Kiedy spadnie świeży śnieg, jest nadzwyczaj czysto i pięknie, jakby przyroda oczyszczała świat z wszelkich brudów.
Aby dostrzec urok i piękno przyrody zimową porą, trzeba pozwolić sobie na chwilę zapomnienia o troskach dnia codziennego, trzeba wyruszyć tam, gdzie zima jest najpiękniejsza, do lasu, nad strumienie, na górskie wzniesienia, gdzie śnieg jest naprawdę biały, gdzie panuje cisza, gdzie można odnaleźć ślad Boga. Pisała o tym przed laty Janina Szymańska:
„(…) Wybiegłam z domu w tę mroźną zawieję,
by nasycić oczy zimnym krajobrazem,
i szłam milcząca przez długą aleję,
jakby przez życie, co jest korytarzem
do przeznaczeń swoich.
Mleczna była droga,
owiana w biel śnieżną,
twarda i skostniała.
Tu z dala od ludzi bliżej jestem Boga.
Tej samotności dusza ma szukała…”.
Zima każdemu chyba kojarzy się z latami dzieciństwa, z zabawami na śniegu, sanną, kuligami, jazdą na nartach, i nic to, że dziś skroń już przyprószyła siwizna, że nogi odmawiają posłuszeństwa, że można tylko podziwiać wyczyny na śniegu swych wnuków czy prawnuków.
W takiej chwili zadumy i czas się zatrzymuje w swym biegu, drzewa przywalone śniegiem ukazują nam ścieżkę, na końcu której błyszczy słońce, a my poddajemy się mimo woli urokowi tej chwili i wspominamy, wspominamy…
Zima jest wspaniała na wsi, w takich zakątkach, gdzie nie dociera zbytnio cywilizacja, gdzie drogi są białe, gdzie panuje zimowa nostalgia, gdzie można stać i patrzeć na śnieżne zadymki czy też na skrzące się w słońcu kryształy sopli lodowych.
Obcujmy z przyrodą nawet zimą, przyniesie nam to moc satysfakcji, dostrzeżmy to, co na co dzień nam umyka sprzed oczu, to, co stanowi o pięknie zimowego krajobrazu.
19-letni Kacper Tomasiak po raz kolejny sprawił sensację na igrzyskach we Włoszech i zdobył drugi medal w Predazzo, tym razem na dużej skoczni. Ze srebra cieszył się na normalnym obiekcie. Jest najmłodszym polskim skoczkiem narciarskim, który stanął dwa razy na podium zawodów tej rangi.
Skoczek z Bielska-Białej, który w tym sezonie debiutuje w Pucharze Świata, zapowiadał po konkursie na normalnym obiekcie: - Czekam na więcej. Będę szukał sposobu, żeby było przynajmniej tak samo dobrze. I słowa dotrzymał.
Pierwsza dama Marta Nawrocka zadeklarowała, że jest za życiem i przeciwko aborcji. Podkreśliła, że nie ograniczałaby prawa do in vitro, jeżeli ktoś nie może mieć dzieci.
- Ja przede wszystkim jestem za życiem - stwierdziła pierwsza dama Marta Nawrocka w opublikowanym w sobotę wywiadzie dla TVN24, pytana o opinię na temat aborcji.
„Spierał się z Darwinem, Freudem, Marksem i Szatanem. Nacierał uszu demokratom za lekceważenie demokracji, ganił kapitalistów za chciwość, a cały Zachód za to, że dawał komunizmowi szansę na rozwój przez lekceważenie własnej wiary chrześcijańskiej” – tak Fultona Johna Sheena scharakteryzowano w magazynie Time.
Na początku lat 50. XX wieku amerykańska telewizja wchodziła w swój złoty wiek, który trwał kolejne dwie dekady. Nigdy wcześniej ani nigdy później telewizja nie wpływała tak znacząco na kulturę i sposób życia zwykłego Amerykanina. Srebrny ekran kształtował to, jak społeczeństwo postrzegało rodzinę, miłość, politykę i inne aspekty życia – nawet normy społeczne. Telewizja stała się w pewnym sensie medium „totalnym”, formując amerykańskie umysły bardziej, niż współcześnie czyni to internet. Powstające wówczas seriale i programy były starannie produkowane, miały dobrze napisane scenariusze, wybitnych aktorów i reżyserów, dominowała jednak wśród nich tematyka rozrywkowa – z jednym wyjątkiem. Nowojorski biskup, który wytykał Amerykanom grzech, mówił im o obowiązkach wobec Boga i rodziny, ganił komunistów i z chrześcijańską miłością modlił się na antenie za Hitlera i Stalina, gromadził każdego tygodnia przed odbiornikami miliony widzów. Był to paradoks tamtych czasów, że z najpopularniejszymi programami rozrywkowymi mógł konkurować pod względem oglądalności tylko katolicki biskup. Fulton John Sheen stał się swego rodzaju telewizyjnym celebrytą, a w 1952 r. otrzymał nawet Nagrodę Emmy – telewizyjnego Oscara – dla „Najbardziej Wybitnej Osobowości” srebrnego ekranu. Jego audycje i książki były rozchwytywane nie tylko przez katolików. Również dziś, ponad cztery dekady od jego śmierci, książki bp. Sheena błyskawicznie znikają z księgarskich regałów. Jak osoba ta zdobyła rozgłos? Dlaczego bp Sheen nadal jest tak popularny, również w Polsce?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.