kolędowy daje prawo, aby wrócić do Trzech Króli. Ich historia to historia ludzi, którzy przyszli z daleka.
Z dalekiej krainy, z odległego systemu kulturowego, z odrębnego świata wartości. Co ich skłoniło do wyruszenia w daleką drogę? Byli poszukiwaczami przygód? Łowcami sensacji? Trafili do Betlejem przypadkiem?
Niby teoretycznie każda z hipotez jest możliwa, ale praktycznie trudno wyobrażalna. Oni po prostu poszukiwali prawdy. Nie zrażało ich to, że droga będzie daleka. Nie liczyli kosztów. Nie zważali na nic.
I być może dlatego było ich tak niewielu, tylko trzech. Reszta ich przyjaciół, kolegów, ziomków została. Wybrali życie wygodniejsze. Takie bez kurzu drogi, czyhających niebezpieczeństw, szukania właściwych
ścieżek, nieustannego nerwowego wyglądania drogowskazów, lęków - czy aby to dobra droga, czy skręciliśmy właściwie, rozterek - czy jeszcze jestem na, czy już poza. Bez pytań, dylematów, nieustannego roztrząsania
kwestii, permanentnych rozterek, a czasem dzielenia włosa na czworo. Trzej Królowie zdecydowali się na inne życie. Życie, które przebiegło im na poszukiwaniu prawdy, choć mieli do niej daleko.
Trzej Królowie są wzorem. Wzorem buntu przeciw marazmowi i zaraźliwej szarzyźnie otoczenia. Zaprzeczeniem postawy kapitulanctwa, która przejawia się w słowach: No bo takie jest życie. Przewodnikami
po powszechnie tłumionych marzeniach o wierzchołkach i szczytach. Wrogami spoczywania na laurach. Adwersarzami zgniłych kompromisów. Adoratorami konieczności pójścia na całość. Zwolennikami zapomnienia
w dążeniu do prawdy. I tylko dlatego z daleka mogli dojść tak blisko, że bliżej już nie można.
W sobotę ponad 3 tys. osób wzięło udział w wiedeńskim Marszu dla Życia, manifestując na rzecz lepszej ochrony życia, poinformowało Stowarzyszenie Marsz dla Życia, będące organizatorem wydarzenia. Uczestnicy demonstracji, która według zapewnień organizatorów miała charakter apolityczny, opowiedzieli się za ochroną nienarodzonych dzieci oraz zwiększeniem wsparciem dla kobiet i rodzin, a także sprzeciwili się eutanazji.
Jednym z głównych tematów tegorocznego marszu były planowane przez rząd tzw. strefy buforowe wokół klinik aborcyjnych. Obecnie analizowane są ramy prawne dotyczące ochrony placówek medycznych. Zdaniem rzeczniczki Anny Soldo stanowi to „nieproporcjonalną ingerencję w podstawowe prawa do wolności słowa i zgromadzeń”, gdyż obowiązujące przepisy zapewniają już wystarczającą ochronę przed nękaniem czy groźbami.
Izajaszowa apokalipsa (rozdziały 24-27) zawiera obraz, który stał się jednym z najtrwalszych symboli nadziei biblijnej, ucztę na górze. „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win”. Zwraca uwagę zasięg: „dla wszystkich ludów”. Na górze Syjon, w samym sercu partykularnej historii Izraela, zostaje zastawiony stół uniwersalny. Zbawienie ma smak i zapach. Biblia nie wstydzi się obrazów tak cielesnych, bo Bóg zbawia całego człowieka. Na tej samej górze Pan „zedrze całun, który okrywał wszystkie narody, i zasłonę rozpostartą nad wszystkimi ludami”. To całun żałoby, powszechne nakrycie śmiertelności. Pada też zdanie, które Paweł zacytuje w hymnie o zmartwychwstaniu (1 Kor 15,54): „raz na zawsze zniszczy śmierć”. Hebrajski mówi dosłownie. Połknie śmierć na zawsze. Połykaczka zostanie połknięta. „Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza”. To zdanie powróci na ostatnich kartach Pisma (Ap 21,4) jako obietnica nowego Jeruzalem. Od Izajasza po Apokalipsę Bóg jest Tym, który ociera łzy. Eschatologia biblijna ma gest matczyny. „I odejmie hańbę od swego ludu po całej ziemi, bo Pan przyrzekł”. Ostatnia racja nadziei jest prawna, przyrzeczenie. Słowo dane zobowiązuje Dającego. „Powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremu zaufaliśmy”. Uczta okaże się spełnieniem zaufania. Perykopa ta jest tłem dzisiejszej Ewangelii o uczcie królewskiej i dalekim tłem każdej Eucharystii. Kościół, ilekroć zastawia stół Pana, ogłasza górę Izajasza i przedsmak dnia, w którym śmierć zostanie połknięta.
Rodzice boją się zajrzeć do telefonu dziecka, choć może ono doświadczać przemocy albo krzywdzić innych. Odpowiedzialności za wychowanie nie możemy zostawić sieci – powiedział PAP terapeuta uzależnień Daniel Dziewit. Jego zdaniem młodzi potrzebują granic, autorytetów i uwagi dorosłych.
PAP: Po doniesieniach o przemocy w szkołach pojawiają się kolejne groźby publikowane przez nastolatków. Czy młodzi ludzie inspirują się nawzajem?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.