Reklama

Aspekty

Za kulisami

Często dostajemy prośby, żeby się za kogoś pomodlić. To jest piękne, bo też po to jesteśmy, żeby towarzyszyć duchowo ludziom. Ale myślę, że my, szczególnie dzisiaj, również potrzebujemy tej modlitwy – mówi s. Dalia Matusiak.

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 6/2023, str. IV

[ TEMATY ]

modlitwa

Karolina Krasowska

S. Dalia Matusiak

S. Dalia Matusiak

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kamil Krasowski: Jak to było z siostry powołaniem?

Urodziłam się i wychowałam na Górnym Śląsku, chociaż moja rodzina pochodzi z Mazowsza, więc słaba ze mnie Ślązaczka (uśmiech). Jako nastolatka przeżywałam okres buntu i byłam bardzo daleko od Pana Boga. Jednak On ma swoje sposoby; wiedział, jak przyprowadzić mnie do Siebie. W pewnym momencie razem z rodzicami trafiłam do wspólnoty neokatechumenalnej przy parafii Matki Kościoła w Jastrzębiu-Zdroju, w której zaczęłam odkrywać piękno Jezusa. Odkryłam, że jest Ktoś, Kto mnie kocha mimo wszystko i za darmo, i że nie muszę Mu niczego udowadniać. To było dla mnie wielkie odkrycie, takie „wow”!

Reklama

Jeszcze przed nawróceniem miałam wiele planów na swoją przyszłość, ale gdy zaczęłam budować relację z Jezusem, coraz bardziej czułam, że chcę się Mu poświęcić. Takie silne pragnienie w sercu poczułam szczególnie półtora roku przed maturą. Po rozeznaniu na modlitwie, rozmowach z kapłanami, a także przez konkretne sytuacje Pan Bóg pokazał mi, że powinien to być zakon. Co prawda, chyba nigdy nie ma się takiej stuprocentowej pewności, jednak mądry ojciec kapucyn, który mi towarzyszył wtedy duchowo, powiedział: „Dalia, idź i sprawdź. Zawsze jest czas formacji, w którym możesz rozeznać, czy to jest to, czy nie”. I miał rację. Jak tylko przekroczyłam progi klasztoru, poczułam pokój i radość; w głębi serca miałam poczucie, że to jest to. Myślę, że odpowiedź na powołanie to szczyt zaufania Panu Bogu i krok w stronę przepaści. Jeżeli Mu zaufamy, to On nas złapie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jak wybrała siostra Franciszkanki Rodziny Maryi i swoje imię zakonne?

Z imieniem to jest trochę śmiesznie, bo w naszym zgromadzeniu od wielu lat już nie zmieniamy imion, co ma związek z reformą posoborową. Imię Dalia nadali mi rodzice podczas chrztu, co często dla wielu osób jest zadziwiające; więc pytanie o imię trzeba by było im zadać (uśmiech).

W zgromadzeniu jestem od 12 lat. Wybrałam to, bo wcześniej znałam nasze siostry, dlatego trochę łatwiej mi było wybrać. Bardzo mocno zastanawiałam się też nad zgromadzeniem misyjnym, bo ciągle czuję w sobie misyjnego ducha, ale jednocześnie zawsze bardzo chciałam pracować z dziećmi i młodzieżą, co jest jednym z naszych charyzmatów. To mnie pociągnęło najbardziej. Oprócz tego byłam „zakochana” w św. Franciszku, więc musiały to być franciszkanki (uśmiech).

Reklama

Co charakteryzuje siostry zgromadzenie?

Istnieją zakony czynne, które oddają się głównie apostolstwu. Mają mniej modlitwy brewiarzowej i adoracji, co oczywiście też jest, bo „z pustego Salomon nie naleje”, musimy mieć skąd czerpać duchowe siły, by móc potem głosić Jezusa. Są także zakony kontemplacyjne, najczęściej zamknięte, gdzie siostry bardzo dużo się modlą, a pewne prace podejmują jako środek do utrzymania. Nasze zgromadzenie jest kontemplacyjno-czynne. Ojciec założyciel św. abp Zygmunt Szczęsny Feliński miał takie pragnienie, by połączyć jedno i drugie. W ciągu dnia mamy wiele czasu na modlitwę, a jednocześnie prowadzimy pracę apostolską. Modlitwa przeplata naszą codzienność, stale nam towarzyszy. Dlatego nawet gdy mam dużo pracy i rzeczy do zrobienia na zewnątrz, to czuję, że robię to dla Jezusa.

Jak w zgromadzeniu wygląda życie na co dzień?

W dużych domach, w których prowadzimy domy dziecka czy domy pomocy społecznej, nasza codzienność i rytm dnia są dostosowane do posługi w tych dziełach. Są też duże domy, które są formacyjnymi, jak dom prowincjalny i generalny. Tam życie wygląda trochę inaczej. Jest wyznaczona siostra, która np. gotuje obiady, czy siostra ekonomka, która robi zakupy. W małych domach, jak nasz, gdzie łącznie ze mną posługują trzy siostry, na co dzień dzielimy się obowiązkami, robimy zakupy, same gotujemy. Porównałabym nasze życie do życia rodzinnego, bo podobnie funkcjonujemy. Tutaj, w Gorzowie, dwie z nas uczą katechezy w tej samej szkole, jedna z sióstr jest zakrystianką. Wspólnie modlimy się i razem jemy posiłki. Jest czas na rozmowę, rekreację, czytanie duchowe, na to, by podzielić się swoimi problemami czy zmaganiami. To są bardzo dobre i błogosławione momenty. Wtedy naprawdę buduje się wspólnotę.

Reklama

Co pomaga siostrze jeszcze bardziej zbliżać się do Pana Boga? Czy są to jakieś konkretne praktyki religijne?

Pan Jezus powiedział, żebyśmy nie byli gadatliwi na modlitwie. Czasami wydaje się, że jakaś dodatkowa modlitwa sprawi, że będę bliżej Boga. Ale tak nie jest. Myślę, że można to porównać do relacji. Czasami nie trzeba wiele mówić, wystarczy być. Najpiękniejsze jest to, że modlitwa przeplata się przez cały nasz dzień, bo gdybym pomodliła się tylko rano i do wieczora już nic, to byłoby tak, jakby mąż z żoną rano powiedzieli sobie „dzień dobry”, a w ciągu dnia tylko by się mijali ze sobą, w ogóle nie rozmawiając. Jako siostry oddajemy się Jezusowi jako Oblubieńcowi. W tej relacji pomagają mi nie tyle dodatkowe praktyki, co głębsze przeżywanie tych modlitw, które nas obowiązują. Często staram się o tym mówić dzieciom, że modlitwa to nie jest tylko „odklepanie” formułek – wtedy to jest monolog. Podobnie jak w relacjach osobowych ciężko nam słuchać, sama się na tym łapię, tak czasami ciężko jest mi słuchać Pana Boga, czyli po prostu usiąść przed Najświętszym Sakramentem – nie prosić, nie narzekać, tylko słuchać. I rzeczywiście mam doświadczenie tego, że Pan Bóg mówi przez znaki, przez swoje słowo i konkretne natchnienia. Tylko jeżeli nie słuchamy, to nie usłyszymy.

W czym pomaga siostrze pogłębianie relacji z Panem Bogiem?

Zawsze, gdy tłumaczę to dzieciom, daję porównanie do świecy. Gdy w pokoju stoi zapalona świeca, a ja stoję na drugim jego końcu, to widzę tylko jakieś kształty. W miarę jak się do niej zbliżam, to zaczynam widzieć wszystko wyraźniej. Podobnie jest w relacji z Bogiem. Im bliżej Niego jestem, tym wyraźniej widzę nawet najmniejsze skazy na sobie. Im bardziej wchodzę w relację z Jezusem, tym bardziej chcę Go poznawać i odczuwam jeszcze większy „głód” Boga.

Czy oprócz czasu na pracę i modlitwę znajduje siostra czas, by rozwijać swoje pasje i zainteresowania?

Przed wstąpieniem do zgromadzenia przez 9 lat trenowałam koszykówkę, więc sport to jest coś, co zawsze mi sprawiało radość. Teraz bardzo się cieszę, ponieważ część dziewczyn, które uczę... trenuje koszykówkę. Nie da się dzisiaj podejść do ludzi, szczególnie młodych, i powiedzieć: „Słuchaj, Pan Bóg ma ci coś do powiedzenia”, bo w najlepszym wypadku odwrócą się na pięcie i pójdą. Trzeba budować z nimi relacje. Dopiero później, już będąc w jakiejś relacji, można iść z nimi „za rękę” w stronę Jezusa. Jeśli chodzi o moje doświadczenie, to pomagają mi w tym właśnie pasje, które rozwijałam przed wstąpieniem do klasztoru. One są ważne, potrzebne i Pan Bóg się nimi posługuje.

Od jakiegoś czasu na kanale YouTube opowiada siostra razem z ks. Barnabą Dębickim o kulisach życia w zakonie i na plebanii. Dotychczas ukazały się 3 odcinki. Jak narodził się ten pomysł?

On jest „odnogą” innej dużej inicjatywy na kanale YouTube „Góra Słowa”, na którym ukazują się nasze odcinki „Za Kulisami”. Razem z ks. Barnabą, z którym posługuję w jednej parafii, w formie dialogowanej chcemy pokazać coś, co jest na wyciągnięcie ręki, a jednak trochę ukryte, bo „za kulisami”. W pierwszych odcinkach chcemy przybliżyć ludziom, jak żyją księża diecezjalni i siostry zakonne. Ostatnio mówiliśmy o klauzurze, o tym jak mieszkamy, jak się modlimy, jak jemy i spędzamy wspólnie czas. Chcemy, żeby to, o czym rozmawiamy, było odpowiedzią na potrzeby ludzi, na tematy, które ich interesują.

Jak siostra przeżywa Dzień Życia Konsekrowanego?

To dla mnie przede wszystkim duchowe przeżycie, przypomnienie momentu mojej konsekracji. W tym dniu czuje się eklezjalność. To piękne i budujące, gdy widzi się, że w Jezusowym Kościele są inne siostry i inni ojcowie. Myślę, że ten dzień jest też ważny dla ludzi świeckich, daje im taki „mały akcencik” o osobach konsekrowanych. Często dostajemy prośby, żeby się za kogoś pomodlić. To jest piękne, bo też po to jesteśmy, żeby towarzyszyć duchowo ludziom. Ale myślę, że to jest także dobry dzień, by ludziom przypominać, że my, szczególnie dzisiaj, również potrzebujemy tej modlitwy. Często, gdy mówię o tym dniu młodym ludziom, to mówię im, że „to jest ten dzień, kiedy ja was proszę o modlitwę, a nie odwrotnie”.

S. Dalia Matusiak franciszkanka Rodziny Maryi, posługuje w parafii Pierwszych Męczenników Polski w Gorzowie Wlkp. Uczy katechezy w SP nr 20. Wcześniej posługiwała w Koszalinie

2023-01-31 15:04

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Brzezinka: Droga Krzyżowa za ofiary obozów i gułagów

[ TEMATY ]

modlitwa

Droga Krzyżowa

MR

Droga Krzyżowa za drutami obozowymi ma swój głęboki wydźwięk

Droga Krzyżowa za drutami obozowymi ma swój głęboki wydźwięk

Piękna jesienna pogoda towarzyszyła nabożeństwu Drogi Krzyżowej za ofiary obozów i gułagów, które odbyło się 5 listopada na terenie byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz II-Birkenau w Oświęcimiu-Brzezince. Kilka tysięcy osób wzięło udział w modlitwie pasyjnej i rozważaniach, w których przewodnikiem była zamordowana w Auschwitz-Birkenau, karmelitanka, św. Teresa Benedykta od Krzyża, Edyta Stein.

Mieszkańcy Oświęcimia i okolicznych wsi, pielgrzymi z różnych zakątków Śląska i Małopolski, księża, zakonnicy oraz zakonnice, przeszli ścieżkami obozowymi, modląc się za ofiary obozów i gułagów na całym świecie. Z różańcami w dłoniach i modlitwą na ustach, wierni pokonywali kolejne odcinki kilkukilometrowej trasy. Wielu z nich zapaliło znicze w Miejscu Pamięci.
CZYTAJ DALEJ

Korona cierniowa będzie regularnie wystawiana w katedrze Notre-Dame

2025-11-29 08:17

[ TEMATY ]

relikwie

Jezus

korona cierniowa

CC BY-SA 3.0, commons.wikimedia.org

Od 5 grudnia 2025 roku Korona cierniowa będzie wystawiana do adoracji w każdy piątek po południu — to decyzja, która ma podkreślić duchowe odrodzenie katedry po latach odbudowy.

Po ponownym otwarciu Notre-Dame de Paris 7 grudnia 2024 roku, paryska katedra pozostaje w centrum uwagi nie tylko ze względu na rekordowe tłumy odwiedzających (ponad 11 mln osób), lecz także za sprawą powrotu najsłynniejszej z jej relikwii — Korony cierniowej. Jej publiczna adoracja ma stać się cotygodniowym rytuałem.
CZYTAJ DALEJ

Betlejemskie relikwie

2025-11-29 08:03

[ TEMATY ]

"Niedziela. Magazyn"

Red

Pierwsze ślady czci związanej z Bożym Narodzeniem dotyczą nie przedmiotów, lecz miejsc. Już w II wieku chrześcijanie pielgrzymowali do Betlejem, by zobaczyć grotę, w której przyszedł na świat Jezus. Ale co tak naprawdę wiemy o tym miejscu i samych relikwiach?

Gdy w 326 r. cesarzowa św. Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego, odbyła swoją słynną pielgrzymkę do Ziemi Świętej, była na tyle wzruszona widokiem miejsc, po których stąpał Jezus, że zmieniła oblicze Palestyny. W pewnym sensie zmieniła też dzieje pewnego niepozornego miasta, które dzięki potrzebie dotknięcia tajemnicy Wcielenia stało się sercem chrześcijańskiego świata. Z inicjatywy cesarzowej w miejscu, w którym Dziecię Jezus po raz pierwszy nabrało w płuca powietrza, wzniesiono monumentalną bazylikę. Bazylika Narodzenia Pańskiego zbudowana nad grotą, w której schronienie znalazła Święta Rodzina, w której narodził się Zbawiciel, natychmiast stała się jednym z najważniejszych punktów na mapie chrześcijaństwa i centrum pielgrzymek. Betlejem przez kolejne stulecia żyło własnym rytmem mimo burzliwych dziejów. Arabskie najazdy zmieniły strukturę etniczną miasteczka i odcisnęły swoje piętno na architekturze, kulturze i obyczajowości, jednak jedno w Betlejem pozostało niezmienne – nigdy nie utraciło ono pielgrzymkowego charakteru i statusu miejsca, w którym można wsłuchać się w rytm serca chrześcijaństwa, rytm, który przypomina o tajemnicy Wcielenia. O burzliwych dziejach Betlejem, o tym, czy po dwóch tysiącach lat obecności tam chrześcijan – może przyjść dzień, w którym w mieście narodzenia Jezusa nie będzie mieszkała żadna chrześcijańska rodzina, opowiada w najnowszym numerze kwartalnika „Niedziela. Magazyn” (numer 11) prof. Barbara Strzałkowska, uznana biblistka i ekspert do spraw turystyki religijnej, osoba, dla której Betlejem jest drugim domem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję