Reklama

Wiara

Ludzkie historie

Wszystko ma swój czas

Odszedł wspaniały człowiek, świetny szkoleniowiec. Mąż i ojciec. Człowiek zaufania. Jacek Magiera.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Rano wyszedł jak zawsze na trening biegowy po wrocławskim Parku Grabiszyńskim. Doznał nagłego zatrzymania krążenia, nie udało się go uratować. 10 kwietnia całą Polskę obiegła informacja o śmierci 49-letniego trenera reprezentacji Polski w piłce nożnej. Męża Magdaleny, ojca Małgosi i Janka. Choć wielu go kojarzyło, to dopiero po śmierci usłyszeli go chyba wszyscy. Usłyszeli jego świadectwo, zobaczyli człowieka przez duże C. Kim był Jacek Magiera?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dziś słowa, które wypowiedział w Boże Ciało podczas zeszłorocznego Wieczoru Chwały w Siedlcach, brzmią bardzo symbolicznie: „Czasu nigdy nie zatrzymamy, choćbyśmy nie wiem, co zrobili, nigdy już nie będzie wczoraj. Wpływ mamy na to, co zrobimy dziś. Wpływ mamy na to, co zrobimy jutro. I tak chcemy działać”. I dalej: „To, co jest bardzo cenne, to jest czas w naszym życiu. Czas, który możemy komuś dać lub czas, który możemy komuś podarować. Ten czas to budowanie relacji. Z najbliższymi przede wszystkim i z Bogiem. Jeżeli na czymś Ci zależy, to po prostu o to dbaj”.

Magdalena Lewandowska

Reklama

W życiu wychowanka częstochowskiego Rakowa bardzo ważne miejsce zajmowała wiara. Zawsze się do niej przyznawał i otwarcie mówił o zaufaniu Bogu. „Pytanie, czy w życiu są przypadki, czy są cuda? – pytał podczas wspomnianego już świadectwa. – Dla mnie to są cuda, natomiast w wielu momentach mówimy o tych przypadkach i o nich myślimy. My zaufaliśmy Bogu. Czy jest to proste? Uczciwie, po ludzku, powiem, że nie zawsze rozumiemy, co się dzieje w naszym życiu, ale zaufaliśmy. (...) Ja dzisiaj wiem, że trzeba bardzo uważać na swoje myśli. Bo te myśli, które są w głowie, wpływają na nasze słowa, to, co do kogo mówimy. Nasze słowa wpływają na nasze czyny, a te czyny stają się nawykami, które mamy każdego dnia”.

Jakie nawyki miał Jacek Magiera? Najważniejsze decyzje podejmował na Jasnej Górze. Między innymi te o zmianie barw klubu, małżeństwie, byciu trenerem Legii Warszawa. O pomoc prosił też o. Dolindo Ruotolo i modlił się słowami tego włoskiego kapłana: „Jezu, Ty się tym zajmij”.

Podkreślał przy tym: „Trzeba pamiętać, że słowa wypowiedziane mają swoje konsekwencje. I nie bójmy się używać tych słów. Bądźmy odważni ”.

Podziel się cytatem

Przed meczami często uczestniczył we Mszy św. I z humorem opowiadał, że nie prosi Pana Boga o zwycięstwo, bo przeciwna drużyna robi na pewno to samo. Pan Bóg miałby więc nie lada problem, bo to by oznaczało, że jedna z drużyn ma specjalne fory u Niego ;).

„Pan Bóg w naszej rodzinie jest bardzo ważny. Babcia uczyła nas jako małych chłopców pacierza, pieśni religijnych, prowadziła nas do kościoła. To przechodzi z pokolenia na pokolenie” – opowiadał.

Podziel się cytatem

Wiele razy mówił o tym, jak wieczorami modlili się z żoną i dziećmi. Młodszy, wówczas kilkuletni syn wydawał się nie zainteresowany modlitwą. Kiedyś jednak trener zajrzał do jego pokoju, a ten ustawia żołnierzyki i uczy je... Wierzę w Boga. „Od początku do końca. Z taką pasją, dykcją i zrozumieniem, że stanąłem osłupiały – opowiadał w podkaście. – Wydawało mi się, że go nie nauczyłem, a on bierze żołnierzyki i uczy je, pokazując, że to, co robiliśmy z Madzią, nie poszło na marne. To pokazało, jak ważne są systematyczność, cierpliwość, wytrwałość i spojrzenie z luźnej strony. Bo nie można wymagać od razu od młodych ludzi czegoś, co z upływem czasu przyjdzie. Przykład jest najważniejszy”.

Reklama

Ten właśnie syn, kilka lat później, tuż po śmierci taty, rozegrał najtrudniejszy chyba mecz, jaki można rozegrać. Strzelił bramkę dla drużyny U12 Akademii Śląska Wrocław, a potem ukląkł na boisku i pokazał przejmujący napis, który sam umieścił na koszulce: „Kochany Tatusiu! Na zawsze będziesz w moim sercu”.

Jacek Magiera był przekonany, że często je dostawał od Boga. Począwszy od życia piłkarskiego, na rodzinnym kończąc. Dzielił się w wywiadach, że jadąc na mecz, zawsze miał zapas czasowy. Zatrzymywał się wtedy w lesie czy w parku i z różańcem w ręku szedł przed siebie. Dwie i pół „zdrowaśki” w jedną stronę, resztę w drodze powrotnej do samochodu. Któregoś dnia posłuchał siebie:

„Jak odmówiłem już to dwa i pół, coś mi mówi: masz iść do końca. Masz iść do końca. I tak szedłem, zmówiłem cały Różaniec. Nagle zaświergotał ptak, podniosłem głowę do góry, a 30 m nad ziemią na drzewie napis: «Liczę na was» i podpis: Jan Paweł II. Wtedy dostałem dreszczu emocji, bo nie ukrywam, że św. Jan Paweł II dla mnie i naszej rodziny jest opiekunem, jest tym, który nas zawsze prowadzi. Jest naszym patronem i często się do niego modlimy”.

Podziel się cytatem

Trener dotarł do miejsca, o którym marzył. Będąc na arenach międzynarodowych, stając u boku największych trenerów, miał przekonanie: – Jestem w miejscu, do którego chciałem trafić. Wiedziałem, że bardzo mocno na to zapracowałem, wiedziałem, że miejsce, w którym się teraz znajduję, nie jest przypadkowe – mówił w rozmowie z Marcinem Zielińskim w podkaście „Rozpal wiarę”.

Przekonywał, że na wszystko trzeba zapracować: „Mieć plan, być wytrwałym, pracowitym. Na swojej drodze poznać ludzi, którzy wskażą kierunek” .

Wracał do swojej młodości: „Kiedy byłem młodym piłkarzem, jak moi koledzy wybierali różne pokusy, ja wybierałem regenerację i odpoczynek, dodatkowy trening. Nie byłem za bardzo akceptowany przez środowisko, ale miałem wytyczoną drogę, którą chciałem dążyć do tego, aby realizować siebie jako piłkarz, sportowiec, osoba, która chce osiągać sukcesy” – przyznawał w podkaście „Rozpal wiarę”. Dlatego pewnie później, jako szkoleniowiec młodych piłkarzy, tak dobrze rozumiał, że nie gole są najistotniejsze, ale spojrzenie na każdego z nich jako na człowieka, który wchodzi w dorosłe życie, jako na ojca i męża, który za chwilę będzie musiał decydować o swoim życiu. „Staram się dużo rozmawiać z nimi, wsłuchiwać się w ich problemy. Oczywiście nie rozwiązywać ich za nich, nie dawać gotowej recepty. Ale te rozmowy mają wskazać drogę, by obrać kierunek, podpowiedzieć, co powinni zrobić, gdzie szukać pomocy i co mają do stracenia, jeżeli nie będą robić tego, co najlepiej potrafią, grać w piłkę” – mówił.

Trzymał się zasady: „Celem nie jest bycie lepszym od kogoś innego, lecz bycie lepszym od tego, kim samemu było się wcześniej”.

Podziel się cytatem
2026-04-14 11:20

Ocena: +12 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polska na wesoło

Niedziela Ogólnopolska 13/2024, str. 78-79

[ TEMATY ]

Bliżej Życia z wiarą

materiał prasowy

Chrząszcz z Szczebrzeszyna

Chrząszcz z Szczebrzeszyna

Śmiejemy się z sołtysa z Wąchocka, łamiemy język na Szczebrzeszynie, nudzimy się jak w Pcimiu, a kozy wysyłamy do Pacanowa. Te miejscowości istnieją naprawdę. Tylko... gdzie? I co o nich wiemy?

W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie
CZYTAJ DALEJ

Papież Leon XIV: w mojej rodzinie byli niewolnicy i ich właściciele

2026-07-30 07:10

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

PAP/EPA/GIUSEPPE LAMI

Papież Leon XIV powiedział amerykańskiej telewizji NBC News, że jego przodkami byli niewolnicy i ich właściciele. Urodzony w Chicago papież po raz pierwszy przed kamerami mówił o historii niewolnictwa w jego rodzinie. Wyraził też nadzieję na podróż do Stanów Zjednoczonych.

W wypowiedzi dla programu „Nightly News” w środę Leon XIV zapytany o to, jak ważne dla niego jest to, że jest amerykańskim papieżem odparł: - Przede wszystkim wyjaśnię, że myślę o sobie bardziej jako o papieżu, który, tak się składa, jest Amerykaninem. Nie umniejszam tego, co to znaczy być Amerykaninem.
CZYTAJ DALEJ

Od 1 stycznia 2028 r. Częstochowa powiększy się o 580 ha kosztem gminy Poczesna

2026-07-30 12:46

[ TEMATY ]

Częstochowa

Karol Porwich/Niedziela

Od 1 stycznia 2028 r. do Częstochowy zostanie włączonych 580 ha z sąsiedniej gminy Poczesna. Działa tam należący do miasta zakład zagospodarowania odpadów, a resztę przejmowanych terenów stanowi łącznik z miastem, by nie powstała enklawa w gminie Poczesna.

Częstochowa za 15 miesięcy, tj. 1 stycznia 2028 r., przejmie z gminy Poczesna: 136,63 ha z obrębu ewidencyjnego Sobuczyna, 151,07 ha z obszaru obrębu ewidencyjnego Młynek, 26,88 ha z Brzezin Nowych, 95,70 ha z Kolonii Brzeziny Wielkie, 84,62 ha z Huty Starej A, i 85,12 ha z obszaru ewidencyjnego Poczesna. Na tym terenie mieszka ok. 250 osób.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję