Pani Krystyna pisze: Oboje z mężem pracujemy w szkole, jesteśmy nauczycielami. Te wspólne zainteresowania kiedyś bardzo nas zbliżyły, a teraz to, że wykonujemy te same zawody, jest dla nas – na ogół – źródłem dodatkowej radości i dobrego porozumienia. W domu także rozmawiamy na temat naszej pracy, a nawet praca ta wykonywana jest po części „po godzinach”. Chętnie bym czasem pomogła mężowi, bo tak się zdarza, że ma on często więcej tej pracy domowej, ale on bywa wtedy bardzo niezadowolony, złości się i niecierpliwi, i w żaden sposób nie daje sobie ulżyć.
Przecież nie jestem od niego głupsza – to właśnie we mnie zawsze cenił. Dlaczego nie możemy wszystkiego dźwigać wspólnie, dzielić się wszystkim? Przecież nie będę za niego wbijała gwoździ w ścianę czy rąbała drewna. Chodzi tylko o jakieś drobne prace pisemne, które wspólnie możemy szybciej wykonać. Nie rozumiem, o co ta wojna.
Reklama
Myślę, że pani mąż nie jest wyjątkiem i jak to mężczyźni, bywa trochę przewrażliwiony na temat swojej inteligencji czy sprawności. Nie chodzi tu o to, że pani jest mądra, ale o to, żeby on przypadkiem nie okazał się mniej mądry. Bo tak może się czuć w chwili, gdy Pani chce mu pomagać w sprawach zawodowych. Obawa, by nie stracić własnego dobrego wyobrażenia o sobie, może prowadzić do zachowań nieobliczalnych i nieracjonalnych. Męska duma jest bowiem rzeczą trudną do zrozumienia dla osób postronnych, a szczególnie dla pań.
Żony z amerykańskich filmów czasami mogą nas śmieszyć swoimi zachowaniami, ale jeśli kochają, to na pewno starają się swojego mężczyznę wspierać i dodawać mu sił, a szczególnie – podnosić na duchu. W takim przypadku oferowanie pomocy może być uznane za krytykę męskiej pracy. Dlatego warto samemu popracować nad sposobem takiego wzajemnego odnoszenia się do siebie, by nie wzbudzać w tej drugiej osobie poczucia niższej wartości.
Czasem już od dziecka poniżamy małego człowieka, krytykując go bez przerwy bez względu na to, jakim wysiłkiem okupuje swoje wyczyny. W ten sposób już w zarodku niszczymy wszelką jego przedsiębiorczość. Bo po co się wysilać, jeśli ktoś bliski wszystko skrytykuje i pomniejszy?
Proszę krytycznie spojrzeć na siebie i przekonać się, czy forma pomocy, z którą zwraca się pani do męża, jest dla niego w tym kontekście do przyjęcia, bez ranienia jego uczuć jako mężczyzny i człowieka. Bo jeśli wzbudza ona w nim sprzeciw i złość, to warto ją zmienić lub po prostu zaniechać takiej niechcianej pomocy. Mniejsza będzie wtedy strata.
Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków
W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.
Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
Prezydent Karol Nawrocki powiedział, że „nie wie, przed kim” Maciej Berek „przysięgał, ale na pewno nie przed prezydentem RP”. A jeżeli nie dokonał tej oczywistej formalności, to z całą pewnością nie jest sędzią TK - stwierdził.
Podczas konferencji po spotkaniu z prezydentem Czarnogóry, prezydent Nawrocki został zapytany o to, że wybrany przez Sejm we wrześniu na sędziego TK Maciej Berek, złożył w środę rano w Sejmie tzw. "ślubowanie" z formułą „wobec prezydenta”.
Andrzej Poczobut i ks. prof. Ryszard Czekalski oraz dr Adam Buława (pierwszy z lewej)
Na UKSW gościł dzisiaj Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, uwolniony z białoruskiego więzienia w kwietniu 2026 r. W wypełnionej po brzegi Auli Schumana w kampusie przy ul. Wóycickiego spotkał się ze studentami.
Poczobut jako więzień polityczny stał się symbolem represji reżimu Aleksandra Łukaszenki wobec niezależnego dziennikarstwa. Na UKSW przybył w odpowiedzi na zaproszenie ks. prof. Ryszarda Czekalskiego, rektora uczelni.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.