Uroczystości z okazji Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Święta Wojska Polskiego i 101. rocznicy „Cudu nad Wisłą” odbyły się w kościele Trójcy Przenajświętszej i Wniebowzięcia NMP.
Zgromadzonych na Eucharystii witał ks. Jerzy Kołtun, który zachęcał do modlitwy za Ojczyznę i powierzania jej Matce Bożej. – Dziś z całą Polską chcemy oddać część i honor bohaterom tamtego czasu. Chcemy modlić się szczególnie, by Ojczyzna była Bogiem silna, aby wspierała ją Maryja. By tak, jak w dziejach historii, roztaczała nad nami swój płaszcz i prowadziła – powiedział.
Po Mszy św. przedstawiciele władz parlamentarnych i samorządowych, środowisk kombatanckich oraz delegacje złożyły wiązanki kwiatów przy pomniku Józefa Piłsudskiego. Przemówienie wygłosił przedstawiciel Związku Piłsudczyków RP, pułkownik związku Mirosław Tujak. – W dziejach Polski było wiele wydarzeń, które przesądzały o losach całej Europy. Do nich można zaliczyć Bitwę Warszawską z 1920 r., która przez historyków uznawana jest za osiemnastą przełomową bitwę decydującą o losach współczesnego świata. W bitwie określanej mianem „Cudu nad Wisłą”, ramię w ramię stali ludzie z różnych obozów politycznych, którzy zdawali sobie sprawę, że w przypadku przegranej, Polska zostanie pod butem bolszewickim. W dniu Święta Wojska Polskiego spotykamy się, by podkreślić heroiczną postawę ochotników, którzy nie wahali się złożyć ofiary z własnego życia, czy to w obronie Warszawy w 1920 r., czy to w innych ważnych dla Polaków momentach – zaznaczał.
Dopełnieniem obchodów był śpiew pieśni patriotycznych zorganizowany przez seniorów zrzeszonych w Uniwersytecie Trzeciego Wieku.
Wierni z konkatedry Matki Bożej Zwycięskiej odmawiają litanię do Patronki diecezji warszawsko-praskiej
Powstawały z potrzeby serca parafian. Przypominają o cudownym zwycięstwie w 1920 r.
Mieszkańcy Warszawy i okolic pragnęli podziękować Bogu za zwycięstwo polskiego oręża i ocalenie stolicy przed bolszewikami, zwanym Cudem nad Wisłą. Po zakończeniu wojny w 1921 r. zaczęli przekazywać ofiary i oddawać grunty pod budowę kościołów. Świątynie miały być wotami dziękczynnymi. Niektóre inicjatywy wsparli najważniejsi politycy II RP.
Jak pisze kronikarz tamtych czasów - Janko z Czarnkowa - nareszcie w środę po niedzieli „Invocavit", dnia drugiego miesiąca marca, przedniejsi panowie polscy oraz Bodzanta, arcybiskup gnieźnieński, zjechawszy się w Radomsku, jednomyślną zgodą i wolą postanowili posłać po Jadwigę, córkę śp. zmarłego króla z prośbą, aby przyjechała do Polski na królowanie. Takim sposobem kolejny zjazd w Radomsku z 2 marca 1384 r. zadecydował o powierzeniu jej tronu. Dopełnieniem tego była koronacja zaledwie 10-letniej księżniczki na króla Polski w październiku tego samego roku.
Podnoszące się z kolan po rozbiciu dzielnicowym zjednoczone Królestwo Polskie, odbudowane wysiłkiem Kazimierza III Wielkiego, po jego bezpotomnej śmierci w 1370 r. stanęło w obliczu wyboru nowego władcy. Na mocy wcześniejszych układów sukcesyjnych tron powierzono więc siostrzeńcowi „króla chłopów”, panującemu wówczas na Węgrzech Ludwikowi z dynastii Andegawenów. Monarcha miał jednak poważny problem. Mimo dwukrotnie zawieranych związków małżeńskich, najpierw z Małgorzatą Luksemburską (krewną cesarza Karola IV), a później Elżbietą Bośniaczką nie doczekał się męskiego potomka. Taki stan rzeczy spowodował, że zapewnienie ciągłości rządów stało się dość trudne. Jego trzy córki z drugiej żony: Katarzyna, Maria i Jadwiga nie mogły odziedziczyć tronu. W Polsce prawo do tego posiadało wyłącznie potomstwo „po mieczu”, a nie „po kądzieli”- dziedziczyć mogli zatem mężczyźni z dynastii, nie córki. Rozwiązaniem okazało się zaproponowanie szlachcie polskiej przywileju. 17 września 1374 r. w Koszycach Ludwik Węgierski zwolnił rycerstwo z podatku od gruntów oprócz 2 groszy z łana. W zamian możni zgodzili się, aby po jego śmierci sukcesja przeszła na jedną z córek.
W kryjówce zabitego szefa kartelu narkotykowego znaleziono wizerunki sakralne
W niedzielnych homiliach biskupów w Meksyku nie zabrakło wczoraj odniesień do fali przemocy, która wybuchła w tym kraju po zabiciu Nemesio Oseguery, zwanego El Mencho, szefa kartelu narkotykowego Jalisco Nueva Generación. Poruszenie wywołało odnalezienie w jego kryjówce licznych wizerunków sakralnych. Kierujący diecezją Saltillo bp Hilario González García zdecydowanie potępił przywłaszczanie sobie symboli religijnych przez zorganizowaną przestępczość.
Ostro skrytykował fakt, że przestępcy i szefowie karteli używają obrazów religijnych do usprawiedliwienia swoich okropnych czynów. Nazwał to zjawisko „przewrotnym wykorzystaniem wizerunków sakralnych”. Za „totalną sprzeczność” uznał „szukanie ochrony Boga przy popełnianiu złych czynów”. Wezwał wiernych, by nie dali się zwieść, dodając, że „nie można mieszać wiary z przemocą czy handlem narkotykami”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.