Reklama

Życiowy falstart

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dawniej było tak: Gdy jakiś Adam poznał jakąś Ewę, do której żywiej biło jego serce, a i ona mile na niego patrzyła, to wówczas brał pierścionek, bukiet kwiatów i szedł do domu panny Ewy, aby się jej oświadczyć. Później miały miejsce uroczyste zaręczyny. To oznaczało, że dali sobie słowo: my będziemy małżeństwem. I od tej chwili nabierali pewnych praw. Adam miał prawo bywać w domu panny, chodzić z nią nawet "pod rękę", odprowadzać ją po teatrze, a na zabawie częściej z nią tańczyć, i ... nie był już wolny, bo wobec Ewy miał pewne zobowiązania. I mówili sobie wielkie słowa: "mój, moja narzeczona".

Dojrzewanie miłości

Ci dwoje obiecywali sobie wspólną przyszłość i do niej się przygotowywali. Chodząc ze sobą, poznawali swoje gusty, pragnienia. Poznawały się też ich rodziny. Czasem wiadomo było, że narzeczeństwo będzie trwało rok czy dwa, czy nawet dłużej, bo różne bywały losowe przeszkody - czy to ukończenie studiów Ewy, czy może powrót Adama z wojny. Młodzi jednak decydowali, że będą czekać. Był to czas sprawdzania i dojrzewania miłości, i Adama, i Ewy - szczęśliwy dla nich czas, gdy serca biły dla siebie, pełne wzruszeń i radości. Narastał w nich wzajemny podziw. Mieli poczucie odpowiedzialności. Jednak ich przyrzeczenia nie były przypieczętowane świętą przysięgą małżeńska, dlatego zdarzało się i tak, że zaręczyny bywały zerwane.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

No, a dziś?

Reklama

Dziś też chodzą ze sobą... można nawet powiedzieć, że prawie wszyscy chodzą ze sobą, a wielkie słowo "mój", "moja" wypowiadane już bywa przez 13-latków. Takie chodzenie jednak nie daje żadnej gwarancji, żadnych zobowiązań co do losu, ale współczesne Ewy i dzisiejsi Adamowie dają sobie natychmiast prawo do siebie samych i sięgają po wielkie wartości. Za parawanem jakiegoś alibi spotykają się i konsumują "miłość". Efekty bywają różne. Oto jeden z nich, który nie tylko spotkał, ale też mocno zaskoczył nieprzygotowanych do podjęcia wspólnego życia Monikę i Rafała - 18-latków.

Tak jakoś wyszło...

Matka Rafała nie może pogodzić się z całą sytuacją. Z westchnieniem co chwilę powtarza: "Niestety, mój syn musi się ożenić!". "Dlaczego niestety?" - pytam. "No, bo on taki młody i biedak musi się żenić". A "biedak" jest wysokim, dobrze zbudowanym, opalonym chłopakiem z opadającymi na kark ciemnymi włosami, w dżinsowych spodniach i w takim też wdzianku. Nic nie mówi. Pytam, ile ma lat. "Skończyłem osiemnaście". Matka zaczyna swoją śpiewkę: "Taki młody i musi się żenić". Przerywam jej i mówię, że chyba w tych czasach nikt nie jest przymuszany do małżeństwa... "Tak, ale on musi, bo dziewczyna tak się uparła i jej matka, tak go obie przymuszają, że musi" - przejęta matka jednym tchem opowiada sytuację swojego jedynaka. Gdy pytam Rafała, czy on też tak uważa, chłopak wzrusza ramionami i milczy. Trochę mnie to irytuje, gdyż matka znowu odpowiada za syna. "Co pani myśli, co on biedaczek może, dziewczyna jest w ciąży i one go teraz zmuszają!" "Do czego zmusiły, do współżycia z dziewczyną, tak, obie, i matka, i córka?" - zapytuję. Chłopak parska śmiechem i mówi: "Nie, nie tak". "Więc może jednak nie musisz się żenić - zawieszam głos i gdy nie odpowiada, pytam dalej: może Ty chcesz, skoro jesteś ojcem dziecka?" Znowu matka: "Gdzieżby tam chciał, taki młody..." Uważam, że to już przesada, proszę matkę o pozostawienie nas na chwilę samych. Argumentuję, że jest to bardziej jego sprawa, a ona odchodząc dodaje: "Nie tylko jego, bo jest na naszym utrzymaniu". "To co z Tobą, jak z tym małżeństwem, chcesz czy nie?" - pytam poważnie. "No, nie wiem, moi rodzice nie chcą, a Moniki rodzice namawiają". "Nie pytam o zdanie rodziców, ale o Twoje?". Po chwili milczenia wyznaje: "Tak naprawdę to ja nie wiem, co chcę". "No, ale może wiedziałeś, co chciałeś jeszcze nie tak dawno, będziesz ojcem dziecka? "No tak jakoś wyszło. Nie wiedziałem, że zaraz będzie dziecko!" - "mądrze" wyjaśnia.

By ocalić dobro

Monika z płaczem mówi: "Ja go nie będę prosić". Jej matka zdenerwowana, przejęta dodaje: "Jak to, skrzywdził moje dziecko i teraz ją drań zostawia, musi się ożenić!". Ojciec dziewczyny mówi stanowczo: "Nie obchodzi mnie, czy chce się żenić czy nie, ale musi dać dziecku nazwisko i alimenty, dziecko musi z czegoś żyć i ja nie pozwolę go skrzywdzić!". Z kolei ojciec Rafała spokojnie oświadcza: "Sam sobie nawarzył piwa, niech wypije". Cała dyskusja przeniesiona zostaje na forum zewnętrzne. Już wszyscy wiedzą, że Monika spodziewa się dziecka. Na temat ich sytuacji dyskutują rodzice, krewni, nauczyciele, znajomi, koledzy i przyjaciele.
Decyzja należy jednak do młodych. Idą razem do spowiedzi św. Postanawiają ocalić to dobro, które z nich się zrodziło. Pobiorą się!
Na pewno nie jest to najlepszy start do wspólnego życia. Czy jesteście szczęśliwi? Chwila ciszy... "Tak, tak" - słyszę mało przekonującą odpowiedź.

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Skandal w szkole w Kielnie. Nauczycielka wyrzuciła krzyż do kosza

2026-01-03 14:10

[ TEMATY ]

krzyż

skandal

wyrzucony

do kosza

Adobe Stock

W jednej ze szkół podstawowych w Kielnie (gmina Szemud) miało dojść do bulwersującego zdarzenia. Według relacji publikowanych w mediach społecznościowych nauczycielka zażądała zdjęcia krzyża ze ściany sali lekcyjnej, a gdy uczniowie zaprotestowali – sama zerwała go i wrzuciła do kosza na śmieci. Sprawą zajęła się poseł Prawa i Sprawiedliwości Dorota Arciszewska-Mielewczyk.

Informacje o zdarzeniu szybko obiegły media społecznościowe i wywołały falę oburzenia. Jak wynika z relacji, do incydentu doszło podczas zajęć lekcyjnych. Nauczycielka miała polecić uczniom zdjęcie krzyża wiszącego na ścianie. Gdy spotkało się to z ich sprzeciwem, kobieta – według świadków – sama zerwała krzyż i wyrzuciła go do kosza na śmieci.
CZYTAJ DALEJ

Bp Wołkowicz: prośmy dobrego Boga, by dał nam pasterza, jakiego On przewidział

2026-01-03 16:30

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Modlitwa w intencji nowego biskupa ordynariusza dla diecezji łódzkiej

Modlitwa w intencji nowego biskupa ordynariusza dla diecezji łódzkiej

- Odkąd ksiądz kardynał objął urząd arcybiskupa w Krakowie, jesteśmy zachęcani do tego, by modlić się o wybór nowego pasterza dla Łodzi. Dziś - podczas tej Mszy świętej - chcemy prosić dobrego Boga, by dał nam takiego pasterza, jakiego On przewidział. Pasterza, który będzie nas prowadził do Boga przykładem życia i swoim nauczaniem. Prośmy Pana Boga, by to dokonało się w miarę w krótkim czasie. - mówił bp Wołkowicz.

W łódzkiej bazylice archikatedralnej liturgii z formularza mszalnego o wybór nowego biskupa - przewodniczył i homilię wygłosił administrator Archidiecezji Łódzkiej, bp Zbigniew Wołkowicz. 
CZYTAJ DALEJ

Budował wspólnotę, formował serca i realizował misję kapłańską.

2026-01-03 22:47

ks. Łukasz Romańczuk

W kościele NMP Królowej Polski we Wrocławiu- Klecinie odbył się pogrzeb ks. prałata Franciszka Filipka. Eucharystii pogrzebowej przewodniczył bp Jacek Kiciński CMF, a homilię wygłosił bp Ignacy Dec.

W tym radosnym czasie Bożego Narodzenia przychodzi nam pożegnać zasłużonego kapłana dla naszej archidiecezji, księdza prałata Franciszka - mówił we wstępie bp Jacek Kiciński.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję