- Nie jestem twoim aniołem stróżem! - krzyczała dziewczyna na swojego chłopaka w środku karnawałowej zabawy. A ja myślałam o anielskim fenomenie, jaki trwa wokół, i jak bardzo to „nie jestem twoim aniołem stróżem!” nie pasuje do tej wszechobecnej mody na pyzate, dzieciuchowate, na wysoki połysk stworzonka, które okupują sklepowe półki w ilościach wprost zatrważających.
Bo czy ktoś chce być dla drugiego takim aniołem stróżem, opiekunem, dobrym duchem, wsparciem i zrozumieniem? Tak zupełnie bezinteresownie. Tak con amore.
I pytanie numer dwa: Czy ktoś wierzy bez owej cukierkowatej naiwności w realną obecność Anioła Stróża w swoim życiu? Czy się do niego modlimy? Prosimy o pomoc, o wsparcie, o radę? Czy został jedynie na pierwszokomunijnym obrazku zastygły w powłóczystej szatce na chybotliwej kładce? Taki trochę infantylnonierealny, raczej w konwencji baśni o aniołkach i krasnoludkach niż w przekonaniu o istnieniu posłańców Bożych. A przecież mam nadzieję graniczącą z pewnością, że każdy chociaż raz w życiu doświadczył niewytłumaczalnej, logicznie anielskiej obecności. To, że trudno, wstydliwie, głupio czy niepoprawnie politycznie o tym opowiadać - to jedno. Czymś zupełnie innym jest realność tych wydarzeń. Bardzo prywatnych, bardzo intymnych, kameralnych.
Mam też podobną nadzieję graniczącą z pewnością, że każdy spotkał chociaż raz w życiu jakiegoś anioła w ludzkim ciele. Kogoś emanującego taką ilością ciepła, dobroci, akceptacji świata i wyrozumiałości dla ludzkich ułomności, że suma tych cech bywa nieziemska. Osobiście znam kilku. Zupełnie niedawno usłyszałam o Zdzisi. O dużej, ciepłej kobiecie, której wygląd odpowiadał imieniu. Bo jak może wyglądać potencjalna Zdzisia? Tak, właśnie tak jak sobie wyobrażacie. Piękna w zupełnie własny sposób; piękna pięknem pochodzącym gdzieś z wnętrza; pięknem, które dostrzegał każdy, kto popatrzył w jej twarz. Krótka rozmowa powodowała, że człowiek zaczynał się uśmiechać. Bezwiednie. Tak jak bezwiednie Zdzisia czyniła dobro. Drobne codzienne uprzejmości, gesty życzliwości, załatwianie czyichś spraw, rozwiązywanie problemów, całe mnóstwo z pozoru nieistotnych czynności czyniących rzeczywistość mniej dolegliwą. Zdzisia mawiała, że wierzy tylko Bogu i ufa wyłącznie dobrym wieściom. W jej obecności nie wolno było mówić o kimś źle. Tłumaczyła, że tylko miłość ma moc przemieniania świata i tak też świat funkcjonował wokół niej i jej najbliższych. Potrafiła okiełznać czyjś lęk i dodać otuchy prostym uściskiem dłoni. Bóg obdarzył ją darem rozmowy i dobrej rady. I tylko On wie, ilu ludzi uratowała od rozpaczy, głupich decyzji, wyrządzenia komuś krzywdy. Nie była nikim wielkim. Zwykłą urzędniczką od statystyk.
Spóźniłam się na spotkanie z tym aniołem w ludzkim ciele. Zdzisia wróciła w ostanie święta do ojczyzny aniołów.
Fatima – wizerunki Dzieci Fatimskich/Fot. Graziako/Niedziela
Od maja do października 1917 roku - gdy toczyła się pierwsza wojna światowa, kiedy w Portugalii sprawował rządy ostro antykościelny reżim, a w Rosji zaczynała szaleć rewolucja - na obrzeżach miasteczka Fatima, w miejscu zwanym Cova da Iria, Matka Boża ukazywała się trojgu wiejskim dzieciom nie umiejącym jeszcze czytać. Byli to Łucja dos Santos (10 lat), Hiacynta Marto (7 lat) i Franciszek Marto (9 lat). Łucja była cioteczną siostrą rodzeństwa Marto. Pochodzili z podfatimskiej wioski Aljustrel, której mieszkańcy trudnili się hodowlą owiec i uprawą winorośli.
Wcześniej, zanim pastuszkom objawi się Matka Boża, przez ponad rok, od marca 1916 roku, przygotowuje ich na to Anioł. Na wzgórzu Loca do Cabeco dzieci odmawiają różaniec i zaczynają zabawę. Raptem, gdy słyszą silny podmuch wiatru widzą przed sobą młodzieńca. Przybysz mówi: Nie bójcie się, jestem Aniołem Pokoju, módlcie się razem ze mną". Następnie uczy ich jak mają się modlić, słowami: "O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Cię, ufam Tobie i kocham Cię. Proszę, byś przebaczył tym, którzy nie wierzą, Ciebie nie uwielbiają, nie ufają Tobie i nie kochają Ciebie". Nakazuje im modlić się w ten sposób, zapewniając, że serca Jezusa i Maryi słuchają uważnie ich słów i próśb.
To już prawie połowa naszego pielgrzymowania szlakiem franciszkańskich sanktuariów maryjnych. Zostawiamy za sobą krainy południowej Polski, by udać się na północ, do Brodnicy – miasta, w którym historia krzyżackich murów spotyka się z franciszkańską łagodnością. W samym sercu miasta, w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, zwanym przez mieszkańców czule „Klasztorkiem”, Maryja od wieków czuwa nad tym regionem. Sanktuarium to, ufundowane w XVIII wieku przez Józefa Pląskowskiego i jego żonę Rozalię, do dziś pozostaje duchową latarnią dla Ziemi Michałowskiej.
Gdy wchodzimy do barokowego wnętrza brodnickiej świątyni, nasze oczy kierują się ku prezbiterium. Na bocznej ścianie odnajdujemy wyjątkowy, siedemnastowieczny obraz Matki Bożej Królowej Aniołów. Maryja z Dzieciątkiem, adorowana przez niebiańskie zastępy, patrzy na nas z wizerunku umieszczonego w ozdobnej, roślinnej ramie. Choć świątynia nosi wezwanie Niepokalanego Poczęcia, to właśnie ten wizerunek przypomina nam o królewskiej godności Maryi, która jako Matka Syna Bożego jest bliska każdemu człowiekowi. Brodnica to także znane w całym regionie Sanktuarium św. Antoniego z Padwy, którego kult – tak silnie franciszkański – nierozerwalnie splata się tu z czcią oddawaną Matce Bożej.
Ponad 50 tys. wiernych z Portugalii i kilkudziesięciu krajów świata przybyło wieczorem do sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie, na uroczystości 109. rocznicy rozpoczęcia w tej miejscowości objawień maryjnych. Wśród obcokrajowców przeważali Polacy.
Jak przekazała PAP rzeczniczka prasowa portugalskiego sanktuarium Patricia Duarte, wśród obcokrajowców, którzy dotarli do Fatimy w zorganizowanych grupach pielgrzymów przeważali Polacy.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.