Reklama

Felietony

Pies trojański

Polska jest dziś solą w oku kilku bardzo wpływowych środowisk i naprawdę musimy jej strzec, jeśli chcemy przekazać prawdziwe dziedzictwo naszym dzieciom.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Polska, czy tego chcemy czy nie, postrzegana jest w Europie jako ostatni kraj tak wierny Jezusowi Chrystusowi. Oczywiście, możemy się z tym nie zgadzać, ale tak nas widzą. To dlatego rozmaici ideolodzy marzą o tym, aby wywrócić nasz polski świat do góry nogami. Od dłuższego czasu zauważam symptomy tej trwającej wojny, inwazji. Radzimy sobie z tym wszystkim jako tako (bardziej przez zaniechanie niż świadomą aktywność), ale widać, że jednak jesteśmy w defensywie i oddajemy pole.

Jak zauważył nieodżałowany Vladimir Volkoff, dzisiejsza wojna używa zupełnie innego instrumentarium niż konflikty rozgrywane jeszcze w XX wieku. Teraz najskuteczniejszą bronią nie są czołgi i lotnictwo, jest nią władanie informacją. Ktoś, kto panuje nad największymi źródłami rozpowszechniania informacji, w istocie propaguje nie informację jako taką, tylko własny punkt widzenia – własną propagandę. Żyjemy więc w dobie terroru infokracji, która gwałci naszą świadomość i czyni z nas dobrowolnych niewolników. Panowanie nad dystrybutorami informacji sprawia, że ludzi traktuje się jak posłuszne automaty, które trzeba najpierw odpowiednio – agresywnie – zaprogramować. Rozumieją już Państwo, dlaczego czuję się zmobilizowanym i wojskowym człowiekiem. Ot, porucznikiem szwadronu wolnych publicystów. Dziś opiszę pierwszą pułapkę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Czym jest koń trojański, wie każde pacholę ze szkoły podstawowej. Ot, wielki drewniany koń pozostawiony przez Greków na pustym polu poza murami Troi. Dopóki tam stoi, nic nie zagraża obrońcom. Zaczyna się jednak działanie greckich agentów, którzy tłumaczą, że Troja się wzmocni w dwójnasób, gdy wciągnie to straszydło do miasta. Na nic się zdają przestrogi Laokoona, który – w końcu! – ciska włócznią w brzuch nieproszonego „pomnika”. Agentura wpływu przekonuje Trojan, aby wciągnęli konia do miasta, do jego centrum. Wtedy jeszcze nie wiadomo, po co koń, któremu przypisano wabiące znaczenie, jest ciągnięty do miasta przez sznury rozśpiewanych i roztańczonych chłopców i dziewcząt. Wybucha festyn, który... zakończy się tryumfem oszusta Ulissesa i strumieniami krwi Trojan. Czy tak w istocie było, czy to jedynie fantazja Homera – wszystko to nie ma najmniejszego znaczenia. Dla nas ważna jest symbolika tej opowieści. Oto bowiem Polska jest dziś solą w oku kilku bardzo wpływowych środowisk i naprawdę musimy jej strzec, jeśli chcemy przekazać prawdziwe dziedzictwo naszym dzieciom. Z jednej strony napiera na nas globalistyczny walec, który niesie ze sobą zeświecczenie, walkę z religią, szerzenie lewackiego zabobonu, stadnej ciemnoty i propagowanie zboczeń jako istotnych ścieżek osobistego rozwoju. Z drugiej – płynie do nas narracja Kremla, w której Władimir Putin przedstawiany jest jako wódz „trzeciego Rzymu”, jeden z ostatnich na globie obrońców chrześcijaństwa i konserwatywnych wartości. Został on – przez wiele kręgów konserwatywnych – mianowany rycerzem broniącym prawdziwych wartości przed atakiem zboczeń, lewicowych aberracji i wojującego ateizmu.

Globaliści wabią nas koniem trojańskim pomalowanym w barwy praw obywatelskich, tolerancji i walki z razsizmem (choć ten rasizm uprawiają właśnie globaliści, podnosząc konieczność dzielenia ludzi ze względu na kolor skóry, płeć, orientację seksualną i pochodzenie). Wprowadźmy jednak tego konia do centrum naszego świata, a rychło wypełznie z niego czerwony upiór Lenina skrzyżowanego z Różą Luksemburg i Altierem Spinellim. W ustroju, do którego dążą globaliści, nie ma miejsca na żadną wolność jednostki – wszyscy będą poddani bezwzględnej kontroli. Ludzie muszą totalitarnie się zgadzać z „wielkim bratem” i uczestniczyć w kampaniach szczucia przeciw tym, którzy zachowali jeszcze odrobinę wolności.

Niestety, z drugiej strony czai się brunatny koń Putina – w tę pułapkę wpadnie każdy, kto uwierzył, że wychowanek KGB może naraz stać się człowiekiem wierzącym i oddającym Cerkwi moskiewskiej swego prawdziwego ducha. W tę pułapkę wpadło nieliczne grono konserwatystów, którzy – jeszcze przed inwazją na Ukrainę – słali do Putina wiernopoddańcze listy, z prośbą o obronę wiary, tradycji i rodziny. To taki sam robaczywy podarek jak ten od globalistów. Właściwie mówienie o koniu trojańskim jest uszlachcaniem autorów tych zasadzek. Tu proporcja dyktuje, aby mówić i o czerwonym, i o brunatnym psie! I mówi to Państwu samozwańczy porucznik samodzielnego szawadronu białych. Czas ruszać, kończę.

2022-05-31 14:43

Oceń: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czerwoni albo „Wzgórze psów”

Na szczytach zdradzieckich grup mających za zadanie owładnąć „ciemnym polskim ludem” narodziły się dzisiejsze „elitki” Warszawy.

Istnieje w Polsce warstwa społeczna, która zawsze rości sobie pretensje do bycia elitą państwa. Ukształtowała się ona po 1945 r. i w większości była swobodną kreacją inżyniera dusz i narodów Józefa Wissarionowicza Stalina. To on wyciągnął z polskich czworaków i zamtuzów najbardziej rozchełstaną hołotę i uzupełnił ją nawiezionymi do Polski ludźmi, którzy mieli za zadanie udawać Polaków. Do tego prowokował napuszczanie Polaków na przywiezionych nad Wisłę Żydów w wydaniu najbardziej roszczeniowym i grubiańskim, bo litwackim. Tak, tak, proszę nie srożyć się na historyczne fakty. W pierwszych latach PRL konstruowano bezpiekę i wymiar sprawiedliwości. Kiedy trzeba było przytrzeć nosa rosyjskim Żydom, nagłe wzmocnienie z Moskwy otrzymał ukraiński towarzysz (o dziwo jego pobratymcem był ojciec Adama Michnika) Demko, w naszych stronach bardziej znany jako Mieczysław Moczar. To on – przy akceptacji Władysława Gomułki – urządził pod koniec lat 60. ubiegłego wieku antysemicką hecę, aby w ten sposób odebrać bezpiekę litwakom i przekazać ją w ręce Rusinów oraz wynarodowionych Polaków. Tak właśnie tworzyła się przyszła elita Trzeciej Rzeczypospolitej. Z tego też powodu nikt z liczących na frukty historyków nie wspomni o tej drodze krystalizowania się warszawskiej elity. Potem mieliśmy jeszcze czkanie historii, gdy stare PZPR-owskie frakcje „chamów” (Moczara) i „Żydów” (z linii płk. Hollanda i samej Julii Brystiger) wzięły się za łby w czasach prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego; gdy stary weteran moskiewskich pieniędzy Leszek Miller przeżywał „szorstką, męską przyjaźń” z tym pieszczoszkiem Michnika i dawnej frakcji „żydowskiej z PZPR”. W wyniku tej rywalizacji na szczytach zdradzieckich grup mających za zadanie owładnąć „ciemnym polskim ludem” narodziły się dzisiejsze „elitki”, przesiadujące w modnych warszawskich kawiarniach i teatrach. Obie frakcje odziedziczyły jednak po swoich przodkach i promotorach traktowanie polskości jako nienormalności, stanu patologicznego. Szczerze powiedziawszy, nie wiem, jakiej grupy dzieckiem jest Donald Tusk, niemniej jego przemówienie w Brukseli było kwintesencją stalinowskich wyziewów pomieszanych z kompleksami nieczującego się Polakiem człowieka, mieszkającego jednak nad Wisłą i uznającego polskość za stan patologiczny, nadający się jedynie do zwalczania. Oto ukształtowany przez Republikę Okrągłego Stołu – było nie było aktualny premier urzędujący w Warszawie – wygłosił płomienny manifest pochwały bycia... Europejczykiem. Tusk wręcz wezwał do kształtowania i obrony współczesnych wzorców „europejskiego patriotyzmu”, i to w nader widocznej kontrze do konserwatywnej ofensywy Donalda Trumpa. Nie wiem, co znaczy bycie Europejczykiem zamiast Polakiem, nie obchodzą mnie też arkana europejskiego patriotyzmu. Istotne są dla mnie wiwisekcja takiej świadomości, dotarcie do mechanizmów obronnych skutkujących tak radykalnie antypatriotyczną (wobec własnego kraju) postawą.
CZYTAJ DALEJ

Atak na zakonnicę w Jerozolimie - podejrzany zatrzymany

2026-04-30 11:05

[ TEMATY ]

zakonnica

Jerozolima

atak

Karol Porwich/Niedziela

Policja w Jerozolimie aresztowała 29 kwietnia 36-letniego mężczyznę. Jest on podejrzany o to, że dzień wcześniej w godzinach popołudniowych z pobudek rasistowskich zaatakował zakonnicę katolicką na obrzeżach Starego Miasta w Jerozolimie.

Według policji, atak, w wyniku którego zakonnica odniosła obrażenia twarzy, miał miejsce w pobliżu tzw. Grobu Dawida i Wieczernika na Górze Syjon, gdzie znajduje się również niemieckojęzyczna opactwo benedyktynów Dormitio.
CZYTAJ DALEJ

Zaśpiewali dla Maryi

2026-05-01 07:31

[ TEMATY ]

VI Mazowiecki Festiwal Piosenki Religijnej

Zuzanna Ustaszewska

- Dzieci z niepełnosprawnościami , mimo trudności i ograniczeń, potrafią zachwycać swoimi darami, wrażliwością artystyczną oraz pięknymi, pełnymi empatii postawami wobec drugiego człowieka - powiedziała Niedzieli Beata Warmowska, nauczycielka laureatów VI Mazowieckiego Festiwalu Piosenki Religijnej

Już po raz szósty w murach Zespołu Szkół Specjalnych przy ul. Elektoralnej 12/14 radośnie wybrzmiały utwory religijne. W tym roku hasłem przewodnim festiwalu było „Tobie śpiewamy Maryjo”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję