Reklama

Sąsiedzi

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pani Barbara pisze:
Nie mogę powiedzieć, żebym była wrogiem zwierząt. Wprost przeciwnie – uważam, że są to także stworzenia Boże i w związku z tym należą im się określone prawa. Przede wszystkim – nie wolno ich męczyć bez powodu (ale np. testowanie leków na zwierzętach uważam za dopuszczalne jako cel nadrzędny), a ich zabijanie dla celów spożywczych powinno być humanitarne. Ale chciałabym tym razem zwierzyć się z pewnej dolegliwości związanej ze zwierzętami, mianowicie – ich uciążliwości w domu, szczególnie dla gości... Gdy wchodzę z wizytą do znajomych, już od progu pierwszy wita mnie ich pies. Szczeka, wyje, skacze na ubranie. Rozumiem, że się cieszy, ale on wcale nie reaguje na uspokajające komendy gospodarzy, a i oni sami jakby się cieszyli, że jest „taki zabawny” i że widocznie mnie lubi, bo się tak spontanicznie wita. Potrafi skakać na kolana brudnymi łapami i lizać z radości. A i sami gospodarze zbyt dużo czasu mu poświęcają, zamiast zająć się swoimi gośćmi. Tak mnie to czasem denerwuje, że zastanawiam się, czy w ogóle ich odwiedzać. Wolałabym spotykać się z moimi przyjaciółmi na bardziej neutralnym gruncie i bez tych psich niespodzianek.

Dobrze że na koniec napisała Pani o swoich znajomych – „moi przyjaciele”, bo łatwiej będzie mi zabrać głos w tej sprawie. Otóż są takie sytuacje w naszych stosunkach międzyludzkich, że czasem musimy czynić jakieś ustępstwa na rzecz wyższych celów. Tutaj tym celem jest Pani przyjaźń. Pani znajomi nie są gorszymi ludźmi czy mniej godnymi zaufania przyjaciółmi tylko dlatego, że lubią swojego psa i że nie potrafią go dobrze wychować. Sytuacja ta jednak naraża na szwank Waszą zażyłość i warto się zastanowić, co by tu bezpiecznie wyeliminować. Przede wszystkim rzeczywiście można delikatnie powiedzieć, żebyście się spotkali poza domem, bo np. ich pies „przeszkadza w rozmowie”. Może zauważą niestosowność zachowań swojego ulubieńca i zechcą ograniczyć jego swobodę choćby podczas Pani wizyt. Myślę także, że niewłączanie się w zachwyty nad psem nie pozwoli im rozwijać dowolnie tego tematu. Zawsze też można spokojnie i rzeczowo oznajmić w szczerej kobiecej rozmowie, że jednak nie chciałaby Pani, aby zniszczył jej nową sukienkę. Prawdziwa przyjaciółka to zrozumie. Mam nadzieję, że jeśli mili gospodarze zauważą, iż ich pies może być jednak utrapieniem, sami zechcą go ograniczyć. Ostatecznym argumentem jest zawsze odmowa wizyty w takim domu, ale to już poważniejszy sygnał, że także przyjaźń ma swoje granice.

Mam zaprzyjaźnioną koleżankę, posiadaczkę kota, którego nie znoszę. Ale staram się jakoś przemóc, bo jego właścicielka jest bardzo dobrym i kochanym człowiekiem, i jestem szczęśliwa, że obdarza mnie swoją przyjaźnią. Znoszę więc cierpliwie i jej kota…

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2020-10-28 10:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jak ja służę drugiemu człowiekowi?

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Anna Wiśnicka

Rozważania do Ewangelii Mk 1, 29-39.

Środa, 14 stycznia. Dzień Powszedni.
CZYTAJ DALEJ

Waszyngton: spotkanie prezydenta Trumpa z przewodniczącym episkopatu USA

Arcybiskup Paul Coakley i prezydent Donald Trump spotkali się 12 stycznia, aby omówić kwestie będące przedmiotem „wspólnego zainteresowania”, które prawdopodobnie obejmowały tematy związane z egzekwowaniem przepisów imigracyjnych i suwerennością Wenezueli - donosi agencja CNA. Arcybiskup Oklahoma City, Coakley, który w listopadzie 2025 r. został wybrany na przewodniczącego Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych (USCCB), odwiedził w poniedziałek Trumpa w Białym Domu.

Chieko Noguchi, rzeczniczka USCCB, stwierdziła w oświadczeniu po spotkaniu:
CZYTAJ DALEJ

Ich świadectwo

2026-01-14 13:30

Biuro Prasowe AK

- Jesteście wspaniali i dziękuję Wam za to świadectwo – za to, że zadajecie kłam temu, że nowoczesny lekarz, że nowoczesna pielęgniarka to niewierząca pielęgniarka i niewierzący lekarz. Dziękuję Wam za to i nisko się kłaniam – do pracowników służby zdrowia podczas tradycyjnego spotkania opłatkowego w Domu Arcybiskupów Krakowskich mówił bp Janusz Mastalski.

Spotkanie rozpoczęło się od wspólnej modlitwy w kaplicy Arcybiskupów Krakowskich. Bp Janusz Mastalski podkreślił, że możliwość uczestniczenia w nim po raz kolejny jest dla niego zaszczytem. Podziękował za rosnącą z roku na rok frekwencję. – Służba zdrowia to ludzie, którzy są nam, kapłanom bardzo bliscy, nie dlatego, że leczycie, ale dlatego, że powinniście mieć ten sam etos, co my. To Was często naśladujemy, również biskupi – podkreślił. – Dziękuję za to, że mogę w takim gronie odprawiać niedzielną liturgię – zwrócił się do zebranych w kaplicy przy Franciszkańskiej 3.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję