Im pielgrzym ma większą wrażliwość tym bardziej dostrzeże detale związane z trasą i działaniem Bożej opatrzności. Takie proste sprawy jak chłodzący wiatr, gdy weszło się pod wysoką górę, zimna woda w źródle, czy cień drzew. Tego na drodze do Asyżu nie brakuje. PIąty dzień naszej drogo to niedziela - dzień Pański, nie brakowało Eucharystii, tym razem w mieście naszego celu dnia, czyli Gubbio. Tego Gubbio, w którym mieszkańcy bali się wilka i chcieli na niego zapolować. Franciszek wyszedł mu naprzeciw i zawarł z nim „pakt” – mieszkańcy mieli karmić zwierzę, a wilk miał przestać atakować. Dziś trudno znaleźć tutaj wilka, ale jest przepiękna katedra i kilka kościołów. Obchodząc miasto natknąłem się na drzwiach na napis, aby wchodząc zamknąć drzwi na klucz. Okazało się, że za tymi niewielkimi drzwiami znajduje się piękna kaplica, a na końcu niej krata i, że jest to miejsce zakonu kontemplacyjnego. Dzień Pański zakończyliśmy Eucharystią w kościele św. Augustyna, gdzie posługują ojcowie augustianie - tak, to ten sam zakon, z którego wywodzi się papież Leon XIV.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
