Choć nie wypowiadają słów, mają wiele do powiedzenia. - Z osobami niemówiącymi można się porozumieć. Wystarczy dobra wola, bo metoda zawsze się znajdzie - zapewniają specjaliści
Wśród nas żyją ludzie - dzieci i dorośli - którzy słyszą, ale mają problemy z porozumiewaniem się z powodu niewyraźnej mowy lub jej braku. Przyczyny tego są różne: wylewy, urazy głowy, uszkodzenia neurologiczne, niepełnosprawność intelektualna, mózgowe porażenie dziecięce itd. Z myślą o tych osobach Cisi Pracownicy Krzyża (CPK) zorganizowali w Głogowie konferencję naukową połączoną z warsztatami pt. „Usłyszcie nasz głos! Wspomagające metody komunikowania się warunkiem pełnej integracji społecznej osób niemówiących”. W spotkaniu uczestniczyli prelegenci z kraju i z zagranicy - lekarze, pedagodzy, duszpasterze niepełnosprawnych oraz sami niemówiący. Honorowym patronatem konferencję objęli biskup diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Stefan Regmunt i biskup pomocniczy diecezji legnickiej Marek Mendyk.
Wszystkie sfery życia
Zgodnie z charyzmatem CPK, pomoc osobom niepełnosprawnym nie może ograniczyć się wyłącznie do cielesności. Konferencja ukazała, że takie działania tylko wtedy będą skuteczne, kiedy obejmą wszystkie sfery ludzkiego rozwoju. - W posługiwaniu osobom niepełnosprawnym musimy uwzględniać zarówno niebo, czyli to wszystko, co jest nadprzyrodzone, co jest łaską, co jest darem od Boga, jak i ziemię, po której chodzą ludzie, którzy widzą niepełnosprawnych, pomagają im, a nawet angażują się do posługi drugiemu człowiekowi - podkreślił bp Regmunt.
- Jako lekarz niejednokrotnie czułam się bezradna - wyjaśnia lek. med. Joanna Kryszczyńska. - Wiem, że większość niepełnosprawnych dzieci i dorosłych nie ma w naszym kraju zapewnionej takiej opieki, jaką powinna mieć. Na tej konferencji mamy trzy przesłania. Po pierwsze - trzeba mówić jak najczęściej o tym, że z osobami niemówiącymi można się skutecznie porozumiewać. Po drugie - człowiek jest istotą bio-psycho-społeczno-duchową i o jego duchowe potrzeby należy zadbać już od najwcześniejszego dzieciństwa. I po trzecie - chcemy, żeby dzięki komunikacji alternatywnej osoby niepełnosprawne mogły podzielić się z ludźmi zdrowymi swoim bogactwem.
Zgodnie z tymi założeniami, znaczna część wykładów poświęcona była konkretnym rozwiązaniom, które mogą pomóc w aktywnym włączaniu ludzi niemówiących w życie sakramentalne (modlitwa przedszkolaków, spowiedź, przygotowanie do Pierwszej Komunii św.).
O swoim doświadczeniu sakramentu spowiedzi opowiedziała Agnieszka Bal, studentka politologii na Uniwersytecie Warszawskim, która komunikuje się przy pomocy alfabetycznej tablicy, wskazując litery łokciem lewej ręki. W dzieciństwie przy spowiedzi towarzyszyła jej mama, która tłumaczyła księdzu jej słowa. Zdarzało się też, że kapłan od razu udzielał rozgrzeszenia, bez wyznawania przez nią grzechów. Pierwsza spowiedź z użyciem tablicy alfabetycznej odbyła się podczas przygotowań do bierzmowania. - Dziś sporadycznie zdarza się, że od razu dostaję rozgrzeszenie. Staram się spowiadać u księży, którzy umieją komunikować się ze mną przy pomocy tablicy alfabetycznej - tłumaczy Agnieszka. Podkreśla, że księża nie muszą bać się tej formy, wystarczy tylko cierpliwość, bo taka spowiedź trwa dłużej.
Prawo do marzeń
Dlaczego tak ważne jest uczenie alternatywnych metod komunikacji? - Dzieci niemówiące nie są szczęśliwe, zwłaszcza te najmłodsze. Są sfrustrowane. Często zachowują się agresywnie. I trudno je winić, bo jeśli nie potrafią wyrazić słowami swoich potrzeb, to szukają innych rozwiązań: uderzyć kogoś, krzyknąć, zapłakać - wyjaśnia Agnieszka Pilch z Zespołu Niepublicznych Szkół Specjalnych „Krok za krokiem” w Zamościu. - Metod alternatywnych jest wiele, to różne rodzaje obrazków, piktogramy, ale też gesty, mimika, wskazywanie oczami, pisanie, a nawet korzystanie z elektronicznych urządzeń wspierających mowę.
Jak zauważa prof. dr hab. Wojciech Otrębski z KUL-u, nie wystarczy dać niepełnosprawnym narzędzia do komunikacji. Jeśli nie znajdą się wśród ludzi, którzy będą chcieli z nimi rozmawiać, wycofają się. Tłumaczy, że człowiek niepełnosprawny również ma wizję własnego życia, ma swoje marzenia i cele, a, niestety, często spotyka się z programami integracji, które z góry zakładają, co jest mu potrzebne do szczęścia. - Może jestem niepoprawnym optymistą, kiedy mówię, że urzędnicy powinni kierować się marzeniem i wizją życia tego, kto przychodzi do nich z prośbą o pomoc. Ale ja znam miejsca na świecie, gdzie tak jest. Dajmy prawo do rozwoju, do odkrycia powołania, do realizacji także osobom niepełnosprawnym - apeluje prof. Otrębski.
Drodzy bracia i siostry,
Chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć o Joannie d´Arc, młodej świętej, żyjącej u schyłku Średniowiecza, która zmarła w wieku 19 lat w 1431 roku. Ta młoda francuska święta, cytowana wielokrotnie przez Katechizm Kościoła Katolickiego, jest szczególnie bliska św. Katarzynie ze Sieny, patronce Włoch i Europy, o której mówiłem w jednej z niedawnych katechez. Są to bowiem dwie młode kobiety pochodzące z ludu, świeckie i dziewice konsekrowane; dwie mistyczki zaangażowane nie w klasztorze, lecz pośród najbardziej dramatycznych wydarzeń Kościoła i świata swoich czasów. Są to być może najbardziej charakterystyczne postacie owych „kobiet mężnych”, które pod koniec średniowiecza niosły nieustraszenie wielkie światło Ewangelii w złożonych wydarzeniach dziejów. Moglibyśmy je porównać do świętych kobiet, które pozostały na Kalwarii, blisko ukrzyżowanego Jezusa i Maryi, Jego Matki, podczas gdy apostołowie uciekli, a sam Piotr trzykrotnie się Go zaparł. Kościół w owym czasie przeżywał głęboki, niemal 40-letni kryzys Wielkiej Schizmy Zachodniej. Kiedy w 1380 roku umierała Katarzyna ze Sieny, mamy papieża i jednego antypapieża. Natomiast kiedy w 1412 urodziła się Joanna, byli jeden papież i dwaj antypapieże. Obok tego rozdarcia w łonie Kościoła toczyły się też ciągłe bratobójcze wojny między chrześcijańskimi narodami Europy, z których najbardziej dramatyczną była niekończąca się Wojna Stulenia między Francją a Anglią.
Joanna d´Arc nie umiała czytań ani pisać. Można jednak poznać głębiej jej duszę dzięki dwóm źródłom o niezwykłej wartości historycznej: protokołom z dwóch dotyczących jej Procesów. Pierwszy zbiór „Proces potępiający” (PCon) zawiera opis długich i licznych przesłuchań Joanny z ostatnich miesięcy jej życia ( luty-marzec 1431) i przytacza słowa świętej. Drugi - Proces Unieważnienia Potępienia, czyli "rehabilitacji" (PNul) zawiera zeznania około 120 naocznych świadków wszystkich okresów jej życia (por. Procès de Condamnation de Jeanne d´Arc, 3 vol. i Procès en Nullité de la Condamnation de Jeanne d´Arc, 5 vol., wyd. Klincksieck, Paris l960-1989).
Joanna urodziła się w Domremy - małej wiosce na pograniczu Francji i Lotaryngii. Jej rodzice byli zamożnymi chłopami. Wszyscy znali ich jako wspaniałych chrześcijan. Otrzymała od nich dobre wychowanie religijne, z wyraźnym wpływem duchowości Imienia Jezus, nauczanej przez św. Bernardyna ze Sieny i szerzonej w Europie przez franciszkanów. Z Imieniem Jezus zawsze łączone jest Imię Maryi i w ten sposób na podłożu pobożności ludowej duchowość Joanny stała się głęboko chrystocentryczna i maryjna. Od dzieciństwa, w dramatycznym kontekście wojny okazuje ona wielką miłość i współczucie dla najuboższych, chorych i wszystkich cierpiących.
Z jej własnych słów dowiadujemy się, że życie religijne Joanny dojrzewa jako doświadczenie mistyczne, począwszy od 13. roku życia (PCon, I, p. 47-48). Dzięki "głosowi" św. Michała Archanioła Joanna czuje się wezwana przez Boga, by wzmóc swe życie chrześcijańskie i aby zaangażować się osobiście w wyzwolenie swojego ludu. Jej natychmiastową odpowiedzią, jej „tak” jest ślub dziewictwa wraz z nowym zaangażowaniem w życie sakramentalne i modlitwę: codzienny udział we Mszy św., częsta spowiedź i Komunia św., długie chwile cichej modlitwy prze Krucyfiksem lub obrazem Matki Bożej. Współczucie i zaangażowanie młodej francuskiej wieśniaczki w obliczu cierpienia jej ludu stały się jeszcze intensywniejsze ze względu na jej mistyczny związek z Bogiem. Jednym z najbardziej oryginalnych aspektów świętości tej młodej dziewczyny jest właśnie owa więź między doświadczeniem mistycznym a misją polityczną. Po latach życia ukrytego i dojrzewania wewnętrznego nastąpiły krótkie, lecz intensywne dwulecie jej życia publicznego: rok działania i rok męki.
Na początku roku 1429 Joanna rozpoczęła swoje dzieło wyzwolenia. Liczne świadectwa ukazują nam tę młodą, zaledwie 17-letnią kobietę jako osobę bardzo mocną i zdecydowaną, zdolną do przekonania ludzi niepewnych i zniechęconych. Przezwyciężywszy wszystkie przeszkody spotyka następcę tronu francuskiego, przyszłego króla Karola VII, który w Poitiers poddaje ją badaniom przeprowadzanym przez niektórych teologów Uniwersytetu. Ich ocena jest pozytywna: nie dostrzegają w niej nic złego, lecz jedynie dobrą chrześcijankę.
22 marca 1429 Joanna dyktuje ważny list do króla Anglii i jego ludzi, oblegających Orlean (tamże, s. 221-22). Proponuje w nim prawdziwy, sprawiedliwy pokój między dwoma narodami chrześcijańskimi, w świetle imion Jezusa i Maryi, ale jej propozycja zostaje odrzucona i Joanna musi angażować się w walkę o wyzwolenie miasta, co nastąpiło 8 maja. Innym kulminacyjnym momentem jej działań politycznych jest koronacja Karola VII w Reims 17 lipca 1429 r. Przez cały rok Joanna żyje między żołnierzami, pełniąc wśród nich prawdziwą misję ewangelizacyjną. Istnieje wiele ich świadectw o jej dobroci, męstwie i niezwykłej czystości. Wszyscy, łącznie z nią samą, mówią o niej „la pulzella” - czyli dziewica.
Męka Joanny zaczęła się 23 maja 1430, gdy jako jeniec wpada w ręce swych wrogów. 23 grudnia zostaje przewieziona pod strażą do miasta Rouen. To tam odbywa się długi i dramatyczny Proces Potępienia, rozpoczęty w lutym 1431 r. a zakończony 30 maja skazaniem na stos. Był to proces wielki i uroczysty, któremu przewodniczyli dwaj sędziowie kościelni: biskup Pierre Cauchon i inkwizytor Jean le Maistre. W rzeczywistości kierowała nim całkowicie duża grupa teologów słynnego Uniwersytetu w Paryżu, którzy uczestniczyli w nim jako asesorzy.
Podziel się cytatem
Kościół powszechny 29 maja wspomina papieża św. Pawła VI. Z tej okazji Vatican News przypomina szczególne wydarzenia z jego życia. Są również polskie akcenty.
Giovanni Battista Montini, przyszły papież Paweł VI, urodził się 26 września 1897 r. w Concesio. 29 maja 1920 r. przyjął święcenia kapłańskie.
Biskup Tadeusz Lityński udzielił święceń prezbiteratu diakonowi Łukaszowi Kozakiewiczowi. Uroczystość odbyła się 30 maja podczas Mszy św. w gorzowskiej katedrze.
Nowy prezbiter pochodzi z parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Głogowie. W tym ważnym momencie towarzyszyli mu bliscy, rodzina i przyjaciele. Zapytany, co ten moment dla niego oznacza, odpowiada: - Przyjęcie święceń kapłańskich przeżywam na dwóch poziomach: jako przyjęcie sakramentu święceń, czyli moment od którego będę realizował swoje chrześcijaństwo jako prezbiter, w kluczu duchowości kapłańskiej, sprawowania sakramentów i wypełniania obowiązków wynikających z święceń. Oraz na płaszczyźnie czysto egzystencjalnej czyli początku nowego etapu życia, w nowym miejscu, z nowymi obowiązkami, w innych warunkach niż zapewniało seminarium. Wszystko to nieustanne krąży w myślach, ale tak jak poprzednio mówiłem - jest to też wielka szkoła zaufania Bogu. W tej posłudze jakoś szczególnie dotyka mnie kwestia budowania Kościoła, poprzez życie parafialne, obecność w różnych grupach i wspólnotach i wynikająca z tego troska o jedność.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.