Reklama

Niedziela Wrocławska

Zakochane w Panu Bogu

W Zgromadzeniu Sióstr św. Elżbiety we Wrocławiu 19 sióstr ze wszystkich polskich prowincji świętowało jubileusze zakonne. Były to 25-, 50-, 60-, i 70-lecie ślubów zakonnych. Jubilatek jest więcej, ale nie wszystkie mogły się w tym czasie spotkać.

Niedziela wrocławska 34/2025, str. IV-V

[ TEMATY ]

Wrocław

Magdalena Lewandowska/Niedziela

Odnowienie ślubów we wspólnocie wrocławskiej

Odnowienie ślubów we wspólnocie wrocławskiej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Siostry uczestniczyły w Odnowie Jubileuszowej, której program był bardzo bogaty: konferencje, wspólnotowa i osobista modlitwa, oraz pielgrzymki do Nysy, Barda Śląskiego i do sanktuarium na Świętym Wzgórzu – czyli do miejsc, do których pielgrzymowały również założycielki zgromadzenia. Zakończenie świętowania stanowiły 5-dniowe rekolekcje przed odnowieniem ślubów zakonnych.

Zamiast Akademii Medycznej

Kilka sióstr podzieliło się z nami świadectwem dotyczącym powołania. – U mnie to chyba tradycja rodzinna. W rodzinie ze strony mamy były siostry zakonne z różnych zgromadzeń – elżbietanki, franciszkanki. Ze strony taty było dużo sióstr elżbietanek, chociaż ja nie od razu o tym wiedziałam. Dopiero wypełniając zadania powierzone mi w zgromadzeniu, wszystko powoli odkryłam – mówi s. M. Margarita Cebula z Nysy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Jak wspomina, jako młoda dziewczyna, po spotkaniach z misjonarzami i lekturze pism katolickich, myślała o życiu zakonnym i misjach. Od 1968 r. jeździła na rekolekcje dla dziewcząt do Nysy. – Było nas wtedy do 150 uczestniczek tych rekolekcji. I tak powoli formowało się moje powołanie, chociaż miałam też inne dobre perspektywy – opowiada siostra. Po maturze zdała egzamin na Akademię Medyczną we Wrocławiu. Dostała się na uczelnię jako jedna z niewielu osób, które zdały egzamin bez poprawki. – Ale w jednym momencie wszystko się odmieniło i zamiast przyjechać do Wrocławia wstąpiłam do Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety. Chociaż też nie od razu, bo dopiero 29 grudnia 1972 r. Rodzice prosili mnie bowiem, bym sobie wcześniej zapracowała i cokolwiek wniosła do wspólnoty zakonnej. Zostałam przyjęta do wspólnoty domu macierzystego naszego zgromadzenia w Nysie – opowiada s. M. Margarita.

Ze studiów medycznych zrezygnowała, ale miała nadzieję, że w zgromadzeniu będzie pielęgniarką. Zwłaszcza że w rodzinie ze strony mamy były już siostry zakonne o tej profesji. – Inaczej się jednak wszystko ułożyło, studiowałam na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Pracowałam z młodzieżą, organizowałam rekolekcje, dni skupienia dla dziewcząt, „Wakacje z Bogiem dla dzieci i młodzieży z Państwowych Gospodarstw Rolnych”. Ponad 40 lat zajmuję się bardzo bogatą historią naszego zgromadzenia zakonnego, oprowadzałam grupy po naszym domu, oraz „Śladami bł. Marii Luizy Merkert”. Po beatyfikacji bł. Marii Luizy tych grup było nawet do 10 w ciągu jednego dnia – opowiada s. Margarita.

Szalona! Gdzie ty idziesz?

Reklama

Siostra M. Lucyna Hałabis z Wrocławia zaznacza, że jej powołanie również kształtowało się przez wiele lat. Wcześniej do sióstr elżbietanek wstąpiła jej rodzona siostra. – Mogłam więc podglądać życie zakonne, gdy s. Anna przyjeżdżała na wakacje. Oczywiście, nikomu się nie przyznałam, gdy zaczęłam myśleć o życiu zakonnym. Było to w III klasie szkoły średniej. A byłam normalną, zwykłą dziewczyną. Korzystałam z radości świata, chodząc na dyskoteki, zabawy. Spotykałam się z przyjaciółmi, znajomymi. Pierwszą osobą, która się dowiedziała o moim powołaniu była moja koleżanka. Powiedziała mi wtedy: Szalona! Gdzie ty idziesz? – śmieje się s. Lucyna i podkreśla, że była to już wtedy pewna decyzja. Tak jak s. Margarita, s. Lucyna również zdawała na studia. Dostała się na Politechnikę Wrocławską i też zrezygnowała. 8 września 1998 r. wstąpiła do sióstr elżbietanek prowincji wrocławskiej. – Z zawodu jestem pielęgniarką, pielęgniarstwo ukończyłam już na etapie formacji. Cały czas marzyłam o misjach. W tamtym czasie nasze zgromadzenie nie prowadziło placówek misyjnych w takiej liczbie jak obecnie, ale miałam możliwość wyjazdu na misje – do Boliwii na 10 lat i do Tanzanii na 7 lat – opowiada s. Lucyna.

Na pytanie, jak zareagowali rodzice na to, że druga córka również wybrała życie zakonne, s. Lucyna odpowiada z uśmiechem: – Nie byli zadowoleni, ale musieli się z tym pogodzić. Rodzice zawsze zostawiali mi wolność wyboru. Mama mi ufała i pozwalała podejmować decyzje. Skoro powiedziałam, że chcę iść do klasztoru wiedziała, że odpowiedzialnie do tego podeszłam. Właściwie to przyjechałam do szkoły i do pracy do Wrocławia, a rodziców poinformowałam telefonicznie i napisałam list. A później spotkaliśmy się we Wrocławiu, gdy już do mnie przyjechali. Ale zaakceptowali moją decyzję bez większych problemów.

To po prostu się wie!

Rodzi się pytanie, co takiego musi się wydarzyć, że człowiek zostawia studia, pracę, rodzinę, dobre perspektywy i wybiera życie zakonne. – To po prostu się wie! To się wie, że to jest to zgromadzenie, ten charyzmat, że to właśnie chce się robić – mówi z przekonaniem s. Lucyna.

Reklama

– Dla mnie takim przełomowym momentem, w którym ostatecznie podjęłam decyzję, było czytanie, które usłyszałam podczas Mszy św.: „Kto przykłada rękę do pługa, ale wstecz się ogląda, nie jest mnie godzien” (por. Łk 9, 62). Bardzo mnie to utwierdziło w słuszności decyzji – dzieli się s. Margarita i dodaje: – Byłam wychowywana przez rodziców w duchu religijnym. Do kościoła mieliśmy 3 km, trzeba było chodzić pieszo: latem, zimą, w deszczu, śniegu. Wstąpienie do zgromadzenia było więc raczej tylko zmianą miejsca, a życie religijne we współpracy z łaską nadal się rozwija. W dniu obłóczyn i rozpoczęcia nowicjatu otrzymałyśmy brewiarz, czyli Liturgię Godzin, która pozwala nam włączyć się w modlitwę Chrystusa i Kościoła na całym świecie.

– To jest inny styl życia, rezygnacja dla celu wyższego. To jest tak jak z zakochaniem. Jeśli się kogoś kocha, to chętnie się dla niego z czegoś rezygnuje. Myślę, że każda młoda osoba była w swoim życiu wielokrotnie zakochana. I dla tej drugiej osoby była w stanie zrobić wiele rzeczy. My też jesteśmy zakochane w Panu Bogu. Dla Niego składamy trzy śluby: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. I chętnie to wykonujemy dla Niego, choć nie przeczę, że wielokrotnie jest to trudne. Ale pewnie tak samo jak i w życiu małżeńskim – mówi s. Lucyna.

Do pierwotnej miłości

We wspólnocie wrocławskiej śluby zakonne odnowiły: s. Leopolda, s. Daniela, s. Irenea i s. Lucyna. Podczas Mszy św. ks. prof. Józef Pater podkreślał, że powołanie do życia zakonnego to wielka łaska a jubileusz to moment szczególny, przypomnienie sobie istoty powołania i czas powrotu do pierwotnej miłości, pierwotnej gorliwości w służbie Panu Bogu.

– Drogie Siostry, przez dar powołania należycie do najbliższego otoczenia Króla niebieskiego. Spośród wielu głosów i wielu dróg, które stawiał kiedyś przed wami świat, wybrałyście ten najcichszy ale najwyraźniejszy głos Pana: Pozostaw wszystko, co masz, świat cały z jego propozycjami i pójdź za Mną! Wasze młode, pełne zapału serca przyjęły ten głos i Tego, który was wybrał i zaślubił. Od tamtej pory aż po dziś kroczycie z Chrystusem wszędzie tam, dokąd was prowadzi – mówił ksiądz profesor i modlił się: – Prosimy dzisiaj Boga za Wami, by ten wasz codzienny wysiłek, modlitwa i posługa dla innych przybliżały was do ostatecznego celu waszego życia, jakim jest świętość. Bo dążyć do świętości, która polega na upodobnieniu się do Chrystusa i przylgnięciu do Niego, to synteza programu każdego życia konsekrowanego.

2025-08-20 07:34

Oceń: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Co nas czeka w nowym roku?

Niedziela wrocławska 1/2014, str. 1

[ TEMATY ]

biskup

Wrocław

Żanna Korba

Na to pytanie można odpowiedzieć na dwa sposoby. Pierwsza odpowiedź to jedno krótkie słowo: kerygmat. Jest to także temat roku duszpasterskiego, który już się rozpoczął. Można też na to pytanie odpowiedzieć z drugiej strony, używając wyrażenia: kanonizacja Jana Pawła II. Myślę, że oba te sposoby podejścia oznaczają to samo. Dlaczego? Do kanonizacji Jana Pawła II przygotowujemy się duchowo w naszej diecezji właśnie po to, by uczyć się przyjmować Pana Jezusa tak, jak czynią to wielcy święci, tak, jak czynił to Jan Paweł II. A kerygmat to przecież nic innego jak ogłaszanie Słowa Bożego w największym skrócie, w najbardziej zwartym streszczeniu, jakby w pigułce. A więc znowu takie ogłoszenie Bożego Słowa, Bożego orędzia, które pozwala otworzyć serce na przyjęcie Jezusa Chrystusa. W minionym roku słyszeliśmy dużo o nowej ewangelizacji, ale słyszeliśmy także dużo nowej ewangelizacji. Nie tylko o niej mówiliśmy, ale staraliśmy się także wprowadzać ją w życie. Czy mamy się spodziewać kontynuacji tego nurtu? Tak! Cały program na najbliższe cztery lata, przyjęty przez Konferencję Episkopatu Polski ma wymiar ściśle i wybitnie ewangelizacyjny. Ten rok najbliższy chcemy przeżywać pod hasłem kerygmatu. Ważne jest, żeby to słowo zagościło w naszych myślach, w naszym języku chrześcijańskim, a przede wszystkim, żeby treść tego słowa opanowała nasze serca. Ewangelię trzeba głosić nie tylko w jej konsekwencjach społecznych, politycznych i kulturowych. Ale trzeba to robić tak, jak to robili apostołowie: po raz pierwszy zwiastować Pana Jezusa. Tym chcemy zajmować się bardziej i mocniej w rozpoczętym już roku liturgicznym i w całym roku 2014. Ktoś może zapytać: po co głosić Jezusa po raz pierwszy tym, którzy już go znają? Ponieważ znamy go wszyscy za słabo, ponieważ wszyscy za mało przejmujemy się ewangelią, to potrzebne nam jest głoszenie pierwotne, zaczynające jakby od zera, a więc głoszenie kerygmatyczne. I na pewno takie głoszenie zagości i w rekolekcjach wielkopostnych, w Kongresie Ewangelizacyjnym, który w maju odbędzie się w naszej archidiecezji i we wszystkich innych możliwych wydarzeniach. Życzenia, które sobie składamy, bywają dwojakiego rodzaju. Jeden rodzaj życzeń to ogólne wyobrażenie sobie, co dobrego mogłoby spotkać drugą osobę i wypowiedzenie tego. Ale są też głębsze życzenia, które łączymy z modlitwą, aby Pan Bóg te życzenia błogosławił, albo, co jeszcze ważniejsze, abyśmy odgadywali Boży plan, Bożą myśl i naszymi życzeniami oraz modlitwą w ten plan się włączali. W tym sensie życzyłbym wszystkim Czytelnikom Bożego błogosławieństwa w stylu biblijnym: żeby Pan Bóg błogosławił Wam w odwracaniu się od Waszych grzechów. To życzenie, które kierujemy do siebie i do wszystkich innych, żeby Pan Bóg błogosławił w nowym, kerygmatycznym przyjmowaniu Dobrej Nowiny i w tym świetle pozwolił nam zobaczyć, jak wielkim darem był i dalej jest Jan Paweł II. Takiego odkrycia nieustannego, ciągłego w tym roku życzę wszystkim.
CZYTAJ DALEJ

2 maja dokonał się cud św. Januarego. Wierni w Neapolu świętują

2026-05-03 07:17

[ TEMATY ]

św. January

cud św. Januarego

commons.wikimedia.org

Cud św. Januarego

Cud św. Januarego

W Neapolu wierni byli świadkami dokonania się "cudu krwi św. Januarego", który jest patronem miasta. W sobotę krew świętego powróciła do stanu płynnego - informuje Polsat News.

O godzinie 17:03 przed katedrą rozległy się oklaski, wierni machali białymi chusteczkami i bili brawo. Oznacza to, że dokonał się "cud krwi św. Januarego", czyli upłynnienie skrzepniętej krwi patrona Neapolu, która jest przechowywana w specjalnej ampułce.
CZYTAJ DALEJ

Majowe podróże z Maryją: Kalwaria Pacławska - Jasna Góra Podkarpacia

2026-05-03 20:50

[ TEMATY ]

Majowe podróże z Maryją

Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska

Czwarty dzień naszego pielgrzymowania pozwala nam zmienić nieco krajobraz naszej wędrówki. Dziś z pięknych, nizinnych terenów wyruszamy ku malowniczym wzgórzom Pogórza Przemyskiego. Nasz szlak prowadzi nas do miejsca, które od wieków nazywane jest „Jasną Górą Podkarpacia” – do Kalwarii Pacławskiej. To tutaj, na szczycie góry, w ciszy lasów i w rytmie dróżek kalwaryjskich, Maryja czeka na swoje dzieci w tajemnicy Matki Bożej Słuchającej.

Kalwaria Pacławska to miejsce szczególne, powierzone opiece synów św. Franciszka – Ojców Franciszkanów Konwentualnych. Centralnym punktem tego sanktuarium jest ołtarz łaskami słynącym obrazem Matki Bożej, który przybył tu z Kamieńca Podolskiego. Maryja na tym wizerunku ma odsłonięte ucho – to symbol Jej nieustannej gotowości, by słuchać naszych próśb, szeptów serca i cichych łez. Tutaj, na wzgórzu, Maryja nie tylko pociesza, ale przede wszystkim uczy nas trwania pod Krzyżem Jej Syna, co nadaje temu miejscu głęboki wymiar pasyjny. Historia tego miejsca wpisuje się od kilku wieków w niezwykły trud pielgrzymi, przybywających tu pątników.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję