Reklama

Historia

Wybrzeże we krwi

W grudniu 1970 r. robotnicy Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga upomnieli się o godne życie. Do stłumienia ich protestów komuniści skierowali 27 tys. uzbrojonych po zęby żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego i ponad 5 tys. bezwzględnych milicjantów.

Niedziela Ogólnopolska 50/2025, str. 30-31

[ TEMATY ]

historia

Edmund Pelpliński/pl.wikipedia.org

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jesienią 1970 r. na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR zapadła decyzja o podniesieniu regulowanych wówczas centralnie cen podstawowych produktów spożywczych. Wszystko miało być droższe o prawie 25%. Sprawę utrzymywano dość długo w tajemnicy, a ogłoszono ją w radiu i prasie zaledwie 10 dni przed świętami Bożego Narodzenia, kiedy Polacy ustawiali się w kolejkach do sklepów.

Arogancja władzy

Reklama

Taka decyzja rządzącej od 14 lat ekipy Władysława Gomułki uznana została przez Polaków za przejaw wyjątkowej perfidii i arogancji władzy, która nie po raz pierwszy potraktowała obywateli PRL przedmiotowo, a nie podmiotowo. Arogancji towarzyszyło też zupełne odrealnienie. W rozmowach ze współpracownikami Gomułka twierdził, że decyzje nie wzbudzą wielkich protestów. 7 grudnia 1970 r. w Warszawie podpisano układ o wzajemnych stosunkach między PRL a RFN, na mocy którego Niemcy uznały wreszcie wyznaczoną traktatami jałtańskimi i poczdamskimi granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej. „Towarzysz Wiesław” uważał, że to jest tak wielki sukces, iż zdominuje on wszelkie inne informacje. I że Polacy będą rozmawiać o tym, chwalić władzę, a nie zastanawiać się, ile wydadzą pieniędzy w sklepach spożywczych. Nastroje lepiej wyczuwali szefowie resortów siłowych. Mieli świeżo w pamięci protesty studenckie z marca 1968 r., więc postanowili dobrze się zabezpieczyć na wypadek społecznego buntu. W pierwszych dniach grudnia na tajnych naradach w kierowanym przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego Ministerstwie Obrony Narodowej oraz w nadzorowanym przez Kazimierza Świtałę Ministerstwie Spraw Wewnętrznych trwały gorączkowe przygotowania na wypadek „ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego”. Tam wykuwał się pomysł użycia milicji i wojska w celu bezwzględnego ujarzmienia spodziewanych protestów. 13 grudnia 1970 r., gdy media podały szokującą informację o podwyżkach, jednostki LWP i MO postawione zostały w stan gotowości.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Za chleb i wolność

Reklama

Protest zaczął się 14 grudnia 1970 r. w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, gdzie robotnicy zastrajkowali i wielotysięcznym pochodem udali się pod siedzibę Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Dla komunistów był to policzek, także w wymiarze symbolicznym. Bunt rozpoczął się bowiem w zakładzie pracy noszącym imię „ideowego ojca” światowego proletariatu. Do protestu dołączyli robotnicy z gdyńskiej Stoczni im. Komuny Paryskiej. Zastrajkowały elbląski Zamech i Stocznia Szczecińska im. Adolfa Warskiego. Robotnicy nie tylko żądali cofnięcia decyzji o podwyżkach cen i podniesienia płac, ale także domagali się rozszerzenia swobód obywatelskich. Protest przestawał mieć charakter wyłącznie socjalny. Przybierał postać buntu wolnościowego. Dobrze ilustrują to wznoszone przez demonstrantów hasła. Początkowo krzyczano: „chcemy chleba!”, „suche bułki to dla Gomułki”. Potem, gdy tłum zaczął szturmować gmachy komitetów partyjnych, robotnicy krzyczeli: „chcemy wolności!”. Siedziby komitetów wojewódzkich PZPR w Gdańsku i 2 dni później w Szczecinie, obrzucone przez demonstrantów butelkami z benzyną, stanęły w płomieniach. Zaczęły się walki uliczne, przy czym początkowo część żołnierzy LWP odmawiała strzelania do protestujących. Gdy zastępca dowódcy 12. Dywizji Zmechanizowanej płk Zdzisław Drewnowski wydawał swemu podkomendnemu rozkaz otwarcia ognia do protestujących, usłyszał w słuchawce telefonu: „Obywatelu pułkowniku, odmawiam wykonania rozkazu. Do kogo, k..., będę strzelał?! Tam są kobiety i dzieci!”. To doprowadziło Gomułkę do szału. 16 grudnia 1970 r. na posiedzeniu kierownictwa PZPR zażądał rozprawienia się z protestującymi. „Oni [wojsko i milicja] strzelają ślepymi nabojami” – krzyczał. „Kto dał rozkaz strzelania ślepymi nabojami? Jak można w ten sposób bronić władzy? Ja gwiżdżę na całą propagandę, jeśli trzeba będzie – strzelać i w ten sposób utrzymać porządek”. Nazajutrz milicja i wojsko otworzyły ogień. Padali zabici i ranni. Doszło do masakry, którą Polacy określili mianem Czarnego Czwartku.

