Reklama

Wadowice zapraszają

- Tu wszystko się zaczęło - mówił Jan Paweł II podczas pielgrzymki w 1999 r., żartobliwie wspominając Wadowice z czasów młodości. Efekt tych słów był natychmiastowy. W miasteczku, wcześniej będącym nieco w cieniu Krakowa i sąsiedniej Kalwarii Zebrzydowskiej, rozpoczął się pielgrzymkowy boom

Niedziela Ogólnopolska 10/2011, str. 10-12

GRAZIAKO/Niedziela

Rzeźba Jana Pawła II upamiętniająca wizytę w Wadowicach w 1999 r.

Rzeźba Jana Pawła II upamiętniająca wizytę w Wadowicach w 1999 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W dniu beatyfikacji - 1 maja 2011 r. w Wadowicach spodziewają się wielkiej rzeszy pielgrzymów. Wielu trafi właśnie tu, a nie do Rzymu. Nic dziwnego, że większość miejsc noclegowych w okolicy jest już zarezerwowana. Inna rzecz, że zbyt wiele ich w okolicy nie ma. Na pielgrzymów czeka tu osiemset miejsc noclegowych.
Jeszcze przed beatyfikacją otworzy podwoje trzygwiazdkowy hotel, potem jeszcze dwa inne - w samym mieście i w pobliżu. Powód boomu to nie tylko zainteresowanie postacią Jana Pawła II, ale i ogólny rozwój okolicy. I to, że w poprzednich latach niewiele w tym względzie się działo.
Jak tłumaczy miejscowy proboszcz, ks. inf. Jakub Gil, nigdy, poza wyjątkowymi chwilami, do Wadowic nie ściągały tłumy. Miasto zawsze było ważnym, ale tylko przystankiem na drodze wycieczek i pielgrzymek. - Większość ludzi przyjeżdża tu na dwie, góra trzy godziny, odwiedza dom Wojtyłów, bazylikę, rynek, je kremówkę i rusza dalej w drogę. Do Krakowa - tak jak kiedyś Karol Wojtyła.

Tam była cukiernia

Reklama

Wadowice: kilkadziesiąt kilometrów od Krakowa, u stóp niewysokich, zalesionych Beskidów, nad malowniczą rzeką Skawą. Gdy w maju 1920 r. w domu przy ul. Kościelnej urodził się mały Lolek, nikt nie mógł przypuszczać, że kilkadziesiąt lat później zostanie papieżem. Ani że miasteczko stanie się słynne.
„Tu, w tym mieście, w Wadowicach, wszystko się zaczęło. I życie się zaczęło, i szkoła się zaczęła, i studia się zaczęły, i teatr się zaczął, i kapłaństwo się zaczęło” - mówił Jan Paweł II w Wadowicach w 1999 r. Siedem lat później powtórzył te słowa w tym samym miejscu kard. Stanisław Dziwisz, arcybiskup krakowski, witając papieża Benedykta XVI. Idąc tropem poprzednika i odwiedzając miejsca bliskie Papieżowi Polakowi, Benedykt XVI wskazał na rolę małej ojczyzny w życiu człowieka, miejsca urodzenia, rodziny, szkoły.
W Wadowicach Karol Wojtyła mieszkał do matury. W tym samym domu przy ul. Kościelnej, gdzie dziś mieści się Muzeum Domu Rodzinnego Jana Pawła II - żelazny punkt pielgrzymek i wycieczek. To z tego domu, co wielokrotnie powtarzał, widział zegar na ścianie kościoła, przypominający: „Czas ucieka, wieczność czeka”. Po śmierci Jana Pawła II domalowano wpis: „+ 2 kwietnia 2005”.
Muzeum jest właśnie w remoncie, który potrwa do 2012 r. Ale warto poczekać, bo będzie bardzo nowoczesne. Dziś trzeba zadowolić się wystawą w pobliskim Domu Katolickim, gdzie stworzono replikę domu rodzinnego Papieża i nowoczesną, multimedialną wystawę w nieodległym Muzeum Miejskim.
Kościół pw. Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny nosi tytuł bazyliki mniejszej, który nadał mu w 1992 r. Jan Paweł II. Z tą bazyliką Wojtyła związany był od narodzin. Tu został ochrzczony, modlił się i był ministrantem, przyjął Pierwszą Komunię św. i sakrament bierzmowania. Tutaj katechetą Karola Wojtyły był ks. prał. Edward Zacher, który później wyprawiał mu prymicje kapłańskie, biskupie, arcybiskupie i kardynalskie.
W dawnym rynku, który dziś nosi nazwę placu Jana Pawła II (do lat 90. rynek nosił nazwę pl. Armii Czerwonej), pod numerem 15 była cukiernia Karola Hagenhunera, która słynęła z doskonałych ciastek, przede wszystkim z kremówek. Jednak w całym kraju kremówka stała się słynna po pielgrzymce w 1999 r.
„A tam była cukiernia. Po maturze chodziliśmy na kremówki. Że myśmy to wszystko wytrzymali, te kremówki po maturze...” - mówił wyraźnie rozmarzony Jan Paweł II do zgromadzonych na rynku. Z badań przeprowadzonych rok później wynikało, że aż trzy czwarte przybywających do Wadowic kupiło przynajmniej jedno papieskie ciastko w jednej z wielu tutejszych cukierni. Ludzie kupują zresztą wszechobecne w miasteczku kremówki cały czas.
- Są dziś swego rodzaju świętością. Gdy pielgrzymi nawiedzają Wadowice, przybywają do kościoła, do domu rodzinnego Papieża, a potem obowiązkowo idą na kremówki - opowiada ks. inf. Jakub Gil.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Szlakiem Papieża

Jednak turyści i pielgrzymi szukają w Wadowicach nie kremówek, lecz atmosfery miejsc, gdzie wychowywał się Karol Wojtyła, także śladów i pamiątek z nim związanych. Część z tych miejsc połączył niedawno oznakowany na brązowo szlak papieski. Prowadzą po nim nie tylko licencjonowani przewodnicy (jest ich w Wadowicach trzydziestu), ale również drogowskazy, a także tablice informacyjne w trzech językach - oprócz polskiego i angielskiego także w języku włoskim.
Język włoski nie jest przypadkowy. To Włosi, według szacunków wadowickiego ratusza, są po Polakach najliczniej odwiedzającym Wadowice narodem. Licznie reprezentowani są także Hiszpanie, mieszkańcy ościennych państw, Polonusi z USA, a ostatnio także Francuzi. Z obliczeń wynika, że dwóch z dziesięciu przyjezdnych to obcokrajowcy.
Tych, którzy szukają śladów Papieża Polaka, jest - jak zapewnia Janusz Gawron, dyrektor miejscowego ośrodka informacji turystycznej - coraz więcej, choć skoków frekwencji nie ma. Najwięcej ludzi przyjeżdża na uroczystości związane z papieżem Janem Pawłem II, a także w sezonie, latem, gdy miasto wydaje się najpiękniejsze.

Radość z wolności

Wielu pewnie zastanawia się, co w tym miasteczku jest takiego, że akurat tu urodził się, wychował Papież Polak. Rodzina, miejscowi duszpasterze, ale także - to bardzo ważne - atmosfera szkoły, do której chodził. Wszystko to, nie tylko zdaniem ks. inf. Gila, miało największy wpływ na kształtowanie młodego Karola Wojtyły.
Jedyne w Wadowicach gimnazjum, z tradycją od 1866 r., ściągało elitę z okolicy, przychodzili tu najzdolniejsi. - Tak jak śmiałkowie idą w góry, żeby je zdobyć, tak właśnie tu przychodzili młodzi ludzie, żeby zdobyć wiedzę - mówi obrazowo ks. inf. Gil. Profesorowie mieli poczucie, że mają wyjątkową młodzież, dlatego wyjątkowo się nią zajmowali. Poświęcali jej dużo czasu. Młodzi ludzie też mieli poczucie, że pilnie się ucząc, czynią coś ważnego.
- Eugeniusz Mróz, kolega szkolny i sąsiad Karola Wojtyły, mówił mi niedawno, że ówczesna młodzież była inna niż ta obecna - podkreśla ks. Gil. - Do tego młodzi ludzie mieli w sobie entuzjazm związany z faktem, że przecież dopiero niedawno ojczyzna odzyskała niepodległość po wielu latach rozbiorów. Było czuć radość z wolności.
W gimnazjum Lolek trafił na świetnego katechetę. Ks. Kazimierz Figlewicz potrafił być znakomitym profesorem i duszpasterzem. Miał ogromny wpływ na kształtowanie się młodego człowieka. Sam - jak wynika z jego notatek - też uznawał Karola za najzdolniejszego ze swoich uczniów.
Pod koniec nauki w gimnazjum Karol poznał Mieczysława Kotlarczyka, nauczyciela w prywatnym gimnazjum u Karmelitów. Zaprzyjaźnili się, rozmawiając na tematy literackie, filozoficzne, teatralne. Kotlarczyk odegrał później ważną rolę w czasach krakowskich Wojtyły - był jego powiernikiem i nauczycielem.

Narastała od dzieciństwa

Młody Karol Wojtyła, jak wspominali ówcześni koledzy, zaczytywał się w klasykach: Słowackim, Mickiewiczu, Krasińskim. Najbardziej kochał Norwida. Koledzy tej poezji nie rozumieli, nudziła ich, a on uznawał Norwida za czwartego wieszcza. Skąd to zamiłowanie? Z domu (ojciec był oficerem odrodzonego wojska) i ze szkoły, oczywiście.
Czy można było się wtedy spodziewać, że Karol będzie papieżem? Eugeniusz Mróz twierdzi, że wyróżniał się na różne sposoby, ale na myślenie o kapłaństwie było za wcześnie. Chciał zostać aktorem i studiować na wydziale filozofii o kierunku polonistycznym.
Gdy w maju 1938 r. gimnazjum wizytował metropolita krakowski abp Adam Sapieha, witał go Karol Wojtyła, wtedy uczeń klasy ósmej. Jak opowiadał ówczesny katecheta ks. Edward Zacher, metropolita zainteresował się Karolem i pytał, na jaki kierunek studiów wybiera się po maturze. Gdy Wojtyła odpowiedział, że na polonistykę, kardynał miał powiedzieć: „Szkoda, że nie na teologię”.
- Aktorstwo to była jego wielka pasja. W 1935 r. powstał z inicjatywy Lolka i naszego profesora Kazimierza Forysia teatr szkolny, w którym graliśmy - mówi Mróz. Inna rzecz, że dziś ocenia, iż świętość narastała od dzieciństwa. - Pamiętam, że jak wchodziło się do ich mieszkania, to przy wejściu była kropielniczka: jak się wchodziło czy wychodziło, to kreśliło się znak krzyża.
Ważna dla kształtowania się młodych ludzi była też - jak sądzi ks. Jakub Gil - ówczesna atmosfera miasteczka: patriotyczna, ale nie zaściankowa. - Wadowice przeżywały jeszcze przyspieszony, jak na tę okolicę, rozwój. Takie instytucje, jak sąd, urzędy, szkoła, wojsko, sklepy i rzemiosło były ważne, miasto promieniowało na okolicę - mówi.
W budynku dawnego gimnazjum (przy ul. Mickiewicza, jednej z głównych w mieście) jest dziś liceum ogólnokształcące. Tego budynku nie można pominąć w wycieczce po śladach Karola Wojtyły w Wadowicach. Tak jak - zaznacza ks. Jakub Gil - położonego nieco na uboczu wadowickiego „Karmelu”, czyli dzisiejszego sanktuarium św. Józefa kościoła i klasztoru Karmelitów Bosych. Przecież Karol Wojtyła długo wahał się, czy nie wstąpić do tego zakonu.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czy otwieram się na Bożą łaskę? Czy ją przyjmuję? Czy pozwalam, aby we mnie wzrastała?

2026-07-09 11:40

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Siewcą jest przede wszystkim Bóg. On rozsiewa hojnie dobro. Udziela obficie swoich łask. Nikomu niczego nie szczędzi. Każdy człowiek jest obdarowany Jego darami. Nikt nie może więc powiedzieć, że ominęła go Boża łaska. Każdy ma jej tyle, ile potrzebuje.

Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: «Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha!» Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: «Dlaczego mówisz do nich w przypowieściach?» On im odpowiedział: «Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i w nadmiarze mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą nawet to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: „Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli, i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił”. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na grunt skalisty oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia i jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane wreszcie na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny».
CZYTAJ DALEJ

754 serca w pielgrzymce do Matki

2026-07-12 18:00

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Joanna Popławska

157. Piesza Piotrkowska Pielgrzymka na Jasną Górę

157. Piesza Piotrkowska Pielgrzymka na Jasną Górę

Myślę, że najważniejsza podczas pielgrzymki jest modlitwa i intencja, z którą idziemy. Wszystko jest dla Pana Boga, żeby całkowicie Mu się powierzyć – mówi Milena, studentka z Częstochowy, która po raz pierwszy wyruszyła w Pieszej Piotrkowskiej Pielgrzymce na Jasną Górę.

754 pielgrzymów, z których najmłodszy ma 8 miesięcy a najstarszy 78 lat, wyruszyło z Piotrkowa Trybunalskiego na Jasną Górę w 157. Pieszej Piotrkowskiej Pielgrzymce. Tegoroczne hasło „Matka Wiernego Ludu” prowadzi pątników nie tylko ku sanktuarium, ale przede wszystkim ku głębszemu spotkaniu z Bogiem. Każdy niesie własne intencje, troski i nadzieje, a pokonywane codziennie kilometry stają się drogą modlitwy, pokuty i duchowej przemiany.
CZYTAJ DALEJ

Ponad 50 tysięcy pielgrzymów w Fatimie; wśród obcokrajowców przeważają Polacy

2026-07-13 07:27

[ TEMATY ]

Fatima

Adobe Stock

Ponad 50 tys. pielgrzymów, w tym około tysiąca pątników z Polski, dotarło na rozpoczęte w niedzielę wieczorem uroczystości modlitewne w sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie. Nawiązują one do objawienia maryjnego z 13 lipca 1917 r.

Przewodzący uroczystościom ordynariusz diecezji Portalegre-Castelo Branco, biskup Pedro Fernandes przypomniał wiernym, że przed 109 laty Matka Boża przekazała trójce dzieci miejscowych rolników orędzie wzywające do nawrócenia i modlitwy różańcowej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję