Reklama

Niedziela Małopolska

DIECEZJA TARNOWSKA

Ich jubileusz

Mamy przeświadczenie, że św. Józef nad nami czuwa – stwierdza ks. Zbigniew Marek Wachowicz – proboszcz parafii św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny w Kierlikówce.

Niedziela małopolska 12/2022, str. IV

[ TEMATY ]

Tarnów

Jubileusz parafii

jubileusz 20‑lecia

Archiwum parafii

Rośnie kolejne pokolenie rozśpiewanych parafian

Rośnie kolejne pokolenie rozśpiewanych parafian

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jedna z najmłodszych parafii w dekanacie lipnickim świętuje w tym roku jubileusz 20-lecia istnienia. – Rektorat w Kierlikówce stał się parafią 1 maja 2002 r. – informuje ks. Wachowicz i podkreśla, że historia Kierlikówki i Rdzawy, wchodzących w skład parafii, jest znacznie starsza. Przypomina: – Do roku 1927 Kierlikówka należała do parafii św. Mikołaja Biskupa w Żegocinie, a od 1928 – została przyłączona do parafii św. Małgorzaty w Trzcianie.

Od kapliczki do świątyni

Przez lata mieszkańcy Kierlikówki modlili się przy kapliczce z figurą Matki Bożej z Lourdes, zwłaszcza podczas nabożeństw majowych. W 1968 r. ówczesny proboszcz parafii w Trzcianie, ks. Władysław Ryś pokazał kapliczkę wizytującemu parafię abp. Jerzemu Ablewiczowi i zapytał, czy można by w tym miejscu odprawiać Mszę św., na co hierarcha wyraził zgodę. Gdy w 1977 r. bp Piotr Bednarczyk wizytował parafię, jedną z Mszy św. sprawował przy kapliczce. Zachwycony pobożnością zebranych na wspólnej modlitwie zasugerował, aby wybudować w tym miejscu dużą kaplicę lub kościół. I chociaż trzeba było na realizację pomysłu czekać, i chociaż najpierw miała powstać kaplica i budynek katechetyczny, który w tamtym czasie był potrzebny dzieciom uczącym się religii poza szkołą, dziś w Kierlikówce stoi piękna, zbudowana w 5 lat świątynia, która jednoczy lokalną wspólnotę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Małgorzata Mikołajek, z wykształcenia nauczyciel – inaugurująca i realizująca projekty muzyczne nie tylko na terenie parafii – wspomina: – Z dzieciństwa pamiętam, jakie to było pospolite ruszenie, kiedy zaczęto budować świątynię; pracę parafian, ich trud, zaangażowanie, a także gromadzkie dożywianie, w ramach którego panie przygotowywały jedzenie i przynosiły je budującym kościół.

Rozśpiewana parafia

Szczególną rolę w scalaniu wspólnoty parafialnej odegrał ks. Władysław Ryś. Pani Małgorzata wspomina: – Ksiądz Ryś na lekcje religii przychodził z keyboardem i uczył nas śpiewać. W ramach lekcji oraz zadań domowych przepisywaliśmy ustaloną ilość razy teksty pieśni. Później te kartki trafiały do kościoła i pełniły rolę śpiewników. Proboszcz przyznaje, że ks. Ryś bardzo dbał o śpiew. Podkreśla, że wielu okolicznych organistów to jego odkrycie i zaznacza, że w wybudowanej salce katechetycznej ks. Ryś organizował kursy gry na instrumentach muzycznych. Małgorzata Mikołajek dodaje: – Tutaj przyjeżdżali instruktorzy uczący dzieci gry na pianinie, na gitarze. Były też zajęcia plastyczne. Powstawały różne zespoły, grupy, a to prowadziło do organizacji mniejszych czy większych koncertów, łączących się ze świętami kościelnymi i stanowiących okazję do wspólnej modlitwy.

Reklama

Rys rozśpiewania wspólnoty dostrzegalny jest w Kierlikówce do dzisiaj. To organizowane tu z rozmachem koncerty, ale też wpisująca się w Wielki Post muzyczna Droga Krzyżowa. – Zaczęło się od powstania scholi parafialnej – opowiada p. Małgorzata i dodaje: – Uczyliśmy się śpiewać, ale każdy oczekiwał, że to będzie czemuś służyło. I postanowiliśmy przygotować inną Drogę Krzyżową, żeby panowała atmosfera, żeby był nastrój. Opracowaliśmy kilkanaście utworów wielkopostnych i zaprosiliśmy parafian do udziału w nabożeństwie w piątki Wielkiego Postu. Przyznaje, że udział w muzycznej Drodze Krzyżowej, rozpoczynającej się o godz. 21, to przeżycie modlitewne zarówno dla wykonawców, jak i licznie uczestniczących parafian. – To cenna inicjatywa, w ramach której z muzyką, ze śpiewem wybrzmiewają przemyślane, głębokie rozważania Męki Pańskiej – zaznacza ks. Wachowicz.

Zaangażowani parafianie

Moi rozmówcy podkreślają duże zaangażowanie parafian w życie lokalnej wspólnoty. – Te sukcesy muzyczne to jest praca wszystkich ludzi, którym się chce, otwartych na propozycje, znajdujących czas na próby – stwierdza Małgorzata Mikołajek i dodaje: – Wspólne muzykowanie łączy pokolenia – w chórze śpiewają rodzice ze swymi starszymi dziećmi. A ks. Wachowicz podkreśla: – To wyraz wiary. Nieraz to mówiłem, że miejsce nie wystarczy, bo to, co się dzieje w parafii, to emanacja tego, co się dokonuje w domach, w rodzinach.

Dziś parafia liczy ok. 700 mieszkańców Kierlikówki i Rdzawy. Część to osoby starsze, trudniące się rolnictwem. Dużą grupę stanowią ludzie w średnim wieku dojeżdżający do pracy w okolicznych miastach i miejscowościach. Od kilku lat przybywa osób, które zdecydowały się wyprowadzić z miasta i zamieszkać na wsi. W rodzinne strony wracają też mieszkańcy od lat pracujący za granicą. Kierlikówkę rozsławia prężnie działająca tu firma ASGA. – Gdy jedziemy gdzieś z dziećmi ze szkoły i pytają, skąd jesteśmy, to mówimy, że z Kierlikówki i okazuje się, że dla wielu miejscowość kojarzy się z produkowanymi tu szatami liturgicznymi – opowiada proboszcz i podkreśla, że parafia otrzymuje od firmy gratis komże ministrantów czy ornaty dla księży. Zaznacza: – Ten zakład oddziałuje na lokalną społeczność, zawsze możemy liczyć na ich wsparcie.

Reklama

Łatwo zauważyć działalność kół gospodyń. – W Kierlikówce są to Mamy z pomysłem, które bardzo aktywnie włączają do różnych form pomagania swoje dzieci – informuje p. Małgorzata. I dodaje: – Z kolei w Rdzawie działa prężnie Koło Gospodyń i Gospodarzy. Oni organizują z powodzeniem m.in. akcje charytatywne. Proboszcz podkreśla zaangażowanie wspólnoty, poczucie odpowiedzialności za kościół. – Sukcesywnie dokonywaliśmy zmian w wyposażeniu wnętrza świątyni – informuje i dodaje: – To także uporządkowanie otoczenia kościoła. A wszystko dzięki pracy i ofiarności parafian.

Pod płaszczem opieki

W niedzielę 20 marca w Kierlikówce zostaną zainaugurowane uroczystości jubileuszowe, poprzedzone wielkopostnymi rekolekcjami. W czasie Sumy odpustowej wybrzmią pieśni ku czci patrona parafii, przygotowywane przez chór i scholę. – Koncert jubileuszowy został zaplanowany na Niedzielę Palmową – informuje ks. Wachowicz, a p. Małgorzata zapowiada: – Zaproszeni na wydarzenie parafianie oraz szczególni goście wysłuchają kilkunastu utworów poświęconych św. Józefowi. Dwie pieśni wykonają dzieci z naszej parafii. Koncert ma charakter modlitewny; śpiewając i słuchając, będziemy się modlić za wstawiennictwem patrona.

– Od lat parafię omijają wichury, powodzie, co powszechnie jest uznawane za zasługę św. Józefa, który – mocno w to wierzymy – nad nami czuwa – wyznaje ks. Marek Wachowicz i podkreśla: – Mamy do ziemskiego opiekuna Pana Jezusa wielkie nabożeństwo i ufamy, że roztacza nad nami płaszcz opieki. Jesteśmy przekonani, że wstawia się za nami i wyprasza nam potrzebne łaski.

2022-03-15 11:48

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zacny jubileusz

W parafii św. Marcina w Radziechowach świętowano 630 lat istnienia.

Suma odpustowa 29 czerwca zgromadziła wielu kapłanów, m.in. ks. prał. Władysława Nowobilskiego. Nie zabrakło księży rodaków ze Stanów Zjednoczonych i ze Szwajcarii. Rocznicowej Mszy św. przewodniczył i kazanie wygłosił ks. dr Tomasz Chrzan.
CZYTAJ DALEJ

Dlaczego cierpią i umierają ci, co zaufali Bogu?

2026-03-19 13:48

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pixabay.com

Wiara uczy, że Bóg zawsze nas wysłuchuje: jednak nie zawsze spełnia nasze prośby, ale swoje obietnice. Bywa, że nie wiemy, o co prosić. Nie mając pełnej wiedzy – która przychodzi z czasem – modlimy się, ale nasze prośby są połowiczne, zawężone do momentu ich wypowiadania. Bóg tymczasem widzi szerzej, widzi nasze wczoraj, nasze dziś i wie, jakie będzie nasze jutro.

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą». A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?» Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła». To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić». Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego». A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć». Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat». Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel tu jest i woła cię». Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł». Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?» A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!» Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?» Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić». Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.
CZYTAJ DALEJ

Podlaskie: Pociąg relacji Białystok-Warszawa uderzył w żubry

2026-03-22 09:48

[ TEMATY ]

pociąg

Karol Porwich /Niedziela

Pociąg osobowy relacji Białystok-Warszawa zderzył się w niedzielę rano w okolicach miejscowości Witowo (Podlaskie) z trzema żubrami stojącymi na torach. Jak podają służby, podróżującym pociągiem nic się nie stało, ale zwierzęta nie przeżyły.

Do zdarzenia pociągu Intercity „Żubr” ze zwierzętami doszło po godzinie 7 w niedzielę w okolicach miejscowości Witowo, położonej między Hajnówką a Czeremchą - poinformował PAP dyżurny stanowiska kierowania Podlaskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP w Białymstoku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję