Reklama

Legenda roku 1812

Mija 200 lat od opiewanej przez Adama Mickiewicza w „Panu Tadeuszu” wyprawy na Moskwę w 1812 r., niosącej nadzieję wskrzeszenia przedrozbiorowej Polski. „Ciebie lud zowie dotąd rokiem urodzaju. A żołnierz rokiem wojny; dotąd lubią starzy o tobie bajać, dotąd pieśń o tobie marzy” - pisał wieszcz

Niedziela Ogólnopolska 26/2012, str. 36-37

Wojciech Kossak, „Ranny kirasjer i dziewczyna” (XX wiek)

Wojciech Kossak, „Ranny kirasjer i dziewczyna” (XX wiek)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Po upadku powstania kościuszkowskiego i trzecim rozbiorze w 1795 r. Rzeczpospolita została wymazana z mapy Europy, a Polacy skreśleni z liczby narodów. Kiedy naszym rodakom odebrano wolność, zgasła nadzieja i zapanowało poczucie klęski, nieodwracalności werdyktu historii - pojawił się on.

„Bóg jest z Napoleonem, a Napoleon z nami”

Wpadł na arenę dziejów niczym meteor. I zaraz pojawiają się przy nim Polacy. Kościuszko spotkał się z nim dwa razy, w 1799 r. Bez skutku, bo Kościuszko to rycerz, a Bonaparte - słońce, w którego blasku błyszczą zbroje. Z nim się nie rozmawia, jego się słucha. Nie chciał Kościuszko, znaleźli się inni, jak Dąbrowski. Legiony Polskie, choć ich los okrutny, stały przy Napoleonie. Bo jak nie z Napoleonem, to z kim…?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

„Wszyscy pewni zwycięstwa...”

Reklama

Albion niech go sobie nazywa jak tylko chce. Niech mu odmawiają wszystkiego. Ale dla nas to on zrobił rzecz najlepszą. Przegnał tych, którzy nas niszczyli. Nasz duch się narodził na nowo. Zyskał przewodnika. „Dał nam przykład Bonaparte, jak zwyciężać mamy”.
Niech on sobie w naszym hymnie brzmi. Niech sobie będzie. Przecież nie za swoje grzechy, ale za to, że bił naszych zaborców. Tych, co pamięć u nich krótka, a buta wielka. Tych, co gdy słabego zobaczą, zdepczą bez litości. Czarne orły.
Francuzi są teraz bohaterami w polskich domach, a Polacy, dla których ojczyzna najdroższa, wszystko by im dali, aby zobaczyć promyk nadziei, złapać choćby krótki łyk wolności - skarbu, za którym tęsknili. Cesarskie orły wysoko szybując, niosły nam wolność. Tę, którą nam zabrano. Polacy patrzyli na nie dumnie, nie chwaląc rewolucji i nie sławiąc wojny.

Księstwo, czyli od euforii do klęski

Księstwo Warszawskie rodzi się nagle, niespodziewanie, w roku 1807. Jasny punkt epoki rozbiorów. Na ulicach stolicy wielkie tłumy. Niemal oszaleli ze szczęścia witają barwną kawalkadę jeźdźców. Strusie pióra Murata, złote szamerunki huzarów, kity i lśniące pancerze rosłych kirasjerów i dragonów gwardii cesarza. Książę Józef jakby trochę zmieszany. Dziś nie dla niego wiwaty, ulica przyjmuje go chłodno. Nie wie, że za Falenty pod Raszynem okryją go laurem. Lipsk okryje go kirem. Nie wie, że trafi do pocztu największych. Księstwo to namiastka niepodległego państwa. Mamy znów własną armię i zwycięstwa, wyrwanie z rąk Austrii w 1809 r. Nowej Galicji, Lwowa i Krakowa!

Rok 1812

22 czerwca 1812 r. Napoleon ogłasza „drugą wojnę polską”. Armia cesarza, w tym 100 tys. Polaków, forsuje Niemen. Kolejna wielka narodowa mobilizacja, również na Litwie. Sejm Księstwa Warszawskiego - nieco pospiesznie - oznajmia przywrócenie Królestwa Polskiego. Na wyprawę rusza na czele V Korpusu minister wojny i wódz naczelny armii Księstwa książę Józef.
Potem przychodzą, jak w złym śnie, te pochmurne, mroźne dni, kiedy wyczerpani do cna wracają spod Moskwy. Zamarznięte kości, spalone sztandary. Nadziei już nie ma. Znów pokonani.
A miało być tak pięknie. Wielka Armia cesarza - potęga niezmierzona. I nadzieje na przywrócenie wolnej, wielkiej Rzeczypospolitej.
„Przebiegają równinę jeźdźcy z dalekiej krainy… Zbrukane w boju płaszcze fruwają za nimi rozpostarte z ramion jak sztandary i odsłaniają pancerze blaskomiotne jak zwierciadła pokazane słońcu. Zbrojni w lance i ciężkie rapiery galopują w niewielkich grupach, wzbijając tumany pyłu drzemiącego wśród traw, i nikną równie niespodziewanie, na modłę widm” (Waldemar Łysiak, „Empirowy pasjans”). To Poniatowskiemu zawdzięcza życie te niespełna 24 tys. Polaków ocalałych z mroźnego piekła. On jedyny cofał się z honorem, w szyku, ze sztandarami, z działami. Inni porzucali wszystko. Książę ze swoim wojskiem podążył za Napoleonem. Zginął pod Lipskiem 19 października 1813 r., osłaniając odwrót cesarza.

Legenda

Czy Polska jest bardziej napoleońska niż Francja? Bez przesady… Ale cesarz i jego legenda są przecież obecni w naszym hymnie, w „Panu Tadeuszu”, „Popiołach”, mkną po drogach i bezdrożach polskiej romantycznej duszy, ubarwione sylwetką księcia Pepi. W ilu Polakach zrodziła się ta miłość? Waldemar Łysiak pisze: „Moja narodziła się pewnego wieczoru, gdy ojciec wszedł do pokoju dziecinnego, trzymając w dłoni stary, oprawiony w skórę wolumin ze złotą literą «N». Podał mi go i powiedział: przeczytaj. I zostawił mnie z nim na całe życie. Tak otwarła się przede mną równina empirowej nostalgii. Wędrowałem po niej za cieniem Tamtego, ale nie trwało to długo - szybko pozbyłem się fascynacji bogiem wojny. Nigdy jednak nie pozbędę się tęsknoty za owym czasem. Moja stacja nosi nazwę: Empire. Ma wygląd rozległej równiny, zawieszonej wysoko wśród gór, do której prowadzi wąska ścieżka ku przełęczy, a wszystko haftowane zielenią, bujną, zwycięską, jaśniejące patyną i refleksami słońca. Wchłaniałem pokornie ciężar tej posągowej poezji i było mi coraz lżej piąć się wzwyż”.
Legenda napoleońska w Polsce rosła w czasach, gdy Polakom brakowało wolności. Była inspiracją, fascynowała nutą romantyzmu. Dziś, choć w skromniejszych niż niegdyś rozmiarach, trwa nadal.

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Greger na pogrzebie śp. Mariana Kasprzyka: Ufamy, że po walce życia stoi przy Chrystusie – Mistrzu nad mistrzami

2026-02-10 09:00

[ TEMATY ]

pogrzeb

bp Piotr Greger

śp. Marian Kasprzyk

MR

Marian Kasprzyk

Marian Kasprzyk

W katedrze św. Mikołaja w Bielsku-Białej odbyły się uroczystości pogrzebowe śp. Mariana Kasprzyka - wybitnego polskiego pięściarza, mistrza olimpijskiego, a zarazem człowieka głębokiej wiary i poruszającego świadectwa życia. Mszy św. pogrzebowej przewodniczył bp Marian Florczyk, delegat KEP ds. sportu. Przy ołtarzu modlił się z nim m.in bp Piotr Greger, który wygłosił homilię i poprowadził modlitwę na cmentarzu w bielskiej Kamienicy. - Jest w nas ogromne pragnienie, aby mistrz sportu Marian Kasprzyk, znalazł się w miłujących objęciach Tego, który jest Mistrzem nad mistrzami - zaznaczył biskup pomocniczy diecezji bielsko-żywieckiej.

Bp Greger zauważył, że Zmarły odszedł w dniu święta Ofiarowania Pańskiego, a jego pogrzeb odbywa się w czasie zimowych igrzysk olimpijskich.
CZYTAJ DALEJ

Ewangelia na sportowej hali. Lublin gospodarzem Mistrzostw Europy Księży

2026-02-10 10:29

[ TEMATY ]

sport

Vatican Media

W Lublinie odbywają się XVIII Mistrzostwa Europy Księży w Piłce Halowej. Do archidiecezji lubelskiej przybyło 255 kapłanów, reprezentujących Albanię, Austrię, Białoruś, Bośnię i Hercegowinę, Chorwację, Czechy, Kazachstan, Kosowo, Maltę, Polskę, Portugalię, Rumunię, Serbię, Słowację, Słowenię - informuje Vatican News.

Mistrzostwa zainaugurowała Msza św. sprawowana przez abp. Stanisława Budzika. Eucharystia stała się nie tylko wstępem do współzawodnictwa, ale przede wszystkim była modlitwą o owoce tego czasu: umocnienie powołania kapłańskiego, odnowienie braterskich więzi oraz czytelne świadectwo radości Ewangelii wobec świata sportu. „To wydarzenie znaczy więcej niż turniej. To dni, podczas których kapłani, grając ‘o puchar’, grają jednocześnie o pogłębienie wiary, odnowienie przyjaźni, budowanie mostów między narodami i dawanie młodym świadectwa, że także na sportowej hali można być uczniem Chrystusa” - zaznaczył metropolita lubelski.
CZYTAJ DALEJ

Castel Gandolfo: co przyniesie 2026 rok?

2026-02-10 19:56

[ TEMATY ]

Castel Gandolfo

Włodzimierz Rędzioch

Służba Ojcu Świętemu, ochrona dziedzictwa i rozwój duchowego oraz kulturalnego wymiaru tych miejsc - to główne zadania Willi Papieskich w Castel Gandolfo w 2026 roku. Jak podkreśla ich dyrektor, Andrea Tamburelli, priorytetem jest zapewnienie Papieżowi Leonowi XIV spokojnego pobytu poza Watykanem, przy jednoczesnej trosce o zabytkowe rezydencje, ogrody oraz cenne dziedzictwo archeologiczne tego miejsca.

Od pierwszych tygodni pontyfikatu Leon XIV uczynił wtorek dniem krótkiego odpoczynku w kompleksie, położonym niespełna 30 kilometrów od Watykanu. Castel Gandolfo stało się w odtąd stałą częścią jego tygodniowego rytmu, łącząc wypoczynek z modlitwą i skupieniem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję