Reklama

Odczytać sens cierpienia

Niedziela łódzka 12/2010

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Anna Skopińska: - Pracuje Ojciec w bardzo specyficznym środowisku, bo chorzy to same kobiety…

O. Tomasz Bajda MI: - Przeważnie są to kobiety z chorobami ginekologicznymi, gruczołu piersiowego i endokrynologicznymi. Mam też pod opieką oddziały położnicze, noworodki, i wcześniaki.

- Ojciec jest bardziej z tymi, które cierpią, czy bardziej z tymi, które cieszą się z nowo narodzonych dzieci?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Bardziej jestem z tymi, które cierpią. Z tymi, które są już po zdiagnozowaniu, zabiegach, operacjach i które są poddawane dalszemu procesowi leczenia.

- Dużo jest takich kobiet?

- Bardzo dużo. W szpitalu jest duża rotacja. Pacjentki są operowane, po zabiegach leżą dwa, trzy dni i wracają do domów lub kierowane są do innych szpitali na dalsze leczenie.

- Czy wiadomo, jak kończą się ich pobyty tutaj?

- Różnie. Bywa, że szczęśliwie, czego mam dowody, bo niektóre panie przyjeżdżają podzielić się tą radością, że proces leczenia został pozytywnie zakończony. Dostaję także listy, pozdrowienia telefoniczne i informacje, jak przebiegało dalsze leczenie.

- Ma Ojciec do czynienia często z ludzkimi dramatami. Ta praca wymaga dużej odporności?

Reklama

- Niestety tak. Ogromnej odporności. To dla mnie, jako kapelana, ogromne obciążenie. Biorę na siebie wszystko to, co pacjentki przeżywają i czym chcą się ze mną podzielić. Pomagam im nieść ich krzyż choroby, staram się im towarzyszyć. Bardzo pomaga mi w tym moja osobista modlitwa. Zostawiam Panu Jezusowi w kaplicy to, co znoszę każdego dnia z oddziałów, wszystkie prośby, jakie pacjentki składają na moje ręce - prosząc o modlitwę i wstawiennictwo u Pana Boga.

- U chorych z nowotworem pojawia się postawa buntu?

- Najczęściej jest pytanie: „dlaczego”. Dlaczego ja, za co, za jakie grzechy, przecież ja wcale taka zła nie jestem, by tak cierpieć… Zawsze wtedy tłumaczę chorym, że cierpienie jest wielką tajemnicą. I jeśli Pan Bóg dopuszcza cierpienie, to ma w tym jakiś cel. On przez cierpienie, przez trudną sytuację coś chce człowiekowi powiedzieć, pokazać, może sprowadzić na drogę wiary. Ale to już sam chory musi odczytać.

- Czy odczytuje?

- Czasem tak.

- Ale więcej jest tego „czasem”, czy więcej tych nieodkrytych tajemnic i słów Pana Boga do nas?

- Trudno powiedzieć. Każdy człowiek przeżywa chorobę, cierpienie inaczej. Bywa tak, że niektóre kobiety szybciej się z tym godzą, inne dłużej muszą się z tą sytuacją oswajać. Zawsze tłumaczę chorym, że Kościół ma tyle wspaniałych środków, aby im pomóc w dźwiganiu krzyża cierpienia. Choćby modlitwę, sakramenty, uczestnictwo we Mszy św. To bardzo pomaga przyjąć cierpienie, pogodzić się z nim. Ważne, by przez ten trudny okres towarzyszył nam Chrystus ze swoją łaską. On bardzo pomaga, czego doświadczam praktycznie na co dzień w tym szpitalu.

- Jest jakaś różnica w przeżywaniu cierpienia i choroby z Bogiem i bez Niego?

Reklama

- Obserwując proces leczenia widzę, jak to wygląda u kobiety, która jest bardzo blisko Kościoła, która żyje modlitwą, sakramentami, a kobiety bardzo sceptycznie nastawionej do wiary, modlitwy i sakramentów św. W pewnym sensie dostrzegam różnicę. Bardziej spokojne na duchu są kobiety wierzące, przyjmujące Pana Jezusa, przyjmujące sakrament chorych czy uczestniczące w Eucharystii.

