Reklama

Pro i contra

Niedziela Ogólnopolska 10/2006, str. 24


Graziako

<br>Graziako

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nikczemna napaść na Kościół

Reklama

W postkomunistycznej Trybunie z 9 lutego ukazała się szczególnie paszkwilancka napaść na Kościół katolicki - tekst Jana Ciszewskiego Kościół ponad wszystko. Autor paszkwilu występuje przeciwko budowie Świątyni Opatrzności Bożej, twierdząc, że: „Świątynia ta jest bowiem symbolem zdrady narodowej Kościoła rzymskokatolickiego (...) To Kościół zamordował Konstytucję 3 Maja i tego nie wolno przemilczeć, bez względu na cokolwiek (...) Kościół nie ma najmniejszego prawa ubierać się w piórka patriotyzmu. Hierarchia nigdy nie służyła temu krajowi”. Oszczerstwa Trybuny godne są kalumni doby stalinowskiej. Czyż trzeba przypominać rolę takich duchownych, jak ks. Stanisław Staszic i Hugo Kołłątaj w doprowadzeniu do reform Sejmu Czteroletniego i Konstytucji 3 Maja?! Czy rolę wielkiego duchownego pijara Stanisława Konarskiego w przebudzeniu narodu w XVIII wieku? Długo można by wyliczać - wbrew oszczercy z Trybuny - postaci polskich hierarchów szczególnie zasłużonych dla historii narodu i obrony polskości. Postaci takich, jak abp Świnka, kard. Hozjusz, abp Feliński, kard. Hlond, kard. Sapieha i kard. Stefan Wyszyński. Przypomnijmy tu, że śmiertelny wróg Polski, hitlerowski generalny gubernator Hans Frank pisał w dzienniku w czasie wojny: „Jestem również tak mądry i wiem, że klechy są naszymi śmiertelnymi wrogami (...) Kościół jest dla umysłów polskich centralnym punktem zbornym, który promieniuje stale w milczeniu i spełnia przez to funkcję jakby wiecznego światła. Gdyby wszystkie światła dla Polski zgasły, to wtedy zawsze jeszcze była Święta z Częstochowy i Kościół”.
Tak pisał o roli Kościoła śmiertelny wróg Polski Hans Frank. Jakże nikczemne na tle tego świadectwa ze strony wroga okazują się oszczerstwa rzucone na Kościół katolicki w Trybunie!

