Reklama

Poetyckie kręte drogi

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Po dyskusjach, jakie rozpętały się po śmierci Czesława Miłosza, można dojść do wniosku, że pewne fragmenty jego biografii - mianowicie zaangażowanie się w propagowanie komunistycznej ideologii - stały się dla jego zwolenników czymś w rodzaju „gorącego kartofla”, wstydliwie ukrywanego lub z oburzeniem odrzucanego, jako czegoś, o czym nawet nie godzi się wspominać. W liberalnych mediach szybko ustalono obowiązującą wersję prawdy na temat znanego poety. Kto ośmielał się podnosić jakieś wątpliwości, musiał liczyć się z histeryczną i agresywną reakcją, etykietowaniem i odsądzaniem od czci i wiary.
Politycznie poprawne opisywanie postaci Miłosza pojawiło się także po drugiej stronie Oceanu, np. w artykule Agnieszki Tennant, który ukazał się w Christianity Today Magazine. Pani Agnieszka w krótkim biogramie ani słowem nie wspomniała o komunistycznej przeszłości Miłosza, poza lakoniczną uwagą, że w 1951 r. uciekł on z komunistycznej ambasady w Paryżu, w której pracował. Jak i dlaczego się tam znalazł - tego autorka amerykańskim czytelnikom już oszczędziła. A szkoda, bo interesująca mogłaby być informacja, że w latach 1945-1951, a więc w latach stalinowskiego terroru, Miłosz pracował jako urzędnik w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Jak sam stwierdził: „Komunizm dał literaturze polskiej niebywałą szansę. Zawsze historycznie zorientowana, ale własną tylko historią zajęta, a więc mało dostępna dla obcych, nagle znalazła się wobec uniwersalnego tematu. Tylko że niewielu piszących wyciągnęło z tego wnioski”. Miłosz najwyraźniej takie wnioski wyciągnął i dzięki temu był attaché kulturalnym PRL-u w Nowym Jorku, a potem pracował w ambasadzie w Paryżu.
Ten, jak określiła go Tennant: „głos polskiego sumienia w XX wieku”, opowiadał się (jak podał Nasz Dziennik) za przyłączeniem Polski do
Związku Radzieckiego jako siedemnastej republiki. Poeta sprzeciwiał się również wydawaniu w powojennej Polsce Biblii, określając ją jako księgę pełną przemocy i okrucieństwa. Przywołanie takich faktów w dyskusji nad twórczością Miłosza Tennant dla odmiany kwituje krótko jako „nacjonalistyczną histerię”.
W kontraście do „nacjonalizmu” i „klerykalizmu” stoi Czesław Miłosz - jak go określiła Tennant - „kosmopolityczny pisarz”, który „potępiał antysemityzm, zarówno ten otwarcie inspirowany nazistowską ideologią, jak i jego bardziej dyskretną formę, która do dzisiaj przetrwała w Polsce i gdzie indziej”. „W antytotalitarnym Zniewolonym umyśle - pisze Tennant - kronikuje on przekleństwo komunizmu krzywdzącego nie tylko niezliczone ilości prostych kobiet i mężczyzn, ale i deprawującego życie umysłowe - z fatalnymi konsekwencjami”. Warto dodać, że w książce tej Miłosz opisywał (i po części usprawiedliwiał) zarówno swoje, jak i innych intelektualistów zafascynowanie komunizmem i zaangażowanie w propagowanie tej zbrodniczej ideologii. Znany historyk, Paweł Jasienica, tak opisał postawę Miłosza: „Z goryczą myślę o historii Czesława Miłosza. Ludzie, którzy już w roku 1945 mieli taką sławę pisarską jak on, mogli swoją postawą wywrzeć wpływ na rzeczywistość. Mogli przynajmniej o ten wpływ walczyć. Czesław Miłosz nie jest wolny od osobistej odpowiedzialności za wytworzenie się stanu rzeczy, który później jego samego skłonił do ucieczki”.
Tennant ma także za złe przypominanie, że na krótko przed śmiercią Miłosz podpisał apel do władz Krakowa, w którym poparł organizowane w tym mieście dni kultury gejów i lesbijek. Przypomnijmy, że środowiska homoseksualne zaplanowały swoją manifestację podczas tradycyjnej procesji upamiętniającej męczeńską śmierć św. Stanisława. Wycofały się z tego pomysłu i zmieniły termin manifestacji dopiero po gwałtownych protestach środowisk katolickich.
Większość tych faktów jest jednak w większości mass mediów marginalizowanych, a nawet udaje się, że ich w ogóle nie było. Jeśli się już o nich wspomina, to bardzo niechętnie i z odpowiednim komentarzem rozmaitych specjalistów, którzy dowodzą, że Miłosz pisząc to, co pisał, miał na myśli zupełnie coś przeciwnego. Kaganiec politycznej poprawności wyznacza jeden „hagiograficzny” kanon pisania o tym pisarzu. Wszelkie odstępstwa od niego są bezwzględnie tropione i gwałtownie atakowane ogólnikowymi frazesami. Dzieje się tak najprawdopodobniej dlatego, że Miłosz odzwierciedla życiową drogę wielu postaci polskich mediów i życia politycznego, które zaangażowane w komunizm po jakimś czasie rozczarowały się do niego. A tymczasem najwartościowsze mogłoby być pokazanie prawdy, a nie ukrywanie jej. To, co może być najciekawsze i najbardziej inspirujące, to właśnie ukazanie drogi Noblisty od fascynacji komunizmem do rozczarowania i porzucenia go. Od agresywnego zwalczania wiary i religii do powrotu do Pana Boga. Od odrzucenia Słowa Bożego po późniejsze tłumaczenie Psalmów i innych biblijnych ksiąg.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Powstaje Centrum Formacji i Misji Archidiecezji Wrocławskiej. Pokieruje nim bp Maciej Małyga

2026-09-22 09:00

screen YT

bp Maciej Małyga

bp Maciej Małyga

Abp Józef Kupny powierzył bp. Maciejowi Małydze przygotowanie Centrum Formacji i Misji Archidiecezji Wrocławskiej (CEFiM). Nowa instytucja ma być jednym z konkretnych owoców II Synodu Archidiecezji Wrocławskiej i przede wszystkim wspierać parafie we wdrażaniu jego postanowień.

Nie będzie kolejnym szczeblem administracji ani instytucją skupioną wokół własnego budynku. 8 września metropolita wrocławski mianował bp. Macieja Małygę dyrektorem ds. organizacji CEFIM. Jego zadaniem jest przygotowanie szczegółowej koncepcji organizacyjnej, prawnej, programowej i logistycznej Centrum. Biskup otrzymał także pełnomocnictwa do reprezentowania tworzącej się instytucji wobec instytucji kościelnych i świeckich w zakresie powierzonych mu zadań. – To jeden z najważniejszych postulatów synodu, podnoszony zarówno przez księży, jak i przez świeckich. Teraz rozpoczynamy realizację tego projektu – mówi bp Małyga.
CZYTAJ DALEJ

Tak wygląda Kościół w drodze, ubogi, posłany, skuteczny mocą nie swoją

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Agur, autor tej części Księgi Przysłów, zaczyna od zdania, które mogłoby otwierać każdy traktat o Objawieniu: „każde słowo Boga w ogniu wypróbowane”. Metalurgiczna metafora mówi o słowie bez domieszek. Na takim słowie można się oprzeć jak na tarczy. Zaraz potem przychodzi przestroga, która przez wieki strzegła kanonu: „do słów Jego nic nie dodawaj, by cię nie skarcił i nie uznał za kłamcę”. Pismo zna własną klauzulę integralności (por. Pwt 4,2; Ap 22,18-19). Człowiek jest sługą Objawienia. Ta zasada nieprzekraczalności depozytu odezwie się po wiekach w kościelnym rozumieniu depositum fidei (por. glossę na 17 IX). Potem następuje modlitwa, jedna z najmądrzejszych w całej Biblii: „nie dawaj mi bogactwa ni nędzy, żyw mnie chlebem niezbędnym”. Agur prosi o środek z trzeźwej znajomości serca. Sytość kusi pychą: „kto jest Pan?”. Nędza kusi rozpaczą i kradzieżą, „i splamię imię mego Boga”. Obie skrajności mają tę samą cenę, zapomnienie o Bogu. Prośba o „chleb niezbędny” jest starszą siostrą prośby z Modlitwy Pańskiej o chleb powszedni. Dzisiejszy patron dopisał do tej perykopy własny komentarz życiem. Ojciec Pio, kapucyn związany ślubem ubóstwa, człowiek, przez którego ręce przeszły miliony na Dom Ulgi w Cierpieniu, sam nie zatrzymał nic. Ubóstwo ewangeliczne jest wolnością od dóbr. Kto prosi o chleb niezbędny, temu Bóg może powierzyć wielkie dzieła, bo serce pozostaje puste dla Niego samego.
CZYTAJ DALEJ

Świebodzice. Przez 23 lata był ich proboszczem. Rok po jego śmierci parafianie zrobili coś wyjątkowego

2026-09-23 11:41

[ TEMATY ]

bp Ignacy Dec

Świebodzice

ks. Jan Mrowca

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Portret śp. ks. kan. Jana Mrowcy (25 marca 1946 – 12 września 2025) podczas uroczystości pogrzebowych w Świebodzicach.

Portret śp. ks. kan. Jana Mrowcy (25 marca 1946 – 12 września 2025) podczas uroczystości pogrzebowych w Świebodzicach.

Przez 23 lata był proboszczem parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła. W pierwszą rocznicę śmierci ks. kan. Jana Mrowcy świebodziczanie modlili się za swojego dawnego duszpasterza. W kruchcie kościoła poświęcono tablicę upamiętniającą jego posługę.

Mszy św. sprawowanej w niedzielę 20 września przewodniczył bp Ignacy Dec, który przybył na zaproszenie obecnego proboszcza, ks. prał. Tadeusza Chlipały. Eucharystię koncelebrowali także ks. Piotr Fąfrowicz, siostrzeniec zmarłego, ks. dr Arkadiusz Harbar, wikariusz sądowy diecezji świdnickiej, oraz ks. kan. Andrzej Adamiak. Wśród modlących się byli: siostra ks. Jana z rodziną i parafianie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję