W pierwszą niedzielę lipca rynek w Kępnie wypełnił się ludźmi dobrej woli, którzy przy dźwiękach muzyki wspólnie modlili się w atmosferze uwielbienia. Spotkanie ewangelizacyjne pod nazwą „Jestem w Kępnie” miało charakter nie tylko modlitewny. Pani Agnieszka, jedna z uczestniczek tego wydarzenia, zauważyła: – Jak widać, impreza, w której uczestniczymy, zgromadziła wiele rodzin z dziećmi i mieszkańców Kępna i przyczynia się do integracji lokalnej społeczności. Wszyscy się tu dobrze bawią, a atrakcje są zarówno dla najmłodszych, jak i dla starszych uczestników.
Dlaczego „Jestem”?
Nazwa spotkania nie jest przypadkowa i ma dwojakie znaczenie. – Z jednej strony ma pozostawać neutralna, zaprasza wszystkich, także spoza Kościoła, do udziału w tym evencie. Sugeruje naszą obecność w mieście: mamy ucieszyć się swoją obecnością i spędzić czas na dobrej zabawie. Z drugiej strony – przesłanie jest bardzo ewangeliczne i nawiązuje do objawienia Boga, który sam powiedział, że zawsze „Jest”; przedstawił się tak Mojżeszowi i Izraelowi. Ale także sam Jezus wielokrotnie podkreślał, że „Jest”. Już samą nazwą chcemy ogłosić wszystkim, że Bóg zawsze z nami jest, i w tej atmosferze pragniemy spotkać się przed sceną, z której ogłaszać będziemy Jego żywą obecność – wyjaśnił Marcin Rachel, lider Wspólnoty Jestem.
Spotkanie „Jestem w Kępnie” zostało zorganizowane przez Stowarzyszenie św. Marcina w Kępnie przy współpracy z parafią oraz Wspólnotą Modlitewną Jestem. – Jako główny cel działalności stowarzyszenie przyjęło właśnie głoszenie Słowa, czyli ewangelizację. Każde nasze działanie zawsze ma nieść ze sobą świadectwo o żywym, działającym Bogu. Bez względu na to, czy organizujemy kolędowanie, pomoc dla powodzian czy piknik, zawsze towarzyszą nam słowa z Drugiego Listu do Tymoteusza: „Głoś słowo Boże i bądź gotowy w każdej sytuacji – bez względu na okoliczności” (por. 4, 2) – mówi jeden z przedstawicieli stowarzyszenia.
Wielbią tańcem i muzyką
Spotkanie ewangelizacyjne na rynku rozpoczął modlitwą ks. Krystian Szenowski, proboszcz parafii św. Marcina w Kępnie. Miało ono trzy przeplatające się punkty: głoszenie Słowa, uwielbienie oraz koncerty. Program został dobrany w taki sposób, by każdy uczestnik mógł znaleźć coś dla siebie. Nie zabrakło więc wykonawców, którzy przyciągnęli młodszą część publiczności – były to zespoły Dzieci Wielbią oraz Małe TGD. Dla dorosłych miłośników dobrej muzyki wystąpił Mateusz Ziółko, który choć jest powszechnie kojarzony z przebojami muzyki świeckiej, wykonał także piosenki głoszące królestwo Boże. Podzielił się także ze słuchaczami swoim poruszającym świadectwem. Na scenie wystąpili również: Grupa Uwielbienia Jestem, Marta Miłuńska i Szkoła Uwielbienia. Części uwielbieniowe ubarwiane były przez występy osób pod przewodnictwem Anny Sosny ze Szkoły Uwielbienia – Modlitwy Tańcem i Flagami. Wydarzenie na kępińskim rynku zakończył występ dobrze znanego zespołu Exodus 15, będącego grupą o jednej z najdłuższych tradycji uwielbieniowych. Ludzi zgromadzonych na rynku w Kępnie w słowo Boże wprowadzali ks. Rafał Jarosiewicz, misjonarz miłosierdzia i słynny ewangelizator, oraz Michał Nikodem, lider Wspólnoty „Chefsiba” i dyrektor Kursu Biblijnego w Warszawie.
Ziarna zasiane w sercach
Reklama
Wielu uczestników spotkania nie kryło poruszenia, które wywołały w nich słowa Dobrej Nowiny padające ze sceny. – To było dla mnie piorunujące doświadczenie. Modlitwa, taniec i śpiew poruszyły moje serce, otwarły je na dary Ducha Świętego – przekazuje pełna ekscytacji Dorota. – Powiedzieć, że było fajnie, to jak nic nie powiedzieć. Trudno mi opisać słowami doświadczenie, które tu przeżyłem. Chciałbym, aby to, czego doświadczyłem tej niedzieli, ten pokój w sercu, gdy wszyscy modliliśmy się z uniesionymi rękami, już zawsze mi towarzyszył – wyznaje Karol, który w Kępnie mieszka od urodzenia.
Dla osób takich jak p. Dorota i p. Karol była specjalnie wydzielona strefa, w której mogli osobiście w ciszy spotkać się z Bogiem. W pewnym oddaleniu od sceny, co gwarantowało ciszę i intymność, znajdowały się mobilne oratorium oraz mobilny konfesjonał. W czasie koncertu wiele osób udawało się do tych miejsc, by pojednać się z Bogiem i wielbić Go w ciszy i skupieniu.
Tradycja uwielbieniowa
Kępno nie po raz pierwszy stało się sceną dla wydarzeń uwielbieniowych. – W Kępnie wychodzimy z orędziem Jezusa Zmartwychwstałego na ulicę, m.in. organizując od 3 lat plenerowe eventy ewangelizacyjne. W minionych 2 latach opieraliśmy się na propozycji Witka Wilka i Fundacji ZaNim, będąc współorganizatorami 3-dniowej Strefy Mocy. Na tych spotkaniach słuchaliśmy konferencji Witka oraz Krzysztofa Sowińskiego, a także uczestniczyliśmy w uwielbieniu z udziałem m.in. Michała Króla, Scholi Adonai, Mocnych w Duchu, Marty Ławskiej-Zawadzkiej czy zespołu Redhead Hero. Oba spotkania odbywały się w przestrzeni miejskiego amfiteatru i przyciągnęły kilka tysięcy uczestników. W tym roku sami podjęliśmy podobną inicjatywę ewangelizacyjną. Przenieśliśmy się jednak na sam rynek, gdzie głosimy słowo Boże – opowiada Marcin Rachel.
Niedziela w Kępnie
Spotkanie ewangelizacyjne „Jestem w Kępnie” odbyło się pod patronatem honorowym bp. Damiana Bryla oraz pod patronatem medialnym Niedzieli. Nasz tygodnik jest obecny wszędzie, gdzie znajdują się jego czytelnicy, również na rynku w Kępnie zostało rozlokowane stoisko Niedzieli, gdzie obok prasy można było nabyć książki i dewocjonalia. – Cieszę się, że jesteście z nami, że poświęciliście czas w niedzielę i tu przyjechaliście, to dla nas bardzo ważne – tymi słowy p. Daria dziękowała Niedzieli za obecność w Kępnie.
...w Pszczewie znajduje się dawna letnia rezydencja biskupów poznańskich?
Barokowy budynek pochodzi z XVIII wieku. Dziś jest to plebania parafii św. Marii Magdaleny w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Pszczew od samego początku był związany z biskupami poznańskimi, o czym świadczą oznaki godności biskupiej umieszczone w herbie miejscowości – mitra i pastorał. To dzięki bp. Janowi Gerbiczowi książę wielkopolski Przemysł II wyraził zgodę na lokację miasta pod koniec XIII wieku. Już wcześniej miejscowość należała do biskupów poznańskich. Legenda wiąże początki Pszczewa ze św. Wojciechem, który miał tu założyć parafię i ufundować kościół. Tereny, na których znajduje się miejscowość, zostały zasiedlone dużo wcześniej niż lokacja miasta z XIII wieku. Prawdopodobnie już w IX wieku po drugiej stronie jeziora na półwyspie Świętej Katarzyny istniała osada. Archeolodzy w granicach Pszczewa odkryli trzy grodziska – najstarsze mogło powstać nawet w VII wieku.
W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona
na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii
pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju.
Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół
i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie
widoczne.
Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów.
Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności
obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej.
Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość
dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć,
energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa
europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe.
Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości
ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących.
Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła
swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście,
Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził
życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni
byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja
rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy
życia.
Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji
Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina,
umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie
lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie.
Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała,
że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem
a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności
i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii
i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była
wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie,
gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze
większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna
osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy.
Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie
- Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy
wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc,
czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi
jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby "
wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą
ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława
Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety,
chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach
powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się
do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do
księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier
i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby
zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską.
Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie
chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej
robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl
o niej".
Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza
XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną
i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami
pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj,
przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie
czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje
mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy
Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na
twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze
30 lat, kiedy tak pisała!
Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób
życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc
odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie
zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy
są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić
z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością
i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne.
Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła.
Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców
katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało
być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna
pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański,
dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy
się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział
apostołów pod sztandarem świętego krzyża.
Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił
do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI
starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy
zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która
trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna
umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego
Mistrza.
Drodzy Bracia i Siostry, z pasterską troską zwracam się ponownie do wszystkich wiernych Diecezji Siedleckiej w związku z planowanym na terenie Diecezji Siedleckiej spotkaniem organizowanym przez ks. Daniela Galusa oraz „Wspólnotę Miłość i Miłosierdzie Jezusa”, która bezprawnie i kłamliwie określa się mianem katolickiej (zob. Dekret Arcybiskupa Wacława Depo z dnia 29.03.2022 r. zabraniający grupie „Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa” stosowania wobec siebie określenia „katolicka”) - informuje komunikat biskupa siedleckiego Kazimierza Gurdy w związku z organizowanym na terenie Diecezji Siedleckiej przez ks. Daniela Galusa i „Wspólnotę Miłość i Miłosierdzie Jezusa” spotkaniem ewangelizacyjnym.
Wobec uporczywego trwania w zamiarze organizacji spotkania ponawiam i stanowczo podtrzymuję moje wcześniejsze stanowisko: ks. Daniel Galus został ukarany suspensą przez właściwą władzę kościelną, tj. własnego biskupa diecezjalnego, któremu w momencie przyjmowania święceń kapłańskich ślubował cześć i posłuszeństwo. Oznacza to, że ma On zakaz głoszenia słowa Bożego, sprawowania sakramentów i sakramentaliów oraz noszenia stroju duchownego. Świadome uczestnictwo w organizowanych przez niego wydarzeniach o charakterze religijnym, stanowi poważne naruszenie jedności Kościoła oraz jest obciążone ciężką winą moralną (zob. KKK 1750-1756), włącznie z możliwością popadnięcia w kary kościelne (zob. KPK, kan. 1371, 1373, 1364 § 1).
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.