Antyreligijne media

W Naszym Dzienniku z 20 lutego szczególnie godny polecenia wywiad Małgorzaty Rutkowskiej z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim pt.: Media na usługach antyreligijnej propagandy. Ks. prof. Chrostowski zwraca uwagę na świadomy prowokacyjny cel zamieszczenia karykatur Mahometa w prasie europejskiej, tak aby prowadzić do konfrontacji między chrześcijaństwem a islamem. Akcentuje: „W moim przekonaniu, inspiracja do tych prowokacji nie ma charakteru religijnego, ale czysto polityczny. Człowiek prawdziwie religijny nie byłby w stanie naśmiewać się z symboli religijnych ludzi innych wyznań (...). Trzeba koniecznie przypomnieć słowa Jana Pawła II z książki Przekroczyć próg nadziei, że jak istnieją w świecie środki i sposoby ewangelizacji, tak istnieją również środki i sposoby służące antyewangelizacji. Jątrzenie, judzenie ludzi przeciwko sobie, któremu towarzyszy bezkarność tych, którzy to czynią, to elementy owej antyewangelizacji. Duża część antyreligijnej propagandy stoi wyraźnie na usługach ideologii, która chce ludzi na siebie napuszczać i jątrzyć nas”.
W ocenie ks. prof. W. Chrostowskiego: „Musi niepokoić fakt, że podejmowane są rozmaite kroki zmierzające do tego, by zradykalizować nastroje, wzajemne zapatrywania i relacje między chrześcijanami a muzułmanami (...). Wśród chrześcijan jest utrwalany stereotyp Araba i wyznawcy islamu - muzułmanina jako terrorysty, osobnika, który bez skrupułów odwołuje się do ślepej przemocy. Zastanawiające, że środowiska i osoby, które promują dialog chrześcijańsko-żydowski, z wielką rezerwą podchodzą do postulatu polepszenia kontaktów chrześcijan z muzułmanami. Tymczasem dla chrześcijan obydwa wymiary zbliżenia między religiami są równie istotne.
Co się tyczy karykatur Mahometa, choć sprawa zaczęła się kilka miesięcy temu, obserwowaliśmy ustawiczną eskalację napięć i nasilanie się politycznej nagonki na islam. Sytuacja stała się paradoksalna: kpiny z Mahometa i islamu są obracane przeciw islamowi, przy całkowitym wybielaniu ich mocodawców i autorów. Ma to jednak taki skutek, że zostały obnażone mechanizmy, które mają prowadzić do tego, że religia i wartości religijne są deptane i wprzęgane na usługi doraźnych potrzeb politycznych. O ile wyśmiewanie islamu i chrześcijaństwa przechodzi zupełnie bezkarnie, o tyle widać pełną kontrolę i niedopuszczanie do wyśmiewania czy wykpiwania judaizmu i symboli żydowskich. Proszę sobie wyobrazić, że oto gazety europejskie przedrukowują karykatury o charakterze antysemickim. Takie poczynania słusznie doczekałyby się natychmiastowej odpowiedzi, a byłaby to odpowiedź gwałtowna i dotkliwa dla rzekomych obrońców «wolności słowa» (...)”.
Ks. prof. Chrostowski wskazał na mechanizmy manipulacji, które mają wzbudzać niechęć do chrześcijaństwa wśród muzułmanów: „Z punktu widzenia przeciętnego muzułmanina (...) nie jest ważna tożsamość narodowa prześmiewców ani to, czy coś, co mu ubliża, ukazuje się w Belgii, Danii, Szwecji czy w Polsce (...). Szyderstwa z islamu i jego wyznawców są postrzegane jako dzieło Europy, która jest chrześcijańska. Na skutek takich poczynań muzułmanie są prowadzeni na krawędź konfrontacji z chrześcijaństwem, która jest dla nich zarazem konfrontacją z Europą (...). Na pewno nie są to poczynania jednostkowe, ale starannie zaplanowana i realizowana akcja, której główny cel stanowi denerwowanie muzułmanów i zaognianie ich relacji z chrześcijanami”.
Ks. prof. Chrostowski akcentuje: „To, co boli i oburza innych ludzi, w tym przypadku wyznawców islamu, rykoszetem uderza w nas. Przecież podobnie ośmieszane są nasze symbole religijne, tylko nie mamy dość siły albo determinacji, żeby zdecydowanie się temu przeciwstawić. Przyzwyczailiśmy się do banalizowania i lekceważenia naszych świętości. Zamiast reagować, karmimy się zafałszowaną retoryką albo może próbujemy jakoś ją oswoić. Takie prowokacje to wezwanie, żeby pobudzić nasze sumienia do większej wrażliwości na rzeczywistość i symbolikę sfery religijnej w człowieku, która jest niesłychanie delikatna. Każda próba jej zawłaszczenia albo ośmieszenie kończy się tragicznie”.
W tym samym numerze Naszego Dziennika znajdujemy tekst stanowiący jakże wymowną ilustrację słuszności wywodów ks. prof. Chrostowskiego. W korespondencji zatytułowanej „Chrześcijanie płacą za arogancję ateistów” czytamy, że co najmniej 45 osób, głównie chrześcijan, zginęło w Nigerii w rezultacie burzliwych protestów przeciwko karykaturom Mahometa i ataków na kościoły.

Kulisy nagonki przeciw ministrowi Ziobrze

Od kilku tygodni nasila się nagonka części wpływowych mediów i niektórych środowisk prawniczych przeciwko min. Zbigniewowi Ziobrze, który podjął zdecydowaną walkę z wszechobecną korupcją. Na tle eskalacji ataków przeciwko min. Ziobrze tym godniejszy uwagi jest artykuł Bronisława Wildsteina i Grzegorza Pawelczyka pt. Ziobro kontra klika sprawiedliwości, publikowany we Wprost z 26 lutego. Wprost jest bardzo negatywnie nastawione do rządów PiS-u. Tym wymowniejsze na tym tle jest przesłanie artykułu jednoznacznie broniącego PiS-owskiego ministra sprawiedliwości przeciwko tendencyjnym atakom. Jak piszą Wildstein i Pawelczyk: „Ziobro zakwestionował prawniczy geniusz polskiej profesury. Bo skoro prawnicy są tacy wybitni (...) to dlaczego napisane przez nich kodeksy są tak niedoskonałe. A są, skoro jesteśmy krajem najczęściej w Europie zmieniającym przepisy procedury karnej. Kodeks postępowania karnego (jego ojcem jest główny obecnie wróg ministra Ziobry, prof. Stanisław Waltoś) był w ciągu ostatnich kilku lat nowelizowany aż 25 razy, a tylko jedna ze zmian zawierała 250 poprawek. Mamy nie tylko złe prawo, ale i wielu złych sędziów, objętych tak szerokim immunitetem, jakiego nie mają ich koledzy w żadnym kraju Europy. W historii III RP było kilkadziesiąt głośnych spraw, w których w roli czarnych charakterów występowali sędziowie. Na jaw wychodziły ich powiązania ze zorganizowanymi gangami, łapówkarstwo, a czasem zwykła pazerność. I właściwie żadna z tych afer nie została do końca rozliczona. Nic dziwnego, że gdy Zbigniew Ziobro ogłosił chęć ograniczenia immunitetu, odebrania sędziowskiej korporacji decyzji w sprawach dyscyplinarnych czy rozliczania z efektów pracy, został nazwany «zamordystą» i «stalinistą». Tymczasem chodzi wyłącznie o normalność w wymiarze sprawiedliwości (...). Co wywołało furię prawników? Sąd w Gliwicach wydał wyrok, który zwalniał właściciela katowickiej hali targowej z obowiązku odśnieżania dachu. Najprawdopodobniej pod ciężarem nie usuwanego śniegu dach się zawalił, zabijając 65 osób. Minister sprawiedliwości skrytykował orzeczenie, a wobec sędziego, który je wydał, rozpoczął postępowanie dyscyplinarne. Krajowa Rada Sądownictwa oburzyła się... ministerialną krytyką owego orzeczenia (...). Kilka dni później 375 osób, w tym ponad 100 profesorów, głównie prawa opublikowało kuriozalny «Apel środowisk prawniczych»”.
Dziennikarze Wprost informują, że inicjatorem tego atakującego min. Ziobrę apelu była prof. Ewa Łętowska, rzecznik praw obywatelskich w dobie gen. W. Jaruzelskiego. Autorzy Wprost akcentują, że kilkunastu z sygnatariuszy listu (m.in. prof. Wiesław Skrzydło, b. sekretarz KW PZPR w Lublinie) tworzyło niegdyś PRL-owski system prawny. Wskazują na negatywne skutki faktu, że polscy sędziowie „mają najszerszy immunitet w Europie”. Dzięki temu przez wiele lat mógł unikać odpowiedzialności Marek Sadowski, minister w rządzie SLD, który w 1995 r. spowodował wypadek samochodowy, czyniąc kaleką potrąconą przez niego kobietę. Według autorów z Wprost pod względem liczebności kadry sędziowskiej stanowimy europejską potęgę. W Polsce pracuje 8963 sędziów (...). „W Polsce na 100 tys. mieszkańców przypada ponad 23 sędziów. Dla porównania: w Szwecji niespełna 19, we Włoszech - 12, a w Anglii - jedynie 4 (...) na sędziego w Warszawie przypadają 203 sprawy (...), podczas gdy na sędziego z Londynu - aż 1477 (...). Pod względem nakładów na sądownictwo (licząc procentowo) jesteśmy na drugim miejscu w Europie: na sądy przeznaczymy co roku 1,78 proc. budżetu. Dla porównania Niemcy wydają na sądownictwo 0,83 proc., a Brytyjczycy jedynie 0,14 proc. budżetu. Jak na tym tle wyjaśnić ogromną powolność załatwiania spraw w polskich sądach”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Reguły języka katolika. Ortografia słownictwa religijnego

[ TEMATY ]

język polski

Andrzej Sosnowski

Adobe Stock

Język religijny to ważna część polskiego dziedzictwa kulturowego. Choć jest obecny w codziennym życiu wierzących, wielu z nas ma trudności z poprawnym zapisem terminów związanych z chrześcijaństwem. Pisownia słownictwa religijnego opiera się na kilku prostych zasadach, które warto znać, by unikać błędów. Jednym z kluczowych elementów jest stosowanie wielkich i małych liter. Norma jest stosunkowo prosta: co do zasady wielką literą piszemy to, co odnosi się bezpośrednio do Boga, osoby Jezusa Chrystusa lub innych świętych postaci. O szczegółach i wyjątkach chrześcijańskiej lingwistyki poniżej.

Słownictwo religijne obejmuje sferę sacrum. Nic więc dziwnego, że wielokrotnie użytkownicy języka, by wyrazić szacunek dla wartości duchowych, które stoją za religijnymi terminami czy nazwami, stosują wielkie litery. Często są to jednak nieuzasadnione zachowania. Normy stosowania określonych form reguluje bowiem państwowa instytucja – Rada Języka Polskiego. To kolegialne ciało złożone z wybitnych polskich językoznawców, którzy ujednolicili pisownię słownictwa religijnego. Za pożądane uznali ograniczenie użycia wielkiej litery, jednak z zachowaniem możliwości jej zastosowania ze względów grzecznościowych, emocjonalnych lub dla podkreślenia szczególnej ważności. Eksperci w dziedzinie normy ortograficznej konsultowali swoje propozycje rozstrzygnięć z Radą Naukową Konferencji Episkopatu Polski oraz z Komisją ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Episkopatu Polski.
CZYTAJ DALEJ

Majowe podróże z Maryją: Niepokalanów - Gród Rycerza Niepokalanej

2026-05-21 20:50

[ TEMATY ]

Niepokalanów

Rycerz Niepokalanej

Majowe podróże z Maryją

Karol Porwich/Niedziela

Z miedniewickich pól ruszamy do miejsca, które w XX wieku stało się duchowym fenomenem na skalę światową. Niepokalanów to nie tylko klasztor i bazylika – to urzeczywistnione marzenie św. Maksymiliana, by całą ziemię zdobyć dla Chrystusa przez Niepokalaną. Wchodząc na ten teren, czujemy niezwykłą dynamikę wiary: tutaj modlitwa zawsze szła w parze z pracą, a pokora z nowoczesnością.

W centrum bazyliki, w ołtarzu głównym, wita nas figura Niepokalanej. Nie jest to stary, wiekowy wizerunek, ale postać emanująca światłem i nadzieją, nawiązująca do objawień z Rue du Bac i Lourdes. Maryja w Niepokalanowie jest przedstawiana jako Wszechpośredniczka Łask – z dłońmi otwartymi, z których spływają promienie Bożej miłości. To tutaj św. Maksymilian uczył swoich braci i miliony wiernych, że najkrótszą drogą do stania się świętym jest „całkowite i bezwarunkowe oddanie się w ręce Niepokalanej”.
CZYTAJ DALEJ

20 lat od pożaru kościoła św. Katarzyny w Gdańsku. Był to największy od wielu lat pożar kościoła w Polsce

2026-05-22 06:34

[ TEMATY ]

pożar

Gdańsk

Autorstwa Szaksi i Mariusz Chilmon (vmario)/commons.wikimedia.org/

Gdańsk: Pożar kościoła św. Katarzyny

Gdańsk: Pożar kościoła św. Katarzyny

Mija 20 lat od pożaru najstarszego kościoła parafialnego Gdańska – św. Katarzyny. Były kustosz Muzeum Zegarów Wieżowych Grzegorz Szychliński wspomina, że dla mieszkańców był to wielki szok, zmartwienie i przerażenie.

Ogień pojawił się 22 maja 2006 r. około godz. 14.30 podczas prac dekarskich prowadzonych na dachu świątyni. Kościół św. Katarzyny płonął przez wiele godzin, a nad Starym Miastem unosił się słup ognia widoczny z daleka. W kulminacyjnym momencie z żywiołem walczyło około 140 strażaków.Jak później ustalili śledczy, przyczyną było nieumyślne zaprószenie ognia podczas cięcia metalowych elementów szlifierką kątową. W lipcu 2009 r. Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał dekarza prowadzącego prace na karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję