Reklama

Życie dać

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 47/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Gdy chodziłem jako młody chłopak przed wojną do szkoły i byłem już w klasie maturalnej, nasz katecheta - ks. Robert Jasiński na lekcji religii wykładając etykę zapowiedział nam temat następnej lekcji, który brzmiał: "miłość". Ciekawi byliśmy jako 18-letni chłopcy, co też ksiądz nam na ten temat może powiedzieć. A ksiądz na dodatek kazał nam przeliczyć razem z rodzicami, ile dotychczas kosztowało nasze utrzymanie. Bardzo dziwiliśmy się, co to ma wspólnego z zapowiedzianym tematem, ale posłuszny poleceniu księdza, poprosiłem ojca o pomoc i zaczęliśmy liczyć. Od najmłodszych lat: ubranie, jedzenie, książki, woda, światło, gaz. Wyszła nam ogromna suma. Po raz pierwszy stanęło przede mną, jak dużo ojciec na mnie dał. A trzeba to było pomnożyć przez cztery, bo miałem jeszcze brata i dwie siostry. Byłby sobie ojciec za te pieniądze kupił dom a może i samochód, który był wtedy przedmiotem luksusu, a on wszystko dał. Dał na dom, dał na nasze wychowanie. Na lekcji ksiądz napisał na tablicy temat "miłość", a poniżej jeden z nas napisał tekst z Ewangelii według św. Jana: "Nie ma większej miłości nad tę, jeśli ktoś nawet życie potrafi dać za przyjacioły swoje". I kazał nam podkreślić czasownik "dać". A potem czytaliśmy nasze domowe zadania. Były bardzo do siebie podobne. Każdemu wyszła ogromna suma. A ksiądz wtedy powiedział: "Tak można zmierzyć miłość ojca do dzieci - ile potrafi dla nich dać, a daje bardzo wiele. I daje przez całe życie, bo dzieci nie zawsze potrafią być wdzięczne. Została mi ta nauka na całe życie. Umieć wiele dać. Nie tyle samemu brać, ale drugiemu dać. Powiedział św. Augustyn, że człowiek tylko to posiada prawdziwie, co drugiemu dał. I tak jest też, gdy idzie o nas z stosunek do Pana Boga. Ile potrafimy Panu Bogu dać czasu nieżałowanego na coniedzielną Mszę św.; wtedy gdy nie żałujemy tego czasu stojąc w kolejce przy konfesjonale; wtedy gdy idziemy na lekcje religii; wtedy gdy bierzemy do ręki Pismo Święte, by czytać słowo Chrystusowe. Jeśli dwoje ludzi tak miłość rozumie, że to trzeba drugiemu bardzo wiele dać, a nie tyle samemu brać, to wtedy potrafią stworzyć fundament pod naprawdę trwałą i szczęśliwą rodzinę. A nie ma gorszego wyzysku człowieka przez człowieka, niż wtedy, gdy młody chłopak tylko słowami zapewnia o swojej miłości, a ona - dziewczyna ma dać to, co ma najcenniejszego - swoje dziewictwo.

Z tej perspektywy patrzymy na Pięciu Braci Męczenników. Z tej perspektywy oceniamy ich ofiarę. Benedykt i Jan porzucili swoją ojczyznę, nauczyli się obcego dla nich języka, bo obaj byli Włochami. Rzucili swój piękny klasztor. Wszystko dali; dali po to, by naukę Chrystusa Pana przenieść nie tyle jej głoszeniem, bo byli pustelnikami, ale ofiarą swojego życia, modlitwą, umartwieniem, według słów swojego Mistrza: "Kto chce być uczniem Moim, niech zaprze się samego siebie, niech weźmie swój krzyż i naśladuje Mnie". Czy liczyli się z tym, że Chrystus Pan zażąda od nich najwyższej ofiary, ofiary życia, przelania krwi? Z opisu męczeństwa Pięciu Braci pozostawionego przez św. Brunona z Kwerfurtu, który niedługo po ich śmierci dotarł do Polski, wynika, że oni na to wprost czekali, bo gdy ich zabójca oświadczył, że przyszedł ich zabić, święty zakonnik miał się odezwać: "Niech Bóg was wspomaga i nas!". I z tymi słowami na ustach zginął. Bo nie ma większej miłości nad tę, jeśli ktoś nawet swoje życie daje za przyjacioły swoje. Oto przykład miłości Pana pozostawiony przez Pięciu Braci. I tak na nich patrzymy i tego właśnie od nich się uczymy. Tak zginął za naszej pamięci św. Maksymilian Maria Kolbe, dając życie za ojca rodziny w Oświęcimiu. Tak giną misjonarze w Afryce czy Ameryce Południowej za naszych dni. A przykładów na to mamy bardzo wiele, jak nas wspaniale takiej miłości potrafili nauczyć.

Trzy lata minionej wojny wypadało mi spędzić w obozie koncentracyjnym w Dachau, gdzie znalazłem się w święto Matki Bożej Różańcowej 1942 r. na bloku polskich księży. Było ich tam jeszcze przeszło tysiąc. Gdy minął pierwszy szok, po paru tygodniach podpadł mi młody człowiek, który według kartoteki był o wiele starszy, a nazywał się ks. Edmund Mikołajczak. Był dziwnie smutny i przygnębiony. Po pewnym czasie, gdy poznaliśmy się bliżej, mówi mi w niedzielę na przechadzce na Lagersztrasie: "Ja wcale nie jestem księdzem". " No to co ty robisz na bloku polskich księży?" - pytam. Wtedy on mi opowiedział swoją historię sprzed trzech lat. Jako maturzysta chciał zobaczyć, jak wygląda życie w klasztorze. W sierpniu 1939 r. pojechał do Puszczykówka. Gdy wybuchła wojna, wszystkich obecnych w klasztorze internowano, jego też. Nie pomogły żadne wyjaśnienia. I przenoszono ich z jednego obozu internowania do drugiego. W jednym z tych obozów poznał wspaniałego młodego księdza, kapelana harcerskiego, a sam też był harcerzem. I zawarli szczerą przyjaźń. Tak nadszedł dzień 15 sierpnia 1940 r. Przygotowano transport księży do obozu koncentracyjnego w Dachau. A on jako syn kolejarza z Nowego Bierunia dostał kartę zwolnienia, o którą postarał się jego ojciec. Poszedł z tą kartą do księdza i zaproponował: "Niech ksiądz weźmie tę kartę zwolnienia i jako Antoni Latocha wyjdzie na wolność, a ja jako ks. Mikołajczak pojadę do Dachau. Ksiądz mi da swoją metrykę. Nauczę się wszystkiego, co trzeba na pamięć. To i tak przecież za kilka miesięcy się skończy" - przekonywał młody chłopak. "A ksiądz się bardziej na wolności przyda - tylu księży zamknięto - niż ja, młody chłopak". Ksiądz się opierał, w końcu jednak dał się przekonać i wyszedł na wolność. Gdy młodego człowieka spotkałem w 1942 r., po przyjściu do obozu, widziałem, że był u kresu psychicznych sił. Po prostu przeliczył się ze swoimi siłami w strasznych, obozowych warunkach. Prawdy teraz już nie mógł powiedzieć. Podniesiony na duchu, przeżył obóz, a ksiądz - jego zamiennik w ukryciu też przeżył. Jako proboszcz w Wągrowcu pomógł mu w studiach i potem chłopak już jako Antoni Latocha - instruktor prac ręcznych wrócił na Śląsk i był tam nauczycielem.

Umieć wiele dać, jak trzeba, to nawet zaryzykować życiem. To jest nauka miłości, jaką nam zostawili Bracia Męczennicy Międzyrzeccy. A może to nie jest jedyny przykład. Uczyliśmy się od nich, od tych Pięciu Braci Męczenników, że w imię miłości trzeba umieć bardzo dużo dać. Nawet złożyć najwyższą ofiarę. Bo to wśród 108 męczenników wyniesionych na ołtarze przez Ojca Świętego znaleźć też można kobietę, która poszła na śmierć za swoją synową, ponieważ ta była w stanie błogosławionym. Zgodzili się oprawcy na taką zamianę, nie zdając sobie nawet sprawy, że to dalsze potwierdzenie Chrystusowych słów, że nie ma większej miłości nad tę, jeśli ktoś nawet życie potrafi dać. I tak patrzymy z radością na tylu wspaniałych ojców i tyle wspaniałych matek, którzy potrafią tak bardzo dużo dać w imię miłości Pana, której się uczyli też od tych Pięciu Braci Męczenników. Tak patrzymy na tak wielu nauczycieli, lekarzy, pielęgniarek, robotników fizycznych; tak patrzymy na żołnierza czy policjanta, na urzędnika państwowego - jak wiernie potrafią spełniać soje obowiązki, bo tak właśnie rozumieją miłość do ojczyzny, do współbraci, że to trzeba umieć bardzo wiele dać. Ale w dzisiejsze Święto Niepodległości naszej ojczyzny, gdy wspominamy tych, którzy potrafili za ojczyznę nawet życie dać, tym boleśniej przeżywamy wiadomości codziennie przekazywane o aferach, nieuczciwości, nadużyciach, nawet tych państwowych urzędników, którzy chcą tak wiele brać, tak wiele się dorobić niby ojczyźnie służąc i śpiewając pieśni o miłości ojczyzny. A tymczasem ona każe ojczyźnie bardzo wiele dać.

Z tej perspektywy patrzymy na tak pięknie postępującą naprzód budowę tego kościoła. Tak niedawno przecież byliśmy tutaj, gdy zaczynaliście go budować. I liczymy sobie, ile potrafiliście już dać na jego budowę. Ile waszego czasu, pracy, pieniędzy potrafiliście ofiarować, by te mury świątyni tak wysoko wznieść. A to są dowody waszej miłości do Kościoła, do waszych Patronów, do waszej parafii. Jakże cieszyć się trzeba, gdy patrzymy na ten przepiękny relikwiarz, gdy patrzymy na was, zapełniających mimo zimna ten kościół, bo to wszystko jest wasza odpowiedź na to pytanie, ile potraficie dać w imię miłości ku Panu Bogu, wyznawanej przecież codziennie słowami modlitwy: "Boże, choć Cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję" . Tak ta uroczystość dzisiejsza, ta dzisiejsza Msza św. jest dziękczynieniem polskiego ludu - jak mówi hymn z Nieszporów; dziękczynieniem za Pięciu Braci, którzy nam dali tak płomienny przykład miłości Pana.

Tekst nieautoryzowany, tytuł pochodzi od redakcji.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Włochy: życzenia powrotu do zdrowia dla papieża od władz państwowych i Kościoła

2026-10-11 16:04

[ TEMATY ]

Włochy

Leon XIV

Ks. Tomasz Podlewski

Zapowiedź papieża Leona XIV, że w najbliższych dniach będzie musiał poddać się operacji płuc, wywołała falę życzeń powrotu do zdrowia. Do pierwszych osób, które zareagowały w niedzielę, należała premier Włoch Giorgia Meloni.

Szefowa włoskiego rządu napisała: „Pragnę zapewnić Ojca Świętego o mojej osobistej bliskości oraz bliskości włoskiego rządu w obliczu wyzwania, jakie czeka Go w najbliższych dniach. Spokój i opanowanie, z jakimi mówił o tym podczas modlitwy Anioł Pański, dodają nam otuchy. Jestem pewna, że ​​także naród włoski nie poskąpi Mu wsparcia i życzliwości”.
CZYTAJ DALEJ

Bliski współpracownik Jana Pawła II, służył siedmiu papieżom odchodzi na emeryturę

2026-10-11 20:59

[ TEMATY ]

kardynał

Włodzimierz Rędzioch

kard. Giovanni Battista Re

kard. Giovanni Battista Re

Zmiana na czele Kolegium Kardynalskiego. Leon XIV przyjął rezygnację z urzędu Dziekana Kolegium złożoną przez kard. Giovanniego Battistę Re, który piastował tę funkcję od 2020 r., i jednocześnie zatwierdził wybór na ten sam urząd kard. Luisa Antonio Tagle, Filipińczyka urodzonego w 1957 r., powołanego do Kurii Rzymskiej w 2019 r. przez papieża Franciszka.

Został on wybrany na urząd Dziekana Kolegium przez kardynałów biskupów, czyli kardynałów, którym papież nadał tytuł Kościoła podmiejskiego Rzymu, oraz patriarchów Wschodnich Kościołów Katolickich. Obecnym zastępcą Dziekana Kolegium Kardynalskiego jest 82-letni kard. Leonardo Sandri, który pełni swój urząd od stycznia 2020 r.
CZYTAJ DALEJ

Biegam i wspieram

2026-10-12 16:31

arch.Radia VIA

Piknik w Budach Głogowskich

Piknik w Budach Głogowskich

Piknik „Biegam i Wspieram” od lat łączy aktywność fizyczną z ideą solidarności i integracji. Sportowej rywalizacji towarzyszyła rodzinna atmosfera, a samo wydarzenie było okazją do wspólnego spędzenia czasu, przełamywania barier oraz zwrócenia uwagi na potrzeby osób, które na co dzień korzystają ze wsparcia instytucji i środowisk związanych z Caritas.

Bp Krzysztof Chudzio zapoznał się z działalnością Centrum Natura Caritas oraz Zakładu Aktywności Zawodowej w Budach Głogowskich. Zwiedził placówkę, spotkał się z jej pracownikami i osobami zaangażowanymi w codzienne funkcjonowanie ośrodka. Była to również okazja do rozmów o prowadzonej działalności, pracy na rzecz osób potrzebujących wsparcia oraz znaczeniu tworzenia przestrzeni sprzyjającej ich aktywizacji i integracji. Po zakończeniu zmagań bp Krzysztof Chudzio uczestniczył w ceremonii podsumowującej zawody i wręczył nagrody ich zwycięzcom.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję