sodomy i Gomory, Lot się ociąga. Ilu z nas dobrze to zna. Niechętnie opuszczamy miejsca naszego zniewolenia. Trzeba Bożej siły, aby to się dokonało. Wyzwolenie ewoluuje euforią. To niebezpieczne uczucie. Kiedy Lot z żoną i córkami dociera do Soaru, wysłańcy każą mu szukać schronienia w górach. Lot oponuje. Prosi, aby pozwolono mu zostać w Soarze. Bóg przez posłańców przyzwala na to. I zaczyna się ciąg tragedii. Najpierw jego żona wbrew zakazowi spogląda w stronę Sodomy i staje się słupem soli, a potem jego dwie córki upijają go i popełniają grzech kazirodztwa.
Soar oznacza „być małym”. Warto dziś przemedytować te momenty naszego życia, w których dzięki łasce Bożej, wyzwalaliśmy się z różnych naszych słabości, nałogów, przyzwyczajeń. I pewnie wielu z nas ma doświadczenie Soaru, czyli miejsca, w którym przestaliśmy kroczyć ku górze. Korzystając z bogactwa czasu, który przeżywamy i daru Wielkiego Postu, uciekajmy z Soaru. Podążajmy ku górze.
Ostatnio w moim życiu spotkało mnie dosyć bolesne doświadczenie. Dosłownie bolesne. Złamałem palec u ręki i na jakiś czas zostałem wyłączony z pracy redakcyjnej. To doświadczenie przyniosło mi pewne trudności również w innych dziedzinach mojego życia, miałem bowiem problemy z wykonywaniem ot choćby tych rutynowych, codziennych czynności. Cóż zrobić, stało się. Nie zamierzałem się jednak poddawać, bo nie o to chodzi. Uświadomiłem sobie, że nawet z takiej niezamierzonej sytuacji mogę dla siebie i osób mnie otaczających wyprowadzić jakieś dobro. Ten czas, w którym zostałem wyłączony z pewnych zajęć, pozwolił mi bowiem zatrzymać się i z innej perspektywy spojrzeć na pewne życiowe sprawy i – co najważniejsze – na nowo odkryć wartość i znaczenie modlitwy. Chcę przez to powiedzieć, że z każdej, nawet tej niezależnej nieraz od nas, niechcianej sytuacji można wyprowadzić dobro, zwłaszcza duchowe. Chwała Panu!
Kadr z filmu - (L)Filip Gurłacz i (P)Andrzej Mastalerz
Janek (Filip Gurłacz) to chłopak, któremu życie nie dało szansy na beztroską młodość. Porzucony przez ojca alkoholika (Andrzej Mastalerz) każdego dnia walczy o przetrwanie i opiekuje się ciężko chorą matką (Maria Gładkowska). Aby zdobyć pieniądze na leczenie i utrzymanie domu, podejmuje coraz bardziej ryzykowne decyzje, wpadając w spiralę problemów, z której coraz trudniej się wydostać. Gdy nad jego życiem zbierają się najciemniejsze chmury, a utrata wszystkiego wydaje się nieunikniona, niespodziewanie powraca ojciec. Człowiek, który zawiódł najmocniej! O czym mowa?
Mowa o filmie Odzyskany. To poruszająca, pełna emocji opowieść o rodzinie, przebaczeniu i nadziei, która potrafi się odrodzić nawet w najbardziej beznadziejnych okolicznościach. To historia o utraconym dzieciństwie, tęsknocie za bliskością i walce o drugą szansę, zanim będzie za późno.
Hanna Kurek na Warszawskiej Pielgrzymce Pieszej wychowała dzieci, szła 52 razy. Na pielgrzymkę wyciągnął ją chłopak, który został jej mężem. Andrzej Kurek twierdzi, że ma powołanie do pielgrzymowania, chodzi od dziecka. Już 6 sierpnia wyruszy ze stolicy 315. Warszawska Pielgrzymka Piesza z hasłem: „Oto Matka Twoja”, a w niej ci, którzy rozpoczynają pielgrzymią przygodę, i tacy jak państwo Kurkowie, dla których „Warszawska to życie”. Matka Boża mnie przywołała…
Pan Andrzej jako dziecko odprowadzał z mamą ojca i rodzeństwo, którzy wychodzili „z Warszawą”. Był zwyczaj, że na ostatnim „odpoczynku” wszyscy siadali, ciotki przywoziły zupy, kotlety i odbywał się piknik. Tak wyglądało pożegnanie pielgrzymów. Chłopczyk kategorycznie stwierdził, że idzie dalej z pielgrzymami. Miał 6 lat i podjął decyzję. Dał nurka w tłum. - Tyle było po mnie. I tak do dzisiaj po prostu chodzę. A mamie zrobiłem kłopot, bo musiała zorganizować jakieś ubranka dla mnie i dostarczyć na pierwszy nocleg. Udało się, widocznie tak Matka Boża przywołała - wspomina pątnik.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.