Pośród tekstów biblijnych, które są mi bliskie, szczególnie porusza mnie ten ukazujący Boga Ojca jako „tkacza” z czułością i pietyzmem pochylającego się nad powoływanym do istnienia człowiekiem. Bóg „rodzi” go najpierw w swym nieskończonym umyśle, by ostatecznie nadać mu kształt, jaki objawi się w chwili narodzin – „arcydzieło” Bożego zamysłu. Dlatego z wdzięcznością powtarzam za psalmistą: „Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, żeś mnie tak cudownie stworzył” (Ps 139). Jestem przekonany, że Bóg nie wyobrażał sobie świata bez kogokolwiek z nas. Gdyby bowiem taki świat pomyślał, nie byłoby nas tutaj. A jednak, dla samemu sobie wiadomego powodu (a wierzę, że jest nim bezwarunkowa miłość) powołał nas do istnienia. Papież Franciszek zachęca, by każdy człowiek „zgodnie ze swą rolą i w swym otoczeniu czuł się wezwany do tego, by kochać życie i służyć mu, by je przyjmować, szanować i krzewić, zwłaszcza kiedy jest kruche i potrzebuje troski oraz opieki, od łona matki aż do jego końca na tej ziemi” (Anioł Pański, 2 lutego 2014 r.). Jeśli chcemy, by nasz świat był rzeczywiście ludzkim światem, trzeba aby każdy włączył się w dzieło ochrony ludzkiego życia.
Wielkim naszym skarbem są wszystkie modlitewne wspólnoty, począwszy od tych kontemplacyjnych zakonów i zgromadzeń, żeńskich oraz męskich, modlących się nieustannie w dzień i w nocy. To nieoceniona wartość ludzi zepchniętych na margines mentalności tego świata, nastawionej na ekonomiczny zysk, a więc modlitwa i dar cierpienia wszystkich chorych, niepełnosprawnych, osób starszych wiekiem, po mieszkaniach, szpitalach, hospicjach, Domach Pomocy Społecznej. Wreszcie, to skarb darowanego Bogu czasu każdej i każdego z nas, gdy wchodzimy przed Boże oblicze, indywidualnie i w ewangelizacyjnych grupach, aby nasycić się miłością naszego Boga i miłosiernego Ojca. Zbawcza miłość rozkwita tam, gdzie ma modlitewne oparcie, zaplecze wspólnoty Kościoła i każdego z nas, kto jest dojrzale odpowiedzialny za otrzymaną wiarę.
Nic, co skończone, nie zdoła ugasić naszego wewnętrznego pragnienia, bowiem zostaliśmy stworzeni dla Boga i nie zaznajemy pokoju, dopóki nie spoczniemy w Nim - powiedział Leon XIV w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”. Papież odmówił ją z wiernymi zgromadzonymi na Placu św. Piotra w Watykanie.
W dzisiejszą, V Niedzielę Wielkiego Postu w liturgii czytana jest Ewangelia o wskrzeszeniu Łazarza (por. J 11, 1-45).
W diecezji sosnowieckiej trwa peregrynacja obrazu Matki Bożej. Jest samochód, jest trasa, są godziny co do minuty. Ale to wszystko przestaje mieć znaczenie w jednej chwili. Kiedy obraz jest wnoszony. Kiedy ludzie milką. I kiedy – bez żadnego sygnału – zaczynają klękać. O tej drodze, która nie jest tylko przejazdem, opowiada ojciec Karol Bilicz, paulin, jeden z dwóch „kierowców Maryi” w Polsce. Rozmawia Dominika Bem.
Zacznijmy od rzeczy, która brzmi niemal jak metafora, a przecież jest bardzo konkretna. Ojciec jest „kierowcą Matki Bożej”. Kim właściwie jest kierowca Maryi?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.