Reklama

„Tymi rękami?...”

Niedziela Ogólnopolska 50/2007, str. 27

Ewa Polak-Pałkiewicz
Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Ewa Polak-Pałkiewicz<br>Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zmiana rządu: możni tego świata - media, sąsiednie mocarstwa, organizacje międzynarodowe, te, które lubią światła reflektorów, i te, które ich nie znoszą - szaleją z radości. Tylko te pięć milionów Polaków, które sobie zmiany nie życzyło, nie znajduje żadnych powodów do świętowania. Ale cóż to jest pięć milionów Polaków. Przeczuwając dzisiejsze czasy, ponad sto lat temu Wojciech Dzieduszycki, filozof, historyk, poseł na galicyjski Sejm Krajowy oraz minister do spraw Galicji, mieszkaniec Podola, pisał: „Ludzie okuci w łańcuchy ekonomiczne będą niewolnikami rządu (…). Tyrania będzie się stroić w imię wolność, a stanowiska rządu będą tak intratne, że zręczni awanturnicy będą ciągle jedni drugich strącać, wydając na pośmiewisko pojęcie rządu. Będzie źle i będzie haniebnie (…). Barbarzyństwo zalegnie ziemię, czyniąc państwo i mamonę jedynymi bogami ziemi”. Jarosław Kaczyński w wywiadzie w „Naszym Dzienniku” jako ukrytą sprężynę wydarzeń przedstawia wielki postęp w dziedzinie awangardowych technik, którymi posługują się media oddziaływające na milionowe masy. Istotnie, z ich strony przyszedł „atak, jakiego dotąd w Polsce nie było”. Nie mógł przetrwać rząd, skoro nic, co realne, nie miało znaczenia, bo „establishment był tak wystraszony, iż był gotów ogłosić, że w Polsce panuje ludożerstwo, aby tylko nie pozwolić nam rządzić”. Dzisiejszy zaś człowiek, jak zauważa pan premier, „żyje w dwóch rzeczywistościach: tej prawdziwej i tej medialnej”*. Po to, by ukazać rządy PiS-u jako katastrofę, kompromitację i zagrożenie, „skonstruowano cały opis rzeczywistości, całą narrację, mówiącą o jakiejś zupełnie innej rzeczywistości”. Mocne to stwierdzenia w ustach polityka, którego nieustannie podejrzewano, że „nie docenia siły mediów”. Więcej nawet - Jarosław Kaczyński stawia tezę, że cała ta operacja to część wielkiej manipulacji, ostatniej z trzech, które miały w Polsce miejsce po wojnie. Pierwsza - to rok 1956, gdy, jak mówi premier Kaczyński, „stalinowcy, i to tej najgorszej odmiany, przedstawili się jako liberalni komuniści, którzy wprowadzają zmiany, i udało im się utrzymać dużą część władzy”. Kolejna wielka manipulacja to okrągły stół, który „pozwolił ludziom wprowadzającym stan wojenny wyjść ze wszystkiego suchą nogą, i nawet później zostali jeszcze uznani przez niektórych za ludzi honoru, a ich bliscy współpracownicy doszli do władzy”. Teraz zaś mamy sukces, jak mówi Jarosław Kaczyński, grupy odpowiedzialnej za lata 90., „za to, że ta cena za przemiany była dużo wyższa, niż musiała być, za to, że się uwłaszczyła nomenklatura, że to wszystko było i niesprawiedliwe, i nieefektywne”. Skutecznie odwrócono uwagę od wymiernego zła epoki transformacji i zwalono całą winę za rzekomą porażkę Polski na tych, „którzy jako pierwsi dla zwykłych ludzi coś zrobili”. Diagnoza Jarosława Kaczyńskiego jest precyzyjna. Przed piętnastoma laty padł pod ciosami oszczerców gabinet Jana Olszewskiego, dziś, w jeszcze bardziej spektakularny sposób, buduje się obraz „odrażającej, brudnej i złej” pokonanej ekipy PiS-u.
Czy jednak ten śmiały i głęboki opis jest wystarczającą odpowiedzią na pytanie, co się w Polsce wydarzyło? Nawet gdy dodamy do niego całą litanię błędów i potknięć ustępującej ekipy rządowej, które były nie do uniknięcia albo których można było nie popełnić, a które z takim entuzjazmem wytyka się dziś PiS-owi. W moim przekonaniu, błąd nie polegał na zaniedbaniach politycznych, technicznych, medialnych, personalnych czy jakichkolwiek innych, ale na nieprawdziwym rozumieniu polityki jako takiej. Polityka jest nie tylko sztuką i służbą społeczną. Polityka stawia parającym się nią najwyższe wymagania moralne, jako tym, których zadaniem jest współpraca w dziele zbawiania ludzkości ze Stwórcą i ze Zbawicielem. Państwa, których przywódcy zapominali o tym, ginęły, mimo ich szczerych intencji, całego ich geniuszu i nieprawdopodobnego często wysiłku, jaki wykonywali, by uczynić dla swoich narodów coś wielkiego. Dlatego, jak sądzę, kryzys i schyłek rządów PiS-u zaczął się w momencie gładkiego przełknięcia przez ekipę byłego premiera sprawy abp. Stanisława Wielgusa, a przypieczętowało go umycie rąk w sprawie obrony życia. „Władza polityczna - nauczał Pius XII - (…) ustanowiona została (…) ażeby ułatwić człowiekowi osiągnięcie tu, w tym doczesnym życiu, fizycznej, intelektualnej i moralnej doskonałości, a w perspektywie pomóc mu w zdobyciu nadprzyrodzonego celu, będącego jego najwyższym przeznaczeniem” (orędzie radiowe, 1 czerwca 1941 r.). Kto rzeczywiście ustanowił władzę polityczną i jaki jest ten nadprzyrodzony cel? - bez próby odkrycia tej prawdy polityk, nawet tak wyjątkowy i odważny, wyposażony w umysł tak przenikliwy jak Jarosław Kaczyński, nie ma szans, by ostać się wśród gromady wilków.

* Cytat za: Joanna Sypuła-Gliwa, „Dwór, pejzaż okaleczony”, LTW, Łomianki 2007.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Przybylski w Piekarach Śląskich: świat potrzebuje mądrze pokornych kobiet

2026-08-16 16:57

[ TEMATY ]

świat

Piekary Śląskie

abp Andrzej Przybylski

potrzebuje

mądrze

pokornych kobiet

PAP

abp Andrzej Przybylski podczas Pielgrzymki Kobiet i Dziewcząt w Piekarach Śląskich

abp Andrzej Przybylski podczas Pielgrzymki Kobiet i Dziewcząt w Piekarach Śląskich

– Świat potrzebuje mądrze pokornych kobiet, to znaczy takich, które nie boją się uniżyć przed Bogiem i które gotowe są dla Boga i ludzi robić wielkie rzeczy – mówił abp Andrzej Przybylski podczas Pielgrzymki Kobiet i Dziewcząt w Piekarach Śląskich. W swoim słowie społecznym metropolita katowicki wskazywał Maryję jako wzór pokory, kobiecej godności i piękna.

Abp Przybylski podkreślił, że pielgrzymka jest okazją nie tylko do spotkania z Bogiem, ale również do spojrzenia na własne życie, rodzinę, pracę i miejsce w Kościele i świecie. – Maryja jest jak zwierciadło. W Jej obliczu i w Jej Niepokalanym Sercu przeglądają się ludzie, aby odkryć prawdę o sobie, a poprzez tę prawdę odnaleźć często zagubione piękno swojego życia i powołania – mówił.
CZYTAJ DALEJ

„Kościół tętniący życiem” – fenomen letniego pielgrzymowania na Jasną Górę

2026-08-16 07:38

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Kościół

tętniący

życiem

fenomen

Karol Porwich

Pielgrzymi w strojach ludowych

Pielgrzymi w strojach ludowych

O tym, że „nie chodzi o to, by dojść przed oblicze Jasnogórskiej Matki tylko z odciskami na stopach, ale z sercem bardziej podobnym do serca Chrystusa” po raz kolejny przypomina fenomen letniego pielgrzymowania. W sezonie 2026 przybyło do tej pory o kilka tysięcy więcej pątników niż rok temu. Od kwietnia do 14 sierpnia w sumie dotarło 80 345 osób w pielgrzymkach pieszych, rowerowych i biegowych oraz konnej i na rolkach. - Jako pielgrzymi jesteśmy świadectwem wiary narodu, myślę, że i sumieniem narodu - mówił Łukasz z Pielgrzymki Warmińskiej. A wszyscy pielgrzymi zgodnie podkreślają, że to jest tak wyjątkowy czas, że nie zamieniliby go na inny.

Letnie pielgrzymowanie na Jasną Górę wciąż postrzegane jest jako fenomen, m.in. ze względu na różnorodność środków, masowość, szeroki przekrój uczestników, wieloraką realizację zadań duszpasterskich i przede wszystkim, w laicyzujących się społecznościach - wielkie świadectwo wiary i przywiązania do Chrystusa i Jego Kościoła. Pielgrzymka to też dla wielu okazja poznawania Polski z jej pięknem krajobrazu i historią, ale też lokalnej specyfiki. Np. pątnicy płoccy, wędrując z hasłem „Matka Diecezji Płockiej”, poznawali szczególną więź Maryi ze swoim lokalnym Kościołem poprzez przybliżanie za pomocą różnych pielgrzymkowych materiałów diecezjalnych sanktuariów maryjnych.
CZYTAJ DALEJ

Afrykańscy liturgiści: liturgia to nie folklor ani spektakl

2026-08-16 20:05

[ TEMATY ]

liturgia

folklor

spektakl

afrykańscy liturgiści

Vatican Media

Uczestnicy II Kongresu Liturgistów Afrykańskich w Dar es Salaam

Uczestnicy II Kongresu Liturgistów Afrykańskich w Dar es Salaam

Inkulturacja liturgii nie oznacza bezkrytycznego wprowadzania do niej lokalnych zwyczajów, a taniec nie może stawać się spektaklem czy rozrywką. Liturgia ma prowadzić do głębszego spotkania z Chrystusem, zachowując jednocześnie autentyczne bogactwo afrykańskich kultur – podkreślili uczestnicy II Kongresu Liturgistów Afrykańskich w Dar es Salaam. O jego wnioskach informuje Agencja Fides.

W spotkaniu w Dar es Salaam w Tanzanii, uczestniczyło 112 liturgistów z jedenastu krajów Afryki. Obradowali pod hasłem „Praktyki inkulturacji liturgicznej w Afryce: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość” – podaje Agencja Fides.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję