Myśl św. Jana od Krzyża jest mottem jednego z rozdziałów nowej książki ks. Józefa Gawła SCJ pt. „Zaproszenia do radości”. Z dedykacji na stronie tytułowej dowiadujemy się, że autor obchodzi właśnie złoty jubileusz kapłaństwa. Można też przypuszczać, że zalicza się do osób, które hojnie obdarowują otoczenie swoim optymizmem i pogodą ducha, bo bez tego nie powstałaby książka zapraszająca innych do radości i wskazująca, w jaki sposób ją znaleźć.
Reklama
Paradoksalnie, wiele osób, których biografie były naznaczone dramatycznymi przeżyciami, zostawiło nam przykład radosnego życia. Zaliczają się do nich św. Jan Paweł II, którego uśmiech, humor i radość dobrze pamiętamy, a także św. Franciszek z Asyżu, którego radosne życie było wyrazem wewnętrznego szczęścia wypływającego z miłości do Boga. Ks. Gaweł przytacza w książce słowa świętych, którzy podkreślali, jak wiele dobra wynika z radosnego nastawienia do życia. Św. Matka Teresa z Kalkuty mówiła: „Nigdy nie zrozumiemy w pełni, ile dobrego może uczynić zwykły uśmiech”, a św. Urszula Ledóchowska zachęcała: „Bądź jak promyk słoneczny, który nigdy nie gaśnie, bo źródło jego światła jest w Sercu Jezusowym”. Także papież Franciszek przestrzega, byśmy nigdy nie ulegali zniechęceniu, bo „nasza radość nie pochodzi z posiadania wielu rzeczy, ale rodzi się ze spotkania Osoby: Jezusa, który jest pośród nas”.
W książce znajdziemy wiele krótkich modlitw o wewnętrzną radość w każdej sytuacji, radość będącą owocem zawierzenia Bogu i wyrazem wdzięczności za wszystko, czym nas obdarza.
Ks. Józef Gaweł SCJ jest autorem wielu innych publikacji. Popularnością cieszą się m.in.: „Jak żyć owocami Ducha Świętego”, „Ludzie są dobrzy”, „365 biblijnych recept na dobre życie”.
Ks. Józef Gaweł SCJ, „Zaproszenia do radości”. Edycja Świętego Pawła, ul. św. Pawła 13/15, 42-221 Częstochowa, tel. 34 362 06 89, www.edycja.com.pl , e-mail: edycja@edycja.com.pl .
Początek lutego. Gdzie nie spojrzeć, tam króluje kolor czerwony - kolor miłości, kolor walentynek. Na sklepowych półkach, wystawach, a nawet na prowizorycznych straganach pojawia się „nowy produkt” - miłość.
Opakowana w pluszowe misie, mrugające serduszka, zakochane mysie parki i tysiące innych zmyślnych cudeniek, mających tylko jedno zadanie - powiedzieć: „kocham Cię”. A wszystko z powodu jednego dnia - Dnia Zakochanych czyli walentynek.
Ołtarz z relikwiami św. Walentego w Kościele Karmelitów przy Whitefriar Street w Dublinie (Irlandia)
Walentynki, święto zakochanych obchodzone 14 lutego, pochodzi od św. Walentego, który już w 1496 r. został ogłoszony patronem zakochanych przez papieża Aleksandra VI.
„Spierał się z Darwinem, Freudem, Marksem i Szatanem. Nacierał uszu demokratom za lekceważenie demokracji, ganił kapitalistów za chciwość, a cały Zachód za to, że dawał komunizmowi szansę na rozwój przez lekceważenie własnej wiary chrześcijańskiej” – tak Fultona Johna Sheena scharakteryzowano w magazynie Time.
Na początku lat 50. XX wieku amerykańska telewizja wchodziła w swój złoty wiek, który trwał kolejne dwie dekady. Nigdy wcześniej ani nigdy później telewizja nie wpływała tak znacząco na kulturę i sposób życia zwykłego Amerykanina. Srebrny ekran kształtował to, jak społeczeństwo postrzegało rodzinę, miłość, politykę i inne aspekty życia – nawet normy społeczne. Telewizja stała się w pewnym sensie medium „totalnym”, formując amerykańskie umysły bardziej, niż współcześnie czyni to internet. Powstające wówczas seriale i programy były starannie produkowane, miały dobrze napisane scenariusze, wybitnych aktorów i reżyserów, dominowała jednak wśród nich tematyka rozrywkowa – z jednym wyjątkiem. Nowojorski biskup, który wytykał Amerykanom grzech, mówił im o obowiązkach wobec Boga i rodziny, ganił komunistów i z chrześcijańską miłością modlił się na antenie za Hitlera i Stalina, gromadził każdego tygodnia przed odbiornikami miliony widzów. Był to paradoks tamtych czasów, że z najpopularniejszymi programami rozrywkowymi mógł konkurować pod względem oglądalności tylko katolicki biskup. Fulton John Sheen stał się swego rodzaju telewizyjnym celebrytą, a w 1952 r. otrzymał nawet Nagrodę Emmy – telewizyjnego Oscara – dla „Najbardziej Wybitnej Osobowości” srebrnego ekranu. Jego audycje i książki były rozchwytywane nie tylko przez katolików. Również dziś, ponad cztery dekady od jego śmierci, książki bp. Sheena błyskawicznie znikają z księgarskich regałów. Jak osoba ta zdobyła rozgłos? Dlaczego bp Sheen nadal jest tak popularny, również w Polsce?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.