Skrwawiony sztandar

„Przed północą usłyszeliśmy straszliwy huk, jakby się drzewa łamały” – wspomina Jerzy Kowalczyk, który był jednym z przywódców protestów w Gdyni. „Funkcjonariusze wpakowali się do naszych pomieszczeń, gdzie redagowaliśmy nasze postulaty, wymachując pałkami. Dowódca akcji krzyczał: «Dobrobytu wam się zachciewa, a przecież wy jesteście zdrajcami. Będziecie odpowiadać za to przed sądem wojskowym». I zwrócił się do milicjantów: «Pokażcie im, co się robi ze zdrajcami!». Zaczęła się jatka. Rzucili się na nas i zaczęli lać nas pałami i kopać, gdzie popadnie. Podłoga i ściany zabryzgały się krwią. Dwóch milicjantów podniosło mnie do góry i zrzuciło po stromych metalowych schodach. Z rany na czole i brodzie widać było kość”. Wstrząsającym symbolem tego dnia stała się gdyńska manifestacja, podczas której robotnicy nieśli na drzwiach przykryte skrwawioną flagą ciało swego zamordowanego kolegi – 18-letniego pracownika Zarządu Portu Gdynia Zbigniewa Godlewskiego. O świcie 17 grudnia przyjechał on do Gdyni z Elbląga i nieopodal przystanku szybkiej kolei miejskiej został zabity kulami oddanymi z karabinu maszynowego. Jego śmierć stała się kanwą przejmującej Ballady o Janku Wiśniewskim, która jest jednym z najważniejszych utworów zrodzonej dekadę później Solidarności. „Gdy tłum ruszył, nadleciały helikoptery i z nich zaczęto nas ostrzeliwać” – wspominała Ewa Jażdżewska, pracownica gdyńskiej poczty. „Strzelali petardami z gazem łzawiącym, ale też ostrą amunicją. Helikoptery schodziły poniżej najwyższego piętra otaczających nas budynków i wyraźnie widziałam strzelającego do nas człowieka, wychylonego przez otwarte drzwi helikoptera. Strzały padały też z przodu i z tyłu. Ktoś pobiegł do kościoła i wziął krzyż. I ten krzyż niesiony był na czele pochodu. Ludzie szli, płakali i krzyczeli w stronę milicji i wojska: bandyci, mordercy, gestapo. Na ul. Śląskiej między drzewami była rozpięta ogromna flaga polska, cała umazana we krwi”.

Aby zdławić dążenia wolnościowe Polaków, komuniści użyli 550 czołgów i ponad 700 transporterów opancerzonych. Protestujący byli bez szans. Marzenia o wolności przypłaciło życiem 45 z nich, a ponad 1,5 tys. zostało ciężko rannych. Był to tragiczny bilans. Zwracali na to uwagę polscy biskupi. W przygotowanym przez kard. Karola Wojtyłę przesłaniu episkopatu Polski, odczytanym 29 grudnia 1970 r. w kościołach, stwierdzono stanowczo: „Stosowanie środków przemocy nie sprzyja utrzymaniu pokoju w życiu społecznym, zwłaszcza gdy nie oszczędzają niewinnych, a nawet dzieci i kobiet. Życie narodu nie może rozwijać się w atmosferze zastraszania”. Bardzo mocno odniósł się do minionych wydarzeń bp Władysław Rubin, duszpasterz Polonii i sekretarz Synodu Biskupów, który w Rzymie, sprawując Mszę św. za zamordowanych na Wybrzeżu, powiedział twardo: „Ten stan krzywdy trwa od lat i wciąż się pogarsza dlatego, że naród nasz nie ma możności wolnego i niezależnego działania i rozwoju, ale jest zmuszony do bezprawnej i krzywdzącej daniny na rzecz obcych, którzy wprowadzili w kraju ucisk i przemoc”. Grudzień ’70 był jednym z najtragiczniejszych wołań o godność i wolność w powojennych dziejach Polski. I choć podobnie jak ten z czerwca 1956 r. został utopiony we krwi, to bez wątpienia stał się ziarnem dla potężnego ruchu Solidarności, którego komunistom nie udało się już zatrzymać.

Autor jest historykiem, doradcą Prezydenta RP, w latach 2016-24 był szefem Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

2025-12-09 11:50

Oceń: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niezłomni księża czasu okupacji

Niedziela Ogólnopolska 38/2012, str. 19

[ TEMATY ]

historia

sztuka

książka

BOŻENA SZTAJNER

Autorzy książki z uczestnikami spotkania, m.in z uczniami Niższego Seminarium Duchownego w Częstochowie

Autorzy książki z uczestnikami spotkania, m.in z uczniami Niższego Seminarium Duchownego w Częstochowie
W pierwszych dniach września, kiedy szczególnie wspominamy ofiary II wojny światowej i okupacji hitlerowskiej, w serii Biblioteka „Niedzieli” ukazała się książka „Wspomnienia wojenne księży diecezji częstochowskiej 1939-1945”. Treść książki najtrafniej wyraża się w zdaniu, które napisał we wstępie abp Stanisław Nowak: „Będziemy te dzieła czytać jako akta męczenników XX wieku”. Promocja książki - z udziałem ks. prof. dr. hab. Jana Związka i ks. dr. Jacka Kapuścińskiego, którzy zamieszczone w niej materiały opracowali naukowo i przygotowali do publikacji - odbyła się 3 września br. w auli redakcji „Niedzieli” w Częstochowie. Gospodarz spotkania ks. inf. Ireneusz Skubiś - redaktor naczelny „Niedzieli”, witając obecnych, zaznaczył, że książka obejmuje okres, który w publikacjach historycznych jest mocno zaniedbany. Rola księży w latach walki o przetrwanie narodu polskiego jest zbyt mało obecna w świadomości Polaków. - Dziękuję za przygotowanie książki o treści tak ważnej dla Kościoła i narodu - powiedział ks. inf. Ireneusz Skubiś. Dr Juliusz Sętowski, dyrektor Ośrodka Dokumentacji Dziejów Częstochowy, przedstawił szersze tło omawianych zagadnień w wykładzie pt. „Księża częstochowscy na drogach do niepodległości”. Przypomniał, że już w okresie zaborów księża obok pracy duszpasterskiej prowadzili działalność, której celem było przeciwstawienie się wynaradawianiu Polaków. Dalej spotkanie w auli „Niedzieli” było prowadzone w formie rozmowy autorów, którą animował Marian Florek. - Książka powstała dzięki inicjatywie bp. Zdzisława Golińskiego, który przed 40 laty zachęcał księży do spisywania swoich wspomnień z okresu okupacji hitlerowskiej - mówił ks. prof. dr hab. Jan Związek. - Owocem tego wezwania stały się liczne wspomnienia, ale to, co opublikowaliśmy w książce, stanowi tylko niewielki ich wycinek, bowiem inne zapiski nie zachowały się. Wielka szkoda! We „Wspomnieniach...” zostały opublikowane świadectwa siedmiu częstochowskich księży. Czterej z nich: ks. Jan Brodziński, ks. Aleksander Konopka, ks. Antoni Mietliński i ks. Maciej Namysło byli więzieni w obozach koncentracyjnych Auschwitz, Dachau i Gusen oraz w obozach przejściowych w Konstantynowie i Sosnowcu. Ks. Józef Kubica i ks. Józef Pruchnicki sprawowali opiekę duszpasterską nad mieszkańcami powiatu wieluńskiego. Ks. Serafin Opałko był kapelanem oddziałów partyzanckich na terenie tzw. Kreis Radomsko. - Wspomnienia te stanowią wycinek z dziejów duchowieństwa diecezji częstochowskiej podczas II wojny światowej. Niemniej są one ważnym przyczynkiem do poznania przeszłości - podkreślił ks. dr Jacek Kapuściński. - Historia magistra vitae - przypomniał w dyskusji abp Stanisław Nowak. - Dlatego ta książka jest tak ważna jako świadectwo faktów i źródło kształtowania charakterów. Dramatyczne wspomnienia okupacyjne przedstawił ks. Ludwik Nikodem, który we wrześniu 1939 r. z kilkoma szkolnymi kolegami był przymusowo zatrudniony w Krzesinach k. Poznania w niemieckiej fabryce produkującej samoloty myśliwskie. Zgromadzonych ubogacił swą wypowiedzią ks. Paweł Kostrzewski, który jako kapłan i historyk również interesuje sie problematyką zawartą w prezentowanej książce. - „Wspomnienia wojenne księży diecezji częstochowskiej 1939-1945” są 292. książką w serii wydawniczej Biblioteka „Niedzieli”, a ponieważ na druk oczekuje kilka kolejnych książek, wkrótce seria osiągnie 300 pozycji - podkreślił na zakończenie ks. inf. Ireneusz Skubiś, który podziękował prelegentom i gościom spotkania.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

[ TEMATY ]

św. Maksymilian Kolbe

Karol Porwich/Niedziela

Nowenna do św. Maksymiliana M. Kolbego w oparciu o teksty z "Pism" świętego. Modlitwę rozpoczynamy 5 sierpnia.

Święty Maksymilianie, zapalony miłością Boga, opromieniony światłem Niepokalanej Dziewicy, wskazywałeś ludowi Bożemu rozliczne formy apostołowania do zwycięstwa dobra i dla rozszerzenia królestwa Bożego na całym świecie. Uproś nam światło i siłę, abyśmy mogli czynić dobro i pociągać innych do Chrystusowej miłości. Wstaw się do Pana o łaskę dla nas, abyśmy owładnięci tym samym zapałem miłości, wiarą i czynem mogli świadczyć o Chrystusie wśród naszych braci i dojść razem z Tobą do posiadania Boga w chwale wiecznej. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Portugalia: Tysiące pielgrzymów w Fatimie obejrzało zaćmienie słońca

2026-08-13 07:49

[ TEMATY ]

Fatima

PAP/EPA/MIGUEL A. LOPES

Kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów z całego świata bierze udział w sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie w uroczystościach wspomnienia objawień maryjnych z 1917 r. Przed inauguracją modlitw liczni pątnicy podziwiali niemal pełne zaćmienie słońca.

W gronie pielgrzymów uczestniczących w modlitwach w Fatimie jest kilkaset osób z Polski. W środę w ciągu dnia mieli oni okazję uczestniczyć w Mszy św. odprawionej w języku polskim. Część wieczornej modlitwy różańcowej również odbyła się po polsku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję