Reklama

Wyspa gubernatora Herberta

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

„(...) raz w zagranicznych ilustracjach
widziałem jego fotografię
gubernatorem jest na wyspie
gdzie palmy są i liberalizm”
Zbigniew Herbert, „Mój ojciec”

Byłem niedawno w Slough, na przedmieściach Londynu. Odbywała się tam bardzo ciekawa debata z udziałem dziesięciu publicystów z Polski. Tłum Polaków, którzy pracują na Wyspach, przekonał mnie, że warto brać udział w takich wydarzeniach, bo znakomicie wypełniają pustkę, której doświadczają Polacy w Wielkiej Brytanii. Której doświadczają i której nie chcą Polacy w ogóle... Po prostu – w takiej formule – można się wspólnie zastanowić nad tym, czego potrzeba naszej Ojczyźnie, o którą wszyscy – tu i tam – chcemy się troszczyć.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

W trakcie dyskusji doszło do delikatnego sporu między Rafałem Ziemkiewiczem i piszącym te słowa, trochę może nieświadomie zarysowaliśmy bowiem dwa brzegi polskiego patriotyzmu kiedyś i dziś. Rafał wyłożył model pozytywistyczny, mówiący o tym, że solidna praca, dobre zarządzanie i rosnąca gospodarka sprawią, iż nasz kraj coraz mocniej będzie się liczył na kontynencie, a tym samym nikt nie będzie zastanawiał się nad pytaniem: Czy Polacy istotnie zasłużyli na niepodległość i czy sami potrafią się dobrze rządzić. Ja powtórzyłem swoją starą tezę – że ostaliśmy się jako jedyny tak katolicki kraj na kontynencie i dzięki temu – w sposób naturalny – los wskazał na nas. Nie możemy już tylko troszczyć się o własne interesy. Od nas powinien odrosnąć Stary Kontynent, w kształcie takim, w jakim był sto lat temu! Polska i polski naród albo staną do walki o tradycyjne europejskie wartości, które są już dziś mocno wytępione w wielu krajach, albo nasz kraj zniknie, zapadnie się i przestanie mieć sens.

Taki sposób widzenia spraw sam nazywam wyraźnym nawiązaniem do idei romantycznego mesjanizmu. Ten mesjanizm jednak tym różni się od mickiewiczowskiego, że uznaje swoją komplementarność z pozytywistycznym realizmem. Doszło więc do konfrontacji pozytywistycznego Ziemkiewicza z trącającym w mesjańską strunę Gadowskim. Spór – jak już zaznaczyłem – jest pozorny, obaj bowiem opisaliśmy dwa końce tej samej idei. Po prostu bez porządku, zgodnego wysiłku i pomysłowości nie ma siły gospodarczej, a bez siły gospodarczej – w dzisiejszym świecie – niewiele można realnie zdziałać. Z drugiej jednak strony kreacja samej siły gospodarczej, bez ideowego napędu, na niewiele się zda. Zresztą budowa silnej gospodarki bez mocnego ideowego napędu, bez pewnej nawet dozy „nawiedzenia”, także na niewiele się zda.

Reklama

Jesteśmy dziś wyspą, wyspą otoczoną kontynentem, na którym coraz mniej jest Chrystusa, wyśmiewa się Go i ruguje. To chyba właśnie ta „wyspa”, na której gubernatorem jest... sam Zbigniew Herbert. To nie jest przypadek, że Polska ostała się taka, jaką jest teraz, z młodym pokoleniem, które budzi się do rzeczywistej wiary. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że coraz mocniej słychać głos Józefa Piłsudskiego: „Polska albo będzie wielka, albo nie będzie jej wcale”. Trochę nas to jeszcze onieśmiela, trochę trwoży, ale przecież to nie fantasmagorie... To się dzieje za naszego życia i na naszych oczach.

Rafał Ziemkiewicz pokpiwa, że oto sto sześćdziesiąt dwa lata po śmierci Adama Mickiewicza odżywają idee autora naszego narodowego poematu. Trochę ma rację, ale czy nie zauważasz, Rafale, że bez nadzwyczajnego napędu, bez duchowego heroizmu nie damy sobie rady, że jednak rozdziobią nas kruki, wrony? Po prostu jeśli do przewidywań przyszłości przyłożymy jedynie statystyczną, arytmetryczną miarę, to nie mamy szans. Nic tylko siąść i płakać.

Reklama

A jednak nasze szanse rosną, już dziś oddziałujemy na ościenne narody i państwa. Tak więc rozwijaj, Rafale, gospodarkę, nie zabraniaj jednak wychodzić na wzgórze i spoglądać na wszystko z perspektywy roztaczającej bardziej ogólny pogląd. Imponderabilia są co prawda niewymierne, ale jednak bez nich nie da się niczego większego dokonać. Bez idei nie buduje się zwycięskich ruchów, bez idei nie powstało też żadne wielkie dzieło gospodarcze. Polska jest po coś potrzebna, Polacy nie istnieją dziś tylko dlatego, że tak sprawił ślepy traf historii. Jesteśmy, bo mamy odegrać swoją rolę. Nie czas więc na to, byśmy byli przeciętni, byśmy zajmowali się tylko swoim „małym życiem”. Nie możemy emigrować wewnętrznie, chować się do swoich prywatnych kokonów. Tak dziś postępują syci Europejczycy – oni dbają już tylko o to, aby mieć i nie troskać się o nic więcej. Oni jednak giną, sami podpisują na siebie wyrok. Nad nimi wisi już los, który wcześniej dotknął Imperium Romanum. Narody, społeczeństwa, które dobrowolnie wyrzekają się poszukiwania prawdy, które rezygnują z rozważania nad tym, co jest ponad konsumpcją.

Czytając te słowa, zapewne niektórzy z Państwa będą mieli na ustach uśmiech niedowierzania, inni sceptycznie machną ręką, uważając, że Gadowski kompletnie już odpłynął w jakieś mistycyzmy. Uwierzcie mi jednak – jest wiele przykładów na to, że w chwilach ważnych liczą się kręgosłupy, liczy się siła ducha. Oczywiście, taka siła ducha musi być wsparta znakomitym przygotowaniem, wykorzystaniem wszelkich najnowocześniejszych metod dowodzenia i organizowania się.

Polska weszła jednak w jeden z najważniejszych okresów w całej swojej historii. Ktoś powie: A czy nie mitologizuje Pan tego polskiego katolicyzmu? – on jest przecież taki prosty, ludyczny, z naszego kościoła nie wyszło zbyt wielu wyrafinowanych i ważnych teologów. Fakt, ale czy nasz Mistrz – w poszukiwaniu najważniejszych uczniów – poszedł na ówczesne uczelnie, czy złożył wizytę najznamienitszym rodom, aby przyjrzeć się ich synom?... On poszedł na brzeg jeziora i powołał prostych robotników. Sam zresztą był przecież ziemskim wychowankiem prostego cieśli.

No dobrze. To tylko niejasne jeszcze analizy. Rafał będzie się tylko uśmiechał i powtarzał swoje gospodarcze aksjomaty, nawoływał do ostudzenia głów. Dobrze, jednak już niedługo okaże się, jak obie strony polskiego patriotyzmu nagle staną się potrzebne. Niezbędne sobie we współdziałaniu, aby utrzymać przy istnieniu ten nasz polski fenomen.

Reklama

Jeśli Polska przetrwa, to – jestem o tym przekonany – Europa na powrót stanie się chrześcijańska, a przynajmniej hołdująca chrześcijańskiej etyce. Aby tak się stało, musimy wszyscy spełnić jeden nieodzowny warunek: musimy po prostu zacząć się tolerować, pomagać sobie, współdziałać. Jednym słowem – my, Polacy, na całym świecie, musimy zacząć się lubić i solidaryzować ze sobą.

Jeżeli uda nam się – i wśród rozsianej po całym świecie Polonii, i w kraju – nauczyć zgodnie współdziałać, wspólnie myśleć – uzupełniać swoje pomysły, a nie zwalczać je tylko dlatego, że nie są „moje”, to będzie znak tego, że jesteśmy gotowi.

To wielkie zadanie – zjednoczyć polski żywioł na całym świecie, pozbawić go tradycyjnych waśni i przysłowiowego już braku solidarności. Jak tego dokonać? Tu oczekuję wspólnego namysłu naszego Kościoła. Zadanie jest tak gigantyczne, że nie mamy czasu na polsko-polskie starcia. Musimy porzucić „spory o miedzę”, które stały się symbolem naszego pożycia między sobą. Stajemy wobec wielkiego wyzwania i nic – w tym kontekście – nie znaczą nasze historyczne, wewnętrzne swary i pretensje. Polacy muszą zacząć się wzajemnie lubić i szanować, inaczej Polaków nie będzie wcale. To nie żarty, nadchodzi czas konkretnej i ważnej próby.

I pamiętajmy o przestrodze „Gubernatora” Zbigniewa Herberta, mówiącej o wielkości marzeń i wpływie tej miary na dziedzictwo, które pozostawiamy:

„(...) jeśli tematem sztuki
będzie dzbanek rozbity
mała rozbita dusza
z wielkim żalem nad sobą

to co po nas zostanie
będzie jak płacz kochanków
w małym brudnym hotelu
kiedy świtają tapety”

Zbigniew Herbert, „Dlaczego klasycy”

2017-12-06 11:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polityka, wojna i co dalej?

Niedziela łódzka 7/2023, str. VI

[ TEMATY ]

felieton

Archiwum autora

Tomasz Bieszczad

Tomasz Bieszczad

Polityka europejska była w Polsce idealizowana przez całe lata. Po 2015 r. zaczęliśmy odkrywać jej egoistyczne, skorumpowane oblicze.

Pruski teoretyk wojskowości, gen. Carl von Clausewitz (1780 – 1831), odkrył, że „wojna jest kontynuacją polityki, tyle że prowadzoną innymi środkami”. Twierdził, że „emocje uwalniające się w czasie wojny muszą wcześniej istnieć w narodach w postaci uśpionej”. Swoje tezy oparł na obserwacjach natury ludzkiej, którą – jako cynik – osądzał surowo. Czy i dziś pozwalają one odkrywać istotę polityki europejskiej?
CZYTAJ DALEJ

Irlandia. Historyczny klasztor w ogniu. Straż: to było celowe podpalenie

2026-07-07 07:05

[ TEMATY ]

pożar

Irlandia

katolickenoviny.cz

Duży pożar na terenie dawnego klasztoru w miejscowości Downpatrick w hrabstwie Down, w Irlandii Północnej, został wzniecony celowo – poinformowała straż pożarna. Około 70 strażaków walczyło z ogniem. Płomienie objęły dawny Convent of Mercy przy Stream Street w mieście liczącym około 11 500 mieszkańców - informują portale ng24.ie, kath.net, czy katolickenoviny.cz.

Historyczny budynek klasztorny przylega do kościoła pw. św. Patryka (St Patrick’s Church), czyli kościoła stojącego na Cathedral Hill – miejscu, gdzie znajduje się grób św. Patryka. Strażacy bronili właśnie kościoła przy grobie św. Patryka, aby ogień się na niego nie przeniósł.
CZYTAJ DALEJ

Porzucone symbole wiary

2026-07-07 21:57

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Żyjemy w okresie ponurego kontrastu. Co krok słyszymy o tolerancji, szacunku dla drugiego człowieka i jego przekonań. W praktyce jednak te zasady jakby przestawały obowiązywać wobec jednej grupy – katolików.

W świecie polityki, kultury i tzw. ulicy mówienie źle o Kościele katolickim, księżach, wiernych czy naszej wierze coraz częściej uchodzi za coś, co jest po prostu „w dobrym tonie”. Gdy atakuje się katolików, nagle nie mówi się o „szczuciu” czy „mowie nienawiści”, lecz o „wolności słowa”. A od słowa do czynu bywa już bardzo blisko. Widzimy to każdego dnia – w Polsce i na świecie. Dziś nikt nie każe umierać za wiarę ani chwytać za miecz, by bronić świątyni. Ale czy przez to sami nie zaczęliśmy zbyt łatwo odpuszczać?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję