Reklama

Niedziela plus

By uwierzyli w siebie

Chcemy stworzyć naszym dzieciom warunki podobne do panujących w normalnych rodzinach – zapewnia Jan Mader, dyrektor Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych Dzieła Pomocy Dzieciom.

Niedziela Plus 20/2022, str. IV

[ TEMATY ]

wychowanie

Archiwum Fundacji Ruperta Mayera

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dzieci mieszkają w Żmiącej k. Limanowej, na pięknym wzgórzu Beskidu Wyspowego. Aby tu dotrzeć, trzeba pokonać wąską, stromą drogę. Staropolskie hasło: „Gość w dom, Bóg w dom”, umieszczone nad drzwiami wejściowymi, zapowiada przyjazną atmosferę. Dobrze wyposażony ośrodek, w którego skład wchodzą budynki z pokojami i całym zapleczem, ogród, boisko sportowe, sad i las, to miejsce, do którego trafiają dzieci skierowane decyzją sądu rodzinnego.

Ośrodek

– Organem prowadzącym jest przełożony Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego przy wsparciu Dzieła Pomocy Dzieciom Fundacji Ruperta Mayera – informuje dyrektor Mader. I opowiada: – Wszystko zaczęło się ponad 40 lat temu od zainicjowanej przez Katarzynę Mader akcji grupy studentów z krakowskich uczelni oraz kleryków jezuickich. Podjęliśmy się nieść pomoc wychowankom z państwowych domów dziecka. W 1980 r. z inicjatywy o. Ludwika Piechnika, jezuity, powołano do istnienia Akcję Pomocy Dzieciom, a naszym mottem działania stały się słowa: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Dzięki staraniom dwóch jezuitów, o. Piechnika i o. Kreuzera, zakupiono w Żmiącej gospodarstwo rolne ze starym domem, stodołą i stajnią. W następnych latach przy wsparciu m.in. rodziny Hechendorferów i Stowarzyszenia Arbeitskreis Umweltschutz und Entwicklungshilfe z Dachau udało się przebudować i wyremontować ośrodek. W czasie wakacji studenci przyjeżdżali tu z wychowankami z domów dziecka i organizowali swym podopiecznym wypoczynek. Dziś zagospodarowany teren stanowi miejsce całorocznego pobytu dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. To podopieczni placówki socjalizacyjnej i specjalistyczno-terapeutycznej. – W każdej z nich przebywa dwanaścioro dzieci – informuje dyr. Mader, który podkreśla szczególną rolę wychowawców w kształtowaniu umiejętności uczenia się dzieci. Przyznaje, że przybywają z różnym nastawieniem do nauki, do szkoły, ale to właśnie nazywani ciociami i wujkami wychowawcy z ośrodka oraz nauczyciele ze szkoły w Żmiącej zmieniają ich podejście. Z dumą zaznacza: – Wielu naszych uczniów zdobywa wysokie oceny i otrzymuje świadectwa z paskiem.

Ciocia Edyta

Edyta Dudek jest w Żmiącej wychowawczynią od 7 lat, ma pod opieką ośmioro dzieci w wieku szkolnym. – Jestem z nimi przez cały tydzień, dzień i noc, a kolejny tydzień mam wolny – informuje. Wyjaśnia, że do jej obowiązków należą: towarzyszenie dzieciom, pomoc w przygotowaniu się do szkoły, ale też dbanie o ich zdrowie i bezpieczeństwo. Nawiązując do zróżnicowanego wieku dzieci w grupie, zauważa: – Jest tak jak w rodzinie, gdzie starsze dzieci pomagają młodszym, gdzie uczą się od siebie.

Rano ciocia Edyta budzi dzieci, a tym młodszym pomaga się ubrać. Potem pilnuje, aby zjadły śniadanie, spakowały plecaki i na czas zdążyły na lekcje. Gdy dzieci się uczą, dba o ich mieszkanie, o ubranie na kolejne dni oraz wypełnia wymaganą dokumentację. Po powrocie dzieci ze szkoły, po zjedzeniu obiadu, zaczyna się czas odrabiania lekcji oraz odpoczynku. Pani Edyta wyjaśnia: – To miejsce jest dodatkowym atutem. Nasze dzieci mają przestrzeń na zabawę, na uprawianie sportów.

Reklama

Opowiada też o ciekawej inicjatywie: – Każde dziecko codziennie czyta przez minimum pół godziny. Zanim dzieci dobrze przyswoją tę umiejętność, czytają na głos, potem – po cichu, a później opowiadają nam poznane historie. Na uwagę zasługuje także umuzykalnienie wychowanków. – Zaczęło się od Marysi, która miała marzenie, aby nauczyć się grać na skrzypcach – wspomina wychowawczyni i dodaje: – Otrzymała ten instrument, gdy szła do I Komunii św. Potem zaczęły się poszukiwania nauczyciela gry na skrzypcach. Od tego czasu przybywa u nas dzieci grających na różnych instrumentach: w ślady Marysi poszło sześć dziewczynek, pięcioro dzieci gra na pianinie, dwoje na perkusji, kolejnych pięcioro na gitarach. Widać, że sprawia im to radość.

Wolontariusze

Dzieci są przyzwyczajone do udziału we Mszy św. sprawowanej w kaplicy przez o. Janusza Mółkę, jezuitę. – To nasze miejsce modlitwy, które powstało jeszcze za czasów o. Piechnika – oznajmia dyr. Mader. I opowiada: – W każdą niedzielę już o godz. 11.30 maluchy idą do kaplicy. Dzieci grające na instrumentach niosą je ze sobą, aby zadbać o muzykę i śpiew. Przyznaję, że wychowankowie chętnie spotykają się z o. Januszem, który udziela im także sakramentów, a nawet znajduje czas, aby zagrać z chłopakami w piłkę nożną.

Swoją rolę mają tu także wolontariusze. Paweł Mader wspólnie z Justyną Brodą zajmuje się koordynowaniem wolontariatu w fundacji. – Głównym zadaniem wolontariuszy jest pomaganie dzieciom w nauce, a ponadto spędzanie z nimi wolnego czasu, nawiązywanie relacji, które mają im uświadomić, że osoba dorosła nie krzywdzi, że potrafi pomóc, dotrzymuje słowa – wyjaśnia. Zauważa, że dzieci objęte działalnością wolontariatu są często bardzo zdolne, ale zaniedbane, z różnymi problemami. Mają też złe doświadczenia ze szkołą, braki w wiedzy, co sprawia, że niechętnie się uczą. Zaznacza: – Wolontariusze pomagają im uwierzyć w siebie.

Pan Paweł zwraca uwagę na wolontariat wakacyjny, kiedy do ośrodka w Żmiącej przyjeżdżają wolontariusze nie tylko z Polski, ale także ze Stanów Zjednoczonych, z Niemiec, Francji, Włoch. Informuje: – W lipcu organizujemy w Żmiącej wakacje. Chcemy dać wtedy dzieciom możliwość indywidualnego kontaktu z wolontariuszami w ciągu wspólnie spędzonych 12 dni. Dodaje, że są też tacy, którzy przyjeżdżają do Żmiącej, tu poznają dzieci i kontynuują współpracę z nimi w kolejnych miesiącach.

Sam papież

Placówkę w Żmiącej wsparł sam papież Franciszek. – Poznaliśmy Ojca Świętego w Rzymie w 2017 r. – relacjonuje dyr. Mader. Przyznaje, że to było marzenie wielu dzieci, które się spełniło dzięki wsparciu finansowemu właściciela firmy Novmar – Wiesława Nowaka i jego żony Maszy – grupa dzieci ze Żmiącej dołączyła do uczestników wyjazdu do Rzymu organizowanego przez firmę. – Papież bardzo serdecznie nas przyjął, słuchał śpiewanych piosenek – opowiada dyrektor i uśmiechając się, dodaje, że dzieci zaprosiły Ojca Świętego do Żmiącej. Podkreśla: – O naszym dziele przypomniał Franciszkowi o. Józef Maj, jezuita, który przez wiele lat pracował w Rzymie. Pewnego dnia zobaczyłem, że mamy na koncie 10 tys. euro od Ojca Świętego... Dyrektor Mader mówi, że pieniądze zostaną wykorzystane na wykończenie nowego budynku na ich wzgórzu, co zapewni mieszkającym lepsze warunki. – Mamy wielu przyjaciół, którzy od lat nas wspierają – przyznaje i zauważa: – To dla nas bardzo ważny gest. Z jednej strony to zastrzyk gotówki, który bardzo nam się przyda, a z drugiej – jest to dla nas potwierdzenie, że losem katolickiego ośrodka przejął się sam papież.

2022-05-11 09:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Gądecki: dawne metody wychowawcze już się nie sprawdzają

[ TEMATY ]

wychowanie

Episkopat.pl

Abp Stanisław Gądecki

Abp Stanisław Gądecki

Dawne metody wychowawcze już nie wystarczają, już się nie sprawdzają. Nie da się w prosty sposób wrócić do tego, co było kiedyś – uważa abp Stanisław Gądecki. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w liturgiczne wspomnienie św. Jana Bosko w Lądzie nad Wartą wygłosił homilię nt. wychowania młodych pokoleń.

„Dawniej, wymagając od młodych – nawet tych najbardziej zaniedbanych i zagrożonych – pewnych postaw i zachowań, można się było odwołać do ogólnych norm i wzorców, które obowiązywały i były oczywiste dla wszystkich. Dzisiaj dla młodych ludzi nic nie jest oczywiste, a argument, że «tak było od zawsze», ich nie przekonuje” – mówił w salezjańskim seminarium duchownym abp Gądecki.
CZYTAJ DALEJ

Przychodzisz do mnie, Panie

2026-08-04 13:40

Niedziela Ogólnopolska 32/2026, str. 20

[ TEMATY ]

homilia

Karol Porwich/Niedziela

Jak playlisty na platformach streamingowych ułożone są hierarchicznie według popularności utworów, tak podobnie dzieje się z piosenkami religijnymi. One też migrują w świadomości muzycznej wspólnoty i zamieniają się miejscami. Jedną z najpopularniejszych, śpiewanych z lubością przez młodzież jest piosenka W lekkim powiewie przychodzisz do mnie, Panie. To prawdziwy kościelny hit. Nawiązuje wprost do dzisiejszego pierwszego czytania, ukazującego doświadczenie Eliasza, który właśnie w muśnięciu łagodnego wiatru rozpoznał Boga. Nie było Go natomiast w gwałtownych i przerażających zjawiskach. To bardzo pocieszające. Okazuje się bowiem, że Bóg nie chce straszyć człowieka, ale pragnie się nam objawiać w sposób dla nas przyjemny. Ileż razy słyszeliśmy na rekolekcjach, że trzeba zadbać o silentium sacrum – świętą ciszę, bo w niej można spotkać Boga. On się z nikim nie przekrzykuje, nie konkuruje, nie potrzebuje tuby wrzaskliwej propagandy, tylko cierpliwie mówi do naszego serca. Całymi latami. W religijnej ciszy szepcze do sumienia i wzywa do miłości. Prosi o jej odwzajemnienie. Pokój serca oddanego Bogu jest chyba największą wartością, jaką można mieć w życiu. Młodzież śpiewająca wspomnianą piosenkę ma dobrą intuicję. Rozumiemy to lepiej podczas fali upałów. Lekki zefirek w dusznym pomieszczeniu jest wybawieniem dla rozgrzanego ciała. Tchnienie Ducha Bożego działa jeszcze mocniej na doświadczającą dokuczliwego rozedrgania duszę człowieka. Modlitwa, spowiedź, Eucharystia, bliskość braci w wierze, radość wspólnoty, znaleziona odpowiedź na uporczywe pytanie, rozpoznana droga życia, dobra rada mądrego – to tylko niektóre elementy opisywanego zjawiska. Mawiamy wtedy: Pan jest wielki, alleluja, amen.
CZYTAJ DALEJ

Św. Filomena. Miłość, która daje siebie

2026-08-08 20:57

Marzena Cyfert

Misterium o św. Filomenie w Gniechowicach

Misterium o św. Filomenie w Gniechowicach

Modlitwa, procesja, misterium i świadectwa pielgrzymów złożyły się na uroczystości odpustowe w Sanktuarium św. Filomeny w Gniechowicach. Ich centralnym punktem była Eucharystia pod przewodnictwem o. Damiana Stachowicza OFM.

– To jedyny w Polsce kościół pw. św. Filomeny i zarazem jej sanktuarium. Dziękujemy dziś za jej opiekę nad nami i prosimy o dalsze orędownictwo i wstawiennictwo. Jak mówił św. Jan Maria Vianney, jest to święta, której Bóg niczego nie odmawia. Ona duchowo czeka na swoich czcicieli, którzy do niej przychodzą, i wyprasza potrzebne łaski – mówił ks. Jarosław Wawak, proboszcz i kustosz sanktuarium.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję