Reklama

Kłamstwo wróżb

Noc z 29 na 30 listopada to zgodnie z tradycją czas wróżb i horoskopów. Dzisiaj jednak wróżby popularne są nie tylko w andrzejki

Niedziela warszawska 48/2010

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W ramach reklamy lądują co jakiś czas w mojej komórce „dziwne” SMS-y: „Wróżka pilnie prosi cię o pomoc! To, co ujrzała, jest JASNOWIDZENIEM. Napisz szybko WIZJA na…” (tu pojawia się numer SMS-u i cena 3,66 zł z VAT). „19.09.2010 - ta data będzie miała głęboki wpływ na całe Twoje przyszłe życie! Koniecznie sprawdź dlaczego. TO WAŻNE!! Ślij DATA na…” To nic innego, jak wróżby przez telefon. Wspomniany dzień 19.09 niczym się nie wyróżnił, a miał mieć „głęboki wpływ na całe moje przyszłe życie”.
Jak się okazuje, 58 proc. Polaków przyznaje się do czytania horoskopów przez cały rok, a ponad 30 proc. wierzy w znaki zodiaku. Ponadto ok. 3 mln osób korzysta z SMS-owych wróżb. Mamy też do dyspozycji wyższą szkołę ezoteryczną, odpowiednie programy telewizyjne, kursy szkoleniowe i specjalizujące się w tym gazety. Czyżby to wszystko oznaczało nawrót pogaństwa?

Kłamstwo, jeszcze raz kłamstwo

Reklama

Wróżby bazują na ciekawości, odwołują się do tego, co nas pociąga. Słowo „tajemnica” robi karierę, działa jak magnes, budzi pożądanie. To ono sprawia, że sięgamy po nie, mimo iż bazują one na kłamstwie, budząc świat iluzji. Z moich rozmów wynika niestety, że doskonałymi odbiorcami wróżb są często ludzie niepewni siebie, zalęknieni, tacy, którym nierzadko brakuje odwagi, rozczarowani życiem i niezadowoleni z niego. Jeżeli ta przesłanka wydaje się być słuszna, to pogarszająca się pod pewnymi względami sytuacja społeczno-polityczna w naszym kraju zakłada stały wzrost zainteresowania wróżbami.
Największym nieszczęściem wróżb jest ich kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo. Ktoś, kto mnie nigdy nie widział i nie zna moich problemów, chce mi postawić horoskop jako panaceum na wszystko. Czy nie jest to durne? Celowo używam takiego sformułowania, aby wskazać na głupotę zjawiska, które niestety coraz bardziej się szerzy. Najpierw otrzymałem zapewnienie, że jakaś kobieta o mnie myśli, potem, kiedy nie dawałem znaku życia, że jakiś mężczyzna, a jeszcze później, że rozmawiano o mnie z jakimś Rodinem: „Ona czeka na Ciebie! Widać to w kartach. Musisz koniecznie się dowiedzieć Kto! Od tego zależy Twoje szczęście. Ślij AMOR na….” „On ciągle myśli o Tobie i chce z Tobą się spotkać. Te zmiany jakie szykuje Ci los zaskoczyły nawet mnie. Ślij PILNE na…” Przecież to nieprawda, jak można myśleć o kimś, kogo się nie zna, nie widziało, a nawet nie wie się, jakiej jest on płci. Kiedy otrzymane SMS-y mnie nie „skusiły”, bo nie zaspokoiłem swojej ciekawości, wysłano mi nowy o następującej treści: „Ten brunet opętał moją wróżbę, bardzo silnie przywołuje Cię myślami. Jest tak blisko, że musisz go znać. Ślij ON na…”.
Czy nie brzmi to komicznie? Proszę zwrócić uwagę na to, jak te SMS-y są pisane. Nie uwzględniają płci odbiorcy, bo nie wiedzą, kto nim naprawdę jest, mężczyzna czy kobieta. Posługiwanie się formułą „ty” w drugiej osobie, np. ciebie, dla ciebie, o tobie, w twojej sprawie, zdradzę ci, mówię ci itd., jest typową formą zmiękczania. Dzięki temu nasza uwaga staje się przytępiona. Uruchamiają się odczucia, które przekazują nam wrażenie, że dana wiadomość jest wyłącznie do mnie skierowana. Stosowanie takiego mechanizmu jest zarzucaniem przynęty w mętnej wodzie. To tak, jakby ktoś przyszedł do mnie i kazał mi robić okład z żółtek, mówiąc, że jak tylko będę to stosował, to się wyprostują moje krzywe nogi. Absurdalność przesłania jest oczywista. Powoływanie się na rzekomy wpływ planet jest techniką stosowaną od wieków.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Aby wyłudzić pieniądze

Reklama

Jako ciekawostkę warto nadmienić, że średniowiecze znało zaledwie 5 planet, i tylko w oparciu o nie tworzono horoskopy. Wiek XVIII przyniósł astrologom szok. Odkryto planetę Uran. Kiedy „grubymi nićmi” zażegnali oni problem, to następne stulecia go jeszcze bardziej obnażyły i pogrążyły. W XIX wieku odkryto planetę Neptuna, a w XX wieku planetę Plutona. Skoro wpływ planet na życie i losy człowieka jest ogromny, co więcej, od nich zależy jego „być czy nie być”, to jak zatem wytłumaczyć, iż wspomnianych wyżej planet nie znano? Czyżby odkryte planety nie miały wpływu na „nasze losy”? Na to jest tylko jedna odpowiedź: astrologia kłamie, nie jest żadną wiedzą, tylko czczą gadaniną dla naiwnych. Zadziwia zatem fakt, że mimo upływu lat, dostępu do wiedzy, powszechnego szkolnictwa itd. ciągle można znaleźć osoby, które wierzą w planety jako źródła nadzwyczajnych mocy, bez których człowiek nie może nawet ruszyć palcem.
Zapytajmy, kim jest owa telefoniczna wróżka. Jest nią w pierwszej mierze komputer, który wysyła SMS-y do wybranych losowo numerów. W drugiej odsłonie jest nią operatorka, która podjęła tę pracę, aby zarobić na życie czy też okresowo dorobić. To ta „niewinna” osoba, nierzadko studentka, jest ową wróżbitką, która siedzi z zeszytem i wymyśla odpowiednie triki. Pouczona przez innych, jak to ma wyglądać, siedzi i pisze wróżby dosłownie o niebieskich migdałach, zmyśla co się da, aby tylko klient dał się nabrać. Wymyśla różnego rodzaju wróżby, gładkie słowa, korzysta z manipulacji, odwołuje się do lęku, do choroby i cierpienia, aby „dać nadzieję”. Stąd pisze banały o chorobie i cudownym na nią lekarstwie, o jedynej na świecie miłości księcia z księżniczką, opowiada bzdury o nieprawdopodobnych zarobkach, wyjazdach, karierze, sukcesie, szansach, okazjach, wyjątkowych przypadkach i Bóg raczy wiedzieć czym jeszcze. Problem „wróżki-operatorki” polega na tym, że to ona musi tak wykorzystać swój spryt, aby zarobić na firmę i samą siebie. Im więcej oszuka, tym lepiej. Tworzy cały blok tematów ze sobą powiązanych, tak aby z pierwszym SMS-em klient „kupił” następne. Wszystko ma służyć jednemu - wyłudzaniu pieniędzy. Zważywszy na fakt, że taka „wróżka-operatorka” może zarobić miesięcznie nawet 2-3 tys. zł, to rozmiary naszej „naiwności” są po prostu przerażające.

Ludzka bieda i miłość

Czemu tak się dzieje? Odpowiedzi i przyczyn może być wiele. Wróżenie przez telefon wpisuje się w trzy zasadnicze obszary naszego życia i naszych tęsknot. Są nimi ogólnie pojęte: pieniądz, ludzka bieda i miłość. Myliłby się ktoś, kto by twierdził, że dzwoniący dzisiaj do wróżki ma problem z pieniędzmi. Otóż nie! Jest nim człowiek, którego na to stać. Nie pieniądz jest zatem problemem. Pieniądz jest środkiem do jego rozwiązania. Największym problemem wydaje się być ludzka bieda. Telefony do wróżki odsłaniają naszą biedę zarówno moralną, jak i duchową. Dzwonią ludzie w całej skali rozpiętości wiekowej, niezależnie od wykształcenia, wykonywanego zawodu i pozycji społecznej. Bieda odsłania nasze dramaty rodzinne (np. alkoholizm), osobiste (np. zdrady), brak przystosowania społecznego, huśtawkę emocjonalną i zagubienie. Głównym problemem owych bied jest miłość. To ona, a raczej jej brak w rodzinie, w małżeństwie, w chodzeniu ze sobą, jest przyczyną naszego otwarcia się na SMS-owe wróżby. Chcemy wiedzieć, czy ktoś nas pokocha, czy z tym albo z tamtą założę szczęśliwą rodzinę, czy mnie nie zdradzi, czy będzie o mnie dbał(a) itd. Jedna z dziewczyn porzucona przez swego chłopaka nawiązała kontakt aż z 4 wróżkami. Wszystkim stawiała to samo pytanie: czy on do mnie powróci? Rozumiem jej dramat, ale nie rozumiem tatusia, który opłacał jej wizyty. Brak miłości i akceptacji w codziennym życiu, rozczarowania, zdrady, rozbite rodziny i związki, liczne frustracje i dopadające nas depresje czynią z nas ludzi bardzo podatnych, gotowych na wszystko, nawet na to, aby dać się nabić w butelkę. Firmy wróżbiarskie żerują na głupocie, na ludzkich zranieniach i bogacą się naszym kosztem.

Jeśli tak - to po co wiara?

To my jesteśmy odbiorcami owych głupot. Odpowiada za to nasza naiwność. Kiedy pytałem „wróżki-operatorki” o wyrzuty sumienia, to odpowiadały, że nie miały takowych, przecież chodziło o zwykły zarobek. Ze zdumieniem odkrywałem, że są nimi często osoby wierzące. W jakim dziwnym świecie żyjemy, jak bardzo jesteśmy zagubieni, skoro „katolik dla pieniędzy okrada katolika czy też inną osobę”. Jeżeli tak, to po co wiara, czym ona właściwie jest?
Jak się bronić przed nachalnymi wróżkami? Pod żadnym pozorem nie zgadzać się na wysłanie choćby jednego tylko, tak dla ciekawości, SMS-a. To wystarczy, aby uruchomić lawinę. Niektórzy bardzo tego kroku żałują, bo przez wiele miesięcy otrzymują SMS-y. Mogą one przychodzić o każdej porze dnia, a nawet nocy. Jedna z osób otrzymała ich ponad 1000. Kiedy się zorientujesz, jaki popełniłeś błąd, to i tak nic ci to nie pomoże. Nikt nie będzie respektował twoich próśb, iż nie chcesz więcej ich otrzymywać. To nikogo nie interesuje. Zapisany numer telefonu w komputerze spowoduje lawinę SMS-ów z bramki. Jest to proceder niezmiernie przykry, bo nie ma szans ani perspektyw na uwolnienie się od niego.
Ważną kwestią jest test wiary. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy ja Jezusowi wierzę? Czy jest On dla mnie kimś prawdomównym, czy też kimś, kto by chciał mnie skrzywdzić? Wejście na drogę wiary, zaufanie Jezusowi jako swemu Panu, który tu i teraz mnie zbawia - jest najlepszym sposobem na wróżby i horoskopy.

2010-12-31 00:00

Oceń: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zmiany kapłanów 2026 r.

[ TEMATY ]

zmiany kapłanów

Karol Porwich/Niedziela

2026 rok przynosi zmiany personalne wśród duchownych. Przedstawiamy bieżące zmiany księży proboszczów i wikariuszy w poszczególnych diecezjach.

Biskupi w swoich diecezjach kierują poszczególnych księży na nowe parafie.
CZYTAJ DALEJ

Czy otwieram się na Bożą łaskę? Czy ją przyjmuję? Czy pozwalam, aby we mnie wzrastała?

2026-07-09 11:40

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Siewcą jest przede wszystkim Bóg. On rozsiewa hojnie dobro. Udziela obficie swoich łask. Nikomu niczego nie szczędzi. Każdy człowiek jest obdarowany Jego darami. Nikt nie może więc powiedzieć, że ominęła go Boża łaska. Każdy ma jej tyle, ile potrzebuje.

Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: «Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha!» Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: «Dlaczego mówisz do nich w przypowieściach?» On im odpowiedział: «Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i w nadmiarze mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą nawet to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: „Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli, i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił”. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na grunt skalisty oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia i jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane wreszcie na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny».
CZYTAJ DALEJ

Papież na obiedzie z ubogimi: Przybyłem tu głodny sprawiedliwości

2026-07-11 15:19

Vatican Media

Papież na obiedzie z ubogimi

Papież na obiedzie z ubogimi

Przybyłem bez przygotowanego przemówienia, ale głodny sprawiedliwości, miłości, głodny Kościoła, który potrafi otwierać drzwi, przyjmować wszystkich – wskazał Leon XIV w krótkim pozdrowieniu przed rozpoczęciem obiadu z 200 osobami ubogimi w Borgo Laudato si’. Spotykając się przy jednym stole budujemy świat nadziei – mówił Papież.

Ojciec Święty jak w poprzednim roku przyjął w Castel Gandolfo w ogrodach Borgo Laudato si’ około 200 osób ubogich, z którymi spotkał się w sobotnie popołudnie na obiedzie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję