Reklama

Duch pielgrzymki

Niedziela Ogólnopolska 30/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z ks. prał. Jerzym Pawlikiem - krajowym koordynatorem pielgrzymek - rozmawia Anna Cichobłazińska

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Anna Cichobłazińska: - Mówiono mi, że meble Księdza Prałata mieszkają gdzie indziej, a Ksiądz gdzie indziej, bo zawsze jest Ksiądz w drodze...

Reklama

Ks. prał. Jerzy Pawlik: - Teraz ta droga - to droga pielgrzymia... Odwiedzam pielgrzymki na trasie i staram się z każdą iść parę kilometrów, żeby wyczuć jej atmosferę. Ruch pielgrzymkowy pełni wyjątkową rolę w życiu religijnym naszego kraju. Mam już w tym zakresie wieloletnie doświadczenie - pierwszą pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę przyprowadziłem w 1946 r. Wtedy pielgrzymki miały charakter dewocyjny, mnie zależało, by były to pielgrzymki formacyjne. To, co się mówi w salce przyparafialnej, ma inny wymiar formacyjny, niż gdy się to samo mówi w drodze. Nie ominęliśmy ani jednego krzyża po drodze, by nie zatrzymać się i nie zaśpiewać: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu.... Ten krzyż ludzie postawili z pewną intencją, dla uwielbienia śmierci na Krzyżu Jezusa Pana. I nam, spadkobiercom tych, którzy krzyż stawiali, nie wolno go minąć obojętnie. Nie było kapliczki, byśmy nie odśpiewali kanonu na cześć Matki Najświętszej. Na następny rok w tych miejscach czekały już babcie z wnukami, żeby pokazać im, jak pielgrzymi czczą "ich" Matkę Bożą. Nasze zachowanie dla mieszkańców mijanych miejscowości miało wymiar edukacyjny i ewangelizacyjny zarazem. Przyglądając się współczesnym pielgrzymkom, przypominają mi się tamte pielgrzymki A przecież mam doświadczenia nie tylko z Polski. Pielgrzymowałem już do Santiago de Compostela w Hiszpanii, byłem we Włoszech, Argentynie, Stanach Zjednoczonych... To były pielgrzymki piesze. Nie uznaję pielgrzymek autokarowych - to bardziej turystyka niż pielgrzymka, raczej zwiedzanie sanktuariów maryjnych, na modlitwę nie ma już czasu. A pielgrzym pieszy ten czas ma.
To moje odwiedzanie pielgrzymek nie jest tylko zwykłym odwiedzaniem. To jakby przykładanie papierka lakmusowego, który ma wykazać, w jakiej mierze pielgrzymka realizuje "ducha pielgrzymki". Bo czym innym jest przebieranie nogami, a czym innym uczestniczenie w pielgrzymce dzięki realizowaniu "ducha pielgrzymki".
Przypominam sobie niegdysiejsze pielgrzymki do Santiago de Compostela, które trwały dwa lub trzy miesiące. To dawne pielgrzymowanie przypomina nam o wartości religijnej i prawnej pielgrzymki. Taki pielgrzym dostawał certyfikat, przyczepiał muszlę do kapelusza (służyła mu ona do czerpania wody, by zaspokoić pragnienie), i to oznaczało specjalny status prawny. Gdy opryszki okradły podróżnego, to było złodziejstwo, a gdy okradły pielgrzyma - to było świętokradztwo. Pielgrzymi byli pod specjalną ochroną prawa, mieli specjalny status - jest pielgrzymem, jego chodzenie nie jest tylko przebieraniem nogami, ale stanowi akt religijny. To jest duch pątniczy. Chorwaci nazywają pielgrzyma "chodoczestnikiem" - on chodzeniem czci Jezusa i wielbi Matkę Boga.

- Taka pielgrzymia teologia...

Reklama

- Wydaje się, że dzisiaj wielu ludzi nie czuje ducha pielgrzymiego. Niezależnie od tego, czy są ubrani w sutannę, czy nie. Nie ma w seminariach i na wydziałach teologicznych przedmiotu "duszpasterstwo pielgrzymkowe". Ja, jako "obwąchujący" pielgrzymki, widzę to na co dzień. Pielgrzymowanie jest aktem religijnym. Nikt nie wymaga od pielgrzyma posypywania głowy popiołem, zakładania worów pokutnych i biczowania, wręcz przeciwnie. Radość jest ważna. Wymiar religijny ma być radosny. Ta radość jest obecna we współczesnym pielgrzymowaniu, ale często kończy się na zewnętrznych przejawach. - To jest wyprawa, ale nie pielgrzymka. On idzie - ale nie pielgrzymuje, on śpiewa Godzinki - ale się nie modli. To jest bardzo subtelne rozróżnienie. Nieraz przejawia się to w tzw. cwaniactwie pielgrzymkowym. Młody człowiek wziął od babci pieniądze na pielgrzymkę, ale nie idzie z grupą, lecz przyjeżdża autobusem na noclegi. I ci, którzy naprawdę wędrowali, już nie znajdują miejsca dla siebie. Dla pielgrzyma właściwego jest to obce zjawisko.
Ważne jest, by pielgrzym był świadom, że idzie na pielgrzymkę, a nie na wyprawę. Trzeba pamiętać, że i dla mieszkańców miejscowości jest to czas szczególny. Znam parafię, gdzie już od Środy Popielcowej na stole stoi słoik i dziecku słodzącemu herbatę mama przypomina: "Pielgrzym też słodzi". I dziecko odsypuje cząstkę cukru dla pątnika. Otwierają się na pielgrzyma, dają nie tylko nocleg i wyżywienie, ale i przygotowują się duchowo - i takiej postawy, ducha pielgrzymki, oczekują od pątników. Ten, kto wędruje w pielgrzymce, winien reprezentować postawę "chodoczestnika".

- Jakie cechy winien posiadać kierownik pielgrzymki?

Reklama

- Stawiam księżom biskupom twarde postulaty, że kierownikiem pielgrzymki nie może być ktoś, kto nie szedł z pielgrzymką przynajmniej pięć razy. Fakt, że ktoś jest księdzem, wcale nie oznacza, że umie prowadzić pielgrzymkę. Kierownik pielgrzymki powinien mieć bardzo dużo optymizmu i pogody ducha. Jeżeli ktoś jest ciągłym malkontentem, to niech lepiej zostanie w domu, taki zawsze będzie szukał dziury w całym. Powinien mieć również w sobie coś z harcerza, tzn. jest mu obojętne czy śpi na dywanie, czy na karimacie; czy je z porcelanowego talerza, czy z blaszanej menażki. Musi mieć poczucie godności - on jest kapłanem, a nie kumplem, którego poklepuje się po ramionach, ale jednocześnie nie traktuje poważnie. Zależy mi, by wprowadzić w seminariach duchownych wykłady na temat duszpasterstwa pielgrzymkowego. Nie z punktu widzenia zewnętrznego, gospodarczego, ale duszpasterskiego, wartości religijnych oraz tzw. statusu prawnego pielgrzyma. Trzeba powrócić do postrzegania pielgrzyma jako kogoś z muszlą przy kapeluszu - symbolem "chodoczestnika"; kogoś, kto w drodze czci Maryję i należy mu się szacunek. On sam na ten szacunek musi zasłużyć swoją postawą. Na pielgrzymkę młodzi udają się często dlatego, że ktoś ich namówił, opowiadając, że jest na niej ciekawie - tzw. gracja eksterna (łaska zewnętrzna). Kapłan musi wówczas posiadać umiejętność przekształcenia tej łaski zewnętrznej w wewnętrzną (gracja interna). Mamy w tym roku w pielgrzymkach bardzo dużo bezrobotnych, którzy idą prosić Pana Boga o dar pracy. Przekształcenie tej łaski zewnętrznej w wewnętrzną to umiejętność, której nie osiągnie się, jeżeli przez głośniki będzie się opowiadać dowcipy. Od tego jest pogodny wieczór, a nie konferencja w drodze. Wszystko jest potrzebne, ale we właściwym czasie i miejscu.

- Wiele się ostatnio mówi o zagrożeniach ruchu pielgrzymkowego, a jakie są spostrzeżenia Księdza Prałata w tej dziedzinie?

Reklama

- Obserwuję wewnętrzne zagrożenie ruchu pątniczego. Stosując terminologię sportową - łatwo można kopnąć piłkę na aut. Bardzo łatwo jest przekształcić pielgrzymkę w kiepską imprezę turystyczną. Chodzi o rozbudzenie głębszego spojrzenia na ruch pielgrzymkowy, by nie przybierał on charakteru festynowego. To jest właśnie zagrożenie wewnętrzne. Jeżeli ktoś nie umie prowadzić pielgrzymki w duchu pątniczym, to szuka ucieczki w imprezę turystyczną. Czas jest wypełniony, ale cel chybiony. Ludzie nie idą na pielgrzymkę, żeby usprawnić mięśnie czy jeść za darmo przez sześć dni, ale stają się, powtarzam, "chodoczestnikami" - czczą Maryję i Pana Boga w drodze. Dobra pielgrzymka to ta, która po powrocie do domu jest w człowieku, są jej owoce w sercu, w duszy, w zewnętrznym radosnym odnoszeniu się do drugiego człowieka. Wprowadziłem nawet takie pojęcie: współczynnik duszpasterski. Dzielę liczbę pielgrzymów przez liczbę księży i wtedy wiem, ilu wiernych przypada na jednego kapłana. Podkreślam słowo kapłan, ponieważ on udziela sakramentów świętych. I tym różni się pielgrzymka od imprezy turystycznej. Im mniej ludzi przypada na jednego kapłana, tym głębsze jej przeżywanie. Są pielgrzymi, którzy idą, by rozwiązać swoje trudne sprawy. Mnie samemu zdarzyło się, że taka spowiedź podczas drogi trwała 2 godz. Inna jest spowiedź, gdy idziemy i obaj mamy bąble na nogach, a inna w konfesjonale. Ważne jest to, by ksiądz był do dyspozycji pielgrzyma, by znalazł dla niego czas.

- Proszę o refleksje na zakończenie naszej rozmowy.

- Cieszę się, że wielu ludzi traktuje pielgrzymkę poważnie. Lubię obserwować pielgrzymki. Nieraz wieczorem zdejmuję koloratkę i przechadzam się między pielgrzymami. Kiedyś spotkałem dwie młode dziewczyny niosące plastikową wanienkę. Roześmiałem się i zapytałem, po co im taka mała wanienka, przecież nie zmieszczą się w niej. Odpowiedziały mi, że zdały egzamin z chemii organicznej na medycynie na 4, a to jest rzadkością u ich profesora. Postanowiły podziękować Bogu, kąpiąc codziennie w czasie pielgrzymki kilkoro małych dzieci, by matki mogły sobie w tym czasie odpocząć. To jest właśnie duch pielgrzymki. Te młode dziewczyny wyczuły, że w pielgrzymowaniu nie chodzi o przysłowiowe klepanie paciorków, ale o oddanie kawałka siebie.

- Dziękuję za rozmowę.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niesamowite! Po 1500 latach odkryto 42 zagubione strony Nowego Testamentu

2026-04-30 11:46

[ TEMATY ]

Nowy Testament

1500 lat

zagubione strony

odnaleziono

Damianos Kasotakis/University of Glasgow

Zaginione strony Nowego Testamentu

Zaginione strony Nowego Testamentu

Zespołowi naukowców ze szkockiego Uniwersytetu w Glasgow udało się odzyskać 42 strony, które wcześniej zaginęły z rękopisu Nowego Testamentu. Chodzi o Kodeks H - niezwykle cenną, VI-wieczną kopię Listów św. Pawła. Odkrycie stało się możliwe dzięki wykorzystaniu najnowszych technologii.

Między X a XIII wiekiem w klasztorze Wielka Ławra na greckiej górze Athos mnisi wykorzystywali stare rękopisy jako materiał introligatorski do oprawiania nowych ksiąg oraz jako strony tytułowe do innych tekstów. Wynikało to z faktu, że pergamin był wówczas bardzo drogim i cennym materiałem. Stare karty manuskryptów zeskrobywano i powtórnie pokrywano atramentem czy też cięto na kawałki, stosując jako wypełniacz wzmacniający oprawę innych dokumentów. Taki los spotkał właśnie Kodeks H - niezwykle cenną, VI-wieczną kopię Listów św. Pawła, będącą jednym z najstarszych wydań Nowego Testamentu. Z biegiem wieków ocalałe fragmenty Kodeksu H uległy rozproszeniu. Tylko dzięki zapobiegliwości XVIII-wiecznego francuskiego mnicha zagubione kartki udało się zlokalizować w bibliotekach Włoch, Grecji, Francji, a nawet Ukrainy i Rosji. Dzięki najnowszym technologiom udało się je teraz odnaleźć i złożyć w całość.
CZYTAJ DALEJ

Dom Chłopaków w Broniszewicach: zastanówmy się wspólnie nad potrzebnymi zmianami w systemie opieki społecznej

2026-04-29 18:28

[ TEMATY ]

Broniszewice

Dom Chłopaków

Red.

- Zgadzamy się, że reforma systemu opieki społecznej jest konieczna, przedyskutujmy jednak w atmosferze wzajemnego szacunku i otwartości, jak ma ona wyglądać - apelują siostry dominikanki z Domu Chłopaków w Broniszowicach. W opublikowanym na Facebooku oświadczeniu siostry odnoszą się do rozgorzałej w ostatnich tygodniach dyskusji wokół Domów Pomocy Społecznej. Zdecydowanie przeczą zarzutom o sprzeciwianie się czy też utrudnianie adopcji. Podkreślają wiarę w dobre intencje osób postulujących zmiany, a jednocześnie przekonują, że mają prawo wyrazić swoje uwagi co do projektu. Liczą na obniżenie temperatury sporu - dla dobra potrzebujących.

Szanowni Państwo,
CZYTAJ DALEJ

Odszedł do wieczności ks. prałat Jerzy Nowaczyk. Miał prawie 100 lat

2026-04-30 21:00

[ TEMATY ]

nekrolog

Zielona Góra

Parafia na Winnicy

Archiwum Aspektów

Wieczorem 30 kwietnia 2026 odszedł do wieczności ks. prałat Jerzy Nowaczyk, wieloletni proboszcz parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Zielonej Górze. Miał prawie 100 lat.

Swój życiorys sam przedstawił w publikacji "Winnica Pańska", którą przygotował z okazji 35. rocznicy istnienia parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Zielonej Górze. Zapraszamy do lektury tekstu, który wyszedł z jego pióra:
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję