Reklama

Niedziela Lubelska

Być dla chorego jak chleb

Z Justyną Walecz-Majewską, prezes Hospicjum im. św. Matki Teresy w Puławach, rozmawia Agnieszka Marek

Niedziela lubelska 35/2017, str. 6-7

[ TEMATY ]

wywiad

Agnieszka Marek

Justyna Walecz-Majewska

Justyna Walecz-Majewska

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

AGNIESZKA MAREK: – Działalność hospicjum to jedna z form realizowania charyzmatu patrona Puław, św. Brata Alberta…

Reklama

JUSTYNA WALECZ-MAJEWSKA: – Oczywiście. Mam przekonanie, że św. Albert byał głosicielem idei, które głoszą hospicja: najważniejszy nie jest zysk, ale to, aby dać podopiecznym dom. Chodzi właśnie o to, aby – jak mówił św. Albert – być dobrym jak chleb, czyli zejść do poziomu największej prostoty i nie opierać się na górnolotnych hasłach, tylko dać człowiekowi to, czego mu najbardziej potrzeba. Dla człowieka chorego na raka, oprócz medycyny, którą tu oczywiście dostaje, najważniejszy jest drugi człowiek. To jest ten chleb, który trzeba dać na czas choroby. Jednym z haseł określających misję hospicjów, które ja najbardziej lubię, jest takie zdanie: „Nie potrafię dodać dni do twojego życia, ale zrobię wszystko, żeby dodać życia do twoich dni”. Nie wiemy, ile czasu ma konkretny człowiek. Pytanie do Pana Boga: „Dlaczego ten człowiek odchodzi?” jest zawsze obecne i im dłużej pracujemy, tym więcej pojawia się pytań, na które nie znajdujemy odpowiedzi, ale wiem na pewno, że najważniejsze w tych chwilach jest to, aby człowiek był przekonany, że nie jest sam, że ma na kogo liczyć. Cecily Sanders z Londynu, założycielka ruchu hospicyjnego, mówiła: Jesteś ważny, bo to jesteś ty; jesteś ważny do samego końca. Choroba nie odbiera człowiekowi podmiotowości, jego godności. Często rozmawiamy z rodzinami, gdyż mają one chęć decydować za chorego, chcą mu na siłę przedłużyć życie. Tymczasem to pacjent ma prawo o sobie decydować i ma prawo nie mieć już siły walczyć. Ma prawo walczyć o siebie, jeśli chce, ale z drugiej strony ma prawo nie poddawać się temu, co my nazywamy uporczywą terapią. Nasza rola w hospicjum jest bardzo trudna, ale piękna. Jeżeli chcemy nieść pomoc pacjentom i ich rodzinom, trzeba znaleźć w sobie współczucie. Bywa, że płyną łzy, bo trudno się pogodzić ze śmiercią rodzica czwórki dzieci, ale nie zamienilibyśmy naszej pracy na żadną inną, ani swojego podejścia do tej pracy.

– Okazją do rozmowy jest piknik „Dziękujemy za 1%”. Skąd się wzięła idea takiego spotkania?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Nasze hospicjum niemal od początku jest organizacją pożytku publicznego i korzysta z 1% podatku przekazywanego przez darczyńców. Pozyskiwana w ten sposób kwota to niemal 10% naszego rocznego budżetu. Narodowy Fundusz Zdrowia finansuje naszą działalność na poziomie ok. 60%. Dzięki charytatywności ludzi dobrej woli nasze hospicjum funkcjonuje właściwie bez żadnych długów. W dużej części są to ci sami ludzie; wiemy o tym, gdyż na początku działalności OPP dostawaliśmy od Urzędu Skarbowego imienny wykaz darczyńców. Teraz nie ma takiej możliwości, dlatego organizujemy koncerty plenerowe i pikniki, które są podziękowaniem za ofiarne serca. Poza tym piknik staje się puławskim świętem charytatywności. Dla mnie osobiście jest to niesamowicie wzruszający dzień, dodający wiary w ludzi, bo nagle cały pl. Chopina zapełnia się osobami, które chcą dać coś od siebie dla hospicjum. Pan Bóg chyba lubi te nasze imprezy, bo co roku mamy dobrą pogodę. Różne atrakcje dostępne są za cegiełki, z których dochód zasila nasze hospicyjne konto. Satysfakcja po tym pikniku jest ogromna, gdyż przez cały dzień spotykamy się z ludźmi, którzy najprościej mówiąc, nam błogosławią.

– Co można sfinansować za pieniądze, które dostają Państwo z 1%?

Reklama

– NFZ ma swoje wymogi odnośnie prowadzenia hospicjum, włącznie ze standardami zatrudnienia. Koszt funkcjonowania na wymaganym przez NFZ poziomie to 405 zł za osobodobę, a my do tej pory otrzymywaliśmy 210 zł, czyli połowę. W tym roku po raz pierwszy stawka ta została podniesiona do 330 zł, co nie zaspokaja wszystkich potrzeb, ale jest już większą pomocą. Jeśli chodzi o 1%, to dzięki tym pieniądzom możemy przede wszystkim lepiej pomóc pacjentom. Jeździmy na specjalistyczne konferencje, szkolimy się, poznajemy najnowsze standardy leczenia przeciwbólowego. Ponieważ pracuje u nas specjalista ds. medycyny paliatywnej, tę część medyczną jakby z klucza mamy na najwyższym poziomie. Szkolą się także pielęgniarki, gdyż bardzo zależy nam na tym, aby nasi pacjenci mieli najlepszą opiekę. Jesteśmy dumni z tego, że w leczeniu odleżyn używamy najwyższej jakości środków, na które nie stać wielu podmiotów, a my zbieramy pieniądze, żeby pomóc osobom, które zmagają się z tym problemem. Leczenie bólu jest na takim poziomie, że potrafimy już sobie z nim radzić; oczywiście nie w każdym rodzaju nowotworu, ale w bardzo wielu przypadkach. Inaczej jest z odleżynami. Ludzie są samotni, starzeją się i często nie ma kto o nich dbać, dlatego czasami pacjenci trafiają do nas zaniedbani, nawet z odleżynami piątego stopnia. Dzięki różnym źródłom finansowania stać nas na klimatyzację w salach pacjentów, regulowane łóżka, na materace przeciwodleżynowe. Pacjenci dostają na czas opieki wózki inwalidzkie, baseny, rzeczy do kąpania w domu.

– Jak wygląda podstawowa działalność hospicjum?

Reklama

– Nasze hospicjum prowadzi działalność dwojakiego rodzaju. Pierwsze to hospicjum stacjonarne, które wybudowaliśmy przy ogromnym wsparciu gminy Miasto Puławy i ludzi dobrej woli; wtedy jeszcze nie było unijnych dotacji. Hospicjum stacjonarne funkcjonuje od 2010 r. Znajduje się tam 16 łóżek, które właściwie są zawsze zajęte. Zdarza się, że pacjenci muszą czekać w kolejce na łóżko. Oprócz hospicjum stacjonarnego mamy też hospicjum domowe. Dokładnie od 9 grudnia 1997 r. puławskie hospicjum zaczęło funkcjonować jako samodzielny podmiot; wcześniej funkcjonowało jako filia Hospicjum Miłosiernego Samarytanina. Naszym najważniejszym zadaniem jest wsparcie pacjenta i jego rodziny, aby mógł godnie odejść, a nie tylko prowadzenie „trochę lepszego szpitala”. Śmierć jest częścią życia i dlatego chcemy wspierać rodziny w tych trudnych chwilach, aby miały siłę je przetrwać. Wiem, co przeżywa człowiek w takiej chwili, bo sama wzięłam się w hospicjum stąd, że byłam rodziną pacjenta. Bardzo chciałam, żeby moja babcia mogła umrzeć w domu, ale bez opieki hospicjum nie dałabym rady. Człowiek w takich chwilach jest przerażony i najmniejsza pomoc jest dla niego skarbem. Choćby nawet telefon, na który przez całą dobę można zadzwonić, powiedzieć, że coś się dzieje i usłyszeć, co zrobić, aby ulżyć cierpiącej osobie. A już obietnica, że w razie potrzeby ktoś zaraz przyjedzie daje pewne oparcie, poczucie bezpieczeństwa. Hospicjum domowe w cyfrach to od 80 do 100 pacjentów pod stałą opieką, ale jeśli spojrzeć z innej strony, to w roku odchodzi nam ponad 300 pacjentów.

– Co z opieką nad rodzinami chorych?

– Ważną formą pomocy prowadzonej przez hospicjum jest opieka nad osieroconymi dziećmi. Ludzie często mówią dzieciom nieprawdę, próbują przy nich nie płakać, nie zabierają ich na pogrzeby, bo wydaje im się, że w ten sposób je chronią. Prawda jest taka, że dziecko więcej czuje niż słyszy, więc i tak wyczuje rozpacz najbliższych. Jeśli nie płaczemy przy dziecku, przekazujemy mu komunikat, że nie wolno płakać, chociaż mama umarła. Dziecko, któremu nie pozwoli się pożegnać ze zmarłym, wymyśli sobie dużo gorszą rzeczywistość niż ta, która faktycznie istnieje, dlatego nie możemy odcinać go od prawdy. Śmierć pacjenta nie kończy, a na pewno nie musi kończyć, opieki nad jego rodziną. Oczywiście jest to zupełnie niefinansowane przez NFZ, gdyż potrzeby psychologiczne czy duchowe nie są w ten sposób zabezpieczane. Poza tym jeśli jedno z rodziców umiera, sytuacja rodziny staje się często bardzo trudna finansowo, dlatego czasem staramy się nawet o prezenty na dzień dziecka czy Boże Narodzenie.
Mamy w hospicjum rytuał pożegnania z pacjentami. Raz na trzy miesiące zapraszamy rodziny, których bliscy odeszli w ostatnim czasie, i organizujemy w parafii Miłosierdzia Bożego Mszę św., na której odczytujemy wszystkie nazwiska i zapalamy znicz dla każdej osoby. Są takie dni, że przed ołtarzem pali się blisko 100 zniczy. Po Mszy św. zanosimy te znicze pod figurę Matki Bożej, oddając Jej dusze tych, którzy od nas odeszli. Zachęcamy też rodziny do kontaktu z naszymi psychoonkologami, ponieważ zdarza się, że żałoba przechodzi w żałobę traumatyczną, czyli taką, która się nie kończy. Współcześnie ludzie uprawiają takie „głupie pocieszanie” w stylu: Wszystko będzie dobrze, masz dla kogo żyć, nie smuć się już… A smutek po stracie kogoś bliskiego jest jak najbardziej naturalny, bo stało się coś bardzo trudnego. Przez chodzenie w żałobie ludzie dawali innym sygnał, że cierpią, że przeżywają trudny czas. Tymczasem dziś nie chcemy chodzić w żałobie i tym samym sobie robimy krzywdę, wypierając swoją stratę. Żałoba ma swoje fazy i pomaga pogodzić się z utratą bliskiej osoby, dlatego trzeba pozwolić sobie ją przeżyć. Kiedyś jednak musi się skończyć i dlatego proponujemy rodzinom pomoc psychologów. Opieka paliatywna w hospicjum jest kompleksowa. Słowo „paliatywna” pochodzi od słowa „płaszcz” i my mamy pacjenta objąć, otulić, sprawić, żeby mu było miękko i ciepło. Dlatego oprócz opieki medycznej mamy całą sferę opieki psychologicznej i duchowej; zatrudniamy kapelana, który posługuje w naszej wspólnocie. Gdyby nie ta przestrzeń, hospicjum byłoby kolejnym podmiotem służby zdrowia, a my mamy ambicje być czymś więcej.

Więcej o hospicjum na: www.hospicjumpulawy.pl. Adres: 24-100 Puławy, ul. Niemcewicza 2a, tel. (81) 886-62-89, (81) 886-43-01, 606-980-970, e-mail: hospicjum-pulawy@wp.pl

2017-08-24 10:11

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Michalik: Kościół chce być ze światem przeżywającym kryzysy i chwile nadziei

[ TEMATY ]

wywiad

biskup

episkopat

BOŻENA SZTAJNER

Na konieczność wsłuchiwania się przez Kościół w problemy współczesnego człowieka a także odważnego nazwania braków, określenia, co jest niezbędne dla ludzkiego rozwoju oraz ukazania zjawisk pozytywnych wskazał w rozmowie z KAI przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Józef Michalik. Metropolita przemyski jest jednym z uczestników odbywającego się w Watykanie XIII Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, poświęconego nowej ewangelizacji.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo: Ksiądz Paweł - "położnik od umierania" w hospicjum perinatalnym

2026-07-06 20:21

[ TEMATY ]

świadectwo

hospicjum

Fundacja Gajusz

Ks. Paweł na porodówce

Ks. Paweł na porodówce

Tylko jedno z „jego” dzieci żyje do dziś. Wszystkie pozostałe zmarły wkrótce po narodzinach. Ich rodzice byli pod opieką hospicjum perinatalnego. A on towarzyszył im podczas porodów. O sobie mówi, że jest dodatkiem do hospicyjnej oferty: – Mama letalnie chorego dziecka potrzebuje kogoś, kto poda jej rękę i powie „Nie jesteś sama. My cię trzymamy i nawet, jak będzie ciężko, to nie puścimy”. Tę piękną historię przeczytamy na stronie internetowej Fundacji Gajusz.

Łódzka Fundacja Gajusz pomaga nieuleczalnie chorym dzieciom oraz niemowlętom pozbawionym opieki biologicznych rodziców. Prowadzi hospicjum stacjonarne i domowe, hospicjum perinatalne (wspierające rodziny w przypadku diagnozy śmiertelnej choroby nienarodzonego dziecka) oraz interwencyjny ośrodek preadopcyjny Tuli Luli, zapewniający maluchom troskliwą opiekę do czasu adopcji.
CZYTAJ DALEJ

Porzucone symbole wiary

2026-07-07 21:57

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Żyjemy w okresie ponurego kontrastu. Co krok słyszymy o tolerancji, szacunku dla drugiego człowieka i jego przekonań. W praktyce jednak te zasady jakby przestawały obowiązywać wobec jednej grupy – katolików.

W świecie polityki, kultury i tzw. ulicy mówienie źle o Kościele katolickim, księżach, wiernych czy naszej wierze coraz częściej uchodzi za coś, co jest po prostu „w dobrym tonie”. Gdy atakuje się katolików, nagle nie mówi się o „szczuciu” czy „mowie nienawiści”, lecz o „wolności słowa”. A od słowa do czynu bywa już bardzo blisko. Widzimy to każdego dnia – w Polsce i na świecie. Dziś nikt nie każe umierać za wiarę ani chwytać za miecz, by bronić świątyni. Ale czy przez to sami nie zaczęliśmy zbyt łatwo odpuszczać?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję