Reklama

Kościół

Wobec wyzwań

Kościół stanął w ogniu

Prezentacja najnowszej książki – wywiadu pt. „Ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił” jaki Nicolas Diat przeprowadził z kard. Robertem Sarahem, prefektem Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, odbyła się w Paryżu, w kościele św. Franciszka Ksawerego. Zarówno dla stolicy Francji, jak i dla całego chrześcijańskiego świata był to bardzo dramatyczny okres – tuż po pożarze katedry Notre Dame. Dlatego rozmowę z kard. Sarahem zacząłem od wspomnienia tego tragicznego wydarzenia.
O kryzysie wiary w Europie z kard. Robertem Sarahem rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Niedziela Ogólnopolska 33/2019, str. 10-12

[ TEMATY ]

modlitwa

Włodzimierz Rędzioch

Kard. Robert Sarah

Kard. Robert Sarah

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Czym była dla Eminencji wizyta w spalonej katedrze Notre Dame?

KARD. ROBERT SARAH: – Kiedy wszedłem do wnętrza zniszczonej świątyni i zadumałem się nad jej zawalonym sklepieniem, pomyślałem, że jest to niejako symbol sytuacji cywilizacji zachodniej i Kościoła w Europie. Kościół stanął w ogniu.

– Co to za ogień?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Ogień, który niszczy Kościół, szczególnie w Europie, wydaje się o wiele bardziej destrukcyjny niż ten, który zniszczył katedrę Notre Dame. To ogień intelektualnego, doktrynalnego i moralnego zamieszania, to strach przed głoszeniem prawdy o Bogu i człowieku oraz przed przekazywaniem wartości moralnych i etycznych tradycji chrześcijańskiej i bronieniem ich; to utrata wiary, ducha wiary, utrata poczucia obiektywizmu wiary, a tym samym utrata wrażliwości na Boga.

– Jan Paweł II w „Evangelium vitae” napisał, że „tracąc wrażliwość na Boga, traci się także wrażliwość na człowieka, jego godność i życie”, co – według Papieża – „prowadzi stopniowo do swoistego osłabienia zdolności odczuwania ożywczej i zbawczej obecności Boga”.

Reklama

– To prawda. Katedra Matki Bożej miała na dachu sygnaturkę, która była jak palec wyciągnięty w stronę nieba. Ta sygnaturka symbolizowała jedyną rację bytu świątyni – doprowadzić nas do Boga. Kościół, który nie jest zorientowany na Boga, jest Kościołem, który się wali i umiera. Wieża katedry w Paryżu zawaliła się – to nie przypadek! Notre Dame z Paryża symbolizuje cały Zachód, który odwracając się od Boga, wali się.

– Dlaczego Eminencję tak bardzo niepokoi kryzys na Zachodzie?

– Moje bicie na alarm jest wyrazem miłości i współczucia dla Europy i Zachodu. Zachód, który wyrzeka się swojej wiary, historii, chrześcijańskich korzeni, skazuje się na odrzucenie i śmierć. Podobnie jak w czasach upadku Rzymu, dzisiejsze elity troszczą się wyłącznie o powiększenie własnego bogactwa, a narody są „znieczulane” przez coraz bardziej wulgarne rozrywki. Więc ja, jako biskup, muszę mówić, że zagraża nam ogień nowego barbarzyństwa!

– A kim są współcześni barbarzyńcy?

– Barbarzyńcami są ci, którzy nienawidzą ludzkiej natury i szydzą z sacrum. Barbarzyńcy to ci, którzy pogardzają życiem i manipulują nim. Kraj, który przywłaszcza sobie prawo do życia i śmierci najmniejszych i najsłabszych, który pozwala na mordowanie nienarodzonych dzieci w łonie matki, idzie w kierunku barbarzyństwa! Zachód jest zaślepiony pragnieniem bogactwa. A tymczasem w ciszy trwa tragedia aborcji i eutanazji, pornografia i ideologia gender zadają rany i niszczą dzieci i młodzież. Niestety, przyzwyczailiśmy się już do tego barbarzyństwa!

– Podważając istnienie Boga, redukując człowieka jedynie do jego wymiaru horyzontalnego, ziemskiego, podważyliśmy fundamenty ludzkiej cywilizacji...

Reklama

– Jeśli Bóg traci swoje centralne miejsce w życiu człowieka, to i człowiek traci należne mu miejsce wśród stworzenia i w relacjach z innymi. Odrzucenie Boga zamyka nas w nowym totalitaryzmie – totalitaryzmie relatywizmu, który nie uznaje żadnego innego prawa poza własną przyjemnością i korzyścią. Musimy zerwać łańcuchy, które ta nowa ideologia totalitarna próbuje na nas nałożyć! Odmawianie Bogu możliwości wejścia we wszystkie aspekty ludzkiego życia jest równoznaczne ze skazaniem człowieka na samotność. Staje się on odizolowaną istotą, bez korzeni i przeznaczenia. Wędruje po świecie jak koczownik niezdający sobie sprawy z tego, że jest synem i dziedzicem Ojca, który stworzył go z miłości i zaprasza do podzielenia się z Nim wiecznym szczęściem.

– Czy kryzysem duchowym dotknięty jest tylko Zachód?

– Kryzys duchowy dotyczy całego świata, ale ma swoje źródło w Europie. Odrzucenie Boga narodziło się w świadomości Zachodu. Duchowy upadek ma więc cechy czysto zachodnie. Chciałbym zwrócić szczególną uwagę na zjawisko odrzucenia ojcostwa (Boga). Przekonano współczesnego człowieka, że aby być wolnym, nie trzeba być zależnym od nikogo. Jest to tragiczny błąd, gdyż każdy cywilizowany człowiek jest dziedzicem – otrzymuje historię, kulturę, rodzinę, język, religię, wiarę, tradycję, ojczyznę. I to odróżnia go od barbarzyńcy. Ponieważ współczesny człowiek nie chce być dziedzicem, skazuje się na „piekło” liberalnej globalizacji.

– Jakie są konsekwencje tej odmowy dziedzictwa, odmowy ojcostwa Boga?

– Otrzymujemy od Boga naszą naturę jako mężczyzna i kobieta. Ale słowa Biblii: „Stworzył wie?c Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1, 27), stają się nie do zniesienia dla ducha naszych czasów. Ideologia gender jest odmową otrzymania od Boga natury seksualnej. Niektórzy na Zachodzie buntują się i walczą z Bogiem, sprzeciwiają się Stwórcy i Ojcu, a prawo naturalne jest brutalnie odrzucane i zwalczane przez współczesną filozofię.

Reklama

– Są ludzie, którzy twierdzą, że Kościół katolicki już się zestarzał, przestał być wiarygodny, więc trzeba go zmienić, dostosować do naszych czasów. Czy potrzeba nam „nowego” Kościoła?

– Rzeczywiście, ludzie mówią, że celibat kapłański jest zbyt trudny w naszych czasach, więc należy go uczynić prywatnym wyborem. Moralne nauczanie Ewangelii wydaje się zbyt wymagające, więc trzeba je „rozwodnić” w relatywizmie i permisywizmie, a lepiej jest się zająć problemami społecznymi. Doktryna katolicka jest źle postrzegana w mediach – trzeba więc ją zmienić, dostosować do mentalności i moralnych perwersji naszych czasów. Radzą nam, byśmy się dostosowali do nowej, globalnej etyki promowanej przez ONZ i do ideologii gender. Ale nikt wierzący nie jest zainteresowany takim Kościołem!
Kościół interesuje ludzi, jeżeli pozwala im spotkać się z Jezusem. Jest użyteczny, gdy staje się „drzwiami”, które prowadzą w głąb Boskiej tajemnicy, i pozwala nam spotkać Boga twarzą w twarz, jeżeli głosi nam objawienie. Gdy Kościół jest przeciążony ludzkimi strukturami, uniemożliwia promieniowanie Bożego blasku.

– Co musimy zrobić, aby wyjść z kryzysu, który dotyka Kościół?

Reklama

– Musimy upaść na kolana! Najważniejsze jest ponowne odnalezienie znaczenia adoracji! Utrata sensu adoracji Boga jest źródłem wszystkich kryzysów, które nękają dzisiaj świat i Kościół. Świat umiera, bo brakuje czcicieli Boga! Odzyskamy poczucie godności osoby ludzkiej, gdy uznamy transcendencję Bożą. Człowiek jest wielki i osiąga swą najwyższą godność tylko wtedy, gdy klęczy przed Bogiem. Człowiek na kolanach wstrząsa dumą Szatana!
Aby ludzie adorowali Boga, kapłani i biskupi muszą być Jego pierwszymi czcicielami. Są wezwani, aby trwać nieustannie przed Bogiem. Ich istnienie ma się stać nieustanną i wytrwałą modlitwą. Niestety, nie jest rzadkością, że biskupi i kapłani zaniedbują kult Boży, koncentrują się bardziej na sobie i ludzkich rezultatach swej posługi. Nie znajdują czasu dla Boga, ponieważ stracili poczucie Boga. Jestem przekonany, że w sercu kryzysu Kościoła jest kryzys życia kapłańskiego. Kapłani zostali pozbawieni swej prawdziwej tożsamości. Przekonano ich, że muszą być biznesmenami, ludźmi aktywnymi, skutecznymi i wszechobecnymi. A kapłan powinien być w zasadzie kontynuacją wśród nas obecności Chrystusa. Powinno się go definiować nie przez to, co robi, ale przez to, kim jest: „Ipse Christus” – samym Chrystusem.

– A co z kryzysem seksualnych nadużyć wobec nieletnich?

– Odkrycie licznych nadużyć seksualnych kapłanów wobec nieletnich ujawnia głęboki kryzys duchowy. Oczywiście, istnieją czynniki społeczne: kryzys lat 60. ubiegłego wieku i erotyzacja społeczeństwa miały wpływ również na Kościół. Jak ostatnio powiedział Benedykt XVI, korzenie tego kryzysu są duchowe. Ostatecznym powodem nadużyć lub życia moralnego niezgodnego z celibatem kapłańskim jest brak Boga w życiu kapłanów. Takie fakty są możliwe tylko wtedy, gdy wiara nie określa już działań człowieka. Jak przypomina nam Benedykt XVI, „ważne jest, aby zrozumieć, że stałą i żywą podstawą naszego celibatu jest Eucharystia (...). Celibat jest oczekiwaniem, które jest możliwe dzięki łasce Pana «przyciągającej» nas do Niego, do świata zmartwychwstania”. Wymaga to jednak ciągłego życia w intymnej modlitwie.

– Poświęcił Eminencja swoją książkę właśnie kapłanom. Dlaczego?

Reklama

– Ponieważ wiem, że cierpią. Wielu czuje się porzuconymi. My, biskupi, ponosimy wielką odpowiedzialność za kryzys kapłaństwa. Czy byliśmy dla kapłanów ojcami? Czy słuchaliśmy ich, rozumieliśmy, kierowaliśmy nimi? Czy byliśmy dla nich przykładem? Diecezje często stają się strukturami administracyjnymi. Mnożą się spotkania, konferencje, komisje, podróże. Ale biskup powinien być przede wszystkim wzorem kapłaństwa. Miejsce księdza jest na krzyżu. Kiedy celebruje Mszę św., jest u źródła całego swojego życia, tzn. na krzyżu. Celibat jest jednym z konkretnych sposobów, w jaki możemy przeżywać tajemnicę krzyża w naszym życiu. Celibat „wpisuje” krzyż w nasze ciało. Dlatego dla współczesnego świata celibat jest czymś nie do zniesienia. Celibat kapłana jest skandalem dla współczesnych, tak jak skandalem jest krzyż.
W tej książce chciałem dodać odwagi kapłanom i powiedzieć im: Kochajcie swoje kapłaństwo! Bądźcie dumni z bycia ukrzyżowanymi z Chrystusem! Nie bójcie się nienawiści świata! Chciałem wyrazić moją sympatię, jako ojca i brata, kapłanom na całym świecie, często pracującym w cieniu i zapomnianym, którymi społeczeństwo nierzadko pogardza. Chciałem im powiedzieć: Jeżeli będziecie wierni obietnicom waszych święceń, możecie wstrząsnąć mocami tego świata.

– Mówił Ksiądz Kardynał o kryzysie kapłaństwa. Ale mamy również do czynienia z kryzysem doktrynalnym, który stwarza podziały w Kościele...

– Myślę, że doktryna katolicka otrzymana od Apostołów jest jedynym solidnym fundamentem. Jeśli każdy będzie bronił swojej opinii, tez teologicznych, nowości lub podejścia duszpasterskiego, które zaprzecza wymaganiom Ewangelii i Magisterium Kościoła, to podziały będą się szerzyć wszędzie. Jedność wiary zakłada jedność Magisterium w przestrzeni i czasie. Kiedy jest nam dane nowe nauczanie, zawsze należy je interpretować zgodnie z poprzednim. Jeśli wprowadzamy „pęknięcia” i rewolucje, łamiemy jedność, która utrzymywała Kościół święty przez wieki. Nie oznacza to, że jesteśmy skazani na „skamienienie”, jednak każda ewolucja musi być lepszym zrozumieniem i pogłębieniem przeszłości. Hermeneutyka reformy w ciągłości, której Benedykt XVI tak jasno nauczał, jest warunkiem sine qua non – koniecznym, nieodzownym – jedności. Ci, którzy ogłaszają z krzykiem zerwanie z przeszłością, są fałszywymi prorokami!

– Problemem jest też to, że katolicy nie znają już prawdziwej doktryny...

Reklama

– Brak znajomości katechizmu prowadzi wielu chrześcijan do „rozmycia” prawd wiary lub do synkretyzmu religijnego. Chciałbym wezwać chrześcijan, aby doceniali dogmaty wiary i kochali katechizm. Nie możemy deklarować się jako wierzący i żyć jak ateiści. Wiara powinna oświecać całe nasze życie rodzinne, zawodowe, kulturalne, a nie tylko nasze życie duchowe. Na Zachodzie widzimy, że tolerancja lub sekularyzm narzucają formę schizofrenii między życiem prywatnym i publicznym. Wiara powinna mieć miejsce w debacie publicznej. Musimy mówić o Bogu – nie narzucać Go, ale ujawniać i proponować. Bóg jest niezbędnym światłem dla człowieka.

– Często mówimy o potrzebie reformy Kościoła. Jakie reformy należałoby przeprowadzić?

– Przede wszystkim musimy dokonać „reformy” naszych serc. Polega ona na tym, abyśmy nie szli na układy z kłamstwami „płynnego” ateizmu. Wiara jest równocześnie skarbem, którego powinniśmy bronić, i siłą, która pozwala nam jej bronić. Musimy stworzyć przestrzenie, gdzie będziemy mogli oddychać zdrowym powietrzem, gdzie po prostu będzie możliwe życie chrześcijańskie. Nasze wspólnoty muszą umieścić Boga w centrum! W centrum naszego życia, myśli, działania, naszej liturgii i naszych katedr. Gdy zalewa nas lawina kłamstw, musimy znaleźć miejsca, gdzie prawda jest nie tylko głoszona, ale i przeżywana. Musimy po prostu żyć Ewangelią.
Wiara jest jak ogień – święty ogień! Niech ogrzewa nasze serca w ten czas „zimy” Zachodu. Kiedy ogień pali się w ciemnościach nocy, ludzie stopniowo gromadzą się wokół niego. Ja mam taką nadzieję...

2019-08-13 12:55

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za powołania kapłańskie

[ TEMATY ]

modlitwa

ksiądz

powołanie

Bożena Sztajner

Powołanie kapłańskie jest darem Bożym, stanowiącym niewątpliwie wielkie dobro dla tego, dla kogo jest przede wszystkim przeznaczone. Ale jest to również dar dla całego Kościoła, dobro dla jego życia i misji. Kościół przeto winien chronić ten dar, cenić go i miłować. Kościół ponosi odpowiedzialność za narodziny i dojrzewanie powołań kapłańskich. Dlatego aktywnym podmiotem i animatorem duszpasterstwa powołań jest wspólnota kościelna w całej swej różnorodności: od Kościoła powszechnego do Kościoła lokalnego i – dalej – do parafii i do każdego członka Ludu Bożego. Istnieje dziś szczególna konieczność, aby rozpowszechniało się i utrwalało przekonanie, że troska o powołania jest łaską i odpowiedzialnością powierzoną wszystkim bez wyjątku członkom Kościoła. Sobór Watykański II bardzo wyraźnie stwierdził, że „obowiązek budzenia powołań ciąży na całej społeczności chrześcijańskiej, która winna spełniać go przede wszystkim przez życie w pełni chrześcijańskie”. Tylko dzięki takiemu przekonaniu duszpasterstwo powołań ukaże swe oblicze naprawdę kościelne, rozwinie jednolitą działalność, korzystając także ze specjalnych instytucji i odpowiednich środków służących budowaniu wspólnoty i współodpowiedzialności. Odpowiedzialność za duszpasterstwo powołań kapłańskich spoczywa przede wszystkim na biskupie, który winien mu się poświęcić osobiście, chociaż może i powinien korzystać z wielorakiej współpracy. Biskup jest ojcem i przyjacielem dla swoich kapłanów, i stąd do niego przede wszystkim należy troska o „zapewnienie kontynuacji” charyzmatu i posługi kapłańskiej, o przysporzenie presbyterium nowych sił przez nałożenie rąk. Winien on dbać o to, aby duszpasterstwo ogólne miało zawsze wymiar powołaniowy, a raczej, żeby wymiar ten stanowił jego integralną, nieodłączną część. Zadaniem biskupa jest wspomaganie i koordynowanie różnych inicjatyw powołaniowych. Biskup wie, że może liczyć przede wszystkim na pomoc swoich kapłanów. Wszyscy księża dzielą z nim troskę i odpowiedzialność za budzenie i rozwijanie powołań kapłańskich, jak bowiem stwierdził Sobór, „do kapłanów, jako wychowawców w wierze, należy troszczyć się osobiście lub przez innych, by każdy z wiernych został doprowadzony w Duchu Świętym do rozwoju swego własnego powołania”. „Obowiązek ten należy niewątpliwie do samego posłannictwa kapłańskiego, przez które prezbiter uczestniczy w trosce całego Kościoła, aby nigdy tu na ziemi nie brakło robotników wśród Ludu Bożego”. Najważniejszym i najskuteczniejszym środkiem budzenia powołań jest świadectwo życia kapłanów, ich bezwarunkowe oddanie się owczarni Bożej, ich pełna miłości służba Chrystusowi i jego Kościołowi – służba będąca dźwiganiem krzyża, przyjętego z paschalną nadzieją i radością, wreszcie braterska zgoda i gorące pragnienie ewangelizacji. Bardzo szczególna odpowiedzialność spoczywa na rodzinie chrześcijańskiej, która na mocy sakramentu małżeństwa uczestniczy na swój własny i oryginalny sposób w misji wychowawczej Kościoła, Nauczyciela i Matki. Jak napisali Ojcowie Synodalni, „rodzina chrześcijańska, istotnie stanowiąca «niejako domowy Kościół» (Lumen gentium, 11), zawsze stwarzała i nadal stwarza warunki sprzyjające budzeniu się powołań. Ponieważ dzisiaj rodzina chrześcijańska jest zagrożona, należy przywiązywać wielką wagę do duszpasterstwa rodzin, aby one, przyjmując wielkodusznie dar ludzkiego życia, stanowiły «jakby pierwsze seminarium» (Optatam totius, 2), w którym dzieci mogłyby od początku uczyć się pobożności, modlitwy i miłości do Kościoła”. Harmonijną kontynuacją dzieła rodziny i rodziców powinna być szkoła, powołana do tego, by urzeczywistniać swą tożsamość „wspólnoty wychowującej” między innymi przez taki program kształcenia, który zdolny jest ukazać powołanie jako fundamentalną i wpisaną w naturę wartość osoby ludzkiej. W tym też znaczeniu szkoła, jeśli jest ubogacona duchem chrześcijańskim (zarówno dzięki obecności odpowiednio licznych przedstawicieli Kościoła w szkołach państwowych, zgodnie z prawem poszczególnych krajów, jak i przede wszystkim dzięki działalności szkół katolickich), może rozbudzić „w duszy chłopców i młodzieży pragnienie pełnienia woli Bożej przez wybór stanu życia najbardziej odpowiadającego każdemu, przy czym nie powinno być nigdy wykluczone powołanie do posługi kapłańskiej”. Również świeccy chrześcijanie, w szczególności katecheci, nauczyciele, wychowawcy, animatorzy duszpasterstwa młodzieży, w miarę własnych umiejętności i na własny sposób, odgrywają wielką rolę w duszpasterstwie powołań kapłańskich; im lepiej zrozumieją sens swego powołania i misji w Kościele, tym pełniej będą cenili wartość powołania i posłannictwa kapłańskiego, którego nic nie może zastąpić. We wspólnotach diecezjalnych i parafialnych trzeba doceniać i popierać grupy powołaniowe, których członkowie ofiarowują swe modlitwy i cierpienia w intencji powołań kapłańskich i zakonnych, a także wspierają je moralnie i materialnie. Należy również wspomnieć o licznych grupach, ruchach i stowarzyszeniach świeckich chrześcijan, które dzięki Duchowi Świętemu rodzą się i rozwijają w Kościele i nadają bardziej misyjny charakter chrześcijańskiej obecności w świecie. Te różnorodne zrzeszenia świeckich okazują się niezwykle żyzną glebą dla rodzenia się powołań do życia konsekrowanego, prawdziwymi ośrodkami formowania się i dojrzewania powołań. Istotnie, wielu młodych właśnie w środowisku tych zrzeszeń i dzięki nim usłyszało wezwanie Pana, by iść za Nim drogą kapłańskiej posługi, oraz odpowiedziało na nie z budującą wielkodusznością. Należy zatem docenić działalność tych grup, aby w jedności z całym Kościołem i dla jego wzrostu mogły wnieść swój specyficzny wkład w rozwój duszpasterstwa powołań. Praca różnorodnych grup i licznych członków Kościoła zaangażowanych w duszpasterstwo powołań będzie tym skuteczniejsza, im bardziej będą się starali, aby wspólnota kościelna, poczynając od parafii, zrozumiała, że sprawa powołań kapłańskich nie może być w żadnym wypadku „zlecona” wybranym „pełnomocnikom” (księżom w ogóle, a księżom pracującym w seminarium w szczególności), bowiem jest to „żywotny problem leżący w samym sercu Kościoła”, musi zatem znaleźć się w centrum miłości, jaką każdy chrześcijanin żywi do Kościoła. Z posynodalnej adhortacji apostolskiej Jana Pawła II „Pastores dabo vobis”, nr 41 z roku 1992
CZYTAJ DALEJ

Zamknięcie kanału Archidiecezji Łódzkiej na YouTube. Mamy oficjalne stanowisko Google

2026-09-09 17:25

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

YouTube

red.

Niespodziewane zniknięcie oficjalnego kanału YouTube Archidiecezji Łódzkiej wywołało falę pytań ze strony wiernych i internautów. Redakcja portalu „Niedziela.pl” zwróciła się do Google, o podanie powodów zaistniałej sytuacji.

Sprawa wywołała ogromne poruszenie, gdyż kanał Archidiecezji Łódzkiej był głównym źródłem transmisji wydarzeń liturgicznych, rozważań oraz materiałów duszpasterskich dla wiernych w Polsce. Profil nagle przestał być dostępny.
CZYTAJ DALEJ

Nowe Miasteczko: Dwie parafie z nagrodą Lubuskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków

2026-09-11 13:29

[ TEMATY ]

Europejskie Dni Dziedzictwa

Nowe Miasteczko

Lubuskie Konserwacje

Karolina Krasowska

W kategorii: za realizację prac konserwatorsko-restauratorskich w zabytku nagrodę otrzymała Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Marii Magdaleny w Pszczewie. Nagrodę odebrał proboszcz ks. Karol Batycki

W kategorii: za realizację prac konserwatorsko-restauratorskich w zabytku nagrodę otrzymała Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Marii Magdaleny w Pszczewie. Nagrodę odebrał proboszcz ks. Karol Batycki

"Odzyskane i ocalone. Ślady pamięci dziedzictwa lubuskiego" - pod takim hasłem 11 września w Nowym Miasteczku odbyła się wojewódzka inauguracja Europejskich Dni Dziedzictwa. Podczas spotkania dwie parafie otrzymały nagrodę "Lubuskie Konserwacje 2026", a kolejne dwie wyróżnienie.

Spotkanie zostało zorganizowane w ramach ogólnopolskiej inicjatywy, której tegoroczne hasło brzmi: "Przyszłość przyszłości. Dziedzictwo w zagrożeniu". Takie spotkania, jak wyjaśnia Lubuska Wojewódzka Konserwator Zabytków dr Barbara Bielinis-Kopeć, odbywają się co roku we wrześniu, a od 1993 r. uczestniczy w nich Polska:
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję