W Muzeum Narodowym w Lublinie prezentowana jest niezwykle wartościowa wystawa malarstwa pt. „Monachijczycy”. Na powierzchni ok. 700 metrów kwadratowych, z dbałością o stylowe detale, wyeksponowano ok. 250 prac polskich malarzy, którzy w II połowie XIX wieku i na początku XX wieku kształcili się w Monachium. Wiele z tych cennych dzieł sztuki prezentowanych jest w Polsce po raz pierwszy. Znaczna część obrazów została wypożyczona z Muzeum Polskiego w Rapperswilu w Szwajcarii. Są wśród nich płótna m.in. Józefa Brandta, Aleksandra i Maksymiliana Gierymskich, Józefa Chełmońskiego, Alfreda Wierusz-Kowalskiego, a także malarza, który został świętym, czyli Adama Chmielowskiego.
Piękno Ojczyzny
Reklama
Wizyta w salach wystawowych Muzeum Lubelskiego jest doskonałą okazją, by delektować się urodą dawnej Polski, tak, jak ją widzieli np. Kossakowie, słynni apologeci urody koni i jeźdźców. Zobaczymy więc dawne polskie pejzaże, sceny rodzajowe, wioski i jej mieszkańców, wesela i pogrzeby. Zetkniemy się z wydobywanymi z pamięci scenami różnych bitew, m.in. z Powstania Styczniowego. Zobaczymy powstańcze biwaki i oddziały zwiadowcze. Zachwycą nas wiejskie pola i drogi pokryte grubą warstwą śniegu, tak, jak je widział Julian Fałat; czasem barwne, a czasem ponure sceny polowań, rozgrywające się w zaroślach, na tle lasów. Niemal usłyszymy pędzące pośród zimowego krajobrazu konie, zaprzęgnięte w trójkach czy czwórkach do sań; wystraszą nas wilki. Mimo dynamiki tematu, wiele z obrazów ma w sobie pewną melancholię. Efekt nostalgii uzyskiwano, m.in. stosując szare, brunatne i brudnożółte barwy, czyli taką kolorystykę, jaka definiowała tzw. stimmung, sposób malowania, z którym polscy artyści stykali się podczas swoich studiów w Monachium.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W dalekiej Bawarii
Stolica Bawarii przez kilkadziesiąt lat była mekką dla artystów z całej Europy. Klimat sprzyjający młodym, niekoniecznie zamożnym artystom, ściągał także Polaków. Galerie z obrazami najwyższej próby, ogromna ilość pracowni malarskich, a zarazem stosunkowo niewysokie koszty życia, dawały szansę rozwoju talentu, założenia własnej pracowni i sprzedaży prac. Kolonia polska liczyła ok. 650 Polaków. Artyści spotykali się m.in. w Kawiarni Café Tambosi. Powodem przyjazdu nie zawsze była bezpośrednio chęć kształcenia artystycznego. Dla wielu miasto stało się schronieniem przed represjami ze strony zaborców, np. po Powstaniu Styczniowym z 1863 r. Niektórzy polscy artyści odnosili spektakularne sukcesy, jak Józef Brandt, który miał wielu klientów kupujących obrazy i niejako był liderem polskiej kolonii artystycznej w Monachium. Sukces odniósł także Alfred Wierusz-Kowalski, którego wyposażenie pracowni można obejrzeć na wystawie. Polskich malarzy o ugruntowanej pozycji czasem odwiedzali arystokraci, w tym książę regent Luitpold Wittelsbach.
Pierwszy talentem
Reklama
Prawdziwy autorytet wśród Polaków, niepokornych przecież z natury artystów, miał przyszły Brat Albert. Przypominają o tym organizatorzy wystawy, eksponując wspomnienia Leona Wyczółkowskiego. Znakomity polski malarz zapisał: „Chmielowski uczył nas konstruować obraz, nie uznawał żadnych kanonów. Witkiewicz brał z drugiej ręki, przetwarzał to, co wyszło od Chmielowskiego. Chmielowski wodził rej. Wywierał na nas ogromny wpływ. Był najpierwszym wśród nas kulturą, wiedzą i charakterem, a kto wie, czy i nie talentem”. Na wystawie prezentowany jest portret Adama Chmielowskiego opiekuńczo przytulającego dziecko namalowany przez Wyczółkowskiego. Za talentem Adama Chmielowskiego przemawia fakt, że jego słynny obraz Ecce Homo – wizerunek Chrystusa w cierniowej koronie, otulonego ciemnokrwistą materią – uważa się za jeden z najpiękniejszych polskich obrazów religijnych. Dzieło znajduje się w kościele sióstr Albertynek w Krakowie.
Bezcenne dzieła
Obrazy Adama Chmielowskiego na wystawie to m.in. Cmentarz i Wizja św. Małgorzaty. Szczególnie warto podkreślić obecność obrazu Biwak powstańców w lesie. Przedstawia nocną scenę, malowaną w oparciu o kontrast między bielą śniegu a mroczną plamą lasu. Został wyeksponowany obok obrazu Powstańcy nocą autorstwa Maksymiliana Gierymskiego. Dla obydwu malarzy, zresztą przyjaciół od wczesnej młodości, tematyka Powstania Styczniowego była bliska; obaj w nim walczyli. Przyszły święty włączył się w powstanie w wieku 18 lat. Podczas walk odniósł ciężką ranę, w wyniku której amputowano mu lewą nogę. Siła charakteru i wola życia sprawiły, że w kolejnych latach podjął studia artystyczne, najpierw w Warszawie, a potem w Monachium.
Obrazy Adama Chmielowskiego łączą realizm z wyczuciem metafizyki. Zachowane dzieła, jak Opuszczona plebania czy Stodoła ukazują architekturę, która sama przez się wprowadza poczucie stabilności. Jednak tytuł „opuszczona”, puste okna oraz przyroda, która jakby przed chwilą jeszcze bujna już zaczyna marnieć, sugeruje i przypomina, że piękno tego świata jest złudne i przemijające; zmusza do pytań o przyszłość. Oba obrazy powstały w latach 80. XIX wieku, kiedy artysta już podjął decyzję o wstąpieniu do zakonu. Najpierw do jezuitów, gdzie się jednak nie odnalazł i popadł w depresję. Bliska duchowo okazała się dopiero reguła zakonu św. Franciszka z Asyżu. Jego pragnieniem było służyć biednym, a także ludziom, którzy się stoczyli z powodu nędzy czy alkoholu. Dla opieki nad nimi założył Zgromadzenia Braci Albertynów i Sióstr Albertynek. Powszechnie znana jest historia, że mieszkał ze swoimi podopiecznymi w ogrzewalni miejskiej w Krakowie. Pomagał im także dzięki pieniądzom uzyskanym ze sprzedaży obrazów. Namalował w sumie 61 obrazów olejnych (także akwarele i rysunki), jednak prac zachowało się niewiele. W 2026 r. minie 110. rocznica śmierci św. Brata Alberta, którego na ołtarze wyniósł św. Jan Paweł II.
Niepokorni i święci
Na wystawie „Monachijczycy” na obrazy Adama Chmielowskiego natkniemy się kilkukrotnie. Czasem, jak w Wizji św. Małgorzaty, dominują w nich elementy wertykalne. Dla odbiorcy mogą stanowić równoważącą odskocznię od dynamizmu, czy nawet barwności niektórych spośród prezentowanych prac twórców polskich, mimo, że dla wszystkich, co uświadamia tytuł wystawy, wspólna była „monachijska szkoła”. Warto dodać, że lubelska wystawa uwzględnia obrazy dwóch znanych polskich malarek: portrecistki Olgi Boznańskiej, która większość artystycznego życia spędziła w Paryżu oraz Zofii Stryjeńskiej, której barwne prace „notujące” zwyczaje polskiego ludu odnosiły ogromne sukcesy w latach 20. XX wieku. Obie malarki również przeszły edukację artystyczną w Monachium.
Wystawa „Monachijczycy. Gierymscy, Stryjeńska, Wierusz-Kowalski, Chełmoński i inni” prezentowana jest na Zamku Lubelskim do 8 marca.
