Wnoszę do najwyższych władz krajowych i europejskich o uchwalenie dyrektywy zabraniającej korzystania z gier komputerowych i kreskówek wszystkim, którzy już
dawno ukończyli siódmy rok życia. Wyjątkowo skrupulatnie należy dopilnować przestrzegania tego zakazu przez członkinie ugrupowań feministycznych, bowiem szkody moralne i intelektualne wyrządzone
im przez wspomniany repertuar są bardzo niebezpieczne i trudne do naprawienia.
Udowodniono wszakże na dzieciach, że nadmiar gier komputerowych i filmów animowanych prowadzi do utraty zdolności odróżniania tego, co realne od tego, co fikcyjne. Dzieciaki nie potrafią
potem trzeźwo oceniać rzeczywistości i wszystko przeżywają z jednakową powagą. Jak się napatrzą w ekran, to im się wydaje, że mogą skoczyć z czwartego piętra
i polecieć jak Batman. Albo zdzielić kolegę młotkiem w potylicę i nic nie powinno się stać.
Dzieciaki można jeszcze zrozumieć, zwłaszcza, że to, co fikcyjne bywa psychicznie łatwiejsze i bardziej kuszące. Za nic się nie odpowiada, żadnych konsekwencji moralnych i prawnych
się nie ponosi. Grę można w każdej chwili wyłączyć i zacząć od nowa. Zabity w krwawej jatce bohater, znowu pojawi się na ekranie jak nowy, bez ran i zmęczenia.
Wszystko jest przecież na niby, i życie i śmierć.
Ostatnie wyczyny niewielkiej, ale krzykliwej grupy feministek rodzimych i z importu udowodniły, że pomieszanie świata rzeczywistego z wirtualnym zagroziło również dorosłym. Panie
chcą decydować o ludzkim życiu już w trakcie jego trwania, jakby to była komputerowa gra w zabijanie. W ferworze dopasowania rzeczywistości do swoich fikcji
zapomniały, że w realnym świecie żyje się raz i umiera się raz, przez co jedno i drugie nie może być przedmiotem kombinowania podstarzałych dziewczynek. Ba, zapomniały
nawet o obowiązującej Konstytucji, z której Trybunał wyprowadził ostateczny kształt ustawy o ochronie życia.
Wnioskuję o ograniczenie dostępu do kreskówek i gier komputerowym szczególnie niektórym środowiskom, by je uchronić przed większymi szkodami moralnymi i intelektualnymi.
Biskupi nie mogą wykorzystywać autorytetu Kościoła do wskazywania wiernym, na kogo mają głosować - uważa kard. Gerhard Müller. Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary zarzucił części niemieckich hierarchów zacieranie granicy między misją duchową a działalnością polityczną. Ostrzegł, że angażowanie Kościoła po stronie konkretnych partii prowadzi do nadużycia władzy duchowej i może powodować zgorszenie wiernych.
Podziel się cytatem
- napisał kard. Müller w tekście opublikowanym w Rzymie.
Nigdy nie zastanawiałem się nad tym. Po prostu moja męczeńska śmierć była konsekwencją tego, że Bóg zawsze był moim przewodnikiem w życiu i oświecał mi drogę w przeżywaniu mojej wiary w Kościele katolickim. Być może sugerowało to już moje imię, które składa się z dwóch hebrajskich słów: melek i or. Pierwsze z nich znaczy „król”. Drugi zaś rzeczownik można oddać w języku polskim wyrazem „światło”. Melchior zatem znaczy „król światła”. Imię to można też tłumaczyć bardziej opisowo - „Bóg jest moją światłością”. Ta wersja bardziej mi odpowiada, ponieważ właściwie od najmłodszych lat starałem się żyć w blasku Bożej obecności, poświęcając Jego służbie całe moje życie.
Urodziłem się kilkanaście lat przed końcem XVI wieku w Cieszynie. Rodzice wysłali mnie do jezuickiego kolegium w Wiedniu, gdzie byłem jednym z wyróżniających się uczniów. Zafascynowany duchowością tego zgromadzenia stałem się jego członkiem i odbyłem nowicjat w Brnie. Następnie nauczałem w innych jezuickich kolegiach, aby potem jeszcze bardziej pogłębić swoje wykształcenie przez studiowanie filozofii i teologii oraz języków obcych. Sporo podróżowałem.
Jako kapłan pracowałem początkowo w Pradze. Tak się złożyło, że na rok przed moją męczeńską śmiercią wybuchła na tle religijnym (konfrontacja protestantyzmu z katolicyzmem) tzw. wojna trzydziestoletnia (1618-1648). Dlatego też zostałem wysłany przez moich przełożonych na front jako kapelan wojsk polskich i czeskich. W Koszycach na skutek knowań jednego z pastorów oskarżono mnie o zdradę na rzecz katolickiej Polski. Wraz z dwoma innymi księżmi poniosłem śmierć męczeńską za wiarę 7 września 1619 r. Oprawcy torturowali mnie, abym wyrzekł się swojej wierności Kościołowi katolickiemu. Ja jednak nie odstąpiłem od swojego wyznania.
Szybko zaczęto oddawać mi kult na Słowacji, Węgrzech, Morawach i na Śląsku. Dopiero jednak na początku XX stulecia zaliczono mnie w poczet błogosławionych. Sługa Boży Jan Paweł II dziewięćdziesiąt lat później - w 1995 r. ogłosił mnie świętym. Bywam przedstawiany w ikonografii w szatach jezuickich i patronuję archidiecezji katowickiej.
Na zakończenie pragnę życzyć wszystkim chrześcijanom, aby Bóg był zawsze dla nich światłem na mrocznych niekiedy drogach codziennego życia.
Podczas dzisiejszej wizyty w Bazylice Matki Bożej Dobrej Rady w Genazzano, Leon XIV wziął udział w odsłonięciu fresku, przedstawiającego go na modlitwie przed tamtejszym wizerunkiem Maryi. Dzieło autorstwa Marco Innocenziego wpisuje się w wielowiekową tradycję upamiętniania papieży związanych z tym sanktuarium, informuje Vatican News.
W kaplicy, w której znajduje się otaczany czcią wizerunek Matki Bożej Dobrej Rady w Genazzano, pojawił się nowy wizerunek. Przedstawia Leona XIV, modącego się przed maryjną ikoną, z którą łączy go nabożeństwo, pielęgnowane od młodości.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.