Czeski film – tak się mówi w sytuacji, w której nie wiadomo, o co chodzi. Powiedzenie wzięło się z czeskiego filmu „Nikt nic nie wie”, pokazywanego niegdyś w Polsce. Czeski, nie czeski, gdy nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo: czeski film. To wypadek czesko-polsko-słowackiego „Czerwonego kapitana” i jego bardzo niejasnej, mglistej – i tylko dlatego tajemniczej – fabuły. Dość powiedzieć, że akcja rozgrywa się w byłej Czechosłowacji na początku lat 90., a Maciej Stuhr jako słowacki detektyw Krauz jest na tropie zbrodni sprzed lat i dawnych powiązań ze służbami. Śledztwo przerzuca Krauza z miejsca na miejsce, trup ściele się gęsto, nie brakuje pościgów, strzelaniny i bijatyk. Maciej Stuhr był z tej roli bardzo zadowolony. – Ustanowiłem życiowy rekord, jeśli chodzi o liczbę godzin spędzonych na planie, dużo biegałem. Są sceny, w których biegnę przez niemal całą Bratysławę – mówił w jednym z wywiadów. I na tym poprzestańmy. Czesko-polsko-słowackie bieganie, czeski film.
Blisko 30 tysięcy widzów w całej Polsce zobaczyło w pierwszy weekend premierowy film "Najświętsze Serce" ("Sacré Coeur"). To jeden z najbardziej poruszających obrazów religijnych ostatnich lat – produkcja, która wcześniej stała się prawdziwym fenomenem we Francji i wywołała szeroką społeczną dyskusję.
– Siłą tego filmu są świadectwa ludzi, którzy się w nim pojawiają. To jest pokazanie tego, co jest najbardziej prawdziwe – spotkania człowieka z Panem Bogiem – mówi Łukasz Sośniak SJ, jezuita, redaktor naczelny portalu jezuici.pl.
O śmierci dwóch Polaków w lawinie w Tatrach Wysokich w rejonie Doliny Mięguszowieckiej poinformowała w środę służba ratownictwa lotniczego Air-Transport Europe. Jej śmigłowiec z bazy w Popradzie uczestniczył w akcji na lawinisku.
Informacja o zejściu lawiny nadeszła po południu od turystów. W akcji uczestniczyli ratownicy ze Starego Smokowca oraz lekarz, których spuszczono ze śmigłowca na linie. Pierwszego mężczyznę zasypanego przez lawinę wydobyto jeszcze przed przybyciem ratowników, ale próby reanimacji były nieudane. Nie udało się przywrócić jego życiowych funkcji także po przybyciu lekarza.
Prezes Instytutu Ordo Iuris mówił o zadania wynikających ze współczesnych zagrożeń
"Zadania wynikające ze współczesnych zagrożeń" – to temat spotkania z mec. Jerzym Kwaśniewskim, prezesem Instytutu Ordo Iuris, które odbyło się 25 lutego w parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Zielonej Górze.
Co jakiś czas w parafii na os. Kaszubskim odbywają się wartościowe spotkania, które mają wymiar edukacyjny. Podobnie było tym razem. Gościem był mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris. Jak mówi, dojrzała wiara, powinna owocować zaangażowaniem społecznym:
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.