Nikogo w Polsce nie trzeba przekonywać, że sytuacja demograficzna naszego kraju jest bardzo zła. Jest nas coraz mniej, bo nie rodzi się tyle dzieci, by przynajmniej zapewnić zastępowalność pokoleń, społeczeństwo „starzeje się”.
Strukturę wieku i płci danej populacji często prezentuje się w postaci tzw. piramidy wieku. Kształt tej piramidy wiele mówi o kondycji demograficznej tej populacji. Piramida demograficzna ma rzeczywiście kształt piramidy (szeroka podstawa, ostry wierzchołek) w społeczeństwach „młodych”, charakteryzujących się wysokimi wskaźnikami dzietności i przyrostu naturalnego (adekwatne np. dla krajów rozwijających się, ale także do okresu po wielkich wojnach, gdy społeczeństwa „wracały do życia” – ludzie pobierali się i chcieli mieć dzieci, stąd w piramidach wiekowych często uwidaczniały się powojenne „wyże demograficzne”).
W społeczeństwach o stabilnym przyroście naturalnych piramida ma kształt dzwonu. Ludzie żyją w miarę spokojnie, rodziny dorabiają się i bogacą – jeszcze z myślą o dzieciach, choć jest ich coraz mniej. Dlatego, o ile w pierwszych pokoleniach tego modelu demograficznego dzwon, rzec można, „budził do życia”, o tyle w kolejnych pokoleniach, gdy społeczeństwa traciły swą żywotność, dzwon już „bił na trwogę”. Trzeci model piramidy wiekowej ma kształt urny (charakteryzuje się wąską podstawą, szerokim środkiem i coraz szerszym zakończeniem). Paradoksem jest, że to model adekwatny dla krajów wysoko rozwiniętych, w tym, niestety, także Polski.
Czy w pogoni za wszystkim, bo przecież wszystko jest ważne: kariera zawodowa, mieszkanie, samochód, podróże i w ogóle tzw. wygodne życie, a odkładając rodzicielstwo „na później” lub wręcz z niego rezygnując (bo ono rzekomo ogranicza wolność), młodzi ludzie – cóż za smutna perspektywa – na własne życzenie tej urny sobie nie budują?
Kontrolowane przez feudałów media zupełnie nie przejmują się „prawami człowieka” w krajach, z których można wyciągać jak największy zysk
Kilka dni temu zastanowiła mnie informacja o tym, że korporacja BlackRock stała się czwartym co do wielkości akcjonariuszem Banku PKO S.A. Firma posiada już ponad 5 proc. akcji „repolonizowanego” banku. Od wielu tygodni upowszechniam informacje na temat BlackRock, a także Fidelity, Vanguard i State Street. Józef Białek w znakomitej książce „Czas niewolników” udowadnia, że te cztery korporacje – dzięki posiadaniu długoterminowych akcji – mają wpływ na największe światowe firmy i korporacje. Zdaniem Białka, udziały w tych podmiotach ma kilka rodzin, które nawet nie goszczą w popularnych rankingach najbogatszych osób w świecie. Oczywiście, znajdziecie tam rody Rothschildów, Rockefellerów i Warburgów. Jaki z tego płynie wniosek? Otóż takie informacje prowadzą do prostej konstatacji, że większość światowych aktywów znajduje się w rękach bardzo nielicznej grupy ludzi. Mają oni nienaturalne zasoby finansowe i ogromny, acz zakulisowy, wpływ na wydarzenia w światowej polityce i gospodarce. Baron Rothschild posiada już udziały w dużej polskiej firmie medycznej – Lux Med., teraz nadeszła informacja o wzrastającej roli BlackRock w PKO S.A. Świat błyskawicznie się globalizuje i także nasza gospodarka stała się areną tego globalnego teatru. Czym to może skutkować dla Polaków? Niestety, tym samym co dla innych mieszkańców naszej planety, którzy są wykorzystywani przez... finansowych feudałów.
„Bóg prosi nas o przebaczenie, ponieważ tylko ci, którzy potrafią przebaczać, mogą otrzymać Boże przebaczenie i zbawienie, które przyniósł nam Jezus” - w swoich codziennych wideokonferencjach w parafii Świętej Rodziny w Gazie jej proboszcz, ks. Gabriel Romanelli, przeplata rozważania nad Ewangelią z bezpośrednim świadectwem o życiu w Strefie Gazy, doświadczonej kryzysem humanitarnym, który nie ustępuje. Centralnymi tematami najnowszych wystąpień duchownego są: przebaczenie, nadzieja i potrzeba odbudowy nie tylko budynków i infrastruktury, ale także relacji, zaufania i poczucia przyszłości.
Rozważając Ewangelię, ks. Romanelli zachęca nas do ponownego odkrycia mocy chrześcijańskiego przebaczenia, które nie zależy od postawy drugiego. „Wielu mówi: aby przebaczyć, drugi musi najpierw żałować. Ale gdzie to jest napisane? Pan prosi nas o przebaczenie bezwarunkowe. Jeśli drugi nie żałuje, to sprawa między nim a Bogiem; ja jednak wypełnię swoją część i znajdę pokój w sercu” - przekonuje. Przebaczenie nie oznacza zaprzeczenia doznanej krzywdzie ani zapomnienia o winie. „Zło pozostaje złem. Przebaczenie oznacza jednak, że nie pozwalamy mu nadal dominować w naszym życiu i mieć ostatniego słowa” - tłumaczy, dodając, że przebaczenie jest fundamentem każdej autentycznej drogi pokoju.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.