- A jak chore przyjmują kapelana - zakonnika?

- Zauważam, że pierwszego dnia, kiedy przyjdą, są zdezorientowane, zagubione. Także do księdza podchodzą z dużym dystansem. Ale potem zaczynają się przełamywać - proszą o modlitwę, przychodzą na Mszę św. do kaplicy, przystępują do sakramentu pokuty, proszą o rozmowę. Dla mnie kapelana to już wielki sukces.

- Patrząc na niejedną tragedię, nie ma Ojciec wrażenia, że w sprawie profilaktyki nie robimy jeszcze tyle, ile należałoby zrobić? Nie powinien Kościół głośno i często apelować o to, by kobiety o siebie dbały?

- Oczywiście. Jestem jak najbardziej za tym. To powinno być czynione na olbrzymią skalę. Na profilaktykę powinno się poświęcać więcej środków i czasu. Po to, by już młode dziewczyny nauczyły się obserwować swój organizm, a co za tym idzie możliwie wcześnie wyłapywać niepokojące objawy chorobowe, które w pierwszym stadium choroby są w 100 proc. wyleczalne. To bardzo ważne dla kobiet, bo coraz częściej słyszymy jak wiele jest przypadków zachorowalności na raka szyjki macicy czy raka piersi.

- Możemy powiedzieć, że dbanie o siebie to świętość życia?

Reklama

- Człowiek dostał od Pana Boga przykazania. Znamy jedno z nich - nie zabijaj. Ono odnosi się do świętości życia. Przede wszystkim do dbania o swoje zdrowie, o swoje życie. Każdy z nas jest do tego zobowiązany na mocy Bożego Prawa.

- Czasem jest aż tak smutno, że Ojciec płacze?

- Zdarzają się sytuacje, że wilgotnieją mi oczy...

- Czy pewnym odreagowaniem nie jest przejście z ginekologii, z tych ciężkich przypadków i chorób kobiecych, do maluszków, które dopiero przyszły na świat?

- Trochę tak. Każde nowe życie, które się pojawia, jest wielką radością, wielkim darem Bożym.

- Praca tu, w łódzkim ICZMP, to Ojca wybór?

- Zostałem skierowany do posługi w tym szpitalu przez władze naszego Zakonu. I jestem tu bardzo szczęśliwy. Kocham szpital, chorych, kocham to, co robię. Choć ta posługa jest bardzo trudna, daje mi wiele satysfakcji i samorealizacji, tak wyobrażałem sobie moje kapłaństwo.

- Jak wygląda dzień kapelana w szpitalu?

- Rano po obchodach lekarskich zanoszę Pana Jezusa na oddziały. Udzielam sakramentu pokuty, namaszczenia chorych pacjentkom, które czekają na zabiegi operacyjne. Po południu w kaplicy jest czas na rozmowę indywidualną, spowiedź, wspólną modlitwę w czasie sprawowanych nabożeństw, czy w czasie odprawianej codziennej Mszy św.

- A jak układa się współpraca z lekarzami?

Reklama

- Bardzo pozytywnie. Tu personel jest bardzo życzliwie nastawiony do kapelana. Na co dzień doświadczam bardzo dużo dobroci czy drobnych gestów życzliwości, jak - uśmiechu, pozdrowienia czy krótkiej rozmowy.

- To pomaga?

- Bardzo. Wydaje mi się, że razem uzupełniamy się w służbie życiu. Lekarze, pracownicy szpitala w dziale medycyny, my - kapelani - w sferze duchowej.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dekanat dolnobrzeski zawierzył się Maryi

2026-09-08 23:26

ks. Łukasz Romańczuk

Kapliczka MB Gietrzwałdzkiej

Kapliczka MB Gietrzwałdzkiej

W święto Narodzenia NMP na placu za kościołem Chrystusa Króla w Brzegu Dolnym odbyło się poświęcenie kapliczki NMP Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Jest to wotum wdzięczności duchowieństwa i wiernych dekanatu dolnobrzeskiego.

Kapliczka wpisuje się w akcję 150 kapliczek na 150 lat objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie [8 września 1877 - 8 września 2027]. - Matka Boża ukazała się dwóm dziewczynkom Justynie i Barbarze, które przygotowywały się do I Komunii świętej. Pochodziły z biednych, ale bardzo pobożnych rodzin. Justyna wracała z mamą z egzaminu przed I Komunią świętą i Matka Boża ukazała się jej na klonie przed świątynią. Trzy dni później Barbarze, podczas różańca. I wspomina, że widziała Matkę Bożą na tronie, z berłem w ręku i koronie, a na kolanach trzymała Dziecię Jezus i mówiła, że jest NMP Niepokalaną. I Maryja prosiła, aby nieustannie modlić się na różańcu. Był to czas zaborów, prześladowania patriotów oraz Kościoła. - Inicjatywa powstania tej kapliczki dojrzewała we mnie dosyć długo. Podzieliłem się nią z księżmi dekanatu i zaproponowałem, byśmy przygotowali wspólne wotum – opowiada ks. Jacek Włostowski, dziekan dekanatu Brzeg Dolny i proboszcz parafii NMP Królowej Polski w Brzegu Dolnym, dodając: - Było to dla mnie ważne, ponieważ mamy tu do czynienia z dwoma ważnymi dla mnie wartościami: wiara i patriotyzm. Objawienia w Gietrzwałdzie są przecież jedynymi objawieniami maryjnymi na ziemiach polskich uznanymi przez Kościół, w czasie których Maryja zwróciła się do dzieci po polsku.
CZYTAJ DALEJ

Prezydent: o potencjale obronnym państwa decyduje umiejętność adaptacji nowych technik dronowych

2026-09-08 19:07

[ TEMATY ]

Karol Nawrocki

PAP/Adam Kumorowicz

Prezydent Karol Nawrocki ocenił we wtorek w Kielcach, że obecnie pole bitwy zmienia się tak bardzo, że o potencjale państwa w zakresie obronności decyduje już nie tylko potencjał armii lądowej i wydatki na obronność, ale także umiejętność i możliwość adaptacji m.in. nowych technik dronowych.

Prezydent odwiedził we wtorek Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach, który w tym roku zgromadził ponad 1200 wystawców z 43 państw, przy czym aż 41 procent z nich stanowią firmy polskie. Zdaniem Nawrockiego, tak liczne uczestnictwo krajowych przedsiębiorstw dowodzi ogromnego potencjału obronnego Rzeczypospolitej Polskiej, która musi dziś dynamicznie dostosowywać się do wyzwań współczesnego pola walki. Prezydent dodał, że doświadczenia z wojny w Ukrainie pokazują, że polskie państwo musi przygotowywać się na konflikty przyszłości.
CZYTAJ DALEJ

Polacy zanoszą tradycję w świat. Papież docenił dożynki

2026-09-09 13:14

[ TEMATY ]

tradycja

Papież Leon XIV

polskie dożynki

Adrian Cuba/Vatican Media

Polskie dożynki

Polskie dożynki

Leon XIV podczas audiencji generalnej zwrócił uwagę na tradycję dożynek i dziękczynienie za tegoroczne plony. Papieskie słowa wpisują się w czas, kiedy w całej Polsce odprawiane są Msze dożynkowe, a rolnicy przynoszą przed ołtarze owoce swojej pracy. Tradycja pozostaje żywa również wśród Polonii – nawet w tych wspólnotach, w których nie ma już rolników.

Jednym z najważniejszych miejsc dożynkowego dziękczynienia pozostaje Jasna Góra. W miniony weekend przybyli tam rolnicy z całej Polski, przywożąc wieńce reprezentujące poszczególne miejscowości i regiony.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję