Reklama

Ksiądz Wawrzyniak potrzebny od zaraz

Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 40

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z każdego głośnika i ekranu wylewa się potop dobrych rad. Wszystkie o tym, jak lepiej zarabiać, jak ochraniać to, co mamy, i jak sięgać po to, czego jeszcze nie mamy czy nie zaznaliśmy. Dobrzy wujkowie współczesności prowadzą nas za rękę do urn wyborczych, do sklepów, nawet do kościołów. Wszędzie mówi się o gospodarce, ekonomii. Spotkałem się nawet z określeniami „Boża ekonomia”, „ekonomia istnienia”. Czy naprawdę niczego już nie da się zaznać, przeżyć niezależnie, doświadczyć bez wysługiwania się zachłannemu i kapryśnemu bożkowi ekonomii? Czy naprawdę nasze życie stało się tak wymierne, zaplanowane, pozbawione tajemnicy?

Reklama

Ktoś powie: No dobrze, ale jak pan chce żyć, myśleć, planować, a nawet marzyć bez rachunkowości, zamierzeń, realizowania precyzyjnie założonych celów? Czy można się naraz zbuntować przeciwko tej cyfrowej rzeczywistości i uciec w małą mistykę jednorazowego przeżywania tajemnicy własnego życia i przeznaczenia? Taka postawa jest niemożliwa. Oczywiście, można od tego uciec, zaszyć się w pustelni i przestać myśleć o otaczającym nas świecie. Sęk jednak w tym, że ludzie uciekający nie są w stanie nic w tym świecie zmienić. Kapitulują i przestają w nim po prostu uczestniczyć. Jak zatem zachować postawę aktywną, a jednocześnie nie dać się wtłoczyć w bloki startowe, w wyścig, którego reguły ustalają jedynie chciwość i chęć wywyższenia się nad innymi? Ekonomia jest tylko wycinkiem naszej aktywności, przynosi jednak wymierne narzędzia pomiaru, stąd najłatwiej jest właśnie uczestniczyć w wyścigu ekonomicznym, w którym reguły ustalają ci, którzy kapitał posiadają i za pomocą swojej gry ten kapitał pomnożą.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kiedyś całe seminarium na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie poświęciłem tematowi sformułowanemu bardzo enigmatycznie: „Co jest wrogiem?”. Odpowiedzi były rozmaite, często niezwykle oryginalne i frapujące, jednak lwia część myślenia moich młodych słuchaczy była poświęcona próbom opisu współczesnego kapitalizmu korporacyjnego, który nie tylko zabiera wolność i kradnie osobowość, ale też z poniżenia i wyzysku czyni cnoty jak najbardziej pożądane.

Umówmy się zatem, że godząc się na pracę u kogoś, wyrzekamy się panowania nad własnym czasem i oddajemy ten przywilej w ręce tego, kto nam płaci. Kapitalizm korporacyjny wzmacnia w jego uczestnikach najgorsze cechy: służalczość, donosicielstwo, zanik własnej osobowości na rzecz tzw. osobowości korporacyjnej. Bawimy się na sygnał, okazujemy entuzjazm na sygnał, uznajemy za wartościowe to, co służy naszej korporacji. Z czasem w firmie tworzy się swoista sekta, przekonana o tym, że poza firmą nie istnieje nawet namiastka pożądanego życia. Czy zatem samo zarabianie na życie jest już złem? Nie, o ile nie przybiera obsesyjnych rozmiarów i nie przekracza miar, za którymi kryją się już reguły psychotyczne.

Reklama

Czy w dzisiejszym świecie jest możliwe istnienie poza kapitalizmem i jego regułami? Ktoś powie, że już samo postawienie takiego problemu jest marksistowskie i na kilometr pachnie jakąś lewacką hipokryzją. Tymczasem Polacy godzą się na uczestniczenie w wyścigu do kapitału, którego nie posiadają i nie będą posiadać, rywalizacja jest bowiem tak nierówno skonstruowana, że właściciele działającego u nas dużego kapitału zwykle są z zagranicy i tam mają ulokowane swoje ośrodki lojalnościowe. Polska potrzebuje inwestycji własnych. Jak do tego jednak doprowadzić, gdy obywatele zostali wyzuci z kapitału? Ten dylemat towarzyszy wielu rozwijającym się krajom.

My mamy jednak tę przewagę nad tzw. trzecim światem, że nasze zasady mocno tkwią w katolicyzmie. A skoro tak, to warto sobie przypomnieć o zasadach społecznej gospodarki rynkowej, wśród których solidarność, pomocniczość i zasada wyrzeczenia się zysku za wszelką cenę stanowią nieoceniony, społeczny, a w konsekwencji także rynkowy kapitał. Gospodarka rynkowa z zasadami nie jest mrzonką dla pięknoduchów. To gleba, z której wyrasta sposób ekonomicznego działania, w którym lichwa, wyzysk i tzw. obiektywność kapitału są czymś nagannym. Oparcie budowy nowej gospodarki na zakorzenionym w społeczeństwie etosie, wielka działalność edukacyjna, pokazująca, że per saldo w kapitalizmie opłaca się mieć i stosować pewne niewzruszalne zasady – to dziś zadania dla polskiego Kościoła i jego misji duszpasterskiej wśród Polaków.

Reklama

To właśnie Kościół katolicki powinien edukować i propagować wzorce, w których jak najszersze kręgi społeczne mają dostęp do wspólnie wypracowywanego kapitału, a także upowszechnia się własność środków produkcji. Spółdzielnie, kooperatywy i wszelkie inne formy wspólnego gospodarowania powinny nie tylko wrócić do łask, ale także stanowić wzorzec samoorganizacji i odbudowy normalnych więzi w społeczeństwie. W tym wszystkim – co wielokrotnie podkreślał św. Jan Paweł II – wielką rolę odgrywa sama praca. Musi ona mieć sens i dawać poczucie godności – wtedy nie tylko powstaje fenomen nadzwyczajnej aktywności pewnych środowisk, ale także zostaje przezwyciężona naturalna skłonność do inercji i społecznej apatii.

W Polsce mamy do czynienia z widocznym brakiem kapitału inwestycyjnego, a bez inwestycji nasza gospodarka nie stanie się znacząco konkurencyjna. Bez inwestowania w zakłady produkcyjne nie zbudujemy trwałych podstaw stabilnego wzrostu gospodarczego. Jeżeli bowiem będzie się on opierał na dotychczasowych filarach, to musimy się pogodzić z niemiecką dominacją na polskim rynku oraz z surowcowym dyktatem ze strony Rosji.

Świat bardzo się zmienia, niemal codziennie powstają nowe sposoby wytwarzania i organizacji produkcji. Dopóki w Polsce nie upowszechni się alternatywny wobec liberalnego sposób myślenia o aktywności obywateli, dopóty będziemy skazani jedynie na kopiowanie obcych wzorców i godzenie się z dyktatem międzynarodowej finansjery, która jak się okazało, ma wobec naszego kraju dość agresywne zamiary.

2018-04-11 10:10

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież Franciszek pozdrowił pielgrzymów na Placu św. Piotra

„Dobrej niedzieli dla wszystkich. Bardzo dziękuję” - powiedział Ojciec Święty, który niespodziewanie pojawił się na koniec Mszy św. sprawowanej z okazji Jubileuszu Osób Chorych i Pracowników Służby Zdrowia.

Po zakończeniu Mszy św. odczytano komunikat w różnych językach: „Jego Świątobliwość Papież Franciszek serdecznie pozdrawia wszystkich, którzy wzięli udział w tej celebracji, dziękując im z całego serca za modlitwy wznoszone do Boga w intencji jego zdrowia. Życzy, aby pielgrzymka jubileuszowa przyniosła obfite owoce. Udziela im apostolskiego błogosławieństwa, obejmując nim również bliskich, chorych i cierpiących, a także wszystkich wiernych, którzy dzisiaj się zgromadzili”.
CZYTAJ DALEJ

Bł. ks. Jan Merlini nie bał się świętości

2025-04-05 17:30

Marzena Cyfert

Msza dziękczynna za beatyfikację bł. ks. Jana Merliniego

Msza dziękczynna za beatyfikację bł. ks. Jana Merliniego

Święci są po to, by świadczyć o powołaniu, jakie człowiek ma w Chrystusie. Jan był świadomy tej godności, tego powołania i swojej drogi ku Bogu. I ta świadomość kształtowała jego życie oraz posługę kapłańską. Wiedział, kim jest i dokąd zmierza – mówił abp Józef Kupny o bł. ks. Janie Merlinim.

Metropolita wrocławski przewodniczył Mszy św. dziękczynnej za beatyfikację włoskiego kapłana, współpracownika św. Kaspra del Bufalo. Wspólna modlitwa we wrocławskiej katedrze zgromadziła kapłanów archidiecezji, siostry Adoratorki Krwi Chrystusa, które przygotowały uroczystość, siostry misjonarki Krwi Chrystusa, misjonarzy klaretynów, przyjaciół i dobroczyńców zgromadzeń oraz czcicieli Przenajdroższej Krwi Chrystusa.
CZYTAJ DALEJ

Ideały są nadal żywe

2025-04-06 15:17

Biuro Prasowe AK

    - Wręczamy dzisiaj nagrodę człowiekowi, który w krytycznej sytuacji broni chrześcijaństwa, wiary, cywilizacji łacińskiej, interesów Państwa Polskiego, dobra narodu i bliźnich. Tak jak Bolesław Chrobry i Henryk Pobożny, stoi on z otwartą przyłbicą naprzeciwko potoków kłamstwa, pogardy i nieczystych interesów. Stoi nie z mieczem, ale z modlitwą, prawdą i dobrym słowem – mówił prof. Wojciech Polak w czasie laudacji o abp. Marku Jędraszewskim, który został laureatem Nagrody im. Henryka Pobożnego.

Wyróżnienie przyznawane przez Bractwo Henryka Pobożnego zostało wręczone metropolicie krakowskiemu w czasie uroczystości w Centrum Spotkań im. Jana Pawła II w Legnicy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję