Reklama

Niedziela Lubelska

Wśród swoich

Niedziela lubelska 9/2018, str. I

[ TEMATY ]

wywiad

Archiwum abp. Stanisława Budzika

Z wizytą w domu dziecka

Z wizytą w domu dziecka

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Urszula Buglewicz: – Dlaczego właśnie Brazylia i Ekwador stały się celem misyjnych odwiedzin?

Abp Stanisław Budzik: – Staram się każdego roku odwiedzić lubelskich księży pracujących w różnych stronach świata. W Ameryce Południowej byłem już 5 lat temu; byłem wtedy w Argentynie, ojczyźnie papieża Franciszka, kilka tygodni po jego wyborze na Stolicę Piotrową. Obecnie pracuje w tym kraju czterech misjonarzy z archidiecezji lubelskiej. Także kapłani pracujący w Brazylii i Ekwadorze zapraszali mnie już wielokrotnie do siebie i w końcu udało się znaleźć stosowny czas, aby na to zaproszenie odpowiedzieć. To była daleka i niełatwa podróż, ale piękna i owocna. Dziękuję Bogu, że mogłem ją odbyć i poznać warunki pracy trzech naszych dzielnych misjonarzy: ks. Józefa Ciesielczuka w Brazylii oraz ks. Dariusza Jaworskiego i ks. Tomasza Barmańskiego, pracujących w Ekwadorze. Towarzyszył mi w tej wyprawie sekretarz ks. Sebastian Dec.

– Jaki Kościół zastał Ksiądz Arcybiskup na drugim końcu świata?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama


– Kościół katolicki, a więc ten sam, co u nas. Jest on rozproszony po całej ziemi, chwali Boga różnymi językami, ale wyznaje tę samą wiarę, sprawuje te same sakramenty, głosi z zapałem tę samą Ewangelię. To niezwykłe doświadczenie – znaleźć się tak daleko, wśród ludzi innego języka, kultury, historii i od razu poczuć się u siebie, w domu, wśród swoich. Oczywiście pośrednikami tej bliskości byli nasi księża misjonarze, którzy zdobyli zaufanie tamtejszych ludzi, ich wdzięczność i miłość, a my w tych dobrych relacjach mogliśmy od razu uczestniczyć.
Jest to ten sam Kościół, ale działający w zupełnie innych warunkach. Inna jest tam przyroda: Ekwador to kraj wiecznie zielony o stałej temperaturze, podczas gdy u nas zmieniają się pory roku. Misjonarze żartują, że czasem nie mogą się połapać, jaki to jest miesiąc, zwłaszcza że słońce w tym równikowym kraju wschodzi i zachodzi zawsze o tej samej porze. Oba kraje mają inną historię, prezentują inny typ ludzi, widać wielkie pomieszanie ras, a mimo to w Kościele znajdujemy natychmiast wspólny język, odczuwamy wspólnotę ducha. Ostatnio czytałem o przeprowadzonych na szeroką skalę badaniach genetycznych, które wykazują, że wszyscy ludzie żyjący obecnie na ziemi pochodzą od jednego przodka, który mieszkał w Afryce ok. 60 tys. lat temu. Potwierdza się biblijna nauka o tym, że wszyscy, mimo różnych ras i języków jesteśmy blisko spokrewnieni i tworzymy wielką rodzinę. Doświadczamy tego w Kościele.

– Jak przebiegała wizyta w Brazylii?

Reklama


– Pierwszym etapem była Brazylia. Ks. Józef Ciesielczuk pracuje w mieście Valparaiso de Goias, niedaleko Brasilii, stolicy kraju, zbudowanej całkowicie od nowa w latach 60. XX wieku. Brazylia to ponad 200-milionowy kraj; o największej liczbie katolików na świecie, czemu odpowiada także największa liczba biskupów: 495, czyli prawie jedna dziesiąta episkopatu świata.
Wspólnota pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa, której przewodzi ks. Józef Ciesielczuk, jest młoda, ale bardzo dynamiczna. Do kościoła przychodzi coraz więcej ludzi, tak że misjonarz nosi się z zamiarem rozbudowania świątyni o nawy boczne, by wszyscy mogli się w niej pomieścić. 28 stycznia, gdy podczas niedzielnych Mszy św. świętowaliśmy 15-lecie jego pracy misyjnej, miałem okazję zawiadomić parafian, że Ojciec Święty mianował ks. Józefa kapelanem Jego Świątobliwości, czyli prałatem. Ta informacja wywołała żywiołową radość w kościele. Wyraźnie było widać, że wierni są zaangażowani, przywiązani do Kościoła i swojego pasterza. To duża parafia, dlatego kapłanowi potrzebna jest pomoc świeckich przy rozdzielaniu Komunii św., katechizacji czy przygotowaniu do sakramentów. Ks. Józef obok kościoła wybudował piękny, trzykondygnacyjny dom parafialny. To Centrum Jana Pawła II jest bardzo potrzebne i dobrze wykorzystywane w pracy duszpasterskiej. Podczas spotkania z tamtejszym biskupem Waldemarem Passinim Dalbello usłyszałem wiele pochlebnych słów o posłudze duszpasterskiej ks. Józefa, który pełni również funkcję dziekana i członka Rady Kapłańskiej.
W trakcie pobytu w Brazylii uczestniczyłem także w spotkaniu polskich misjonarzy pracujących w diecezjach Luziânia, Brasília i Anápolis, odwiedziłem dom dziecka prowadzony przez siostry ze Zgromadzenia Córek Najczystszego Serca Najświętszej Maryi Panny w Osfaya (kieruje nim s. Teodozja, Polka), a także spotkałem się z biskupem Anápolis Janem Wilkiem OFMConv.

– Kolejnym etapem podróży był Ekwador…

– Zaskoczeniem była odległość. Aby dotrzeć do Quito, stolicy Ekwadoru, trzeba było lecieć przez Panamę: w sumie 8 godzin lotu i kolejne 3 godziny różnicy czasu. Ekwador to jedno z najmniejszych i najbardziej wysuniętych na zachód państw Ameryki Południowej. Można wyodrębnić trzy krainy geograficzne: Costa (wybrzeże), Sierra (góry) i Amazonię. Stolica położona jest na wysokości 2800 m n.p.m., w dolinie (! ) otoczonej przez wysokie na 6 tys. metrów wulkaniczne góry Andy. Żyzna dolina zamieszkana jest od tysięcy lat. Miasto istniało już przed odkryciem Ameryki przez Kolumba, a wraz z przybyciem Hiszpanów szybko stało się centrum rozwoju kultury i nauki. W Quito znajduje się najpiękniejsza w Ameryce Południowej starówka, z wyjątkowymi kościołami zbudowanymi przez jezuitów i franciszkanów w XVI wieku.

– W jakich warunkach pracują nasi misjonarze?

Reklama


– Dwaj nasi misjonarze pracują na terenach między górami a równiną nad oceanem, na terenach, które zostały zasiedlone dopiero w połowie XX wieku. Na południu kraju panowała wówczas susza i kryzys, rząd zainicjował więc akcję osadniczą. Ochotnikom oferowano po 50 hektarów ziemi na niezaludnionych terenach między Costa a Sierra. Osadnicy karczowali puszcze i wprowadzali na dziewiczych ziemiach cywilizację. Stolica diecezji, w której pracują nasi misjonarze, licząca dziś kilkaset tysięcy mieszkańców, także została założona w tym czasie.
Ks. Tomasz Bartmański pracuje w parafii św. Wincentego Ferreriusza w Andoas, gdzie znajduje się kościół parafialny z bardzo pięknie odnowionym przez ks. Tomasza wnętrzem. Jego plebania stała się dla nas gościnną bazą wypadową na czas pobytu w Ekwadorze. Oprócz kościoła parafialnego ks. Tomasz ma aż 9 kaplic dojazdowych, niektóre oddalone kilkadziesiąt km od kościoła; nic dziwnego, że można do nich dotrzeć jedynie raz w miesiącu. Mimo bardzo dobrych dróg między dużymi miastami, dojazdy bocznymi drogami są bardzo uciążliwe. Taki system sprawia, że wierni są rozproszeni; potrzeba więc świeckich animatorów współpracujących z kapłanem. Ważnym wydarzeniem podczas pobytu w Andoas był sakrament bierzmowania w kościele parafialnym. Sakramentu bierzmowania udzieliłem także w pobliskim miasteczku Los Bancos, w parafii prowadzonej przez miejscowych księży.
Drugie ważne miejsce to parafia Matki Bożej z Cisne w Celica, gdzie od 15 lat misjonarzem jest ks. dr Dariusz Jaworski. W parafii ks. Dariusza znajduje się jedyna w Ekwadorze Kalwaria, sanktuarium Męki Pańskiej. Na kilku hektarach ks. Dariusz zbudował plenerową Drogę Krzyżową – piękne kapliczki, w których można rozważać mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Do sanktuarium, które w Roku Świętym Miłosierdzia było kościołem stacyjnym, przybywa coraz więcej pielgrzymów, którzy poznają pobożność pasyjną. W kościele parafialnym, którego piękno jest dziełem ks. Dariusza, poświęciłem nową chrzcielnicę. Dziękowaliśmy też Bogu za 15 lat owocnej pracy ks. Dariusza w parafii. Sprawowaliśmy Eucharystię także w jednej z czterech kaplic dojazdowych należących do jego parafii.
W stolicy sąsiedniej diecezji Buena Fe odbyło się spotkanie z misjonarzami z diecezji lubelskiej, tarnowskiej i sandomierskiej. W Santo Domingo odwiedziliśmy bp. Bertrama Wicka (Szwajcar), który wyrażał wdzięczność za obecność naszych księży i ich gorliwą pracę duszpasterską. Miłe było spotkanie z siostrami Benedyktynkami Misjonarkami, które prowadzą pięknie urządzoną wioskę dziecięcą. Ta ofiarna praca to odpowiedź na duży problem opuszczonych dzieci z rodzin dysfunkcyjnych. Razem z siostrami tego zgromadzenia celebrowaliśmy Eucharystię w kaplicy ich drugiego domu.

– Czy Kościół w odwiedzonych przez Księdza Arcybiskupa krajach potrzebuje naszej pomocy? A jeśli tak, to jakiej?

– Wierni z Brazylii i Ekwadoru są bardzo zaangażowani w życie Kościoła, chociaż w porównaniu z nami z pewnością znajdują się w trudniejszej sytuacji materialnej. Żeby Kościół mógł tam pełnić misję ewangelizacyjną i charytatywną, potrzebuje wsparcia, dlatego apeluję o pomoc dla misjonarzy. To, czego dokonali nasi misjonarze: ks. Józef, ks. Dariusz i ks. Tomasz, jest wynikiem współpracy tamtejszych wiernych, ale w dużej mierze także naszych lubelskich parafii, które im pomagają. Nasi misjonarze nie mieliby możliwości prowadzić tak skutecznie swojego dzieła, gdyby nie pomoc z zewnątrz. Serdecznie dziękuję tym parafiom i księżom w archidiecezji lubelskiej, którzy misjonarzy zapraszają na Msze św. i dzielą się doświadczeniem misyjnym oraz wspomagają ich materialnie. Każdy z nas może być misjonarzem, gdy modli się za misje i składa ofiary. Odwiedzając naszych księży na Wschodzie i w Ameryce Południowej, widzę jak ta pomoc jest ważna i jak dobre przynosi owoce.

2018-02-28 11:18

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Archiwum prywatne

Szymon Szynkowski

Szymon Szynkowski

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej

Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem? Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni. PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować? SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach. PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi? SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE. PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu? SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą. PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0? SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą. Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.
CZYTAJ DALEJ

Polska premiera filmu „Najświętsze Serce”

2026-02-18 11:13

[ TEMATY ]

film

Najświętsze Serce

polska premiera

historia objawień

Mat.prasowy

Kadr z filmu

Kadr z filmu

W piątek do polskich kin trafi fabularyzowany dokument „Najświętsze serce” o historii objawień Najświętszego Serca Jezusa św. Małgorzacie Marii Alacoque, do których doszło w latach 1673–1675 w klasztorze w Paray-le-Monial w Burgundii. We Francji w dwa miesiące od premiery film obejrzało pół miliona widzów.

92-minutowy dokument w reżyserii Stevena i Sabriny Gunnell opowiada historię objawień Pana Jezusa, których w latach 1673–1675 w klasztorze w Paray-le-Monial w Burgundii (Francja) doświadczyła wizytka św. Małgorzata Maria Alacoque, oraz o ich znaczeniu dla współczesnego świata.
CZYTAJ DALEJ

Kochaj i rób, co chcesz. Porady św. Augustyna idealne na Wielki Post

2026-02-20 20:48

[ TEMATY ]

Wielki Post

pl.wikipedia.org

Wizja św. Augustyna” Philippe de Champaigne

Wizja św. Augustyna”
Philippe
de Champaigne

Co św. Augustyn pisał o miłości? Jak rozumiał listy św. Jana i jak polecenie Jezusa o miłowaniu Boga i bliźnich wcielał w życie?

Jeśli spojrzymy na różne motywy postępowania, przekonamy się, że jeden człowiek bywa surowy z powodu miłości, a drugi bywa uprzejmy z powodu nieprawości. (…) Wiele działań, które wydają się dobre, nie ma korzenia w miłości. Nawet ciernie mają kwiaty. Są rzeczy, które wyglądają na surowe i okrutne, a mimo to dokonuje się ich z miłości, by przywrócić dyscyplinę. Dlatego raz na zawsze otrzymujesz krótkie przykazanie: kochaj i rób, co chcesz.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję